Wiara nie domaga się znaków i cudów. "Cudowności" nie są konieczne. Ważne, by umieć odczytywać znaczenie rzeczywistości, w jakiej przychodzi nam żyć. Cudem nie jest przywrócenie życia choremu synowi. To wiara ojca jest tym "cudem", który winniśmy zauważyć i dać się zainspirować.
Wiara nie domaga się znaków i cudów. "Cudowności" nie są konieczne. Ważne, by umieć odczytywać znaczenie rzeczywistości, w jakiej przychodzi nam żyć. Cudem nie jest przywrócenie życia choremu synowi. To wiara ojca jest tym "cudem", który winniśmy zauważyć i dać się zainspirować.
Są takie momenty w roku, kiedy wszyscy nagle przypominają sobie o sensie życia. Początek roku. Urodziny. Jakiś artykuł o „zmianie życia w 30 dni”. Wielki Post. Internet na chwilę robi się pełen zdań o autentyczności, odwadze, byciu sobą. A potem wszystko wraca do normy. Ludzie zamykają te teksty, wstają od telefonu i wracają do życia, które wcale nie wygląda tak, jak kiedyś sobie wyobrażali.
Są takie momenty w roku, kiedy wszyscy nagle przypominają sobie o sensie życia. Początek roku. Urodziny. Jakiś artykuł o „zmianie życia w 30 dni”. Wielki Post. Internet na chwilę robi się pełen zdań o autentyczności, odwadze, byciu sobą. A potem wszystko wraca do normy. Ludzie zamykają te teksty, wstają od telefonu i wracają do życia, które wcale nie wygląda tak, jak kiedyś sobie wyobrażali.
W Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie oficjalnie zainaugurowano II Synod Duszpasterski Archidiecezji Krakowskiej, który ma potrwać do października 2027 roku. Wydarzenie to nie jest jedynie administracyjnym obowiązkiem, ale – jak podkreślają hierarchowie – próbą radykalnej zmiany myślenia o Kościele jako o wspólnocie relacji, a nie tylko strukturze. Gość specjalny, kard. Mario Grech, wezwał wiernych do porzucenia wizji Boga, który „odpoczywa”, na rzecz Boga, który wciąż stwarza i uczy nas wychodzenia z duchowej ślepoty.
W Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie oficjalnie zainaugurowano II Synod Duszpasterski Archidiecezji Krakowskiej, który ma potrwać do października 2027 roku. Wydarzenie to nie jest jedynie administracyjnym obowiązkiem, ale – jak podkreślają hierarchowie – próbą radykalnej zmiany myślenia o Kościele jako o wspólnocie relacji, a nie tylko strukturze. Gość specjalny, kard. Mario Grech, wezwał wiernych do porzucenia wizji Boga, który „odpoczywa”, na rzecz Boga, który wciąż stwarza i uczy nas wychodzenia z duchowej ślepoty.
Niewidomi, którzy odzyskują wzrok. Opowiadanie pełne jest paradoksów. Jest niewidomy, który rozpoznaje światło i odzyskuje wzrok. Są ci, którzy uważają się za widzących, a pozostają ślepymi i innych utrzymują w ślepocie. Takie jest nasze życie. Jesteśmy ślepi tam, gdzie uważamy, że widzimy. Pozwalając Bogu, aby nas oświecił zyskujemy nowe zrozumienie i zdolność widzenia, jak w świetle.
Niewidomi, którzy odzyskują wzrok. Opowiadanie pełne jest paradoksów. Jest niewidomy, który rozpoznaje światło i odzyskuje wzrok. Są ci, którzy uważają się za widzących, a pozostają ślepymi i innych utrzymują w ślepocie. Takie jest nasze życie. Jesteśmy ślepi tam, gdzie uważamy, że widzimy. Pozwalając Bogu, aby nas oświecił zyskujemy nowe zrozumienie i zdolność widzenia, jak w świetle.
Miała 33 lata i właśnie kończył się kolejny związek. Była zmęczona rozczarowaniami i poczuciem, że marzenie o rodzinie może się już nie spełnić. Wtedy napisała szczery list do św. Józefa i schowała go za obrazkiem. Kilka miesięcy później poznała mężczyznę, który został jej mężem. Trzy lata od napisania listu na świat przyszła ich córka.
Miała 33 lata i właśnie kończył się kolejny związek. Była zmęczona rozczarowaniami i poczuciem, że marzenie o rodzinie może się już nie spełnić. Wtedy napisała szczery list do św. Józefa i schowała go za obrazkiem. Kilka miesięcy później poznała mężczyznę, który został jej mężem. Trzy lata od napisania listu na świat przyszła ich córka.
To jedna z najbardziej niewygodnych przypowieści Jezusa. Pokazuje, że do Boga bliżej ma nie ten, kto wylicza swoje zasługi, ale ten, kto staje przed Nim w prawdzie.
To jedna z najbardziej niewygodnych przypowieści Jezusa. Pokazuje, że do Boga bliżej ma nie ten, kto wylicza swoje zasługi, ale ten, kto staje przed Nim w prawdzie.
Są takie sytuacje, w których po prostu brakuje nam siły; kiedy czujemy, że tego wszystkiego już po prostu za dużo. Żadne słowa pocieszenia nie pomagają. Żadne gesty wsparcia nie przynoszą ulgi. Bóg stał się człowiekiem, żeby pomóc nam wstać. Nie, żeby pomóc zapomnieć albo udawać, że nic się nie stało. Ale żeby nie ulec pokusie dostrzegania w świecie wyłącznie zła. Podczas nabożeństw Drogi Krzyżowej nie kontemplujemy męki Pana Jezusa, tylko miłość czułego Boga, który jest z nami obecny w każdym cierpieniu, jakiego doświadczamy. Przypominamy rozważania drogi krzyżowej autorstwa Dominika Dubiela SJ. 
Są takie sytuacje, w których po prostu brakuje nam siły; kiedy czujemy, że tego wszystkiego już po prostu za dużo. Żadne słowa pocieszenia nie pomagają. Żadne gesty wsparcia nie przynoszą ulgi. Bóg stał się człowiekiem, żeby pomóc nam wstać. Nie, żeby pomóc zapomnieć albo udawać, że nic się nie stało. Ale żeby nie ulec pokusie dostrzegania w świecie wyłącznie zła. Podczas nabożeństw Drogi Krzyżowej nie kontemplujemy męki Pana Jezusa, tylko miłość czułego Boga, który jest z nami obecny w każdym cierpieniu, jakiego doświadczamy. Przypominamy rozważania drogi krzyżowej autorstwa Dominika Dubiela SJ. 
Nie możemy przeżyć życia za nasze dziecko. A tak często chciałybyśmy cierpieć zamiast naszych dzieci. Uchronić je jak najbardziej. Scena spod krzyża pokazuje, że to nie jest możliwe. I każda mama ma czasem takie chwile, w których stoi w bezsilności i nie może zrobić nic poza byciem obok, towarzyszeniem - mówią Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu rozmów o cierpieniu.
Nie możemy przeżyć życia za nasze dziecko. A tak często chciałybyśmy cierpieć zamiast naszych dzieci. Uchronić je jak najbardziej. Scena spod krzyża pokazuje, że to nie jest możliwe. I każda mama ma czasem takie chwile, w których stoi w bezsilności i nie może zrobić nic poza byciem obok, towarzyszeniem - mówią Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu rozmów o cierpieniu.
Religijność jest rzeczywistością, która angażuje całego człowieka. Nie tylko umysł, nie tylko emocje, ale i ciało, rozum i ducha. Rozwijamy się w tym przez całe nasze życie. Posłucham słów, które Jezus dzisiaj do mnie kieruje. Przyjrzę się swoim reakcjom.
Religijność jest rzeczywistością, która angażuje całego człowieka. Nie tylko umysł, nie tylko emocje, ale i ciało, rozum i ducha. Rozwijamy się w tym przez całe nasze życie. Posłucham słów, które Jezus dzisiaj do mnie kieruje. Przyjrzę się swoim reakcjom.
Czasem pytam siebie, czy na pewno dostrzegam to, jak Pan Bóg działa w moim życiu. Bo działa bardzo dużo i bardzo wiele otrzymuję od Niego. Ale bywa też tak, że w życiowym kryzysie, jakimś dołku przychodzi taki moment, w którym przychodzi Bóg i robi się jeszcze ciemniej. Kiedy Jezus nałożył niewidomemu na oczy błoto, przysłonił mu ostatnie resztki światła. Mówi się, że najciemniej jest przed świtem, że Bóg jest mistrzem ostatniej minuty - mówią Marta Łysek i Piotr Kosiarski w najnowszym odcinku wielkopostnego cyklu "Ogarnij się przed niedzielą". 
Czasem pytam siebie, czy na pewno dostrzegam to, jak Pan Bóg działa w moim życiu. Bo działa bardzo dużo i bardzo wiele otrzymuję od Niego. Ale bywa też tak, że w życiowym kryzysie, jakimś dołku przychodzi taki moment, w którym przychodzi Bóg i robi się jeszcze ciemniej. Kiedy Jezus nałożył niewidomemu na oczy błoto, przysłonił mu ostatnie resztki światła. Mówi się, że najciemniej jest przed świtem, że Bóg jest mistrzem ostatniej minuty - mówią Marta Łysek i Piotr Kosiarski w najnowszym odcinku wielkopostnego cyklu "Ogarnij się przed niedzielą". 
Bez sloganu / YouTube / mł
- Nie wiem, czy wiecie, ale może zaistnieć taka sytuacja, że zostanie komuś udzielony sakrament, ale łaski sakramentu nie będą działały - mówi o. Franciszek Chodkowski. Franciszkanin wyjaśnia, kiedy może się tak stać przy sakramencie bierzmowania. 
- Nie wiem, czy wiecie, ale może zaistnieć taka sytuacja, że zostanie komuś udzielony sakrament, ale łaski sakramentu nie będą działały - mówi o. Franciszek Chodkowski. Franciszkanin wyjaśnia, kiedy może się tak stać przy sakramencie bierzmowania. 
Langusta na palmie / YouTube.com / mł
Każdy z nas ma takie momenty w życiu, gdy przychodzi głębokie rozczarowanie sobą. Podejmujemy postanowienie i nie umiemy go dotrzymać. Staramy się o dobre rzeczy i kolejny raz nie dajemy rady. Jak sobie z tym radzić? Oto kilka podpowiedzi od o. Adama Szustaka OP.   
Każdy z nas ma takie momenty w życiu, gdy przychodzi głębokie rozczarowanie sobą. Podejmujemy postanowienie i nie umiemy go dotrzymać. Staramy się o dobre rzeczy i kolejny raz nie dajemy rady. Jak sobie z tym radzić? Oto kilka podpowiedzi od o. Adama Szustaka OP.   
Nie każdy zły duch objawia się hałasem, buntem czy spektakularnym upadkiem. Czasem działa ciszej - zamyka człowieka w sobie, w swoich oczekiwaniach, rozczarowaniach i "pewnikach", przez które coraz trudniej usłyszeć Boga. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że prawdziwe uwolnienie zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje wystawiać Boga na próbę, a zaczyna być naprawdę z Nim.
Nie każdy zły duch objawia się hałasem, buntem czy spektakularnym upadkiem. Czasem działa ciszej - zamyka człowieka w sobie, w swoich oczekiwaniach, rozczarowaniach i "pewnikach", przez które coraz trudniej usłyszeć Boga. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że prawdziwe uwolnienie zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje wystawiać Boga na próbę, a zaczyna być naprawdę z Nim.
Często stajemy bezradni wobec naszych bezsilności, zniechęceni porażkami przeszłości. Duch wychodzi naprzeciw naszym potrzebom. Prawo Boże jest duchowe. Nie jest opresyjne. Ma proroczą i służebną wartość dla królestwa niebieskiego, które się realizuje w moim życiu.
Często stajemy bezradni wobec naszych bezsilności, zniechęceni porażkami przeszłości. Duch wychodzi naprzeciw naszym potrzebom. Prawo Boże jest duchowe. Nie jest opresyjne. Ma proroczą i służebną wartość dla królestwa niebieskiego, które się realizuje w moim życiu.
Logo źródła: WAM Krzysztof Wons SDS
Słowo Boże przestrzega nas przed niebezpieczeństwem, któremu świat wydaje się dzisiaj coraz bardziej ulegać. Chodzi o ukryty podziw dla grzechu. Im bardziej świat będzie budował jedynie na zmysłowych pragnieniach, tym więcej będzie w nim namiętności. Im więcej namiętności, tym więcej ukrytego podziwu dla grzechu – pisze ks. Krzysztof Wons SDS w książce "Przewodnik po stanach pokusy. 20 rozważań o codziennych wyborach", której fragment publikujemy.
Słowo Boże przestrzega nas przed niebezpieczeństwem, któremu świat wydaje się dzisiaj coraz bardziej ulegać. Chodzi o ukryty podziw dla grzechu. Im bardziej świat będzie budował jedynie na zmysłowych pragnieniach, tym więcej będzie w nim namiętności. Im więcej namiętności, tym więcej ukrytego podziwu dla grzechu – pisze ks. Krzysztof Wons SDS w książce "Przewodnik po stanach pokusy. 20 rozważań o codziennych wyborach", której fragment publikujemy.
‘Przebaczenie to serce chrześcijańskiego życia’. Ono nie neguje zła. Wręcz zakłada jego istnienie. Miłość, które jest niezdolna do przebaczenia, nie jest miłością. Sługa w przypowieści został skarcony, bo nie pozwolił, żeby otrzymane przebaczenie długu zaowocowało radością i przebaczeniem dla braci. Nie chodzi o odczucie ‘satysfakcji’, ale o decyzję podjętą w sercu i umyśle, niezależnie od emocji, jakie temu towarzyszą.
‘Przebaczenie to serce chrześcijańskiego życia’. Ono nie neguje zła. Wręcz zakłada jego istnienie. Miłość, które jest niezdolna do przebaczenia, nie jest miłością. Sługa w przypowieści został skarcony, bo nie pozwolił, żeby otrzymane przebaczenie długu zaowocowało radością i przebaczeniem dla braci. Nie chodzi o odczucie ‘satysfakcji’, ale o decyzję podjętą w sercu i umyśle, niezależnie od emocji, jakie temu towarzyszą.
Południe, sam środek dnia, słońce pali tak mocno, że jedynym pragnieniem jest odrobina cienia i łyk czegoś zimnego. To jest godzina szósta według czasu biblijnego. Właśnie wtedy, w największym upale, Jezus siada przy studni Jakuba. Jest zmęczony drogą. To Bóg, który nie boi się ludzkiego znużenia, kurzu na sandałach i potu na czole. I wtedy pojawia się ona – Samarytanka. Przychodzi po wodę w porze, w której nikt normalny nie idzie do studni. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że nie chce nikogo spotkać. Chce uniknąć spojrzeń, szeptów za plecami i oceniania. Jej życie jest skomplikowane, a studnia to miejsce towarzyskie, gdzie łatwo o zranienie.
Południe, sam środek dnia, słońce pali tak mocno, że jedynym pragnieniem jest odrobina cienia i łyk czegoś zimnego. To jest godzina szósta według czasu biblijnego. Właśnie wtedy, w największym upale, Jezus siada przy studni Jakuba. Jest zmęczony drogą. To Bóg, który nie boi się ludzkiego znużenia, kurzu na sandałach i potu na czole. I wtedy pojawia się ona – Samarytanka. Przychodzi po wodę w porze, w której nikt normalny nie idzie do studni. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że nie chce nikogo spotkać. Chce uniknąć spojrzeń, szeptów za plecami i oceniania. Jej życie jest skomplikowane, a studnia to miejsce towarzyskie, gdzie łatwo o zranienie.
Jak często robimy ten sam błąd, próbując stawiać warunki dostępu do Boga, jakich On nie wymaga. Czemu On rozmawia... z kobietą, biedakiem, celnikiem i grzesznikiem, nieczystym, trędowatym, obcym, człowiekiem z pogmatwanym życiem? Dlaczego wybiera takich? Oby nasze zdziwienie przerodziło się w usłyszenie zachęty: „ty pójdź za Mną!”.
Jak często robimy ten sam błąd, próbując stawiać warunki dostępu do Boga, jakich On nie wymaga. Czemu On rozmawia... z kobietą, biedakiem, celnikiem i grzesznikiem, nieczystym, trędowatym, obcym, człowiekiem z pogmatwanym życiem? Dlaczego wybiera takich? Oby nasze zdziwienie przerodziło się w usłyszenie zachęty: „ty pójdź za Mną!”.
deon.pl / pzk
Śmierć dziecka – nienarodzonego, chorego od pierwszych chwil życia czy odchodzącego nagle z przyczyn naturalnych – jest doświadczeniem granicznym, które burzy poczucie porządku świata. Rodzi pytania o sens cierpienia, o obecność Boga i o to, jak rozmawiać z najmłodszymi o przemijaniu. Zebrane teksty pokazują, że choć bólu nie da się usunąć, można go przeżyć w świetle wiary, wspólnoty i miłości, która okazuje się silniejsza niż śmierć.
Śmierć dziecka – nienarodzonego, chorego od pierwszych chwil życia czy odchodzącego nagle z przyczyn naturalnych – jest doświadczeniem granicznym, które burzy poczucie porządku świata. Rodzi pytania o sens cierpienia, o obecność Boga i o to, jak rozmawiać z najmłodszymi o przemijaniu. Zebrane teksty pokazują, że choć bólu nie da się usunąć, można go przeżyć w świetle wiary, wspólnoty i miłości, która okazuje się silniejsza niż śmierć.
Logo źródła: WAM s. Małgorzata Lekan OP
Przez lata rola kobiet w Kościele była spychana na margines – jakby ich obecność miała pozostać tłem. Tymczasem w samym sercu XX wieku papieże zabrali głos z zaskakującą mocą: Paweł VI mówił o "godzinie kobiety", a Jan Paweł II o jej "geniuszu" i "nowym feminizmie". Co dokładnie mieli na myśli – i dlaczego te słowa wciąż czekają na realne wprowadzenie w życie?
Przez lata rola kobiet w Kościele była spychana na margines – jakby ich obecność miała pozostać tłem. Tymczasem w samym sercu XX wieku papieże zabrali głos z zaskakującą mocą: Paweł VI mówił o "godzinie kobiety", a Jan Paweł II o jej "geniuszu" i "nowym feminizmie". Co dokładnie mieli na myśli – i dlaczego te słowa wciąż czekają na realne wprowadzenie w życie?