Są osoby, które odczuwają lęk przed wyborem, który definiuje, przed utratą wszystkich innych możliwości. I na piszą przez wiele lat doktorat; chcą, żeby był doskonały. Za tym perfekcjonizmem kryje się lęk - mówi Bernardetta Janusz w książce "Trać i żyj. Co nam dają straty". 
Są osoby, które odczuwają lęk przed wyborem, który definiuje, przed utratą wszystkich innych możliwości. I na piszą przez wiele lat doktorat; chcą, żeby był doskonały. Za tym perfekcjonizmem kryje się lęk - mówi Bernardetta Janusz w książce "Trać i żyj. Co nam dają straty". 
Logo źródła: MANDO Jakub Medek
Czy wiecie, co to jest „gangster kożuchowy”? Pchła. „Baba przebyteczna” to teściowa. A „kaktus pochodowy” – jeż. W jakim języku? Polskim. Przynajmniej według Czechów. Nie tylko Polacy wymyślają sobie czeskie słowa. Analogiczny proces odbywa się też – ku takiej samej uciesze – w drugą stronę. Bo chociaż dla dumnego Lechity może to zabrzmieć jak bluźnierstwo, Czechów język polski śmieszy tak samo jak Polaków czeski – pisze Jakub Medek w książce "Dobrý den. Chmiel, tożsamość i luz. Polskie mity o Czechach".
Czy wiecie, co to jest „gangster kożuchowy”? Pchła. „Baba przebyteczna” to teściowa. A „kaktus pochodowy” – jeż. W jakim języku? Polskim. Przynajmniej według Czechów. Nie tylko Polacy wymyślają sobie czeskie słowa. Analogiczny proces odbywa się też – ku takiej samej uciesze – w drugą stronę. Bo chociaż dla dumnego Lechity może to zabrzmieć jak bluźnierstwo, Czechów język polski śmieszy tak samo jak Polaków czeski – pisze Jakub Medek w książce "Dobrý den. Chmiel, tożsamość i luz. Polskie mity o Czechach".
Każdy człowiek ma naturalną skłonność zarówno do odczuwania złości, jak i do zachowań agresywnych. Jest w nas taka część, która, żeby przeżyć, musi zawalczyć o swoje. Małe dzieci dużo się złoszczą, a sposób wyrażania tego bywa spektakularny. W toku dorastania uczymy się jednak takich sposobów wyrażania złości, które nie krzywdzą innych, przede wszystkim dlatego, że nasze granice wyznaczane są granicami innych ludzi. Niestety, nie wszyscy przyjmują takie zasady współżycia społecznego i smutna prawda jest taka, że superagresorzy są wśród nas.
Każdy człowiek ma naturalną skłonność zarówno do odczuwania złości, jak i do zachowań agresywnych. Jest w nas taka część, która, żeby przeżyć, musi zawalczyć o swoje. Małe dzieci dużo się złoszczą, a sposób wyrażania tego bywa spektakularny. W toku dorastania uczymy się jednak takich sposobów wyrażania złości, które nie krzywdzą innych, przede wszystkim dlatego, że nasze granice wyznaczane są granicami innych ludzi. Niestety, nie wszyscy przyjmują takie zasady współżycia społecznego i smutna prawda jest taka, że superagresorzy są wśród nas.
Logo źródła: WAM Ks. Krzysztof Grzywocz
"Przyjmujemy rzeczywistość, na którą patrzymy, dlatego trzeba uważnie wybrać "przedmiot" naszej kontemplacji. Zauważmy, że nie wszystko jest jej godne. Tak jak w codziennym życiu nie wszystko jemy. Jeżeli ryba źle pachnie, nie kontemplujemy jej kulinarnie, tylko odsuwamy od siebie taką potrawę" - mówił ks. Krzysztof Grzywocz w jednej z konferencji. Przeczytaj fragment książki "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy", której ks. Krzysztof jest autorem.
"Przyjmujemy rzeczywistość, na którą patrzymy, dlatego trzeba uważnie wybrać "przedmiot" naszej kontemplacji. Zauważmy, że nie wszystko jest jej godne. Tak jak w codziennym życiu nie wszystko jemy. Jeżeli ryba źle pachnie, nie kontemplujemy jej kulinarnie, tylko odsuwamy od siebie taką potrawę" - mówił ks. Krzysztof Grzywocz w jednej z konferencji. Przeczytaj fragment książki "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy", której ks. Krzysztof jest autorem.
Logo źródła: WAM Ks. Krzysztof Grzywocz
Jeśli wierzymy, że Bóg mówi do nas przez żywą Tradycję Kościoła, że jest ona przestrzenią objawiania się Jego chwały, to wierzymy także, iż ów papieski dokument i jego temat jest też głosem Boga, a nie wymysłem człowieka.
Jeśli wierzymy, że Bóg mówi do nas przez żywą Tradycję Kościoła, że jest ona przestrzenią objawiania się Jego chwały, to wierzymy także, iż ów papieski dokument i jego temat jest też głosem Boga, a nie wymysłem człowieka.
Logo źródła: WAM Ks. Krzysztof Grzywocz
"Miałem kiedyś kolegę, który - tak mi się wydawało - znał tylko trzy słowa, trzy przekleństwa. Ot, taki mistrz mowy polskiej… Tymi przekleństwami wyrażał naprawdę wszystko. Tylko raz mu się wypsnął inny wyraz. Pamiętam, że w czasach studenckich byliśmy na obozie wspinaczkowym w Tatrach. Weszliśmy po południu na piękną górę, był zachód słońca, i wtedy nagle mój znajomy włączył do swojego repertuaru trzech słów jeszcze jedno: «bosko». A dokładniej: «O, ja, p…, ale bosko!». To mi uświadomiło, że piękno natury jest w stanie otworzyć nawet najbardziej zamkniętego w sobie człowieka - on je na swój sposób doceni" - mówił ks. Krzysztof Grzywocz w jednej z konferencji. Przeczytaj fragment książki "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy", której ks. Krzysztof jest autorem.
"Miałem kiedyś kolegę, który - tak mi się wydawało - znał tylko trzy słowa, trzy przekleństwa. Ot, taki mistrz mowy polskiej… Tymi przekleństwami wyrażał naprawdę wszystko. Tylko raz mu się wypsnął inny wyraz. Pamiętam, że w czasach studenckich byliśmy na obozie wspinaczkowym w Tatrach. Weszliśmy po południu na piękną górę, był zachód słońca, i wtedy nagle mój znajomy włączył do swojego repertuaru trzech słów jeszcze jedno: «bosko». A dokładniej: «O, ja, p…, ale bosko!». To mi uświadomiło, że piękno natury jest w stanie otworzyć nawet najbardziej zamkniętego w sobie człowieka - on je na swój sposób doceni" - mówił ks. Krzysztof Grzywocz w jednej z konferencji. Przeczytaj fragment książki "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy", której ks. Krzysztof jest autorem.
Logo źródła: MANDO Christopher Harding
Choć lata 90. XX wieku w Japonii często postrzegano jako czas kryzysu, kraj nadal zachowywał spójność dzięki bogatej kulturze i tradycji. Od zdrowej diety, przez literaturę i kino, po gry wideo, anime, mangę i modę - japońska popkultura zdobywała serca ludzi na całym świecie. Przeczytaj fragment książki Christophera Hardinga "Od miecza do mangi. Opowieść o Japonii" i sprawdź, jak te elementy równoważyły gospodarcze i polityczne wyzwania oraz przyczyniły się do tworzenia globalnego wizerunku Kraju Kwitnącej Wiśni.
Choć lata 90. XX wieku w Japonii często postrzegano jako czas kryzysu, kraj nadal zachowywał spójność dzięki bogatej kulturze i tradycji. Od zdrowej diety, przez literaturę i kino, po gry wideo, anime, mangę i modę - japońska popkultura zdobywała serca ludzi na całym świecie. Przeczytaj fragment książki Christophera Hardinga "Od miecza do mangi. Opowieść o Japonii" i sprawdź, jak te elementy równoważyły gospodarcze i polityczne wyzwania oraz przyczyniły się do tworzenia globalnego wizerunku Kraju Kwitnącej Wiśni.
Logo źródła: MANDO dm
Emma Duncan budzi się w szpitalu po bestialskim ataku. Nic nie pamięta, a początkowo nie wie nawet, gdzie jest. Pod opieką lekarza i pielęgniarek zaczyna sobie przypominać fragmenty ze swojej przeszłości. Wspomnienia wracają powoli, kawałek po kawałku. Emma widzi fragmenty dawnego życia: karierę, męża, przyjaciółki, wielką miłość. Najważniejsze pytanie wciąż jednak pozostaje zagadką. Kto był jej oprawcą i dlaczego chciał ją zabić?
Emma Duncan budzi się w szpitalu po bestialskim ataku. Nic nie pamięta, a początkowo nie wie nawet, gdzie jest. Pod opieką lekarza i pielęgniarek zaczyna sobie przypominać fragmenty ze swojej przeszłości. Wspomnienia wracają powoli, kawałek po kawałku. Emma widzi fragmenty dawnego życia: karierę, męża, przyjaciółki, wielką miłość. Najważniejsze pytanie wciąż jednak pozostaje zagadką. Kto był jej oprawcą i dlaczego chciał ją zabić?
Niezliczone rekolekcje, podcasty, komentarze biblijne, duchowe poradniki i piękne dewocjonalia sprawiają, że współczesny katolik ma dostatek, o którym święci dawnych wieków nawet nie śnili. Paradoksalnie jednak właśnie ta obfitość może nas oddalić od sedna – cichego spotkania z Bogiem. Jak wybierać mądrze, by nie popaść w "cukrzycę duchową"?
Niezliczone rekolekcje, podcasty, komentarze biblijne, duchowe poradniki i piękne dewocjonalia sprawiają, że współczesny katolik ma dostatek, o którym święci dawnych wieków nawet nie śnili. Paradoksalnie jednak właśnie ta obfitość może nas oddalić od sedna – cichego spotkania z Bogiem. Jak wybierać mądrze, by nie popaść w "cukrzycę duchową"?
Kiedyś ciągle miałam poczucie, że chciałabym być inna, lepsza, mądrzejsza, bardziej uważna, pilna. Byłam niejed¬nokrotnie bardzo spięta w tym dążeniu do doskonałości. Wydawało mi się, że jeśli nie jestem doskonała, to znaczy, że nie jestem dość dobra. A to nie jest tak – mówiła podróżniczka i dziennikarka Martyna Wojciechowska w rozmowie z Katarzyną Stoparczyk. Całość wywiadu można przeczytać w książce „Jak mieć w życiu frajdę”.
Kiedyś ciągle miałam poczucie, że chciałabym być inna, lepsza, mądrzejsza, bardziej uważna, pilna. Byłam niejed¬nokrotnie bardzo spięta w tym dążeniu do doskonałości. Wydawało mi się, że jeśli nie jestem doskonała, to znaczy, że nie jestem dość dobra. A to nie jest tak – mówiła podróżniczka i dziennikarka Martyna Wojciechowska w rozmowie z Katarzyną Stoparczyk. Całość wywiadu można przeczytać w książce „Jak mieć w życiu frajdę”.
Czy naprawdę panujemy nad tym, co jemy, czy raczej to jedzenie zaczyna panować nad nami? W świecie, który kręci się wokół diet, foodpornu i kolejnych kulinarnych show, umiar staje się cnotą trudniejszą niż kiedykolwiek. A jednak to właśnie on może być kluczem do wolności, duchowej uważności i zwykłego ludzkiego szczęścia.
Czy naprawdę panujemy nad tym, co jemy, czy raczej to jedzenie zaczyna panować nad nami? W świecie, który kręci się wokół diet, foodpornu i kolejnych kulinarnych show, umiar staje się cnotą trudniejszą niż kiedykolwiek. A jednak to właśnie on może być kluczem do wolności, duchowej uważności i zwykłego ludzkiego szczęścia.
Logo źródła: Wydawnictwo W Drodze Lysa TerKeurst
"Czasami postrzegałam modlitwę jako listę próśb, które dobrze było składać, ale głęboko w swym wnętrzu wiedziałam, że jest mało prawdopodobne, aby się ziściły. To jak rzucanie pieniążka do fontanny albo pomyślenie sobie życzenia przed zdmuchnięciem urodzinowych świeczek. Robiłam tak, ale nie liczyłam na zbyt wiele. Albo patrzyłam na modlitwy jak na dostawców z Amazon Prime. Chciałam, żeby to, co dostarczano, było takie, jak oczekiwałam, i przychodziło w rekordowo krótkim czasie" - przeczytaj fragment książki Lysy TerKeurst "Wybaczyć, czego nie można zapomnieć".
"Czasami postrzegałam modlitwę jako listę próśb, które dobrze było składać, ale głęboko w swym wnętrzu wiedziałam, że jest mało prawdopodobne, aby się ziściły. To jak rzucanie pieniążka do fontanny albo pomyślenie sobie życzenia przed zdmuchnięciem urodzinowych świeczek. Robiłam tak, ale nie liczyłam na zbyt wiele. Albo patrzyłam na modlitwy jak na dostawców z Amazon Prime. Chciałam, żeby to, co dostarczano, było takie, jak oczekiwałam, i przychodziło w rekordowo krótkim czasie" - przeczytaj fragment książki Lysy TerKeurst "Wybaczyć, czego nie można zapomnieć".
Otrzymanie etykiety „złego człowieka” niesie ryzyko, a nawet perspektywę zostania wyrzuconym poza nawias ważnej relacji czy społeczności. Pod powierzchnią lęku przed byciem postrzeganym w ten sposób znajduje się szereg twoich potrzeb społecznych, ważnych oraz uznanych przez ciebie za takie, z których nie chcesz i nie możesz zrezygnować. Obawa ma w tym przypadku nakłonić cię do przyjrzenia się, czy postępujesz jak człowiek wolny, jednocześnie uwzględniając i szanując wolność innych. Czy twoje inne potrzeby nie zagrażają tej dotyczącej tworzenia wspólnoty z innymi ludźmi? W tej refleksji ma miejsce figura „złego człowieka”.
Otrzymanie etykiety „złego człowieka” niesie ryzyko, a nawet perspektywę zostania wyrzuconym poza nawias ważnej relacji czy społeczności. Pod powierzchnią lęku przed byciem postrzeganym w ten sposób znajduje się szereg twoich potrzeb społecznych, ważnych oraz uznanych przez ciebie za takie, z których nie chcesz i nie możesz zrezygnować. Obawa ma w tym przypadku nakłonić cię do przyjrzenia się, czy postępujesz jak człowiek wolny, jednocześnie uwzględniając i szanując wolność innych. Czy twoje inne potrzeby nie zagrażają tej dotyczącej tworzenia wspólnoty z innymi ludźmi? W tej refleksji ma miejsce figura „złego człowieka”.
(...) Zauważam, iż skoro sumienie jest nakazem praktycznym, to kolizja między nim a autorytetem papieża jest możliwa tylko wówczas, gdy papież ustala prawa lub wydaje konkretne rozkazy i tym podobne. Papież jednak nie jest nieomylny ani w swoich prawach, ani w swoich rozkazach, ani w swoich aktach władzy państwowej, ani w swoim zarządzaniu, ani w swojej polityce publicznej - pisze św. John Henry Newman w książce „Sumienie chrześcijańskie”.
(...) Zauważam, iż skoro sumienie jest nakazem praktycznym, to kolizja między nim a autorytetem papieża jest możliwa tylko wówczas, gdy papież ustala prawa lub wydaje konkretne rozkazy i tym podobne. Papież jednak nie jest nieomylny ani w swoich prawach, ani w swoich rozkazach, ani w swoich aktach władzy państwowej, ani w swoim zarządzaniu, ani w swojej polityce publicznej - pisze św. John Henry Newman w książce „Sumienie chrześcijańskie”.
Ludzie grają często z tymi, na których im zależy, uznali ich za ważne osoby w życiu. I w ten sposób domagają się docenienia, akceptacji, miłości. A równocześnie nie dostrzegają możliwości zadbania o to w inny sposób. Nie potrafią dostrzec, że mogliby otwarcie poprosić o to, czego im potrzeba – pisze Zbigniew Rećko w książce "Moc relacji. Jak emocje i schematy wpływają na nasze więzi".
Ludzie grają często z tymi, na których im zależy, uznali ich za ważne osoby w życiu. I w ten sposób domagają się docenienia, akceptacji, miłości. A równocześnie nie dostrzegają możliwości zadbania o to w inny sposób. Nie potrafią dostrzec, że mogliby otwarcie poprosić o to, czego im potrzeba – pisze Zbigniew Rećko w książce "Moc relacji. Jak emocje i schematy wpływają na nasze więzi".
Wciąż wielu ludzi uważa, że „prawdziwie silni” powinni radzić sobie sami, a proszenie o pomoc to oznaka słabości. Inni obawiają się, że psychoterapia to płatna przyjaźń albo niepotrzebne rozdrapywanie przeszłości. Tymczasem badania pokazują coś zupełnie przeciwnego: wsparcie psychologiczne jest formą dojrzałości i odpowiedzialności za siebie. Rozprawmy się z najpopularniejszymi mitami dotyczącymi terapii i zobaczmy, dlaczego nie wszystko musisz dźwigać w pojedynkę.
Wciąż wielu ludzi uważa, że „prawdziwie silni” powinni radzić sobie sami, a proszenie o pomoc to oznaka słabości. Inni obawiają się, że psychoterapia to płatna przyjaźń albo niepotrzebne rozdrapywanie przeszłości. Tymczasem badania pokazują coś zupełnie przeciwnego: wsparcie psychologiczne jest formą dojrzałości i odpowiedzialności za siebie. Rozprawmy się z najpopularniejszymi mitami dotyczącymi terapii i zobaczmy, dlaczego nie wszystko musisz dźwigać w pojedynkę.
Logo źródła: WAM Ks. Jan Twardowski
"Matka Boża w Kanie Galilejskiej nie powiedziała Panu Jezusowi, żeby przemienił wodę w wino. Nawet nie wiedziała, że coś takiego może się stać. Powiedziała po prostu: «Wina nie mają» (por. J 2,3). Przedstawiła Jezusowi trudną sprawę i ufała, że On sam potrafi odpowiednio ją załatwić. Ci, którzy nieśli paralityka, przedarli się przez dach i spuścili chorego do stóp Jezusa, nie mówiąc ani słowa. A Jezus nie tylko że paralityka uzdrowił, ale i rozgrzeszył. Zrobił więcej, niż oni mogli przypuszczać. A modlitwa trędowatego? «Panie, jeśli chcesz, możesz mnie uleczyć» (por. Łk 5,12). Największa modlitwa jest wtedy, jeżeli w pokornej postawie zawierzamy się Bogu, ufając, że On wie więcej od nas" - pisał ks. Jan Twardowski. Przeczytaj fragment jego książki "Rozważania o pacierzu. Antologia".
"Matka Boża w Kanie Galilejskiej nie powiedziała Panu Jezusowi, żeby przemienił wodę w wino. Nawet nie wiedziała, że coś takiego może się stać. Powiedziała po prostu: «Wina nie mają» (por. J 2,3). Przedstawiła Jezusowi trudną sprawę i ufała, że On sam potrafi odpowiednio ją załatwić. Ci, którzy nieśli paralityka, przedarli się przez dach i spuścili chorego do stóp Jezusa, nie mówiąc ani słowa. A Jezus nie tylko że paralityka uzdrowił, ale i rozgrzeszył. Zrobił więcej, niż oni mogli przypuszczać. A modlitwa trędowatego? «Panie, jeśli chcesz, możesz mnie uleczyć» (por. Łk 5,12). Największa modlitwa jest wtedy, jeżeli w pokornej postawie zawierzamy się Bogu, ufając, że On wie więcej od nas" - pisał ks. Jan Twardowski. Przeczytaj fragment jego książki "Rozważania o pacierzu. Antologia".
Logo źródła: 2ryby Ks. Krzysztof Grzywocz
"Nasze serca zamieniają się w piekło pełne płomieni, nienasycenia, apatii i zniechęcenia. Grzechu nie można bagatelizować, bo on odbiera nam dobre stosunki z innymi. Jeżeli człowiek żyje w grzechu, nie wyznaje go, zaczyna uważać, że jego przyjaźnie i serdeczne więzi nie mają sensu. Sądzi, że nikt mu nie zaufa i sam nie chce już nikomu ufać" - uważał ks. Krzysztof Grzywocz. Przeczytaj fragment książki ks. Krzysztofa Grzywocza i ks. Piotra Pawlukiewicza "Droga".
"Nasze serca zamieniają się w piekło pełne płomieni, nienasycenia, apatii i zniechęcenia. Grzechu nie można bagatelizować, bo on odbiera nam dobre stosunki z innymi. Jeżeli człowiek żyje w grzechu, nie wyznaje go, zaczyna uważać, że jego przyjaźnie i serdeczne więzi nie mają sensu. Sądzi, że nikt mu nie zaufa i sam nie chce już nikomu ufać" - uważał ks. Krzysztof Grzywocz. Przeczytaj fragment książki ks. Krzysztofa Grzywocza i ks. Piotra Pawlukiewicza "Droga".
Logo źródła: WAM dm
Bezpieczeństwo rozwija. I dotyczy to nie tylko konkretnych osób, ale też wzajemnych relacji. Wspaniale jest mieć taką relację z Panem: bezpośrednią i gotową na niejedno zaskoczenie. Nie ma nic głupszego niż zakładanie maski przed Bogiem – On i tak zna nas lepiej niż my sami. Samarytanka może być naszą przewodniczką i inspirować do odważnych rozmów z Jezusem.
Bezpieczeństwo rozwija. I dotyczy to nie tylko konkretnych osób, ale też wzajemnych relacji. Wspaniale jest mieć taką relację z Panem: bezpośrednią i gotową na niejedno zaskoczenie. Nie ma nic głupszego niż zakładanie maski przed Bogiem – On i tak zna nas lepiej niż my sami. Samarytanka może być naszą przewodniczką i inspirować do odważnych rozmów z Jezusem.
Nie każdy zmaga się z lękiem w związkach, ale doświadczanie niepokoju i wątpliwości w zaangażowanych, kochających związkach, gdzie nie ma czerwonych flag (...), to nie tylko znane, ale i przewidywalne zjawisko w świecie wrażliwych, analitycznych, moralnych ludzi. Jeżeli jedna z pierwotnych przyczyn lęku wyraża potrzebę odnalezienia pewności i gruntu w tym pozbawionym podstaw świecie – a jeśli związki romantyczne są miejscem, w którym stajemy się najbardziej bezbronni i dlatego tracimy grunt pod nogami – dlaczego mielibyśmy się dziwić, że pojawia się tam lęk?
Nie każdy zmaga się z lękiem w związkach, ale doświadczanie niepokoju i wątpliwości w zaangażowanych, kochających związkach, gdzie nie ma czerwonych flag (...), to nie tylko znane, ale i przewidywalne zjawisko w świecie wrażliwych, analitycznych, moralnych ludzi. Jeżeli jedna z pierwotnych przyczyn lęku wyraża potrzebę odnalezienia pewności i gruntu w tym pozbawionym podstaw świecie – a jeśli związki romantyczne są miejscem, w którym stajemy się najbardziej bezbronni i dlatego tracimy grunt pod nogami – dlaczego mielibyśmy się dziwić, że pojawia się tam lęk?