Nie masz problemu z ciszą. Masz problem z tym, co w ciszy wychodzi na powierzchnię. Dlatego robisz wszystko, żeby do niej nie dopuścić. Nie mówisz tego na głos. Nawet przed sobą. Nazywasz to inaczej: nawykiem, współczesnością, zmęczeniem, potrzebą rozrywki. Mówisz, że to nic wielkiego. Że wszyscy tak żyją. Że to normalne. Ale prawda jest prostsza: nie potrafisz zostać sam ze sobą.
aleteia.org / red.
Miłość zawsze opierała się na zaufaniu. Dziś jednak to zaufanie bywa testowane przy każdym powiadomieniu, każdej „kropce online” i każdym polubieniu. Coraz więcej par funkcjonuje w stanie stałego napięcia, obserwując cyfrową aktywność partnera i próbując z niej wyczytać to, czego często wcale tam nie ma. To zjawisko nazywa się cyfrową hiperczujnością i może poważnie nadwyrężyć relację.
Dorastaliśmy w świecie, który obiecał nam, że jeśli będziemy wystarczająco zdyscyplinowani, wystarczająco świadomi i wystarczająco konsekwentni, to zbudujemy życie dokładnie takie, jakie chcemy. Wystarczy dobrze zaplanować. Wystarczy wyznaczyć cele. Wystarczy pracować mądrzej, nie tylko ciężej. Wystarczy optymalizować.
Są osoby, które odczuwają lęk przed wyborem, który definiuje, przed utratą wszystkich innych możliwości. I na piszą przez wiele lat doktorat; chcą, żeby był doskonały. Za tym perfekcjonizmem kryje się lęk - mówi Bernardetta Janusz w książce "Trać i żyj. Co nam dają straty".
Każdy człowiek ma naturalną skłonność zarówno do odczuwania złości, jak i do zachowań agresywnych. Jest w nas taka część, która, żeby przeżyć, musi zawalczyć o swoje. Małe dzieci dużo się złoszczą, a sposób wyrażania tego bywa spektakularny. W toku dorastania uczymy się jednak takich sposobów wyrażania złości, które nie krzywdzą innych, przede wszystkim dlatego, że nasze granice wyznaczane są granicami innych ludzi. Niestety, nie wszyscy przyjmują takie zasady współżycia społecznego i smutna prawda jest taka, że superagresorzy są wśród nas.
Radość potrafi być zdradliwa: usypia czujność, zakłada różowe okulary i przekonuje, że wszystko jest pod kontrolą - nawet wtedy, gdy ignorujemy sygnały ostrzegawcze, przekraczamy własne granice i odkładamy odpowiedzialne decyzje „na później”. Ten tekst jest o momencie, w którym przyjemność przestaje nas wspierać, a zaczyna prowadzić w ślepy zaułek.
Początek roku działa na nas jak obietnica nowego życia. Czujemy presję, by wszystko poukładać od nowa, naprawić błędy, zmienić siebie, wreszcie „zacząć na serio”. Powstają listy celów, plany na każdy miesiąc, ambitne założenia dotyczące pracy, relacji, zdrowia i rozwoju. Problem w tym, że im więcej chcemy zmienić naraz, tym szybciej się gubimy. A nowy rok, zamiast być początkiem, bardzo szybko zamienia się w źródło frustracji.
Rok: czasem mało, czasem dużo, ale większość z nas doświadcza raczej tego trudnego uczucia, jakby czas prześlizgiwał się przez palce. Dlatego warto się zatrzymać i zanotować kilka rzeczy, które pozwolą dobrze i ze spokojem wejść w nowy rok.
Święta mają w sobie coś paradoksalnego. Z jednej strony są obietnicą bliskości, ciepła i zatrzymania. Z drugiej, dla wielu osób stają się momentem szczególnego napięcia, smutku i emocjonalnego przeciążenia. To czas, w którym to, co zwykle udaje się przykryć codziennym biegiem spraw, nagle wychodzi na powierzchnię. Relacje, które nie działają. Braki, które bolą. Straty, których nie udało się przeżyć do końca. Pytanie, dlaczego właśnie święta tak bezlitośnie to wydobywają, nie jest ani banalne, ani czysto emocjonalne.
DEON.pl
Skąd biorą się kłótnie przy rodzinnym stole? Jak ich uniknąć? Jak podejść do swoich bliskich, którzy mają różne oczekiwania, różne nastroje, różne charaktery? O czym pamiętać, by zminimalizować ryzyko kłótni w Święta? Dla wielu osób wizja rodzinnej kłótni to bardzo zniechęcająca perspektywa. Oto pięć podpowiedzi, jak się nie pokłócić przy świątecznym stole.
Puste miejsce przy wigilijnym stole najczęściej tłumaczymy jednym zdaniem: "dla niespodziewanego gościa". Brzmi bezpiecznie, wzruszająco i poprawnie. Ale to tylko jedna z możliwych interpretacji. W rzeczywistości puste miejsce bywa znakiem znacznie trudniejszym. Czasem jest po kimś, kto nie wrócił. Po kimś, z kim się pokłóciliśmy. Po kimś, kogo wykluczyliśmy milczeniem. Albo po kimś, kto żyje obok nas, lecz nie ma odwagi usiąść przy żadnym stole.
jh
Święta Bożego Narodzenia często przedstawiane są jako czas zgody, bliskości i rodzinnego ciepła. W praktyce jednak bywa, że wigilijny stół staje się miejscem trudnych rozmów, niewygodnych pytań i napięć, które narastały przez cały rok. Właśnie dlatego temat granic w czasie świąt jest tak ważny – i tak rzadko poruszany.
jh
Święta Bożego Narodzenia potrafią być piękne, ale też męczące. Presja idealnych potraw, prezentów i rodzinnej atmosfery często sprawia, że zamiast radości pojawia się stres. Dlatego warto na chwilę zwolnić i przygotować się do świąt z głową. Oto cztery proste porady, które pomogą przeżyć ten czas spokojniej i bardziej świadomie.
rozrywka.radiozet.pl / jh
Mówienie do siebie to zachowanie znacznie częstsze, niż mogłoby się wydawać. Choć bywa postrzegane jako coś dziwnego, psychologia od lat bada ten mechanizm i jasno pokazuje, że w większości przypadków nie jest on powodem do niepokoju. Wręcz przeciwnie – może przynosić realne korzyści dla funkcjonowania psychicznego.
jh
Nie wszystkie okna muszą błyszczeć. Nie wszystko musi być domowej roboty. Nie każdy moment musi być magiczny. Coraz więcej osób świadomie wybiera nie(idealne) Święta – z odpuszczaniem, niedoskonałością i troską o własną psychikę. Bo może prawdziwy sens świąt zaczyna się nie od porządku na półkach, ale od porządku w głowie?
Polsat News/dm
Mobbing, uporczywa krytyka, izolacja czy molestowanie w miejscu pracy nie powodują wyłącznie gorszego samopoczucia. Są to istotne czynniki stresu psychologicznego, które wpływają na ogólny stan zdrowia – to wynik analiz niemieckich naukowców z Technische Universität Dresden i Chemnitz.
W którym momencie, zwłaszcza gdy pojawiają się w nas silne emocje, warto podejmować decyzje? Porównuję często emocje do fal – przypływają, rosną, osiągają szczyt i… opadają. Ale jak to w ogóle zrozumieć od strony psychologicznej, od strony terapii schematów? Jak to się ma do trybów, które się w nas włączają? – pyta Anna Mochnaczewska w książce „102 lekcje na życie”.
Onet.pl / jh
"Dom dobry" Wojciecha Smarzowskiego to przejmująca opowieść o przemocy domowej, która szturmem podbija polskie kina. W jednej ze scen widzimy policjantkę, która przyjeżdża na interwencję do przemocowego męża i jego ofiary. W pewnym momencie kobieta pokazuje charakterystyczny gest: chowa kciuk i zaciska pięść. Przypominamy, co oznacza ten międzynarodowy znak.
Otrzymanie etykiety „złego człowieka” niesie ryzyko, a nawet perspektywę zostania wyrzuconym poza nawias ważnej relacji czy społeczności. Pod powierzchnią lęku przed byciem postrzeganym w ten sposób znajduje się szereg twoich potrzeb społecznych, ważnych oraz uznanych przez ciebie za takie, z których nie chcesz i nie możesz zrezygnować. Obawa ma w tym przypadku nakłonić cię do przyjrzenia się, czy postępujesz jak człowiek wolny, jednocześnie uwzględniając i szanując wolność innych. Czy twoje inne potrzeby nie zagrażają tej dotyczącej tworzenia wspólnoty z innymi ludźmi? W tej refleksji ma miejsce figura „złego człowieka”.
Niektórzy rodzice przybierają tzw. pomagający tryb. Mimo że niesie on ze sobą wiele dobrego, często taka postawa kończy się podległością dziecka wobec rodzica. "Jest monument Wybawcy i postać podrzędna, zmuszona do skorzystania z ratunku, postać o mniejszej sile, której brakuje mocy, pozbawiona tej wspaniałości. Taka bezmoc oznacza rezygnację z siebie" – pisze Zbigniew Rećko w książce "Moc relacji. Jak emocje i schematy wpływają na nasze więzi".
{{ article.description }}