5 typów spowiedników, którzy mnie irytują

5 typów spowiedników, którzy mnie irytują
(fot. shutterstock.com)

Spotykasz takiego księdza i nie wiesz, czy uciekać, czy walczyć o swoje. Z jednej strony nie wypada, bo to przecież konfesjonał, z drugiej masz coraz większe wątpliwości, czy w ogóle warto tu jeszcze przychodzić. Poznaj pięć typów spowiedników, którzy potrafią zirytować każdego.

Do tego, że spowiedź jest ważna, nie trzeba specjalnie nikogo w Kościele przekonywać. Problem pojawia się, kiedy chcesz "zareklamować" ten sakrament komuś, kto ma problemy z Kościołem i twierdzi, że wszyscy księża to zachłanni urzędnicy, którzy spowiedź wymyślili tylko po to, żeby dowiedzieć się więcej o swoich niesfornych owieczkach.

Przekonujesz, namawiasz, wysuwasz solidne argumenty, dzielisz się wiedzą i zaprowadzasz do konfesjonału. Widzisz, jak odchodzi od niego z zaciśniętymi zębami i wypiekami na twarzy. Co poszło nie tak? W środku siedział jeden z poniższych księży.

1. Spowiednik księgowy - kiedyś częściej spotykany, teraz powoli odchodzi do przeszłości. Spowiednik księgowy po tym, jak wypowiesz swoje grzechy, zacznie dokładnie wypytywać cię o szczegóły każdego z nich. Będzie chodziło o liczbę, częstotliwość, a jak, a gdzie, a kiedy, a dlaczego? Spowiednik księgowy jest zainteresowany nawet nie samym grzechem, ale wszystkim tym, co dotyczy jego okoliczności. Takie odpytywanie tłumaczono tym, że w ten sposób ksiądz poznaje człowieka, wie więcej o jego życiu i motywach postępowania, pomaga odróżnić grzech ciężki od lekkiego. Wymaga to jednak wielkiego wyczucia i doświadczenia, bo w praktyce może sprowadzić się do duchowej wiwisekcji penitenta i zamknięcia go raz na zawsze na sakrament pokuty i pojednania. Po spowiedzi u spowiednika księgowego będziesz czuł się jak rekrut w wojsku, który pierwszego dnia swojej służby musiał przebiec czterdzieści kilometrów w masce gazowej, pokonując przy tym jeszcze przeszkody.

DEON.PL POLECA


Jak radzić sobie z taką sytuacją? Bądź stanowczy, mów zwięźle. Jeśli jesteś w stanie odpowiedzieć na pytania spowiednika, zrób to bardzo lakonicznie. Jeśli nie pamiętasz dokładnie okoliczności, otwarcie o tym powiedz i dodaj w grzeczny sposób, że nie prowadzisz rejestru swoich grzechów i nie chcesz tego rozgrzebywać.

2. Spowiednik kumpel - przeciwieństwo poprzedniego. Spowiednik kumpel będzie mówił o wszystkim, tylko nie o twoich grzechach. Będzie ciekawy, jak masz na imię, jak układa się twoje życie, czym się zajmujesz, jaka jest twoja praca, dlaczego przyszedłeś do spowiedzi. Najgorzej, kiedy zna cię osobiście, rozpozna za kratkami konfesjonału i zacznie plotkować o sprawach bieżących. Wpadłeś "na amen", jeśli jesteś ministrantem lub lektorem, bo wtedy spowiedź może zamienić się w minizbiórkę ministrancką i ustalanie dyżurów przy ołtarzu. Spowiednik kumpel traktuje spowiedź jako okazję do pogadania sobie z ludźmi. Jest sympatyczny, miły dla nich, wyrozumiały, ale całkowicie rozmija się z sensem spowiedzi, która ma bardzo jednoznaczny charakter.

Co zrobić, kiedy spotykasz spowiednika kumpla? Postąp trochę podobnie jak w przypadku księgowego. Bądź skupiony na tym, po co tutaj przyszedłeś. Jeśli ksiądz zacznie mówić o tym, co nie dotyczy samej spowiedzi, grzecznie odpowiedz, ale od razu wróć do głównego wątku i się go trzymaj. Taki zabieg powtórzony kilkukrotnie powinien skutecznie dać do zrozumienia, że przyszedłeś tutaj w innych celach niż plotkowanie o aktualnej sytuacji w parafii.

3. Spowiednik hurtownik - rzadko spotykany, ale bardzo charakterystyczny. Po wyznaniu grzechów mówi ci wypróbowaną formułkę, którą ma dopasowaną do każdego przypadku. Ćwiczy ją od wielu lat. Jeśli przyjdziesz do niego za rok z tymi samymi grzechami, usłyszysz dokładnie to samo z identyczną pokutą. Spowiadając się u hurtownika, masz wrażenie, że uczestniczysz w taśmowej produkcji rozgrzeszeń, bo liczy się tylko odpuszczenie win, a wszelkie motywy, powody i komplikacje są mniej istotne i nie trzeba się w nie specjalnie zagłębiać. W skrajnym przypadku spowiednik hurtownik w ogóle nie odnosi się do twoich grzechów. Słyszysz natomiast, jak szybko wypowiada formułę rozgrzeszenia i zanim się obejrzysz, to jesteś wezwany do wyjścia z konfesjonału głośnym puknięciem. Takie podejście wywołuje skrajnie złe poczucie bycia traktowanym jak w urzędzie skarbowym lub innym urzędzie. Wchodzisz, załatwiasz, następny. Wchodzisz, załatwiasz, następny.

W jaki sposób nie dać się hurtowym zapędom spowiednika? Jedyna droga to jakoś wytrzymać i kolejnym razem szeroko omijać jego konfesjonał. Wszelkie sugestie i naciski są niewskazane. Zresztą i tak możesz nie zdążyć ich wypowiedzieć.

4. Spowiednik sędzia - powiązany z księgowym, reprezentuje starą szkołę spowiadania. W jego mniemaniu cały świat jest w rękach Szatana, a grzesznik to przede wszystkim winowajca, który za swoją winę powinien ponieść należytą karę. Spotykając się z sędzią, dowiesz się wiele o tym, jak złe jest to, co zrobiłeś, jak bardzo mocno zawiniłeś swoim postępowaniem. Taki kapłan opowie ci wiele o tym, co czeka osoby, które zachowują się tak jak ty, gdzie jest ich miejsce. Żadnego słowa o miłosierdziu, kochającym Bogu, przebaczeniu, delikatności - tylko kara, grzech, potępienie, pokuta, wina. Możliwe, że po takiej spowiedzi zaczniesz patrzeć na Boga jak na kogoś, kto tylko czeka, by ukarać cię za każdy grzech i skrzętnie notuje w wielkiej księdze wszystkie twoje złe i dobre uczynki.

Jak postąpić w takim przypadku? Trzeba przetrwać początkowe ciosy i za każdym razem, kiedy mowa o grzechu i piekle, wbijać sobie do głowy, że Bóg jest miłosierdziem, że kocha nas bezgranicznie i żadne słowo nie jest nas w stanie tego zmienić. Nie ma sensu wchodzić w spory ani mówić, że przyszedłeś słuchać o miłości, nie o karze. Kolejnym razem omijaj ten konfesjonał i poradź innym, żeby zrobili to samo.

5. Spowiednik gaduła - czyli człowiek, któremu nie za bardzo się spieszy. Jest dobry, sympatyczny, mówi bardziej o miłosierdziu niż karze, nie dopytuje o szczegóły, nie chce się kumplować, nie osądza, nie krytykuje, słucha. Ma tylko jedną wadę - bardzo dużo mówi. Kiedy spowiadasz się w czasie mszy świętej, nie spodziewaj się, że skończysz przed kazaniem. Kiedy przed mszą, może zdążysz na rozpoczęcie. Spowiednik gaduła sprawi, że od klęczenia przy kratkach będą boleć cię kolana i zamiast słuchać tego, co ma ci do powiedzenia, po kilku minutach będziesz skupiał się na wytrzymaniu w tej pozycji. Taka spowiedź nie jest zła, ale trzeba mieć na nią czas i nie spieszyć się za bardzo. Problem jednak w tym, że jest bardzo męcząca i w jakiś sposób nieefektywna, bo większa część tego, co usłyszysz od spowiednika, uleci w momencie rozprostowania kolan.

Kiedy spotkasz spowiednika gadułę, to sam musisz podjąć decyzję. Jeśli masz czas, chęci i siły, to wybierz jego konfesjonał. Jeśli wolisz konkret, szukaj dalej.

Jedna uwaga na koniec. Powyższe przykłady na pewno nie wyczerpują problemu. Rodzajów irytujących spowiedników jest więcej, mogą wchodzić w różne mutacje, łączyć jedne cechy z drugimi. Jedno jest pewne. Niezależnie od tego, na jakiego natrafisz, pamiętaj, że za każdym razem w czasie spowiedzi spotykasz Chrystusa i Jego miłość. Ważne jest, żeby ten człowiek, który jest w konfesjonale, był jak najlepiej przygotowany do takiej rozmowy, ale nie oszukujmy się - ludzie są różni, mają swoje humory, złe dni, przyzwyczajenia. Szukaj najlepszego dla siebie spowiednika, ale pamiętaj, że za nim zawsze stoi Ktoś więcej.

Michał Lewandowski - redaktor DEON.pl, publicysta, teolog. Prowadzi autorskiego bloga "teolog na manowcach".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

5 typów spowiedników, którzy mnie irytują
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.