Dlaczego dzieci przestają się modlić?

(fot. GabrielaP/flickr.com)

Dzieci wiercą się, poruszają i nie zachowują poważnie podczas modlitw, więc pobożni rodzice, dotknięci, mogą zdecydować, iż lepiej nie modlić się wcale niż dopuścić, by modlono się z brakiem czci i szacunku.

 

Istnieje oczywiście wiele powodów, dla których dzieci i dorośli przestają się modlić. Jeśli zaprzestałeś modlitwy albo sprawiłeś, że twe dzieci się nie modlą, znasz już kilka z nich. Dwa powody są raczej oczywiste: zdecydowałeś, że modlitwa nie daje właściwie żadnych dobrych skutków, lub nie jesteś pewien, czy daje, ale osobiście nie jesteś przekonany, że jest ci pomocna i ma jakieś znaczenie i że jest w niej coś ciekawego, a może zastanawiasz się, czy nie jest stratą czasu.

 
Niektórzy rodzice porzucają praktykę porannych i wieczornych modlitw z dziećmi (wraz z błogosławieństwem przed posiłkiem), ponieważ czują się niezręcznie i są zniechęceni brakiem zainteresowania i zrozumienia u dzieci. Dzieci wiercą się, poruszają i nie zachowują poważnie podczas modlitw, więc pobożni rodzice, dotknięci, mogą zdecydować, iż lepiej nie modlić się wcale niż dopuścić, by modlono się z brakiem czci i szacunku. Może złości ich brak podniosłości i koncentracji u dzieci oraz krótkotrwałe skupienie uwagi, czas modlitwy może przerodzić się więc w czas robienia im wyrzutów. Poza tym dzieci mogą zacząć odczuwać zniechęcenie do modlitwy i czas, który miał być słodkim spokojem i miłością, staje się okazją do rodzinnych wojen.
 
Jeśli modlitwy wydają się być bez znaczenia, są ciężarem albo stają się powodem do kłótni, czyli są denerwujące, nie można się dziwić, że dzieci nie mogą się doczekać, kiedy się skończą. Kiedy więc rodzice przestają kontrolować, dzieci najchętniej się nie modlą co jest kolejnym powodem dla rodziców, by zdecydować o zaprzestaniu prób uczenia swych dzieci modlitwy - czemu wspierać zwyczaj, o którym wiemy, iż wygaśnie w chwili, gdy przestajemy do niego zachęcać? Kto mógłby krytykować ich za to, iż sądzą, że lepiej nie modlić się wcale, niż kontynuować zabierające czas praktyki, które zdają się niczego ważnego nie wnosić w moralne, emocjonalne czy duchowe zdrowie ich dzieci?
 
Większość rodziców chce jednak pomóc swym dzieciom w uczeniu się, jak być dobrym człowiekiem, i podejrzewam, że większość z nich, nawet jeśli ich własna wiara jest słaba, życzyłaby sobie przekazać dzieciom wiarę - starają się więc przez jakiś czas. Próbują zachować cierpliwość, chcieliby wiedzieć, jak uatrakcyjnić modlitwę swych dzieci, chociaż sami zawsze traktowali ją jak obowiązek, a nie przyjemność. W jaki sposób jednakże przekazać umiejętność, której się samemu nie posiada?
 
Czytelniku, uwierzysz mi lub nie, ale nawet niereligijni ludzie mogą czerpać korzyści płynące z modlitwy. Nawet gdy myślą, iż rozmawiają tylko z samym sobą iż nikt większy ani kochający ich nie słucha, zatrzymują się czasem, by usłyszeć swe najgłębsze myśli: życzenie innym dobrze, wyrażanie wdzięczności za dobrodziejstwa, podejmowanie dobrych postanowień, przeglądanie osiągnięć i pomyłek danego dnia może, jak zauważyła ponad pięćdziesiąt lat temu Anna Frank, być zajęciem dającym pokój i siłę. W swym słynnym Dzienniku napisała:
 
Ludzie, którzy mają jakąś religię, powinni się cieszyć, gdyż nie każdemu jest dane wierzyć w rzeczy nadprzyrodzone. Niekoniecznie trzeba się bać kary po śmierci. Czyściec, piekło i niebo to pojęcia, w które wielu ludzi wątpi, ale jednak religia, taka czy inna - jaka, to nieważne - wskazuje im właściwą drogę. To nie jest lęk przed Bogiem, ale szacunek dla samego siebie i własnego sumienia. Jakże piękni i dobrzy byliby ludzie, gdyby co wieczór przed zaśnięciem przypominali sobie wydarzenia całego dnia i zastanawiali się, co było dobre, a co złe! Wtedy człowiek podświadomie stara się być co dzień lepszy i po pewnym czasie zaczyna mu się to udawać. Każdy może tego spróbować, to nic nie kosztuje i jest dla wszystkich dostępne. Bo jeśli ktoś nie wie, powinien się dowiedzieć i sprawdzić na sobie samym, że: "Spokój sumienia daje silę!"
 
Mam przyjaciela, który bardzo wierzy w moc modlitwy, mimo iż nie jest przekonany, czy wierzy w osobowego Boga. Gdy dorastał, on sam i jego czterej bracia zbierali się z rodzicami, by codziennie odmawiać rodzinne modlitwy. Mówi: "Dzięki temu mieliśmy co dzień chwile, gdy wszelkie spory gasły, kończył się kierat, problemy stawały się niewidoczne, wszystkie napięcia łagodziły się. A rodzina dawała nam poczucie niesamowitego pokoju i solidarności, siły i bezpieczeństwa, i nie sądzę, by można było osiągnąć to w jakikolwiek inny sposób".

 

Dla ludzi, którzy wierzą w osobowego Boga, modlitwa jest oczywiście jeszcze ważniejsza, gdyż staje się skrajnie nielogiczne, a nawet poniżające, mówić "wierzymy" i "kochamy" kogoś, gdy nigdy z tym kimś nie rozmawiamy. Co pomyślałbyś o osobie, która twierdzi, że cię kocha, lecz nigdy nie chce się z tobą skontaktować?
 

Jak się nie modlić - odmawianie "spreparowanych" modlitw

 
Kiedy nie wiemy, jak się modlić, mamy tendencję do opierania się na modlitwach, które ułożyli inni ludzie. Wydaje się nam łatwiejsze zmuszanie dzieci do zapamiętywania ukutych formuł, mimo iż modlitwy te stosują często słownictwo używane kilkaset lat temu i dzieci go nie rozumieją. Stają się małymi robotami, posłusznie powtarzającymi zdania, które niewiele mają wspólnego z tym, co same przeżywają. Słowa nie mające dla nich żadnego uchwytnego znaczenia stają się bardziej źródłem zagubienia niż natchnienia.
 
Niekiedy rezultat jest komiczny. (Powinniśmy wiedzieć, iż jeśli śmiejemy się z pomyłek dziecka, możemy je zawstydzić i sprawić, iż niechętnie będzie odnosić się do wszystkiego, co ma związek z religią).
 
Nigdy nie zapomnę nocy, gdy przekonałam się, jak ważne jest, by nie polegać zawsze na pamięciowym podejściu do modlitwy. Moja młodsza córka, Anna, była załamana, gdyż, jak mi powiedziała, była w tym dniu bardzo niegrzeczna. Zaproponowałam więc: "Odmów akt pokuty" - miałam na myśli modlitwę, której małe dzieci uczą się na pamięć. Zmarszczyła czoło i mocno się zamyśliła, po czym wybuchła płaczem: "Nie pamiętam!" Widzimy, jak raz zapamiętana formuła, mająca na celu wyrażenie żalu, zajęła miejsce tego, co miała wyrażać. Moja córka, aby uwolnić się z winy, miała po prostu wyrazić żal, który czuła i powiedzieć, że jest jej bardzo przykro za to, co zrobiła, i że już tego nie zrobi.
 
Kolejny problem z odmawianiem tradycyjnych modlitw przez dzieci polega na tym, iż chociaż zawierają nieraz piękne myśli ujęte w ozdobny sposób, mają one dla bardzo młodych ludzi niewiele wspólnego z ich życiem. Dla natchnionych świętych czy elokwentnych poetów, którzy je ułożyli, miały bez wątpienia niezwykle osobisty i głęboki sens, lecz wyrażają na ogół zaangażowaną wiarę i zapał, który na razie przewyższa uczucia przeciętnego dziecka i sprawia, że jest to dla niego zaskakujące, a nawet niewiarygodne. Podobna trudność dotyczyć może także dorosłych, z tą różnicą, że my posiadamy wystarczająco dużo doświadczenia i jesteśmy w stanie rozpoznać i podziwiać geniusz, czy to w sztuce i nauce, czy to w życiu duchowym, nie czując wstydu, że sami nie jesteśmy tak zdolni.
 
Następny problem z tradycyjnymi modlitwami jest taki, że niektóre z nich zawierają skomplikowane treści teologiczne - chodzi nie tylko o język, który jest dla dzieci niezrozumiały, lecz także o wierzenia, które są w nich wyrażone. Niektóre modlitwy są natomiast pod tym względem skrajnie uproszczone, suche, mdłe lub przesłodzone. Powtarzanie w kółko banalnych fraz stanowi powód, dla którego wielu ludzi uważa modlitwę za nudną.
 
Oczywiście, nie modlitwa jest nudna, ale raczej sposób, w jaki się modlimy. Jeśli modlimy się mechanicznie, rutynowo, powierzchownie lub monotonnie, musimy być wcześniej czy później znudzeni. To, co miało być dla nas pomocą, staje się niewdzięcznym wysiłkiem.
 
Niezależnie od tego, czy tradycyjne modlitwy są elokwentne, czy uproszczone, dosięgają one zwykle dziecięcych uszu, lecz nie zawsze ich serc i umysłów. Modlitwa powinna być dostosowana do poziomu emocjonalnego i intelektualnego człowieka. Jeśli chcemy, by nie była bezużyteczna, powinna, jak mówią kwakrowie: "przemawiać do naszego stanu ducha". Więc zamiast nakazywać dzieciom słuchanie i wypowiadanie słów ułożonych przez kogoś innego, powinno się im pokazać, w jaki sposób tworzyć własną modlitwę, jak docierać do głębi swego ja oraz jak spojrzeć w górę, co pozwoliłoby im lepiej zrozumieć samego siebie, ludzi oraz cały świat wokół.
 

Modlitwa z dziećmi pomoże wam lepiej je poznać. Nie próbujcie na nie naciskać ani oczekiwać zbyt szybkiego postępu w wierze, gdyż możecie im wtenczas zaszkodzić. Niech rozwój dziecka, jego pytania i komentarze będą dla ciebie przewodnikiem.

 
Gdy dzieci podrosną napotkają "spreparowane" modlitwy, które mogą być im bliskie, modlitwy, które "przemawiają do ich stanu ducha", i mogą chcieć nauczyć się ich na pamięć. W takim wypadku, gdy same dokonują wyboru, nie zniechęcaj ich do tych modlitw, jeśli tylko stanowią uzupełnienie, a nie namiastkę ich osobistej modlitwy. Kiedy staną się jeszcze starsze, mogą z wielką radością przywoływać na pamięć modlitwy z dzieciństwa, i traktować je jak starych przyjaciół.
 
 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.51

Liczba głosów:

37

 

 

Komentarze użytkowników (34)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~meta 09:40:54 | 2015-04-20
Na modlitwy trzeba mieć czas i możliwości.
Moja katachetka modliła się jadąc rowerem na nasze katechezy. 
Sztuczne formułki na pokaz zniechęcają większość młodych.
Mnie osobiście też
Do pracy wychodzę po zrobieniu śniadania, które każdy je sam, wieczorem wracam, jak już wszyscy są w łóżkach, to może bez takich sztucznych wymysłów pisać te oderwane od życia artykuły?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~inkwizytor 19:16:30 | 2015-04-17
Kurdę, Deonie, musił wyciągać takich wodolejców? Ich porady doprowadziły m.in. do nędzy duchowej Zachodu. Kto następny, Kueng? :P

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Maria 15:13:09 | 2015-04-16
Jeśli dziecko wiary i modlitwy "nie wyssie z mlekiem matki", nic nie pomoże nawet najbardzie gorliwy duszpasterz.
Ogromnie ważny jest dla dziecka czas, gdy przebywa "pod sercem matki" i pierwsze lata życia - wtedy wszystko co dzieje się wokół niego "chłonie jak gąbka" i to pozostaje wzorem na całe życie. To jest fundament, na którym będzie budować. I do tych doświadczeń wracajmy w pierwszej kolejności rozważając dlaczego dziecko nie chce się modlić. 
Maria

Oceń 2 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~nlivi 10:53:45 | 2015-04-16
Dziecko modli się gdy widzi rodzica modlącego się szczerze i z zaufaniem Bogu. Świadectwo rodziców jest tu bezcenne.

Oceń 3 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~godds 09:09:43 | 2015-04-16
A gdzie w tym bardzo konkretnym problemie są duszpasterze, pasterze naszych dusz - kiedy ktoś ich zacznie rozliczać z tej ich pobożności

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

chcacy 19:01:59 | 2014-06-03
Dzieci często całują Krzyż,  i oblewają swemi łzami.
Dzieciom dziśsięserwuje wiarętylko w słowach, podczas gdy kultura, praktyka nie wyraża treśći wiary, a jest często z nimi sprzeczna. Jest tak dlatego, bo ludziom sięwydaje, zęformy kultury sąobojętne wobec treśći wiary. Jakżę złudne przekonanie. Trzeba więc dzieciom i nam wszystkim katolickiej kultury, tego:
https://www.youtube.com/watch?v=NhXAyeQwGWE

Bo jak dziecko słyszy słowo, a nie widzi w rzeczywistości do czego sięto słowo odnosi, to takiego słowa nie przyjmie głęboko. POtrezbuje zewnętrznych form. Inaczej w przyszłośći te formy które sięmu serwuje, mimo iżgadaliśmy mu o wierze, wygenerująw nim nowe słowa- niekoniecznie zgodne z katolicyzmem.

Oceń 4 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mamurda 07:16:37 | 2014-06-03
Najpięknięjsza modlitwa mojego syna:
(Trzyletni)
Stasiu, co dziś chciałbyś powiedzieć Panu Jezusowi? Staś śpiewa: Stary niedźwiedź mocno śpi... tego właśnie dnia nauczył się tej piosenki ze swoim tatą.
(Czteroletni- miesiąc temu)
Staś, był bardzo chory, 40 stopni gorączki, niosę go na rękach i przechodząc obok obrazka Jezusa cierpiącego Staś, mówi: mamusiu, podaj mi Jezusa, podaję, on caluje z czułością dziecka Jego rany i mówi: pocałowałem rany Jezusa, aby mu lżej było i ja z miłościa  pocałowałam.
mama

Oceń 20 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Andrzej 12:30:56 | 2014-06-02
Od uwielbienia do modlitwy w skupieniu. Ojcowie Izraela (ludu Boga) modlili się wielbiąc Boga śpiewem i tańcem, klaszcząc i radując się z Miłości jaką darzy nas Pan. Powoli i w naszych parafiach powraca ten źródłowy sposób dziękczynienia Bogu. śpiewem i modlitwą, szkoda że tak bardzo powoli.
Taka modlitwa jest owocniejsza w dary, a zarazem ciekawsza. 
Od najmłodszych lat dzieci powinny być uczone właśnie takiej modlitwy.
Przecież są one szczególnie wrażliwe na monotonność i bez dodatkowych bodźców szybko ulegają znudzeniu.
Nie oczekujmy od dzieci (naszych skarbów) zrozumienia tego co dla nich jest jeszcze tajemnicą. Praktyka Kościoła ukazuje iż wielu w wierze dojrzewa dopiero po 30tce, a nierzadko po 40tce. Do prawdziwej, głębokiej wiary dojrzewa się latami!  

Oceń 8 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleksy 17:17:15 | 2013-10-18
Legion,,Coś ci się w głowie pokręciło.Coraz więcej świrów na tym deonie.Nic nie pomaga nawet zdrowaśki.

Oceń 5 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Legion 19:41:54 | 2013-10-17
Przybywamy w gniewie i przynosimy Wam wojnę. Naszym wrogiem jest religia. Naszym celem jest jej zniszczenie.

Oceń 2 16 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook