Rok po zamachach w Pakistanie wciąż brak winnych

(fot. shutterstock.com)

W rok od zamachów na dwa kościoły pakistańskie, w których zginęło ponad 80 chrześcijan, nikt nie poniósł za to odpowiedzialności.

 

Policja przeprowadziła natomiast masową nagonkę na wyznawców Chrystusa, którzy tuż po zamachu, przeprowadzonym praktycznie na oczach policjantów chroniących kościoły, zlinczowali dwóch wspólników islamskich terrorystów. Do więzienia trafiło ponad 100 osób, a los 50 z nich wciąż jest niepewny. Ich rodziny nieustannie otrzymują pogróżki od islamistów.


W rocznicę krwawego zamachu na świątynię katolicką i anglikańską w Lahaurze odbyły się czuwania modlitewne oraz specjalne nabożeństwa za ofiary. Liturgii w kościele katolickim przewodniczył miejscowy arcybiskup Sebastian Shah, który po jej zakończeniu wręczył specjalne nagrody ochotnikom chrześcijańskim, którzy do dzisiaj strzegą świątyni. Rozdał także okolicznościową książkę pt. "Ofiara, której nie można zapomnieć" z historiami młodych i kapłanów na temat tragedii sprzed roku.

 

W modlitwie ekumenicznej powierzano Bogu przyszłość pakistańskich chrześcijan, którzy są w tym islamskim kraju dyskryminowani i coraz bardziej prześladowani.

 

Zaapelowano zarazem do władz o budowanie przyszłości Pakistanu w oparciu o dialog międzyreligijny i poszanowanie mniejszości zarówno na płaszczyźnie społecznej, jak i instytucjonalnej.

 

15 marca 2015 grupa ekstremistów islamskich z ugrupowania "Dżamaat-ul Ahrar" dokonała dwóch zamachów samobójczych na kościoły - katolicki św. Jana i anglikański Kościół Chrystusowy w Juhanabadzie na przedmieściach Lahauru, zabijając na miejscu 14 osób i ciężko raniąc ponad 70 innych. Później liczba ofiar śmiertelnych znacznie wzrosła. W świątyni katolickiej przebywało wówczas ok. 800 wiernych, a w anglikańskiej - ok. 1,1 tys.

 

Liczba ofiar byłaby dużo większa, gdyby nie przytomność umysłu jednego ze świadków - Sikandara Masiha, który w ostatniej chwili zdołał zamknąć metalowe drzwi do kościoła, ratując ludzi znajdujących się w środku. Sam jednak został ranny w nogę, stracił również jedno oko i ucho. Mimo to do dzisiaj jest jednym z 40 wolontariuszy, ochraniających kościół. Obecnie są oni wyposażeni w broń palną i naboje.

 

Amir ul Azim - sekretarz ds. informacji Dżamaat-e-Islami, jednej z największych pakistańskich partii muzułmańskich - poprosił miejscowych chrześcijan o "więcej tolerancji" i aby w odwecie nie atakowali muzułmanów. W rozmowie z włoską agencją misyjną AsiaNews zwrócił uwagę, że terroryści atakują także meczety, kina i bazary. Jego zdaniem "terroryzm słabnie, ale jego skutki będą jeszcze długo widoczne".

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook