Kraków: trwają obchody Jubileuszu Miłosierdzia dla Młodych

(fot. Nahlik / shutterstock.com)

We wtorek i w środę na Tauron Arenie odbywają się oficjalne obchody Jubileuszu Miłosierdzia dla Młodych w archidiecezji krakowskiej. Pierwszy dzień projektu M&M (Młodzi i Miłosierdzie) zgromadził prawie 10 tys. gimnazjalistów.

 
- Dzisiaj otwieracie się na łaskę miłosierdzia. Na tą miłość od Boga Ojca, wysłużoną przez Jezusa Chrystusa. Bo to jest wielkie spotkanie z Jezusem miłosiernym. Jesteście młodzi, ale wrażliwi - powiedział do zebranych kard. Stanisław Dziwisz. Metropolita krakowski podkreślił, że obecność na jubileuszu daje możliwość niezwykłego ożywienia wiary. - Dlatego warto się skupić i spotkać tu miłość Jezusa Chrystusa, który jest wśród nas. By nawiązać z Nim szczery dialog - zachęcił.
 
Motywem przewodnim pierwszego dnia spotkania M&M była przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, którą ukazano tańcem, świadectwem lidera wspólnoty Metanoia, Krzysztofa Demczuka, prelekcją bp. Grzegorza Rysia oraz odczytanym fragmentem Ewangelii św. Łukasza.
 
Zwracając się do gimnazjalistów Krzysztof Demczuk opisał bardzo osobistą historię swojego życia - przyznał, że był katolikiem tylko dlatego, że tak chcieli jego rodzice. Momentem, który zmienił wszystko było samobójstwo jego starszego brata. - Nie umiałem sobie wtedy poradzić z życiem - wyznał, przyznając, że ból po śmierci brata doprowadził go do używek - najpierw słabych, potem coraz cięższych. Doszło nawet do handlu narkotykami, częstszych spraw w sądzie.
 
Kolejną chwilą, która odmieniła jego życie, tym razem na lepsze, były szkolne rekolekcje wielkopostne. Przyznał, że na początku podchodził do nich z nastawieniem, że wyśmieje Boga i wiarę - chciał nawet "zrobić zadymę". Wtedy usłyszał słowa rekolekcjonisty: "Możesz wstać, wyjść, trzasnąć drzwiami i będą to kolejne rekolekcje, które nie zmienią nic w twoim życiu". - To zdanie uderzyło mnie, bo pomyślałem sobie, że rekolekcje nie zmienią mojego życia - powiedział.
 
Ale padły tam też słowa "Jezus Cię kocha", co sprawiło, że przez tydzień zadawał sobie pytanie jak to jest możliwe. Wtedy jego obecny przyjaciel opowiedział mu o Bogu, który jest wszechpotężny - Krzysztof postanowił oddać swoje życie Chrystusowi. - Jeszcze wtedy tego nie rozumiałem, ale wiedziałem, że chcę doświadczyć takiego Boga, Jezusa, który zmienia życie, który żyje. Wiecie, nic się nie wydarzyło szczególnego, natomiast 12 dni później doświadczyłem cudu - wspomniał Demczuk. Był uzależniony i odstawienie tych substancji od razu nie było możliwe - jednak po tym, jak powiedział, by Bóg to zabrał, na drugi dzień obudził się bez głodu narkotykowego.
 
- Od tamtego momentu Bóg zaczął wyprowadzać moje życie na prostą. Zacząłem doświadczać Boga jako kogoś, kto jest miłosierny. Jako kogoś, kto mnie kocha, pomimo tego, co zrobiłem (…) On pierwszy uwierzył we mnie - to jest dla mnie właśnie miłosierdzie - zakończył świadectwo. 
 
- Ogromnie cieszę się każdym z was jak tu jesteście, a najbardziej cieszę się takimi, którzy nie wiedzą do końca czemu tu przyszli. Być może niektóre rzeczy ich tu zaskoczą. Ale najistotniejsze jest to, że Jezus chce dzisiaj z wami poważnie rozmawiać. I w stosunku do każdego z was ma takie nastawienie jak do Krzyśka, to znaczy: ‘Kocham was, kocham ciebie - rozpoczął nauczanie biskup Grzegorz Ryś.
 
Biskup zadawał pytania o to, co naprawę w życiu jest ważne i o co w nim naprawdę chodzi. Odwołał się do treści przytoczonej przypowieści, wskazując, że zarówno w lewicie, kapłanie, jak i pobitym podróżnym nie ma życia. - Jest jednak ktoś, kto tam żyje. To jest Samarytanin! To jest człowiek, który ma w sobie jakąś emocję, pasję. To jest ktoś, kogo coś wewnętrznie porusza. To, co widzi go dotyka do samego środka - powiedział. 
 
Hierarcha tłumaczył, że jeśli zgromadzeni rozpoznają siebie w postaciach pozbawionych życia z ewangelicznej opowieści, to muszą pozwolić Chrystusowi się nad sobą pochylić i uleczyć ich rany jak to czyni Samarytanin. - On jedyny jest w stanie pochylić się nad każdym z nas, zalać w nas każdą ranę, nie winem i oliwą, ale swoją krwią. Po to, by nas uzdolnić do miłości takiej, jaka jest w Nim. Do tej miłości, której wy wszyscy pragniecie. Której my wszyscy pragniemy - uwrażliwiał. 
 
W czasie wydarzenia młodym posługiwało kilkudziesięciu spowiedników, tyleż samo wystawienników oraz wolontariusze. Pod koniec dnia gimnazjaliści przeszli przez Bramę Miłosierdzia w kształcie serca z wychodzącymi promieniami. Młodzież otrzymała fragment Ewangelii z przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie oraz w specjalnych koszach mogła pozostawić karteczkę z wypisanym elementem swojego życia, który chciałby zmienić najbardziej.
 
Organizatorem projektu M&M jest archidiecezja krakowska i Komitet Organizacyjny ŚDM. Spotkanie wspiera Małopolskie Kuratorium Oświaty, Wydział Katechetyczny kurii krakowskiej, Alpha Polska, Wytwórnia FT Films, OSM Krasnystaw oraz TAURON Arena Kraków. Honorowy patronat nad wydarzeniem objęli kard. Stanisław Dziwisz, abp Rino Fisichella oraz Jacek Majchrowski.
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

2

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook