Analiza: spory przed Soborem Wszechprawosławnym

(fot. wikimedia commons)

19 czerwca 2016 r. na Krecie rozpocznie się pierwszy wszechprawosławny sobór, na który przybędą przedstawiciele Kościołów prawosławnych z całego świata. Obrady soboru poprzedza głęboki spór, związany z tym, że Rosyjski Kościół Prawosławny robi wszystko, aby nie dopuścić tam do decyzji niekorzystnych ze swojego partykularnego punktu widzenia oraz imperialnej polityki Rosji. Wykazuje to poniższa analiza.

 

5 stycznia br., na Fanarze, w ramach konferencji intelektualistów prawosławnych z całego świata, wystąpił arcybiskup Joanis (Zizioulas), metropolita Pergamonu, prezydent Greckiej Akademii Nauk i jeden z najwybitniejszych teologów prawosławnych o światowej sławie.

 

Arcybiskup Joanis pełni również funkcję Współprzewodniczącym Międzynarodowej Komisji Wspólnej ds. Dialogu między Kościołem Katolickim i Wschodnimi Kościołami Prawosławnymi. Ten czołowy prawosławny teolog powiedział, że Sobór - który ze względu na swoją wagę został roboczo nazwany Świętym i Wielkim - powinien być zwołany jak najprędzej, bez względu na piętrzące się trudności. Przyczyną wielu z nich jest praktyczny zanik synodalności (sobornost`= katolickość) Kościoła w Cerkwiach Autokefalicznych.

 

"Cerkiew prawosławna - zdaniem Zizioulasa - wiele traci z powodu zaniku od wieku VIII wieku soborowej formy jej powszechności (katolickość). Dla prawosławia, realizacja zasady powszechności prowadziłaby do przyjęcia wspólnych postanowień posiadających najwyższy autorytet samego Soboru. Zdaniem abp. Ziziulasa autokefaliczne (samodzielne) Kościoły powinny jak najprędzej doprowadzić przyjęcia wspólnej listy niecierpiących zwłoki spraw do rozpatrzenia, aby móc dać wspólne świadectwo wobec współczesnego świata.


"Pozwólcie Soborowi stać się miejscem, gdzie każdy będzie kierować się nie własną albo narodową, ograniczoną perspektywą widzenia, ale zwrócić się do Baranka Bożego, gładzącego grzechy świata.

Pozwólcie Soborowi stać się przede wszystkim miejscem ewangelizacji" - stwierdził abp Zizulas.


Patriarcha ekumeniczny Bartłomiej, bez którego woli i zdecydowania do zwołania Soboru nigdy by nie doszło, w swoim wykładzie na tym samym spotkaniu powiedział, że świat dziś potrzebuje Chrystusa bardziej, niż kiedykolwiek, a prawosławie posiada niepowtarzalne i do tej pory mało wykorzystane możliwości tego, aby świat Jego poznał w sposób szczególny i zbawczy.

 

Zwołanie Soboru stanowi więc pierwszy krok wiodący ku przywróceniu Kościołom prawosławnym ich powszechności. Biskupi lokalnych Kościołów już dawno powinni przekroczyć stan wzajemnego zamknięcia i odosobnienia swoich autokefalicznych wspólnot kościelnych, które przez całe tysiąclecie nigdy nie zbierały się razem. A na dodatek między nimi dochodziło często do mniej czy bardziej gorszących konfliktów.

 

W ślad za tym zrywano nie tylko kontakty międzykościelne ale nawet wspólnotę eucharystyczną i sakramentalną. Dziś np. mimo straszliwych cierpień zadawanych chrześcijanom Bliskiego Wschodu przez Państwo Islamskie, taki konflikt prowadzą między sobą patriarchaty Antiocheński i Jerozolimski. Toczą oni m. in. spór o jurysdykcję nad parafiami prawosławnymi w Katarze.

 

Powszechność Cerkwi a jej dotychczasowa codzienność praktyka eklezjalna

 

Światowe Prawosławie, albo mówiąc językiem Cerkwi - Pełnia Prawosławia - będąc zbiorem wzajemnie nie powiązanych ze sobą "terytoriów kanonicznych" nieraz okazywało się pojęciem nieomal pustym, a w każdym razie znaczącym niewiele. Można zadać pytanie zwierzchnikom poszczególnych Cerkwi autokefalicznych, co naprawdę mają na myśli, gdy odmawiając Credo dochodzą do zdania: "Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół"?

 

Na razie - teologicznemu terminowi Pełnia Prawosławia, rozumianemu jako jedność wynikającą nie z podporządkowania wspólnemu autorytetowi, a opierającą się na jedności Kościołów wiernych Ojcm Kościoła - w realnym życiu odpowiada coś w rodzaju kościelno politycznej konwencji o nieagresji. Czasami podejmuje ona wspólne inicjatywy, ale w zasadzie dotyczą one jedynie solidarnego występowania "przeciw" komuś, a nie w imię "czegoś".

 

Pilne problemy, którymi ma się zająć Sobór

 

Przygotowywany "Święty i Wielki Sobór" powinien stanowić początek poszukiwań rozwiązań, mających - na wzór katolicyzmu - rangę autorytatywnych i obowiązujących wszystkie Kościoły prawosławne na świecie.


Większość autorów piszących w prasie ukraińskiej, rosyjskiej czy greckiej na temat spotkań przygotowujących do Soboru obawia się, że wniesienie na obrady Soboru kwestii najgłębszych i pilnych, dotyczących relacji Kościoła i społeczeństwa albo relacji z innymi konfesjami chrześcijańskimi, może jednak narazić na poważne niebezpieczeństwo autorytet i same obrady Soboru.

 

Sprawę tę scharakteryzował patriarcha Bartłomiej w trakcie Synaksisu (przedsoborowe spotkanie głów Kościołów Prawosławnych), w Chambésy (22 do 27 stycznia br.), w którym uczestniczyło 11 zwierzchników lokalnych Kościołów prawosławnych. Wyjaśnił, że "niektóre Cerkwie lokalne nie będą w stanie przyjąć postanowień w tych kwestiach. A to dlatego, że 14 Cerkwi autokefalicznych znajduje się w bardzo różnych kontekstach, zarówno kulturowych, jak i politycznych. Jednocześnie "niektórym z nich" - jak podkreślił - nie dostaje kultury, potrzebnej dla osiągnięcia konsensusu w negocjacjach prowadzonych publicznie.

 

Należy dodać, że ilekroć patriarcha ekumeniczny posługuje się epitetem "niektóre cerkwie", albo zarzuca "niedostatek kultury" ma na myśli Patriarchat Moskiewski, umiejętnie grający na różnicach i sprzecznościach między poszczególnymi Cerkwiami, aby tylko osłabić znaczenie przygotowywanego Soboru.

 

Przygotowania do tego Soboru trwają już od pół wieku. Kwestie, które mają być rozwiązane zostały dokładnie zdefiniowane i opracowane już w początkach lat siedemdziesiątych zeszłego wieku. Dotyczą one głównie problemów z jakimi zetknęło się Prawosławie w rezultacie procesu przystosowania do rzeczywistości współczesnego świata. Należą do nich, na przykład dyscyplina postu albo sprawa życia małżeńskiego w kontekście wielokulturowości dzisiejszego świata i relacji międzyreligijnych. Są wśród nich fundamentalne problemy związane z funkcjonowaniem Cerkwi np. sposób przyznawania autokefalii, wspólne dyptychu, czyli wykaz "starszeństwa" poszczególnych Cerkwi oraz obowiązujący wszystkich kalendarz świąt.

 

Prawosławie cechuje swoisty konserwatyzm, polegający na nieprzerywalnym odwoływaniu się do Ojców Kościoła czy tradycji siedmiu soborów powszechnych pierwszego tysiąclecia. Zwalnia to od wytężonego trudu prowadzenia egzegezy wypowiedzi Ojców Kościoła i orzeczeń soborowych z pierwszego tysiąclecia w kontekście wymagań współczesności. W Cerkwi rosyjskiej, która przeszła przez najtragiczniejszy okres prześladowań, konserwatyzm charakterystyczny dla całego prawosławia wzmaga dodatkowo pamięć o bolszewickim eksperymencie przeprowadzonym w latach dwudziestych. Wtedy to władze radzieckie dokonały rozłamu w Cerkwi, pozwalając "postępowemu" skrzydłu duchowieństwa, stworzyć odrębną strukturę, zwalczającą jako "wsteczne i reakcyjne" kanoniczne kierownictwo Cerkwi z patriarchą Tichonem (Bieławinem) na czele.

 

Problemy z kalendarzem wynikają z tego, że w przekonaniu części wiernych prawosławnych - zwłaszcza Rosjan - kalendarz juliański został uświęcony przez sam fakt, że obowiązywał on w czasach Jezusa. W ten kalendarz obowiązuje dziś jedynie w patriarchatach moskiewskim i jerozolimskim, wśród "starostylników" i staroobrzędowców i w szeregu wspólnotach emigracyjnych, albo rozłamowych (na przykład Cerkiew Prawdziwie Prawosławna o. Gleba Jakunina) rozsianych po całym świecie, a także w ukraińskiej Cerkwi grekokatolickiej, dla której przez wieki stanowił symbol odrębności od obrządku łacińskiego. Ostatnio wbrew logice jednoczącego się świata - przywrócono go w Polskim Autokefalicznym Kościele Prawosławnym.


Sprawa postu wynika stąd, że wszystkie formy duszpasterskie w Kościele prawosławnym opierają się na wzorcach monastycznych. Kwestia zachowywania postu zgodnie z tradycją Cerkwi, jako wyrazu tożsamości prawosławnej, stanowi jeden z najtrudniejszych problemów życia prawosławnego.

 

Jeszcze trudniejsza jest kwestia ekumenizmu. Kościoły prawosławne, tak samo, jak i Kościół katolicki, są przekonane o tym, że tylko wiara głoszona przez nie zawiera pełnię prawdy. Oprócz tego, prawosławie tak jak i w pierwotne chrześcijaństwo, jest zogniskowane wokół doświadczenia Eucharystii, czego skutkiem jest jeszcze większa niż w katolicyzmie waga nadawana życiu sakramentalnemu. Dla prawosławnych "interkomunia", czyli możliwość przystępowania do Stołu Pańskiego wszystkich chrześcijan, którzy wierzą w żywą obecność przeistoczonego ciała Chrystusa jest trudna do przyjęcia.

 

Antyekumenizm prawosławny

 

W internecie można znaleźć kilkanaście listów otwartych, adresowanych do Jego Świątobliwości patriarchy Cyryla I, apelujących o odcięcie się od ekumenizmu, jako herezji antychrysta i anatemizowanie wszystkich jej zwolenników, łącznie z patriarchą Konstantynopolitańskim Bartłomiejem, czy metropolitą Pergamonu Joanisem (Zizioulasem).

 

Logikę tej argumentacji potwierdza szermowana od czasów Romantyzmu (słowianofile), teza, że Zachód znajduje się w stanie upadku, z czego wyciąga się wniosek, że zarówno sztuka jak i religia Zachodu są zarażone wirusem śmierci. Kościół katolicki jest kościołem upadku, szczególnie po Drugim Soborze Watykańskim. Teraz w swoje "bagno herezji" usiłuje wciągnąć Cerkiew prawosławną, a wszystkie jego działania są jedynie podstępnym działaniem zmierzającym do kolejnej unii. Jak zawsze, we wszystkich spiskowych teoriach historii, za takimi działaniami stoi masoneria, Rotschildowie, Departament Stanu USA, a ostatnio ich narzędzie dla rozbicia i zniszczenia Rosji, czyli nacjonalizm ukraiński z kijowską juntą.

 

Poparcie dla antyekumenizmu - jak łatwo się domyśleć - jest jednym ze środków presji jakimi dysponuje Cyryl, wywieranej na patriarchę Bartłomieja i jego otoczenie, w celu sparaliżowania Soboru. Patriarcha konstantynopolitański oskarżany jest przez antyekumenistów o apostazję, ponieważ - "jego eklezjologiczne innowacje ukazują fakt, że ekumenizm przez całkowitą destrukcję tradycyjnej prawosławnej dogmatyki dąży do ustanowienia "nowego kościoła" (dr. Paweł Wróblewski).

 

Jednakże ten antyekumenizm jest sprzeczny z oficjalnie przyjętą nauką Cerkwi rosyjskiej dotyczącą "inosławia" czyli chrześcijan nie prawosławnych. Wszystkie oficjalne dokumenty dotyczące kontaktów międzyreligijnych, niezmiennie wyrażają stanowisko, że - "nasza Cerkiew uznaje ważność katolickiej Komunii św., kapłaństwa, chrztu, małżeństwa i inne sakramenty". Można zadać pytanie retoryczne, jak wobec tego współczesne swiaszczennonaczalje Cerkwi rosyjskiej, pod przewodnictwem patriarchy Cyryla I (Gundiajewa), może tolerować w jej łonie coraz bardziej podnoszącą się falę fanatycznego antyekumenizmu.

 

Odpowiedź wydaje się prosta i jednoznaczna - toleruje go w swoich celach politycznych, służących utrzymaniu tego, co da się jeszcze ocalić z imperium rosyjskiego. Grecki biskup Mendzelopulos i jemu podobni to jedynie wierzchołek góry lodowej rosyjskiej agentury umieszczonej w innych Cerkwiach prawosławnych, a także niestety - również na Athosie, gdzie błogosławieństwa udzielane przez poszczególnych starców prezydentowi Rosji, Władymirowi Władymirowiczowi Putinowi podważają wiarygodność zarówno samej Świętej Góry, jak i i w ogóle instytucji "starczestwa".

 

Problemy dotyczące funkcjonowania Cerkwi

 

Kwestia sposobu udzielania autokefalii, razem ze sprawą dyptychów pozostaje do dziś sporna w dyskusjach między Cerkwiami lokalnymi, głownie między Konstantynopolem i Moskwą. Dlatego na Synaksisie odbytym przed dwoma laty, przyjęto postanowienie, aby kwestię trybu udzielenia "Tomosu o autokefalii" i sprawę dyptychów (porządek, w jakim wymieniani są zwierzchnicy Kościołów Lokalnych), pozostawić bez rozwiązania, a kontynuować je w trakcie przygotowań do Soboru. Sobór może odbyć się bez konieczności rozstrzygnięcia tych bardzo trudnych kwestii.

 

Ustalono więc, że - ze względu na praktyczną - w istniejących warunkach politycznych - niemożliwość przybycia delegacji Cerkwi rosyjskiej do Konstantynopola - Sobór zostanie przeniesiony na Kretę - gdzie jego obrady rozpoczną się w dzień Pięćdziesiątnicy (Zesłanie Ducha Świętego), wypadającej według kalendarza juliańskiego - na dzień 19 czerwca. Konstantynopol proponuje aby sobór trwał co najmniej dwa tygodnie, a kolejne jego sesje mogłyby być kontynuowane również w późniejszych terminach; natomiast Moskwa upiera się, aby całe obrady Soboru zrealizować w ciągu tygodnia.

 

Skąd taka propozycja patriarchy Cyryla? Chodzi o pozbawienie Soboru, a tym samym i jego organizatora - patriarchatu Konstantynopolitańskiego - istotnego znaczenia. Rola Soboru zostałaby sprowadzona do instytucji fasadowej.

 

Wcześniej patriarcha moskiewski już niejednokrotnie i na różny sposób dawał do zrozumienia patriarsze Bartłomiejowi, w czyich rękach naprawdę znajdują się losy Soboru. Sprawa Ukrainy i odmowa autonomii (autokefalii) dla jej Cerkwi, to pierwszy i najważniejszy warunek zgody Moskwy na odbycie Soboru. Ale niestety nie jedyna.

 

Patriarcha Cyryl w swojej mowie podczas ostatniego Synaksisu, stwierdził paradoksalnie, że wszystkie dokumenty przeznaczone do dyskusji na Soborze są "zbyt konkretne, wobec czego należy je przeredagować, aby stały się bardziej ogólne". Żąda ich rozmycia i rozwodnienia, aby z góry zapobiec możliwości podjęcia przez Sobór naprawdę niezbędnych decyzji.

 

"Przetarg" przeprowadzony przez Cyryla

 

Świadectwem takiej postawy Moskwy stał się sprowadzenia metropolity kijowskiego Onufrego (Berezowskiego) na Synaksis do Chambésy. Posłużył on Cyrylowi w charakterze milczącego statysty, do rozegrania gorszącego spektaklu w związku z Ukrainą. Onufry nie mając odwagi zdementować oszczerstw wypowiadanych przez zwierzchnika Cerkwi moskiewskiej pod adresem Ukraińców, samą swoją obecnością uwiarygodnił je. Ułatwiło to Cyrylowi swoiste "przehandlowanie" Ukrainy. Tylko pod warunkiem usunięcia sprawy udzielenia autokefalii Cerkwi na Ukrainie, Cyryl zgodził się na uczestnictwo rosyjskich hierarchów w Soborze. Bez ich uczestnictwa bowiem, Sobór nie mógłby mieć rangi panprawosławnego.

 

Ponadto podczas obrad w Chambesy Cyryl wprost zaatakował niezależny od Moskwy, niekanoniczny patriarchat Kijowski oraz władze Ukrainy. Odwołał się do cytatów znanego demagoga Dymitra Korczyńskiego (kontrowersyjny pisarz ukraiński, twórca niszowej partii "Bractwo" szerzącej poglądy bliskie rosyjskim "nacjonalnym bolszewikom") - według wszelkiego prawdopodobieństwa zwyczajny rosyjski agent.

 

Przedstawiony został on przez Cyryla jako personifikacja "kijowskiej junty" - nawołujący w imieniu samozwańczego patriarchy kijowskiego Filareta (Denisenki), aby metropolitę Onufrego poddać torturom z użyciem żelazka albo palnika i przypalać go tak długo, dopóki on nie zgodzi się na ukraińską autokefalię. Nie wstydząc się głosić tak piramidalnych bredni innym patriarchom, patriarcha Cyryl teatralnie wykrzyknął - "wybaw nas Boże od jedności z takimi bandytami". Następnie zaatakował imiennie odwiedzających Ukrainę hierarchów Patriarchatu Konstantynopolskiego, którzy obiecując autokefalię "stymulują ukraińskich raskolników" i w ten sposób przyczyniają się do narastania "pokus i wątpliwości" wśród ukraińskich wiernych.

 

W istocie "cierpienia kanonicznych wiernych" parafii w wsi Ptycza koło Równego na Wołyniu, o której była mowa w wystąpieniu patriarchy Cyryla - polegają jedynie na tym, że parafianie zamknąwszy się w cerkwi, gdzie siedzą dzień i noc, cierpiąc głód i chłód, niczym pierwsi chrześcijanie - tylko po to, aby nie wpuścić do świątyni swoich sąsiadów z tej samej wsi, których żądania wobec nich ograniczają się jedynie tego aby, pozwolili oni ich kapłanowi sprawować św. Liturgię, w czasie, gdy nie odprawia jej kapłan Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego.

 

Jak zgodnie skomentowała cała nieomal prasa ukraińska, taki właśnie jest dziś ten "heroizm pierwszych chrześcijan" w wydaniu wiernych Patriarchatu Moskiewskiego.

 

Nie mniej "konstruktywne" - (opinia Kateryny Szczotkiny, prowadzącej dział religijny czołowego kijowskiego tygodnika społeczno-kulturalno-politycznego "Dżerkało tyżdnia") - podejście zademonstrował patriarcha Cyryl w sprawie porządku i trybu udzielania autokefalii. Zażądał on, aby Tomos o autokefalii był nadawany na mocy "panprawosławnego konsensusu", a nie stanowił - jak dotychczas - wyłącznego prawa patriarchów ekumenicznych. Występując z propozycją konsensusu w sprawie autokefalii, stanął na stanowisku, że wszystkie postanowienia soboru muszą być przyjmowane jednomyślnie przez wszystkie Cerkwie, których przedstawiciele będą uczestniczyć w Soborze, a Moskwa będzie mogła bez skrępowania blokować to, co nie będzie jej odpowiadać.

 

The Economist - jeden z najpoważniejszych dzienników brytyjskich - uważa, że przekaz Cyryla jest oczywisty - "nawet nie myślcie o pomocy i wsparciu Patriarchatu Kijowskiego, bo w przeciwnym wypadku związki między lokalnym Cerkwiami prawosławnych zostaną zerwane".

 

Wystąpienie patriarchy Cyryla - jak uważa redakcja tego tygodnika - było adresowane wprost do patriarchy Bartłomieja, któremu w ten sposób patriarcha Cyryl brutalnie ukazał, że jeśli nawet Sobór nie uzna kanoniczności Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego, ale nawet wtedy, gdy chociażby otworzy furtkę dla zjednoczenia obu głównych Cerkwi na Ukrainie, przez udzielenie Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego Tomosu na autokefalii, bądź biorąc ją w jurysdykcję patriarchów ekumenicznych, Patriarchat Moskiewski doprowadzi do schizmy w Prawosławiu, która w swych skutkach może okazać się podobnie niemożliwa do przezwyciężenia jak schizma z roku 1054. Jedyną możliwą odpowiedzią patriarchy Bartłomieja było odłożenie sprawy autokefalii ukraińskiej do następnego Soboru.

 

Sprawa dyptychów - również odłożona

 

Dyptychy to ustalona kolejność wymieniania imion zwierzchników samodzielnych siostrzanych prawosławnych Cerkwi lokalnych podczas liturgii największych świąt chrześcijańskich. Zgodnie z tradycją powinny być one ułożone są one według starszeństwa (czyli w kolejności założenia danej Cerkwi), co ma znaczenie nie tylko prestiżowe. W przypadku Cerkwi, które w wiekach XIX i XX otrzymały Tomos na autokefalię, - (jego znaczenie dla życia Kościoła jest porównywalne w życiu świeckim z konstytucyjnym aktem założycielskim, a dla świadomości europejskich narodów chrześcijańskich z datą chrztu ich państwa) - albo odebraną im autokefalię odnowiono po wiekach (Cerkwie bułgarska, serbska i gruzińska). Kiedy i od kogo dana Cerkiew otrzymała taki tomos, ma fundamentalne znaczenie dla jej tożsamości.

 

Sprawę dyptychów wniesiono na Sobór po to, aby rozważyć zastąpienie kilku stosowanych do tej pory, jednym wspólnym dyptychem. Obowiązujące do dziś zostały ustalone w przeszłości i odzwierciedlając bardziej wizję polityczną lokalnych Cerkwi autonomicznych, niż wizję kościelną, wzrastania chrześcijaństwa wschodniego. Za jaskrawy przykład można podać miejsce naszego Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego w dyptychach konstantynopolitańskim i moskiewskim.

 

Jak już była mowa wcześniej, PAKP otrzymał w wieku XX autokefalię dwukrotnie, pierwszy raz w roku 1924 od Konstantynopola, a po raz drugi w roku 1948 z rąk Moskwy. Ta ostatnia bowiem jego autokefalię na którą Tomos dał Konstantynopol, traktowała za niekanoniczną, czyli nieważną. Wobec tego dyptych konstantynopolitański daje naszym prawosławnym 12 miejsce, a moskiewski 13, przedostatnie przed Cerkwią ziem Czeskich i Słowacji.

 

Gdyby sprawa dyptychów została postawiona na soborze, jego ojcowie musieli by określić autorytarnie, który z dwóch Tomosów danych Cerkwi w Polsce, jest jedynie ważny. Według wszelkiego prawdopodobieństwa, za ważny uznałby jedynie Tomos konstantynopolitański, co oznaczałoby jednoznacznie, że wszelkie pretensje Moskwy do polskiej Cerkwi, wraz z udzieleniem jej w roku 1948 nowego Tomosu na autokefalię, były niekanoniczne, czyli posługując się językiem świeckim bezprawne.

 

Zakończenie

 

Najważniejsze jest jednak, aby w ogóle się odbył Sobór powszechny wschodniego płuca chrześcijaństwa - jak nazwał prawosławie Wiaczesław Iwanow, profetyczny rosyjski filozof, który większość swojego życia spędził na emigracji w Rzymie. Nawet za cenę ogromnego samoograniczenia problemów i kwestii poruszanym na nim.

 

Najboleśniejsze jest to, że Sobór nie może podjąć sprawy autokefalii i związanej z nią sprawy dyptychów, a także - również pod naciskiem Moskwy, mało będzie na nim czasu dyskusji o Kościele we współczesnym świecie.

 

Data rozpoczęcia wybrana przez patriarchę ekumenicznego Bartłomieja jest symboliczna. 19 czerwca 2016 r., dzień Zesłania Ducha Świętego według kalendarza juliańskiego.


 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook