Przez jedenaście lat pisała listy i prosiła tylko o jedno słowo. Nie padło do dziś. On zgłosił krzywdę przełożonym – i odszedł, bo nikt nie chciał słuchać. Historie skrzywdzonych w Kościele najczęściej toczą się w ciszy, z dala od kamer i oficjalnych komunikatów. A przecież właśnie dla nich ustanowiono dzień modlitwy i solidarności. Tyle że nawet o nim coraz częściej milczymy.
Przez jedenaście lat pisała listy i prosiła tylko o jedno słowo. Nie padło do dziś. On zgłosił krzywdę przełożonym – i odszedł, bo nikt nie chciał słuchać. Historie skrzywdzonych w Kościele najczęściej toczą się w ciszy, z dala od kamer i oficjalnych komunikatów. A przecież właśnie dla nich ustanowiono dzień modlitwy i solidarności. Tyle że nawet o nim coraz częściej milczymy.
Życie człowieka to pasmo ciągłych wyborów. Na każdym kroku musimy podejmować konkretne decyzje. O tym, czy były słuszne, najczęściej dowiadujemy się dopiero po czasie. Przed jednym z takich dylematów stajemy regularnie: czy warto czynić dobro? „Chłodna kalkulacja” coraz częściej podpowiada, że się nie opłaca. A to prowadzi do degradacji jego znaczenia i społecznego zaniku bezinteresowności.
Życie człowieka to pasmo ciągłych wyborów. Na każdym kroku musimy podejmować konkretne decyzje. O tym, czy były słuszne, najczęściej dowiadujemy się dopiero po czasie. Przed jednym z takich dylematów stajemy regularnie: czy warto czynić dobro? „Chłodna kalkulacja” coraz częściej podpowiada, że się nie opłaca. A to prowadzi do degradacji jego znaczenia i społecznego zaniku bezinteresowności.
Pomysł o wprowadzeniu w Polsce zakazu mediów społecznościowych dla dzieci i pojawienie się w naszych skrzynkach "Poradnika bezpieczeństwa" - czy jest coś, co łączy te dwa wydarzenia? Pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, jest raczej smutna, bo efektem pojawienia się obu tych wątków w tzw. debacie publicznej jest wysyp krytyki, szyderstwa i kpin.
Pomysł o wprowadzeniu w Polsce zakazu mediów społecznościowych dla dzieci i pojawienie się w naszych skrzynkach "Poradnika bezpieczeństwa" - czy jest coś, co łączy te dwa wydarzenia? Pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, jest raczej smutna, bo efektem pojawienia się obu tych wątków w tzw. debacie publicznej jest wysyp krytyki, szyderstwa i kpin.
Zarówno krótki list kard. Grzegorza Rysia, jak i niezbyt długie oświadczenie trzech amerykańskich kardynałów, to istotne dokumenty pokazujące, że polityka potrzebuje aktywności Kościoła.
Zarówno krótki list kard. Grzegorza Rysia, jak i niezbyt długie oświadczenie trzech amerykańskich kardynałów, to istotne dokumenty pokazujące, że polityka potrzebuje aktywności Kościoła.
Zdaje się, że współczesny świat wraz ze swymi nowinkami technicznymi w dziedzinie komunikacji roztacza przed nami nieograniczone możliwości. Szybkość komunikacji, znakomita jakość dźwięku i obrazu dają wrażenie, że bariery czasu i miejsca w przesyle informacji zostały pokonane. Co rusz pojawiające się nowinki techniczne, różnego rodzaju ‘asystenci’, którzy mają nam ułatwić życie, podpowiadać rozwiązania, tłumaczyć różne zawiłości i chronić przed zagrożeniami może sprawiać wrażenie, że to, co nas czeka, to sielanka i ‘eldorado’. Czy tak jest rzeczywiście?
Zdaje się, że współczesny świat wraz ze swymi nowinkami technicznymi w dziedzinie komunikacji roztacza przed nami nieograniczone możliwości. Szybkość komunikacji, znakomita jakość dźwięku i obrazu dają wrażenie, że bariery czasu i miejsca w przesyle informacji zostały pokonane. Co rusz pojawiające się nowinki techniczne, różnego rodzaju ‘asystenci’, którzy mają nam ułatwić życie, podpowiadać rozwiązania, tłumaczyć różne zawiłości i chronić przed zagrożeniami może sprawiać wrażenie, że to, co nas czeka, to sielanka i ‘eldorado’. Czy tak jest rzeczywiście?
Od strony wiernych obowiązki są trzy: być w przygotowanym domu w wyznaczonej odgórnie godzinie, być miłym i się uśmiechać, wręczyć kopertę. Od strony księży obowiązków jest więcej: poświęcić mieszkanie. Cichcem albo bez krycia się uzupełnić administracyjne rubryczki. Przepytać o stan religijności domowników, obejrzeć zeszyty szkolne. Wziąć kopertę.
Od strony wiernych obowiązki są trzy: być w przygotowanym domu w wyznaczonej odgórnie godzinie, być miłym i się uśmiechać, wręczyć kopertę. Od strony księży obowiązków jest więcej: poświęcić mieszkanie. Cichcem albo bez krycia się uzupełnić administracyjne rubryczki. Przepytać o stan religijności domowników, obejrzeć zeszyty szkolne. Wziąć kopertę.
Prezydent Trump we wrześniu zeszłego roku zmienił nazwę Departamentu Obrony na Departament Wojny. W konsekwencji Sekretarz Obrony Stanów Zjednoczonych Ameryki stał się Sekretarzem Wojny. Jak możemy wnioskować z doniesień prasowych, nie chodziło Trumpowi o kosmetyczną zmianę nazwy, lecz o przywrócenie etosu wojownika. Wraz z nową „orwellowską” nazwą urzędu, nasiliła się wojenna retoryka i straszenie użyciem siły.
Prezydent Trump we wrześniu zeszłego roku zmienił nazwę Departamentu Obrony na Departament Wojny. W konsekwencji Sekretarz Obrony Stanów Zjednoczonych Ameryki stał się Sekretarzem Wojny. Jak możemy wnioskować z doniesień prasowych, nie chodziło Trumpowi o kosmetyczną zmianę nazwy, lecz o przywrócenie etosu wojownika. Wraz z nową „orwellowską” nazwą urzędu, nasiliła się wojenna retoryka i straszenie użyciem siły.
Obchodzimy dziś dzień dziadka, a w mojej głowie kołysze się myśl: senior, czyli kto? Człowiek samotny, nieużyteczny, niepotrzebny, ubogi? Przecież wielu dziadków tak właśnie się czuje. Szczególnie, gdy nie są już w stanie niczego dać poza swoją obecnością, często naznaczoną chorobą, cierpieniem, problemami wynikającymi z podeszłego wieku. Czy to jest jednak pełen obraz starości? Dla mnie nie…
Obchodzimy dziś dzień dziadka, a w mojej głowie kołysze się myśl: senior, czyli kto? Człowiek samotny, nieużyteczny, niepotrzebny, ubogi? Przecież wielu dziadków tak właśnie się czuje. Szczególnie, gdy nie są już w stanie niczego dać poza swoją obecnością, często naznaczoną chorobą, cierpieniem, problemami wynikającymi z podeszłego wieku. Czy to jest jednak pełen obraz starości? Dla mnie nie…
Od ponad trzech dekad druga połowa stycznia w Polsce oznacza nie tylko finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale też powracającą debatę o tym, komu i czy w ogóle warto przekazywać pieniądze. Spór wokół WOŚP, jej założyciela oraz relacji z Kościołem i innymi organizacjami charytatywnymi stał się stałym elementem publicznej dyskusji, która – mimo upływu lat – wciąż budzi silne emocje.
Od ponad trzech dekad druga połowa stycznia w Polsce oznacza nie tylko finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale też powracającą debatę o tym, komu i czy w ogóle warto przekazywać pieniądze. Spór wokół WOŚP, jej założyciela oraz relacji z Kościołem i innymi organizacjami charytatywnymi stał się stałym elementem publicznej dyskusji, która – mimo upływu lat – wciąż budzi silne emocje.
Dzień Babci i Dzień Dziadka to moment, który powinien skłaniać do refleksji. Nie tylko nad relacją z tymi bliskimi osobami, ale także nad kondycją porozumienia międzypokoleniowego w naszym społeczeństwie. Tymczasem starsi narzekają na młodych, a młodzi krytykują starszych. Zamiast wspólnie iść do przodu, tkwimy w podziałach, których głównym wyznacznikiem pozostaje data urodzenia.
Dzień Babci i Dzień Dziadka to moment, który powinien skłaniać do refleksji. Nie tylko nad relacją z tymi bliskimi osobami, ale także nad kondycją porozumienia międzypokoleniowego w naszym społeczeństwie. Tymczasem starsi narzekają na młodych, a młodzi krytykują starszych. Zamiast wspólnie iść do przodu, tkwimy w podziałach, których głównym wyznacznikiem pozostaje data urodzenia.
Teobańkologia to jedna z największych internetowych „parafii” w polskim internecie. Jej „proboszcz” został ukarany. „Parafianom” nie wyjaśnia się nic. Panuje cisza. Pytanie tylko, czy milczenie to jest dobra decyzja, jeśli już sprawę z detalami nagłośniła większość mediów w Polsce.
Teobańkologia to jedna z największych internetowych „parafii” w polskim internecie. Jej „proboszcz” został ukarany. „Parafianom” nie wyjaśnia się nic. Panuje cisza. Pytanie tylko, czy milczenie to jest dobra decyzja, jeśli już sprawę z detalami nagłośniła większość mediów w Polsce.
Gdy przebywam w ich towarzystwie, udziela mi się ich dystans do świata, wewnętrzny pokój i hart ducha, którego nie łamią życiowe niepowodzenia i dostatki. Ich wyjątkowość tworzy suma doświadczeń, które przeżyli. Mają w sobie wewnętrzną wolność, spełnienie, gotowość do służenia innym, mądrość płynącą z doświadczenia, ale też kruchość i słabość, która daje do myślenia. 
Gdy przebywam w ich towarzystwie, udziela mi się ich dystans do świata, wewnętrzny pokój i hart ducha, którego nie łamią życiowe niepowodzenia i dostatki. Ich wyjątkowość tworzy suma doświadczeń, które przeżyli. Mają w sobie wewnętrzną wolność, spełnienie, gotowość do służenia innym, mądrość płynącą z doświadczenia, ale też kruchość i słabość, która daje do myślenia. 
Problemem są dostępne dzisiaj dla każdego możliwości produkowania z użyciem sztucznej inteligencji fałszywych przekazów dotyczących także spraw wiary i religii. Kłamliwe, niezgodne z nauczaniem Kościoła treści można przy odrobinie złej woli włożyć w usta niemal każdego.
Problemem są dostępne dzisiaj dla każdego możliwości produkowania z użyciem sztucznej inteligencji fałszywych przekazów dotyczących także spraw wiary i religii. Kłamliwe, niezgodne z nauczaniem Kościoła treści można przy odrobinie złej woli włożyć w usta niemal każdego.
Miniony rok był dla bardzo wielu, jeśli nie wszystkich, czasem zaskoczeń i nagłych zwrotów akcji. Także dla Kościoła był to rok niezwykły. Dokonało się tak wiele. Śmierć papieża Franciszka, choć już od jakiegoś czasu oczekiwana, przyszła szybko i trochę jakby z zaskoczenia. Wybór Leona pod wieloma względami przełamał kilka ‘oczywistych’ – zdawałoby się – prawideł rządzących mechanizmami watykańskimi. Stało się to jeszcze bardziej niezwykłe w obliczu tego, czego byliśmy świadkami w polityce ogólnoświatowej.
Miniony rok był dla bardzo wielu, jeśli nie wszystkich, czasem zaskoczeń i nagłych zwrotów akcji. Także dla Kościoła był to rok niezwykły. Dokonało się tak wiele. Śmierć papieża Franciszka, choć już od jakiegoś czasu oczekiwana, przyszła szybko i trochę jakby z zaskoczenia. Wybór Leona pod wieloma względami przełamał kilka ‘oczywistych’ – zdawałoby się – prawideł rządzących mechanizmami watykańskimi. Stało się to jeszcze bardziej niezwykłe w obliczu tego, czego byliśmy świadkami w polityce ogólnoświatowej.
Dlaczego ludzie odchodzą z Kościoła? Mówi się, że skandale, że to i tamto, ale jestem zdania, że owszem, to widać z wierzchu, ale jest pod tym problem podstawowy i on wynika z czego innego. Według mnie są trzy rzeczy, które można by zrobić, żeby go rozwiązać. I jako teolog nie rozumiem, dlaczego nie zostało to jeszcze uporządkowane przez nasz Episkopat.
Dlaczego ludzie odchodzą z Kościoła? Mówi się, że skandale, że to i tamto, ale jestem zdania, że owszem, to widać z wierzchu, ale jest pod tym problem podstawowy i on wynika z czego innego. Według mnie są trzy rzeczy, które można by zrobić, żeby go rozwiązać. I jako teolog nie rozumiem, dlaczego nie zostało to jeszcze uporządkowane przez nasz Episkopat.
Mark Zuckerberg założył Facebooka w wieku 19 lat, Steve Jobs założył firmę Apple, gdy miał 21 lat, Bill Gates rozwinął w pełni swoją działalność przed ukończeniem 20. roku życia. Jezus natomiast rozpoczął publiczną działalność, gdy miał ponad 30 lat. Czy był mniej zdolny od współczesnych nam ludzi, że potrzebował tyle czasu?
Mark Zuckerberg założył Facebooka w wieku 19 lat, Steve Jobs założył firmę Apple, gdy miał 21 lat, Bill Gates rozwinął w pełni swoją działalność przed ukończeniem 20. roku życia. Jezus natomiast rozpoczął publiczną działalność, gdy miał ponad 30 lat. Czy był mniej zdolny od współczesnych nam ludzi, że potrzebował tyle czasu?
Kilka dni temu przeżywaliśmy Niedzielę Chrztu Pańskiego. Wielu z nas usłyszało tego dnia pytanie o chrzest: czy znamy datę swojego, albo czy świadomie prosiliśmy Kościół o ten sakrament dla naszych dzieci? We mnie ta niedziela zostawiła jednak dużo więcej pytań…
Kilka dni temu przeżywaliśmy Niedzielę Chrztu Pańskiego. Wielu z nas usłyszało tego dnia pytanie o chrzest: czy znamy datę swojego, albo czy świadomie prosiliśmy Kościół o ten sakrament dla naszych dzieci? We mnie ta niedziela zostawiła jednak dużo więcej pytań…
Konsystorze nadzwyczajne mają sprzyjać szczerej, spokojnej dyskusji kardynałów. Tymczasem ich treść regularnie trafia do mediów. Czy to znak nowej kościelnej transparentności, czy raczej dowód na to, że poufność w Kurii Rzymskiej stała się fikcją?
Konsystorze nadzwyczajne mają sprzyjać szczerej, spokojnej dyskusji kardynałów. Tymczasem ich treść regularnie trafia do mediów. Czy to znak nowej kościelnej transparentności, czy raczej dowód na to, że poufność w Kurii Rzymskiej stała się fikcją?
Po amerykańskiej operacji w Wenezueli i schwytaniu Nicolása Maduro w mediach natychmiast wybuchło tsunami interpretacji, opinii i teorii. Jak to przeprowadzono? Dlaczego? Co dalej? W tym gąszczu spekulacji moją uwagę zwróciły słowa pewnego polityka, który zapytany o opinię odparł: “Nie wiem. Nie mam odpowiedzi na to pytanie”. I wtedy pojawiła się myśl: czy dziś naprawdę musimy znać się na każdym temacie?
Po amerykańskiej operacji w Wenezueli i schwytaniu Nicolása Maduro w mediach natychmiast wybuchło tsunami interpretacji, opinii i teorii. Jak to przeprowadzono? Dlaczego? Co dalej? W tym gąszczu spekulacji moją uwagę zwróciły słowa pewnego polityka, który zapytany o opinię odparł: “Nie wiem. Nie mam odpowiedzi na to pytanie”. I wtedy pojawiła się myśl: czy dziś naprawdę musimy znać się na każdym temacie?
Niedziela. Słucham podsumowania minionego roku z perspektywy naszego proboszcza. Uśmiecham się w duchu, bo brzmi to w sumie jak litania wdzięczności, a przecież, jak ktoś w tej parafii żyje w środku, to wie, że trosk i trudów mu nie brakuje. W jego wypowiedzi nie ma jednak "malowania trawników", tylko bardzo ludzkie, mądre i wyrozumiałe postawienie akcentu. Słyszę w jego wypowiedzi wielkie pragnienie: "chcę, byście się czuli w tym kościele jak w domu i wiem, że proste >dziękuję< łatwiej dociera do serc niż miliony >proszę<". Od razu staje mi przed oczami bożonarodzeniowa liturgia w moich rodzinnych stronach. Dlaczego?
Niedziela. Słucham podsumowania minionego roku z perspektywy naszego proboszcza. Uśmiecham się w duchu, bo brzmi to w sumie jak litania wdzięczności, a przecież, jak ktoś w tej parafii żyje w środku, to wie, że trosk i trudów mu nie brakuje. W jego wypowiedzi nie ma jednak "malowania trawników", tylko bardzo ludzkie, mądre i wyrozumiałe postawienie akcentu. Słyszę w jego wypowiedzi wielkie pragnienie: "chcę, byście się czuli w tym kościele jak w domu i wiem, że proste >dziękuję< łatwiej dociera do serc niż miliony >proszę<". Od razu staje mi przed oczami bożonarodzeniowa liturgia w moich rodzinnych stronach. Dlaczego?