Świat jest pełen kontrastów. Możemy w czasie rzeczywistym spotykać się, rozmawiać, świętować z kimś, kto jest na drugim końcu globu, a jednocześnie nie spotykamy się i nie rozumiemy z tym, kto żyje tuż obok nas, w tym samym bloku czy na tej samej ulicy. Przeżywamy i martwimy się sprawami, które dzieją się na drugim końcu świata, a nie wiemy, co dzieje się u sąsiada. Coraz więcej mamy gadżetów do komunikacji, a tym bardziej jesteśmy powierzchowni, zdawkowi i przelotni.
Świat jest pełen kontrastów. Możemy w czasie rzeczywistym spotykać się, rozmawiać, świętować z kimś, kto jest na drugim końcu globu, a jednocześnie nie spotykamy się i nie rozumiemy z tym, kto żyje tuż obok nas, w tym samym bloku czy na tej samej ulicy. Przeżywamy i martwimy się sprawami, które dzieją się na drugim końcu świata, a nie wiemy, co dzieje się u sąsiada. Coraz więcej mamy gadżetów do komunikacji, a tym bardziej jesteśmy powierzchowni, zdawkowi i przelotni.
Wystarczy otworzyć jakikolwiek portal ślubny, wejść na grupę dla panien młodych albo posłuchać przedweselnych dramatów w gronie znajomych, by odnieść wrażenie, że przygotowania do ślubu przypominają logistyczną operację wojskową połączoną z festiwalem próżności. Dziś, kiedy bierzemy ślub, musimy pomyśleć o wszystkim. I mam na myśli o każdej, wręcz abstrakcyjnej głupocie.
Wystarczy otworzyć jakikolwiek portal ślubny, wejść na grupę dla panien młodych albo posłuchać przedweselnych dramatów w gronie znajomych, by odnieść wrażenie, że przygotowania do ślubu przypominają logistyczną operację wojskową połączoną z festiwalem próżności. Dziś, kiedy bierzemy ślub, musimy pomyśleć o wszystkim. I mam na myśli o każdej, wręcz abstrakcyjnej głupocie.
We wtorek, gdy media społecznościowe zalały zdjęcia bukietów kwiatów i uśmiechniętych kobiet, pomyślałam o tym, że to już kolejny rok, gdy nie zadzwonię do mojej mamy z życzeniami. Została tylko modlitwa i znicz postawiony na cmentarzu. Z drugiej strony poczułam jak wielką łaską jest to, że sama mogę być mamą i że mogłam świętować ten dzień razem z moimi dziećmi. Miałam szansę przyjąć laurki, kwiaty, kawę, uśmiech i przytulenie.
We wtorek, gdy media społecznościowe zalały zdjęcia bukietów kwiatów i uśmiechniętych kobiet, pomyślałam o tym, że to już kolejny rok, gdy nie zadzwonię do mojej mamy z życzeniami. Została tylko modlitwa i znicz postawiony na cmentarzu. Z drugiej strony poczułam jak wielką łaską jest to, że sama mogę być mamą i że mogłam świętować ten dzień razem z moimi dziećmi. Miałam szansę przyjąć laurki, kwiaty, kawę, uśmiech i przytulenie.
Od wrogów publicznych do strażników kościelnego sumienia – nowa encyklika papieża Leona XIV oficjalnie pieczętuje historyczny przełom w relacjach Watykanu z mediami. Choć droga od wzajemnej nieufności do sojuszu w poszukiwaniu prawdy trwała dekady, słowa „Magnifica humanitas” nie pozostawiają złudzeń: bez dociekliwych dziennikarzy Kościół nie wygrałby walki z własnymi kryzysami. Nawet jeśli lokalni biskupi wciąż wolą patrzeć na prasę z bezpiecznego dystansu.
Od wrogów publicznych do strażników kościelnego sumienia – nowa encyklika papieża Leona XIV oficjalnie pieczętuje historyczny przełom w relacjach Watykanu z mediami. Choć droga od wzajemnej nieufności do sojuszu w poszukiwaniu prawdy trwała dekady, słowa „Magnifica humanitas” nie pozostawiają złudzeń: bez dociekliwych dziennikarzy Kościół nie wygrałby walki z własnymi kryzysami. Nawet jeśli lokalni biskupi wciąż wolą patrzeć na prasę z bezpiecznego dystansu.
Narracja o ciemnych stronach mediów społecznościowych bardzo często kończy się stwierdzeniem, że zbyt mocno kształtują współczesnego człowieka. Nadajemy im wręcz osobowy charakter, jakby były samodzielnym bytem wpływającym na nasze życie. Tymczasem łatwo zapominamy, że są one przestrzenią tworzoną również przez nas samych. To właśnie my przenosimy do niej swoją codzienność, relacje i najbardziej prywatne momenty życia.
Narracja o ciemnych stronach mediów społecznościowych bardzo często kończy się stwierdzeniem, że zbyt mocno kształtują współczesnego człowieka. Nadajemy im wręcz osobowy charakter, jakby były samodzielnym bytem wpływającym na nasze życie. Tymczasem łatwo zapominamy, że są one przestrzenią tworzoną również przez nas samych. To właśnie my przenosimy do niej swoją codzienność, relacje i najbardziej prywatne momenty życia.
W ostatnim tygodniu przeczytałam coś, czego do dziś nijak nie potrafię wyrzucić z głowy. Pewne kobiety poinformowały z wyraźną dumą w mediach społecznościowych, że gdy zgłosiła się do ich organizacji ciężarna z bliźniakami, udzielono jej bardzo „przydatnej” porady: skoro chcesz tylko jedno dziecko, możesz skorzystać z aborcji selektywnej. Napisały o tym z satysfakcją, jakby to było coś, z czego wypada być zadowoloną. Siedziałam z tym „newsem” dojmująco smutna i nie mogłam opędzić się od jednego pytania.
W ostatnim tygodniu przeczytałam coś, czego do dziś nijak nie potrafię wyrzucić z głowy. Pewne kobiety poinformowały z wyraźną dumą w mediach społecznościowych, że gdy zgłosiła się do ich organizacji ciężarna z bliźniakami, udzielono jej bardzo „przydatnej” porady: skoro chcesz tylko jedno dziecko, możesz skorzystać z aborcji selektywnej. Napisały o tym z satysfakcją, jakby to było coś, z czego wypada być zadowoloną. Siedziałam z tym „newsem” dojmująco smutna i nie mogłam opędzić się od jednego pytania.
Władza nawet nad kilkoma osobami może być pokusą nie do odparcia. Daje do myślenia, że podczas tegorocznego spotkania moderatorów stowarzyszeń i ruchów kościelnych papież Leon XIV mówił właśnie o kwestii zarządzania.
Władza nawet nad kilkoma osobami może być pokusą nie do odparcia. Daje do myślenia, że podczas tegorocznego spotkania moderatorów stowarzyszeń i ruchów kościelnych papież Leon XIV mówił właśnie o kwestii zarządzania.
Jutro ma być opublikowana zapowiadana już od ponad roku, programowa encyklika papieża Leona XIV o sztucznej inteligencji. Znamy już tytuł – Magnifica Humanitas – ale na tekst ‘zwyczajny człowiek’ musi jeszcze poczekać. Tytuł skłania nas raczej do myślenia o ‘cudownym człowieczeństwie’, któremu te ‘najnowsze cuda techniki’ mają służyć aniżeli samej wyrafinowanej ‘nowej rzeczywistości’.
Jutro ma być opublikowana zapowiadana już od ponad roku, programowa encyklika papieża Leona XIV o sztucznej inteligencji. Znamy już tytuł – Magnifica Humanitas – ale na tekst ‘zwyczajny człowiek’ musi jeszcze poczekać. Tytuł skłania nas raczej do myślenia o ‘cudownym człowieczeństwie’, któremu te ‘najnowsze cuda techniki’ mają służyć aniżeli samej wyrafinowanej ‘nowej rzeczywistości’.
Jestem w kwartale sakramentów: była już komunia, był ślub, w najbliższych tygodniach – druga komunia, bierzmowanie, święcenia kapłańskie. Część ogarniam jako gość, część jako gospodarz imprezy. I wciąż chodzę z poczuciem, że listy zadań jakby się nie kończą.
Jestem w kwartale sakramentów: była już komunia, był ślub, w najbliższych tygodniach – druga komunia, bierzmowanie, święcenia kapłańskie. Część ogarniam jako gość, część jako gospodarz imprezy. I wciąż chodzę z poczuciem, że listy zadań jakby się nie kończą.
Wystarczy wyjść na ulicę, wejść do kawiarni albo posłuchać rozmów przy sąsiednim stoliku, by zauważyć, że bierzemy udział w zbiorowej rewolucji. Rewolucji pod hasłem: "Ja". Żyjemy w czasach, w których największym trendem stało się dbanie o siebie. Z każdej strony bombardują nas hasełka o słuchaniu własnych potrzeb, chronieniu swojej energii i bezwzględnym życiu w zgodzie ze sobą. Stworzyliśmy całą pop-religię wokół własnego komfortu psychicznego.
Wystarczy wyjść na ulicę, wejść do kawiarni albo posłuchać rozmów przy sąsiednim stoliku, by zauważyć, że bierzemy udział w zbiorowej rewolucji. Rewolucji pod hasłem: "Ja". Żyjemy w czasach, w których największym trendem stało się dbanie o siebie. Z każdej strony bombardują nas hasełka o słuchaniu własnych potrzeb, chronieniu swojej energii i bezwzględnym życiu w zgodzie ze sobą. Stworzyliśmy całą pop-religię wokół własnego komfortu psychicznego.
Facebook/łs
Czy Kościół ma być niezmienną opoką w świecie, w którym zmienia się niemal wszystko? O. Dariusz Piórkowski SJ ostrzega, że upatrywanie bezpieczeństwa w stałości instytucji, a nie w samym Bogu, leży u źródeł „współczesnej herezji tradycjonalizmu”. To reakcja na słowa ks. Marka Gancarczyka, który po ośmiu latach przerwy ponownie objął stery w „Gościu Niedzielnym”.
Czy Kościół ma być niezmienną opoką w świecie, w którym zmienia się niemal wszystko? O. Dariusz Piórkowski SJ ostrzega, że upatrywanie bezpieczeństwa w stałości instytucji, a nie w samym Bogu, leży u źródeł „współczesnej herezji tradycjonalizmu”. To reakcja na słowa ks. Marka Gancarczyka, który po ośmiu latach przerwy ponownie objął stery w „Gościu Niedzielnym”.
„Czasy są złe, mówią ludzie. Żyjmy dobrze, a czasy będą dobre. My jesteśmy tymi czasami” – pisał św. Augustyn 1600 lat temu, gdy upadało rzymskie imperium. Jakże aktualne są te słowa. Żyjmy dobrze, a nowa epoka będzie warta zapamiętania i nasi potomkowie będą wspominali wielkich ludzi. To my tworzymy epokę, w której żyjemy, a nie bezosobowe fakty.
„Czasy są złe, mówią ludzie. Żyjmy dobrze, a czasy będą dobre. My jesteśmy tymi czasami” – pisał św. Augustyn 1600 lat temu, gdy upadało rzymskie imperium. Jakże aktualne są te słowa. Żyjmy dobrze, a nowa epoka będzie warta zapamiętania i nasi potomkowie będą wspominali wielkich ludzi. To my tworzymy epokę, w której żyjemy, a nie bezosobowe fakty.
Jakiś czas temu opowiadałam znajomej z parafii o rekolekcjach ignacjańskich, na które niebawem się wybieram. Miała dużo – ciekawych dla mnie – pytań, choć na dłużej zatrzymałyśmy się obie nad ciszą. Jednak nie tą, gdy przez osiem dni zachowujesz milczenie. Obie stwierdziłyśmy, że wyłączenie telefonu na przeszło tydzień może być w tym wszystkim dużo trudniejsze…
Jakiś czas temu opowiadałam znajomej z parafii o rekolekcjach ignacjańskich, na które niebawem się wybieram. Miała dużo – ciekawych dla mnie – pytań, choć na dłużej zatrzymałyśmy się obie nad ciszą. Jednak nie tą, gdy przez osiem dni zachowujesz milczenie. Obie stwierdziłyśmy, że wyłączenie telefonu na przeszło tydzień może być w tym wszystkim dużo trudniejsze…
Powoli kończą się tegoroczne egzaminy maturalne. Będąc w komisjach, przyglądam się młodym ludziom ubranym na galowo i przejętym rzeczywistością, na którą nie czują się wcale gotowi. Wspominam wtedy swoją własną maturę sprzed ponad 20 lat. Nie pamiętam szczegółów, ale pamiętam wiele emocji, szczególnie na egzaminie ustnym z języka polskiego.
Powoli kończą się tegoroczne egzaminy maturalne. Będąc w komisjach, przyglądam się młodym ludziom ubranym na galowo i przejętym rzeczywistością, na którą nie czują się wcale gotowi. Wspominam wtedy swoją własną maturę sprzed ponad 20 lat. Nie pamiętam szczegółów, ale pamiętam wiele emocji, szczególnie na egzaminie ustnym z języka polskiego.
Sztuczna inteligencja w zastraszającym tempie zmienia nasze życie. Lada dzień papież Leon XIV ma opublikować pierwszą encyklikę. Jak zapowiada Watykan, dokument zatytułowany „Magnifica Humanitas” koncentruje się na miejscu i godności człowieka w świecie rozwijającej się sztucznej inteligencji.
Sztuczna inteligencja w zastraszającym tempie zmienia nasze życie. Lada dzień papież Leon XIV ma opublikować pierwszą encyklikę. Jak zapowiada Watykan, dokument zatytułowany „Magnifica Humanitas” koncentruje się na miejscu i godności człowieka w świecie rozwijającej się sztucznej inteligencji.
Nic nie spędza człowiekowi snu z powiek tak bardzo jak obawa o jutro. Ludzie XXI wieku żyją pod nieustanną presją posiadania planu na przyszłość. I często bardziej niż sama wizja przyszłości wyniszcza nas poczucie, że nie mamy gotowego scenariusza na kolejny dzień, miesiąc czy następne lata. Ten lęk ogarnia zwłaszcza młodego człowieka.
Nic nie spędza człowiekowi snu z powiek tak bardzo jak obawa o jutro. Ludzie XXI wieku żyją pod nieustanną presją posiadania planu na przyszłość. I często bardziej niż sama wizja przyszłości wyniszcza nas poczucie, że nie mamy gotowego scenariusza na kolejny dzień, miesiąc czy następne lata. Ten lęk ogarnia zwłaszcza młodego człowieka.
Widzę w polskim Kościele dwa bieguny: tych bardzo charyzmatycznych i tych, co od wszelkich charyzmatów trzymają się z daleka. Sama nie mam daru języków. Ani razu w życiu nie zasnęłam w Duchu Świętym. Ale nie czuję się z tego powodu uboższa w mojej wierze. Mam za to jeden duchowy nawyk: zanim zacznę pracę, rozmowę, czytanie Pisma Świętego, trudny telefon, ważną rozmowę - modlę się czterema slowami: „Duchu Święty, przyjdź i ogarnij”. To jak otwieranie okna na Jego działanie. I On nie zawodzi. 
Widzę w polskim Kościele dwa bieguny: tych bardzo charyzmatycznych i tych, co od wszelkich charyzmatów trzymają się z daleka. Sama nie mam daru języków. Ani razu w życiu nie zasnęłam w Duchu Świętym. Ale nie czuję się z tego powodu uboższa w mojej wierze. Mam za to jeden duchowy nawyk: zanim zacznę pracę, rozmowę, czytanie Pisma Świętego, trudny telefon, ważną rozmowę - modlę się czterema slowami: „Duchu Święty, przyjdź i ogarnij”. To jak otwieranie okna na Jego działanie. I On nie zawodzi. 
Poprzednia wizyta Następcy św. Piotra na tym uniwersytecie miała miejsce trzydzieści pięć lat temu. Odbywała się w innej atmosferze, niż duszpasterskie odwiedziny Leona XIV.
Poprzednia wizyta Następcy św. Piotra na tym uniwersytecie miała miejsce trzydzieści pięć lat temu. Odbywała się w innej atmosferze, niż duszpasterskie odwiedziny Leona XIV.
Miał dawać wolność i nieograniczone możliwości. Cyfrowy świat coraz częściej zamyka nas jednak w informacyjnych bańkach, śledzi wybory i odbiera poczucie indywidualności. Czy potrafimy jeszcze zachować niezależność?
Miał dawać wolność i nieograniczone możliwości. Cyfrowy świat coraz częściej zamyka nas jednak w informacyjnych bańkach, śledzi wybory i odbiera poczucie indywidualności. Czy potrafimy jeszcze zachować niezależność?
Kilka dni temu katolicką cześć internetu zelektryzowała wiadomość o tym, że w archidiecezji lubelskiej biskup ogłosił „konkurs” na proboszczów szesnastu parafii. Pojawiły się natychmiast głosy zachwytu i zwątpienia: super, że można „kandydować”, do kitu, że świeccy dalej nie mają wpływu. A ja przekornie myślę, że problem jest trochę gdzie indziej.
Kilka dni temu katolicką cześć internetu zelektryzowała wiadomość o tym, że w archidiecezji lubelskiej biskup ogłosił „konkurs” na proboszczów szesnastu parafii. Pojawiły się natychmiast głosy zachwytu i zwątpienia: super, że można „kandydować”, do kitu, że świeccy dalej nie mają wpływu. A ja przekornie myślę, że problem jest trochę gdzie indziej.