Obchodziliśmy wczoraj Dzień Edukacji Narodowej. Mam poczucie, że dawno jako naród nie byliśmy tak mocno podzieleni co do tego, jak powinna funkcjonować polska szkoła. Ataki nożowników w placówkach oświatowy sprawiły, że zrobiło się jeszcze bardziej głośno, a ja jako mama i nauczyciel widzę, że nie zdajemy egzaminów z jednego, z mądrego towarzyszenia naszym dzieciom.
Obchodziliśmy wczoraj Dzień Edukacji Narodowej. Mam poczucie, że dawno jako naród nie byliśmy tak mocno podzieleni co do tego, jak powinna funkcjonować polska szkoła. Ataki nożowników w placówkach oświatowy sprawiły, że zrobiło się jeszcze bardziej głośno, a ja jako mama i nauczyciel widzę, że nie zdajemy egzaminów z jednego, z mądrego towarzyszenia naszym dzieciom.
Kościół katolicki coraz mocniej angażuje się w debatę nad sztuczną inteligencją. Papież Leon XIV w encyklice „Magnifica Humanitas” oraz polscy biskupi przestrzegają przed traktowaniem ludzi jak maszyny. Podkreślają, że AI powinna pozostać narzędziem, a kryterium jej rozwoju musi być godność człowieka.
Kościół katolicki coraz mocniej angażuje się w debatę nad sztuczną inteligencją. Papież Leon XIV w encyklice „Magnifica Humanitas” oraz polscy biskupi przestrzegają przed traktowaniem ludzi jak maszyny. Podkreślają, że AI powinna pozostać narzędziem, a kryterium jej rozwoju musi być godność człowieka.
Tegoroczny Dzień Edukacji Narodowej przypada kilka dni po atakach uczniów w polskich szkołach i dniu, który ochrzczono mianem "krwawego piątku". Były dyskusje, medialne komentarze, a wraz z nimi powrócił spór o to, kto jest winny – dzieci, rodzice czy nauczyciele. To kolejna odsłona niekończących się potyczek między rodzicami a nauczycielami. Tylko czy w tej walce o rację nie zatraca się najważniejsze – dobro dziecka?
Tegoroczny Dzień Edukacji Narodowej przypada kilka dni po atakach uczniów w polskich szkołach i dniu, który ochrzczono mianem "krwawego piątku". Były dyskusje, medialne komentarze, a wraz z nimi powrócił spór o to, kto jest winny – dzieci, rodzice czy nauczyciele. To kolejna odsłona niekończących się potyczek między rodzicami a nauczycielami. Tylko czy w tej walce o rację nie zatraca się najważniejsze – dobro dziecka?
W piątek DEON opublikował naszą rozmowę z Magdą Urbańską o tym, że dziecko potrzebuje zaufania, a niekoniecznie poczucia kontroli. Rozmawiałyśmy o lokalizatorach w telefonach, o dzienniku elektronicznym, który odbiera dzieciom pierwszeństwo w opowiedzeniu własnej historii, i o dziesięciolatku, który sam pojechał autobusem do biblioteki w sąsiednim mieście. Zbieg okoliczności okazał się tak doskonały, że aż niezręczny, bo tekst o oswajaniu rodzicielskiego lęku ukazał się dokładnie w dniu, który media społecznościowe zdążyły już ochrzcić „krwawym piątkiem”.
W piątek DEON opublikował naszą rozmowę z Magdą Urbańską o tym, że dziecko potrzebuje zaufania, a niekoniecznie poczucia kontroli. Rozmawiałyśmy o lokalizatorach w telefonach, o dzienniku elektronicznym, który odbiera dzieciom pierwszeństwo w opowiedzeniu własnej historii, i o dziesięciolatku, który sam pojechał autobusem do biblioteki w sąsiednim mieście. Zbieg okoliczności okazał się tak doskonały, że aż niezręczny, bo tekst o oswajaniu rodzicielskiego lęku ukazał się dokładnie w dniu, który media społecznościowe zdążyły już ochrzcić „krwawym piątkiem”.
Z wielkim oburzeniem na świecie spotkał się pomysł transmitowania na żywo wykonania wyroku kary śmierci w USA. O tym, że sprawa jest niebagatelna, świadczy m.in. błyskawiczna reakcja ze strony Kościoła katolickiego.
Z wielkim oburzeniem na świecie spotkał się pomysł transmitowania na żywo wykonania wyroku kary śmierci w USA. O tym, że sprawa jest niebagatelna, świadczy m.in. błyskawiczna reakcja ze strony Kościoła katolickiego.
Brutalizacja życia, tragiczne wydarzenia w Polsce i brutalne spektakle medialne na świecie stawiają pytanie o naszą wrażliwość. Zło nie dzieje się w próżni – to efekt obojętności i braku reakcji. Choć świat staje się coraz bardziej rozdygotany, odpowiedzialność za wspólnotę ponosimy wszyscy.
Brutalizacja życia, tragiczne wydarzenia w Polsce i brutalne spektakle medialne na świecie stawiają pytanie o naszą wrażliwość. Zło nie dzieje się w próżni – to efekt obojętności i braku reakcji. Choć świat staje się coraz bardziej rozdygotany, odpowiedzialność za wspólnotę ponosimy wszyscy.
Dzieci nie rodzą się z nienawiścią. Uczą się jej od dorosłych: z sejmowych kłótni, internetowego hejtu i pogardy dla tych, którzy myślą inaczej. Gdy słowa stają się narzędziem przemocy, szkolne korytarze przestają być od niej bezpieczne. Czy umiemy jeszcze zatrzymać tę spiralę?
Dzieci nie rodzą się z nienawiścią. Uczą się jej od dorosłych: z sejmowych kłótni, internetowego hejtu i pogardy dla tych, którzy myślą inaczej. Gdy słowa stają się narzędziem przemocy, szkolne korytarze przestają być od niej bezpieczne. Czy umiemy jeszcze zatrzymać tę spiralę?
Kilka dni temu świat obiegła wiadomość o śmierci Anatolija Kaszpirowskiego. To psychiatra oraz hipnotyzer, który w latach 80. i 90. zyskał ogromną sławę przez telewizyjne seanse hipnozy. Według danych gromadziły w Polsce ok. 60 procent widowni. Sama mam w pamięci moją babcię, która przeganiała nas z pokoju, siedząc jak zaczarowana przed telewizorem i robiąc to, co zalecał hipnotyzer. Dziś można się z tego śmiać i mówić, że to istne szaleństwo, ale nie byłabym sobą, gdybym z przekorą nie zapytała: a ty gdzie idziesz po pomoc, gdy wszystko ci się sypnie? Gdybyś usłyszał dziś diagnozę, że został ci tydzień życia, czy nie szukałbyś „pomocy” u uzdrowicieli?
Kilka dni temu świat obiegła wiadomość o śmierci Anatolija Kaszpirowskiego. To psychiatra oraz hipnotyzer, który w latach 80. i 90. zyskał ogromną sławę przez telewizyjne seanse hipnozy. Według danych gromadziły w Polsce ok. 60 procent widowni. Sama mam w pamięci moją babcię, która przeganiała nas z pokoju, siedząc jak zaczarowana przed telewizorem i robiąc to, co zalecał hipnotyzer. Dziś można się z tego śmiać i mówić, że to istne szaleństwo, ale nie byłabym sobą, gdybym z przekorą nie zapytała: a ty gdzie idziesz po pomoc, gdy wszystko ci się sypnie? Gdybyś usłyszał dziś diagnozę, że został ci tydzień życia, czy nie szukałbyś „pomocy” u uzdrowicieli?
Przykład Grojca to komunikacyjna katastrofa. Nie wiem jak wysilaliby się spece od zarządzania kryzysowego, ale wizerunku biskupa – nawet w sytuacji, gdy proboszcz został uznany za winnego zarzucanych mu nieprawidłowości w zarządzaniu parafią i jego odwołanie jest uzasadnione – uratować się nie da.
Przykład Grojca to komunikacyjna katastrofa. Nie wiem jak wysilaliby się spece od zarządzania kryzysowego, ale wizerunku biskupa – nawet w sytuacji, gdy proboszcz został uznany za winnego zarzucanych mu nieprawidłowości w zarządzaniu parafią i jego odwołanie jest uzasadnione – uratować się nie da.
Sprawa parafii w Grojcu w diecezji bielsko-żywieckiej wykracza poza ramy zwykłego sporu. Zamiast dialogu górę wzięły emocje, a konflikt stał się medialną sensacją i pożywką dla kolejnych dyskusji o Kościele. Nie chodzi już jednak tylko o jedną parafię, ale szerzej – o narastającą od dawna frustrację części wiernych i kryzys zaufania wobec hierarchów.
Sprawa parafii w Grojcu w diecezji bielsko-żywieckiej wykracza poza ramy zwykłego sporu. Zamiast dialogu górę wzięły emocje, a konflikt stał się medialną sensacją i pożywką dla kolejnych dyskusji o Kościele. Nie chodzi już jednak tylko o jedną parafię, ale szerzej – o narastającą od dawna frustrację części wiernych i kryzys zaufania wobec hierarchów.
Klimat do życia buduje się z opowieści i każdy z nas może go budować u siebie, nawet na przekór temu, co akurat dominuje w otoczeniu. Siedzę zanurzona w mediach społecznościowych, zawodowo obserwuję narracje otaczające współczesnego człowieka, a po godzinach przysłuchuję się rozmowom moich dzieci z kolegami. „Życie" występuje w tych opowieściach najczęściej jako projekt do zarządzania albo produkt z metką cenową, który liczy się tylko wtedy, gdy jest “jakieś”: bogate, zdrowe, ekscytujące.  Trudno z takich klocków ulepić klimat pro-life w najprostszym sensie tego wyrażenia, czyli taki, w którym po prostu chce się żyć.
Klimat do życia buduje się z opowieści i każdy z nas może go budować u siebie, nawet na przekór temu, co akurat dominuje w otoczeniu. Siedzę zanurzona w mediach społecznościowych, zawodowo obserwuję narracje otaczające współczesnego człowieka, a po godzinach przysłuchuję się rozmowom moich dzieci z kolegami. „Życie" występuje w tych opowieściach najczęściej jako projekt do zarządzania albo produkt z metką cenową, który liczy się tylko wtedy, gdy jest “jakieś”: bogate, zdrowe, ekscytujące.  Trudno z takich klocków ulepić klimat pro-life w najprostszym sensie tego wyrażenia, czyli taki, w którym po prostu chce się żyć.
Nie tylko stanowczość i jednoznaczność sformułowań, które znalazły się w w encyklice „Magnifica humanitas”, pokazuje, iż Leon XIV ogromną wagę przykłada do odróżniania tego, co wyprodukuje sztuczna inteligencja od tego, co jest dziełem ludzkim.
Nie tylko stanowczość i jednoznaczność sformułowań, które znalazły się w w encyklice „Magnifica humanitas”, pokazuje, iż Leon XIV ogromną wagę przykłada do odróżniania tego, co wyprodukuje sztuczna inteligencja od tego, co jest dziełem ludzkim.
Od sporu o symbole religijne w USA, przez chłodną dyplomację we Francji, po dawne spuścizny w Polsce – relacje Kościoła ze światem współczesnym przypominają pole bitwy. Czy agresywny ateizm zastąpił prawdziwą neutralność państwa i czy w epoce globalnych zawirowań stać nas jeszcze na szukanie kompromisu?
Od sporu o symbole religijne w USA, przez chłodną dyplomację we Francji, po dawne spuścizny w Polsce – relacje Kościoła ze światem współczesnym przypominają pole bitwy. Czy agresywny ateizm zastąpił prawdziwą neutralność państwa i czy w epoce globalnych zawirowań stać nas jeszcze na szukanie kompromisu?
Lubimy powtarzać, że dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło. No więc nie, drodzy państwo, piekło jest wybrukowane usilnym dbaniem o idealny, nieprawdziwy wizerunek Kościoła.
Lubimy powtarzać, że dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło. No więc nie, drodzy państwo, piekło jest wybrukowane usilnym dbaniem o idealny, nieprawdziwy wizerunek Kościoła.
Koniec lata i początek jesieni wydaje się należeć do wielkich polskich pisarzy. Na łamach czasopism i portali internetowych toczy się gorąca dyskusja nad ekranizacją „Lalki” Bolesława Prusa, a wielu czytelników czeka z niecierpliwością na premierę najnowszej powieści laureatki literackiej Nagrody Nobla – Olgi Tokarczuk. W tym miesiącu jej książka „Świata jest za dużo” trafi do księgarń.
Koniec lata i początek jesieni wydaje się należeć do wielkich polskich pisarzy. Na łamach czasopism i portali internetowych toczy się gorąca dyskusja nad ekranizacją „Lalki” Bolesława Prusa, a wielu czytelników czeka z niecierpliwością na premierę najnowszej powieści laureatki literackiej Nagrody Nobla – Olgi Tokarczuk. W tym miesiącu jej książka „Świata jest za dużo” trafi do księgarń.
Zaczął się październik. To właśnie teraz w Kościele katolickim częściej wyciągamy i odkurzamy swoje różańce. Gdy rozmawiam z innymi katolikami o tym, czym dla nich jest modlitwa różańcowa, odnoszę wrażenie, że to wciąż nieodkryty skarb… Trudno nazwać skarbem modlitwę, którą nie do końca się rozumie i podczas jej odmawiania myśli uciekają gdzieś daleko. Jeśli dołożyć do tego, że nie sięgamy po nią sami z siebie, za to często dostajemy za pokutę, która – nie oszukujmy się – kojarzy się z jakąś formą kary (niestety!), to nie jest to zbyt pociągająca perspektywa, prawda? Tymczasem ta modlitwa może okazać się niezwykle życiodajna, szczególnie dla osób, które nie potrafią się skupić i których myśli biegną jak konie w galopie.
Zaczął się październik. To właśnie teraz w Kościele katolickim częściej wyciągamy i odkurzamy swoje różańce. Gdy rozmawiam z innymi katolikami o tym, czym dla nich jest modlitwa różańcowa, odnoszę wrażenie, że to wciąż nieodkryty skarb… Trudno nazwać skarbem modlitwę, którą nie do końca się rozumie i podczas jej odmawiania myśli uciekają gdzieś daleko. Jeśli dołożyć do tego, że nie sięgamy po nią sami z siebie, za to często dostajemy za pokutę, która – nie oszukujmy się – kojarzy się z jakąś formą kary (niestety!), to nie jest to zbyt pociągająca perspektywa, prawda? Tymczasem ta modlitwa może okazać się niezwykle życiodajna, szczególnie dla osób, które nie potrafią się skupić i których myśli biegną jak konie w galopie.
„To prawda, że ogólny brak wiedzy o naturze problemu, a czasami także porady ekspertów klinicznych sprawiały, że biskupi podejmowali decyzje, które w skutkach okazywały się błędne” – mówił w kwietniu 2002 r. Jan Paweł II. Słowa te padły na nadzwyczajnym spotkaniu papieża z amerykańskimi biskupami wezwanymi do Watykanu po tym jak dziennikarze z „Boston Globe” w styczniu tegoż roku ujawnili, że w diecezji bostońskiej latami tuszowano przypadki pedofilii. W skandal, który wstrząsnął Kościołem, uwikłanych miało być co najmniej 70 księży, a ofiar było ponad tysiąc.
„To prawda, że ogólny brak wiedzy o naturze problemu, a czasami także porady ekspertów klinicznych sprawiały, że biskupi podejmowali decyzje, które w skutkach okazywały się błędne” – mówił w kwietniu 2002 r. Jan Paweł II. Słowa te padły na nadzwyczajnym spotkaniu papieża z amerykańskimi biskupami wezwanymi do Watykanu po tym jak dziennikarze z „Boston Globe” w styczniu tegoż roku ujawnili, że w diecezji bostońskiej latami tuszowano przypadki pedofilii. W skandal, który wstrząsnął Kościołem, uwikłanych miało być co najmniej 70 księży, a ofiar było ponad tysiąc.
Mówi się, że dobro zawsze popłaca, zawsze do nas wraca. Idąc za tym przesłaniem, staramy się pomagać, wspierać innych i czynić świat lepszym. Nie wszyscy jednak rozumieją dobro w ten sam sposób. Wielu z nas sądzi, że polega ono na byciu zawsze miłym i ugodowym. Tak rozumiane „dobro” z czasem może okazać się niszczące dla nas, naszego otoczenia i relacji.
Mówi się, że dobro zawsze popłaca, zawsze do nas wraca. Idąc za tym przesłaniem, staramy się pomagać, wspierać innych i czynić świat lepszym. Nie wszyscy jednak rozumieją dobro w ten sam sposób. Wielu z nas sądzi, że polega ono na byciu zawsze miłym i ugodowym. Tak rozumiane „dobro” z czasem może okazać się niszczące dla nas, naszego otoczenia i relacji.
W ostatnich dniach moje media społecznościowe zalały informacje i obrazy z dwóch wydarzeń, które pokazują Kościół z tej jego najpiękniejszej strony. Oba na swój sposób mnie wzruszyły i przypomniały o wartościach, które od wieków nas prowadzą do Boga.
W ostatnich dniach moje media społecznościowe zalały informacje i obrazy z dwóch wydarzeń, które pokazują Kościół z tej jego najpiękniejszej strony. Oba na swój sposób mnie wzruszyły i przypomniały o wartościach, które od wieków nas prowadzą do Boga.
Krótkie nagranie, na którym dwie dziewczynki bawią się w pociąg. Zwykła domowa scenka, jakich w sieci krążą miliony, o tyle inna, że jedna z bohaterek jest w pionizatorze. Jak to w internecie bywa, nie wiedzieć dlaczego, ale właśnie tę rolkę algorytm wypchnął w świat w viral. I szambo wybiło. Pod nagraniem pojawiły się komentarze, że takie dzieci powinno się uśmiercać, a dziewczynki i ich rodzice zostali obrzuceni epitetami, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. 
Krótkie nagranie, na którym dwie dziewczynki bawią się w pociąg. Zwykła domowa scenka, jakich w sieci krążą miliony, o tyle inna, że jedna z bohaterek jest w pionizatorze. Jak to w internecie bywa, nie wiedzieć dlaczego, ale właśnie tę rolkę algorytm wypchnął w świat w viral. I szambo wybiło. Pod nagraniem pojawiły się komentarze, że takie dzieci powinno się uśmiercać, a dziewczynki i ich rodzice zostali obrzuceni epitetami, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.