Koniec maja, czerwiec i początek lipca to czas święceń kapłańskich i prymicji. Kiedyś pierwsza msza odprawiana samodzielnie w rodzinnej parafii była świętem całej lokalnej społeczności. Cała impreza zwykle kosztowała życie jednej świnki oraz była sporą mobilizacją dla rodziny i całej parafii. Dziś wiele w tym względzie się zmieniło, a kto wie, może jeszcze doczekamy czasów, gdy uroczystość prymicyjna w całej jej oprawie będzie odgrywana wyłącznie przez zespoły folklorystyczne, jak to jest w przypadku wesela, oczepin i błogosławienia młodej pary. Trochę szkoda. Ech! Kiedyś to były prymicje!
Nie ma wątpliwości, że Światowy Dzień Modlitw o Uświęcenie Kapłanów to przede wszystkim okazja, aby sami księża przyjrzeli się kwestii swojej świętości. Ale czy tylko oni powinni się o nią modlić?
Jesteśmy nieustannie zarzucani ‘tonami’ informacji, memów, filmików czy postów. Niby mogę wybierać, co mi pasuje. Ale wiemy, że człowiekowi jest często najłatwiej zwyczajnie przyjąć to, co przyciągnie uwagę, przeskrolować najczęściej automatycznie to, co przychodzi. Jesteśmy panami siebie, swojego czasu. To my decydujemy, co dla nas lepsze czy bardziej interesujące, z czego chcę skorzystać. Naprawdę?
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy papież Leon XIV na wyspie Gran Canaria zwracał uwagę na problem migracji, wypowiadając poruszające słowa o morzach i oceanach, które zmieniają się w cmentarze, w Irlandii Północnej trwały największe od lat protesty po ataku nożownika z Sudanu na obywatela Wielkiej Brytanii. Jakby tego było mało, od piątku obowiązuje w Europie pakt migracyjny - nowe unijne prawo, które podzieliło nie tylko Europę, ale i Polskę, jeszcze bardziej pogłębiając polityczne spory w naszej ojczyźnie.
To nie jest tekst przeciwko lekcjom religii ani tym bardziej przeciwko katechetom, których szczerze podziwiam za wytrwałość i determinację. Nie jest to też tekst przeciwko wierze i Kościołowi, co pewnie mi zaraz niektórzy zarzucą. To tekst o kilku głównych problemach, które mamy z lekcjami religii i które generują następne. Ale po kolei.
Jeśli wierzyć internetowym komentarzom i biurowym legendom, pokolenie Z jest największym rozczarowaniem rynku pracy. Pod niemal każdym artykułem o młodych pracownikach pojawiają się te same zarzuty: że jesteśmy roszczeniowi, nie umiemy ciężko pracować, uciekamy od odpowiedzialności i bardziej niż kariera interesuje nas work-life balance. Dla wielu osób symbolem Gen Z stał się pracownik, który punktualnie wychodzi z biura, odmawia bezpłatnych nadgodzin i bez wyrzutów sumienia bierze urlop.
Paweł Lisicki w materiale wideo opublikowanym przez PCh24TV wyjaśniał ostatnio wymowę okładki tygodnika „Do Rzeczy”, na której znalazł się katolicki dziennikarz Tomasz Terlikowski w dwóch odsłonach. Przedstawia ona zarówno dobrego Terlikowskiego sprzed 10 lat jak i dzisiejszego Terlikowskiego zepsutego przez papieża Franciszka. Jakie przesłanie ma ta okładka?
Przełom maja i czerwca to dla wielu katolików czas zmian. Przez ostatnich kilka tygodni wiele razy usłyszałam o tym, że jest komuś ciężko, bo jego/jej spowiednik zostaje przeniesiony do innej – odległej – parafii i w sercu zrodziła się pustka... To jednak nie będzie tekst o księżach i zmianach personalnych. To refleksja z głębi, o tym jak łatwo zatrzymać się w swoim życiu duchowym i ugrząźć jak w bagnie.
Pięć lat po wybuchu wojny w Ukrainie polskie społeczeństwo stoi wobec trudnego testu. Z jednej strony wciąż pomagamy uchodźcom i wspieramy organizacje niosące pomoc ofiarom wojny. Z drugiej – coraz częściej słychać głosy niechęci, lęku i wzajemnych oskarżeń. Jak rozmawiać o realnych problemach i interesach Polski, nie ulegając jednocześnie pokusie wykluczenia i nienawiści? To pytanie staje się dziś jednym z najważniejszych wyzwań dla naszej wspólnoty.
Rozpoczyna się piłkarskie święto dla całego sportowego świata. Przez ponad miesiąc kibice będą żyć rozgrywkami mistrzostw świata 2026. Dla jednych będzie to najważniejsze wydarzenie najbliższych tygodni, inni tradycyjnie będą ironizować, że to tylko bieganie za piłką. Warto jednak spojrzeć na ten sport szerzej i dostrzec w nim coś więcej niż samo siedzenie przed telewizorem. O jego wartości przypominają także papieże.
Nie zestawiam relacji polsko-niemieckich z czasów drugiej wojny światowej z obecnymi relacjami polsko-ukraińskimi, gdyż jest to z oczywistych względów niemożliwe. Nie o zawiłości polityczne mi chodzi, nie znam się na tym, ale o coś znacznie bardziej zasadniczego – o wymiar religijno-moralny działalności już nie tylko władz państwowych, ale nas, obywateli, narodu. O ten wymiar mi chodzi, jako że to nie etyka ma się kłaniać polityce, ale odwrotnie – polityka etyce. Dla chrześcijanina ta logika jest czymś oczywistym.
Przez ostatnie dwa tygodnie medialna Polska żyła kilkoma sprawami naraz. Wisienką na torcie była pszczyńska lodziarnia „Pod Dębem”, która ogłosiła ze smutkiem, że po ćwierć wieku kończy tradycję rozdawania darmowych lodów dzieciom ze świadectwem z czerwonym paskiem, ponieważ Rzeczniczka Praw Dziecka zainterweniowała, że może to być formą dyskryminacji.
To, co Leon XIV mówi w Hiszpanii, równie dobrze mogłyby zostać wygłoszone w Polsce, w Warszawie, Gnieźnie, Krakowie czy Gdańsku. Brzmiałoby tak samo aktualnie.
Kiedy spojrzymy na dokonania papieża Leona XIII, który zainspirował obecnego papieża Prevosta do wyboru tego właśnie imienia, aż chciałoby się powiedzieć: Santo subito! – choć od jego śmierci minęły już prawie 123 lata. Ale wydaje mi się, że ‘co się odwlecze, to nie uciecze’ – jak mówi nasze przysłowie, więc postaram się w kilku punktach uzasadnić to przekonanie.
Moje dzieci przyjmowały ostatnio sakramenty. Z tej przyczyny miałam wiele okazji do ćwiczenia rozmaitych cnót, na czele z pokorą i łagodnością. I równie wiele okazji do doświadczenia zwykłego, normalnego gniewu.
Nie będę bronił przykazań kościelnych. Moim zdaniem nie mają żadnego wpływu na rozwój duchowy chrześcijanina. Pełnią jedynie rolę porządkową, ujednolicają pewne zwyczaje i wprowadzają zewnętrzną dyscyplinę. Nie wpływają na jakość chrześcijańskiego życia i nie pogłębiają relacji z Bogiem. W Kościele są lepsze propozycje.
Dlaczego wciąż czujemy niedosyt, nawet gdy mamy wszystko? Przyjrzymy się dzisiaj fascynującej teologii ludzkiego pragnienia – od św. Augustyna i św. Tomasza, po współczesną filozofię. Może się okazać, że dręczący nas brak i tęsknota to nie deficyty prowadzące do rozpaczy, ale „brak, który przeczuwa dobro” i najgłębiej otwiera serce na spotkanie z Bogiem.
Uroczystość Bożego Ciała to w jakiś sposób wyjątkowy dzień. Dla wielu katolików jedyny w roku, gdy wychodzimy na ulicę, pokazując tym samym naszą wiarę. Choć sama do procesji Bożego Ciała mam wiele zastrzeżeń, to widzę w niej również ogromne piękno Kościoła. Dla mnie jednak jest to zachęta do refleksji i zadania sobie pytania: czy wierzę, że w kawałku chleba jest żywy, prawdziwy Bóg? Czy Mu ufam? Czy rzeczywiście chcę za Nim iść – nie tylko w procesji, ale i w codzienności?
Papież Leon XIV mianował dr Marię Montserrat Alvarado prefektem Dykasterii ds. Komunikacji. Jej nominacja nie jest jedynie personalną zmianą w Watykanie. To kolejny sygnał, że rozpoczęta przez Franciszka reforma Kurii Rzymskiej nabiera trwałego charakteru. Leon XIV potwierdza, że kierowanie kościelnymi instytucjami coraz częściej będzie zależało od kompetencji, a nie od stanu duchownego.
Czas podsumowań roku szkolnego trwa w najlepsze. Zostały ostatnie zaliczenia, sprawdziany i oceny do wystawienia. To moment, w którym wielu młodych ludzi żyje pod większą presją niż zwykle. Dlatego właśnie teraz najmocniej powinno wybrzmiewać przesłanie, że oceny nie są w życiu najważniejsze.
{{ article.description }}