Rano był pogrzeb, zupełnie nieoczekiwany. Nazywała się Aśka Chudzik RSCJ. Nie Joanna, nie Asia, zawsze Aśka (siostry za granicy piszą o niej Ashka). Odeszła tak nagle, że wszystkich pozostawiła w szoku. Z dnia na dzień, w pełni sił i zdrowia, z wieloma planami. Jeszcze wieczorem była na modlitwie, żartowała ze wspólnotą. Rano już Pan zabrał ją do siebie. W biegu. To cała ona - wzięła i sobie umarła. Jak dowiedzieliśmy się na pogrzebie, w taki sam sposób wstępowała do zakonu. Przyjechała do Warszawy do znajomego księdza, kazała się zawieść do klasztoru na Tanecznej i powiedziała, że tu już zostaje. Nikt nie wiedział. Po prostu wzięła i wstąpiła.
Rano był pogrzeb, zupełnie nieoczekiwany. Nazywała się Aśka Chudzik RSCJ. Nie Joanna, nie Asia, zawsze Aśka (siostry za granicy piszą o niej Ashka). Odeszła tak nagle, że wszystkich pozostawiła w szoku. Z dnia na dzień, w pełni sił i zdrowia, z wieloma planami. Jeszcze wieczorem była na modlitwie, żartowała ze wspólnotą. Rano już Pan zabrał ją do siebie. W biegu. To cała ona - wzięła i sobie umarła. Jak dowiedzieliśmy się na pogrzebie, w taki sam sposób wstępowała do zakonu. Przyjechała do Warszawy do znajomego księdza, kazała się zawieść do klasztoru na Tanecznej i powiedziała, że tu już zostaje. Nikt nie wiedział. Po prostu wzięła i wstąpiła.
Jedno wydaje się coraz bardziej oczywiste: z cyfrowym światem jest coś nie tak, a zostawianie go bez nadzoru prowadzi do coraz większych problemów społecznych. Pełen jest dziś historii o tym, że wystarczy jeden genialny pomysł, by prowadzić łatwe życie bez ograniczeń, że młodość musi być spektakularna, intensywna, kolorowa, pełna niezwykłych doświadczeń, które dobrze wyglądają na zdjęciach. A jeśli nie jesteś szczęśliwy, to znaczy, że za mało nad sobą pracujesz Nic dziwnego, że masz za mało lajków... 
Jedno wydaje się coraz bardziej oczywiste: z cyfrowym światem jest coś nie tak, a zostawianie go bez nadzoru prowadzi do coraz większych problemów społecznych. Pełen jest dziś historii o tym, że wystarczy jeden genialny pomysł, by prowadzić łatwe życie bez ograniczeń, że młodość musi być spektakularna, intensywna, kolorowa, pełna niezwykłych doświadczeń, które dobrze wyglądają na zdjęciach. A jeśli nie jesteś szczęśliwy, to znaczy, że za mało nad sobą pracujesz Nic dziwnego, że masz za mało lajków... 
W Polsce widać tęsknotę za ludźmi potrafiącymi poprowadzić innych bez wykluczania kogokolwiek i bez uprawiania wielowarstwowej prywaty. Stąd reakcje na powierzenie kard. Krajewskiemu troski o archidiecezję łódzką.
W Polsce widać tęsknotę za ludźmi potrafiącymi poprowadzić innych bez wykluczania kogokolwiek i bez uprawiania wielowarstwowej prywaty. Stąd reakcje na powierzenie kard. Krajewskiemu troski o archidiecezję łódzką.
Słowo dla chrześcijan znaczy bardzo dużo. Wszystko ma swój początek w Słowie. Świat został stworzony przez Słowo („wszystko przez nie się stało”). My także, każdy z nas, jesteśmy takim wypowiedzianym słowem Boga do świata. A jednocześnie słowo może wszystko niszczyć. Wiele ludzkich dramatów zaczyna się od słów, często, niestety, niepotrzebnie wypowiedzianych.
Słowo dla chrześcijan znaczy bardzo dużo. Wszystko ma swój początek w Słowie. Świat został stworzony przez Słowo („wszystko przez nie się stało”). My także, każdy z nas, jesteśmy takim wypowiedzianym słowem Boga do świata. A jednocześnie słowo może wszystko niszczyć. Wiele ludzkich dramatów zaczyna się od słów, często, niestety, niepotrzebnie wypowiedzianych.
Czym tak właściwie jest synod? Choć z synodalnością oswajamy się od ładnych kilku lat, wciąż nie dla wszystkich jest jasne, co to właściwie jest. Ni pies, ni wydra. Zmiany, po których nie wiadomo, czego się spodziewać. Jakieś majstrowanie przy Kościele – takie podejrzliwe spojrzenia często można zaobserwować. A jak do tego kardynał dorzuca słowa, że trzeba przeorać, to już w ogóle strach się bać. 
Czym tak właściwie jest synod? Choć z synodalnością oswajamy się od ładnych kilku lat, wciąż nie dla wszystkich jest jasne, co to właściwie jest. Ni pies, ni wydra. Zmiany, po których nie wiadomo, czego się spodziewać. Jakieś majstrowanie przy Kościele – takie podejrzliwe spojrzenia często można zaobserwować. A jak do tego kardynał dorzuca słowa, że trzeba przeorać, to już w ogóle strach się bać. 
Jak wiemy z pierwszych stron Biblii, Abel nie miał dzieci. Bóg natomiast obdarzył potomstwem jego brata Kaina. Czy w takim razie pochodzimy od tego biblijnego bratobójcy? Czy po nim odziedziczyliśmy zdolność do zabijania najbliższych nam ludzi słowem, milczeniem, knowaniem?
Jak wiemy z pierwszych stron Biblii, Abel nie miał dzieci. Bóg natomiast obdarzył potomstwem jego brata Kaina. Czy w takim razie pochodzimy od tego biblijnego bratobójcy? Czy po nim odziedziczyliśmy zdolność do zabijania najbliższych nam ludzi słowem, milczeniem, knowaniem?
Wielki Post to czas, w którym - od kiedy sięgam pamięcią - odbywały się rekolekcje wielkopostne. Ich częścią są również spotkania dla dzieci i młodzieży, które wielu nazywa rekolekcjami szkolnymi, choć przyznajmy… Ze szkołą mają mało wspólnego. No, może poza tym, że paraliżują jej pracę.
Wielki Post to czas, w którym - od kiedy sięgam pamięcią - odbywały się rekolekcje wielkopostne. Ich częścią są również spotkania dla dzieci i młodzieży, które wielu nazywa rekolekcjami szkolnymi, choć przyznajmy… Ze szkołą mają mało wspólnego. No, może poza tym, że paraliżują jej pracę.
Niemożliwe stało się możliwe… Konferencja Episkopatu Polski powołała „Komisję niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce”. Przyjęto zasady jej funkcjonowania, statut, a także porozumienie z zakonami żeńskimi i męskimi w sprawie jej utworzenia. Można zatem powiedzieć, że po trzech latach prac – bo powołanie komisji zapowiedziano wiosną 2023 r. – po burzliwych dyskusjach i nagłych zwrotach akcji osiągnięto kompromis.
Niemożliwe stało się możliwe… Konferencja Episkopatu Polski powołała „Komisję niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce”. Przyjęto zasady jej funkcjonowania, statut, a także porozumienie z zakonami żeńskimi i męskimi w sprawie jej utworzenia. Można zatem powiedzieć, że po trzech latach prac – bo powołanie komisji zapowiedziano wiosną 2023 r. – po burzliwych dyskusjach i nagłych zwrotach akcji osiągnięto kompromis.
W mediach społecznościowych możemy dzisiaj znaleźć zupełnie wszystko. TikTok serwuje fragmenty politycznych wywiadów, ekspresowe przepisy na deser czy kota wygenerowanego przez sztuczną inteligencję, który tańczy lepiej niż uczestnicy Tańca z Gwiazdami. Coraz częściej zobaczymy tam także głoszących Ewangelię. Ale czy doczekamy się dnia, w którym na TikToku pojawi się papież?
W mediach społecznościowych możemy dzisiaj znaleźć zupełnie wszystko. TikTok serwuje fragmenty politycznych wywiadów, ekspresowe przepisy na deser czy kota wygenerowanego przez sztuczną inteligencję, który tańczy lepiej niż uczestnicy Tańca z Gwiazdami. Coraz częściej zobaczymy tam także głoszących Ewangelię. Ale czy doczekamy się dnia, w którym na TikToku pojawi się papież?
Gołym okiem widać, że w trwająca właśnie wojnę na Bliskim Wschodzie zaangażowani są wyznawcy trzech wielkich religii monoteistycznych. Czy mamy do czynienia z rzeczywistą wojną religijną, czy też z narracją, która ma ją zasugerować?
Gołym okiem widać, że w trwająca właśnie wojnę na Bliskim Wschodzie zaangażowani są wyznawcy trzech wielkich religii monoteistycznych. Czy mamy do czynienia z rzeczywistą wojną religijną, czy też z narracją, która ma ją zasugerować?
Zapraszanie dzieci do domu nie jest już takie oczywiste jak kiedyś. Wiele rzeczy nas, dorosłych, powstrzymuje. Czasem wstyd przed nieporządkiem, czasem przekonanie, że najmłodszym trzeba koniecznie jakoś atrakcyjnie zorganizować czas, czasem zwykłe zmęczenie i wizja, że nie wiesz, kto przyjdzie i jak go ugościć, ale jednego można być pewnym – będzie głośno i poza rutyną. Łatwiej spotykać się gdzieś „na mieście” - kawiarni, w sali zabaw, w miejscu, gdzie ktoś inny posprząta po wszystkim i z którego łatwo wyjść wtedy, kiedy się chce.
Zapraszanie dzieci do domu nie jest już takie oczywiste jak kiedyś. Wiele rzeczy nas, dorosłych, powstrzymuje. Czasem wstyd przed nieporządkiem, czasem przekonanie, że najmłodszym trzeba koniecznie jakoś atrakcyjnie zorganizować czas, czasem zwykłe zmęczenie i wizja, że nie wiesz, kto przyjdzie i jak go ugościć, ale jednego można być pewnym – będzie głośno i poza rutyną. Łatwiej spotykać się gdzieś „na mieście” - kawiarni, w sali zabaw, w miejscu, gdzie ktoś inny posprząta po wszystkim i z którego łatwo wyjść wtedy, kiedy się chce.
‘Zapasy’ polityczne, ekonomiczne i społeczne są w pełnym rozkwicie. Usta mamy pełne ‘ideałów, pobożnych życzeń, frazesów...’ (nie umiem się zdecydować, w którą stronę pójść), ale to, co świta nam w naszych głowach bardzo często rozmija się z twardą rzeczywistością. Człowiek jest niepoprawnym optymistą. I na tę przypadłość jeszcze – dzięki Bogu – nie wynaleziono żadnego specyfiku, tylko jakieś środki odurzające.
‘Zapasy’ polityczne, ekonomiczne i społeczne są w pełnym rozkwicie. Usta mamy pełne ‘ideałów, pobożnych życzeń, frazesów...’ (nie umiem się zdecydować, w którą stronę pójść), ale to, co świta nam w naszych głowach bardzo często rozmija się z twardą rzeczywistością. Człowiek jest niepoprawnym optymistą. I na tę przypadłość jeszcze – dzięki Bogu – nie wynaleziono żadnego specyfiku, tylko jakieś środki odurzające.
Polskie sądy kościelne i biskupi zyskali nowe narzędzie dyscyplinujące – oficjalne kary finansowe, których wysokość może sięgać nawet 96 tys. zł. Choć media okrzyknęły te zmiany rewolucją, w rzeczywistości jest to jedynie uproszczenie procedur, które od lat pozwalały nakładać na duchownych obowiązek wpłat, nazywając to „dobrowolną darowizną”. Nowe przepisy, będące efektem reformy papieża Franciszka, budzą jednak wątpliwości ekspertów: bez instytucji komornika realna egzekucja kar od świeckich czy byłych księży może okazać się niewykonalna.
Polskie sądy kościelne i biskupi zyskali nowe narzędzie dyscyplinujące – oficjalne kary finansowe, których wysokość może sięgać nawet 96 tys. zł. Choć media okrzyknęły te zmiany rewolucją, w rzeczywistości jest to jedynie uproszczenie procedur, które od lat pozwalały nakładać na duchownych obowiązek wpłat, nazywając to „dobrowolną darowizną”. Nowe przepisy, będące efektem reformy papieża Franciszka, budzą jednak wątpliwości ekspertów: bez instytucji komornika realna egzekucja kar od świeckich czy byłych księży może okazać się niewykonalna.
Siedemnastolatek zamordował w Kadłubie dwie osoby z rodziny i transmitował zbrodnię w mediach społecznościowych. Jeden ze specjalistów od zbrodni mówi, że z zabójstwem o takiej drastyczności jeszcze się nie spotkał. Szczegóły są straszne, ale nie o nich będzie. Będzie o tym, co mogą i czego nie robią właściciele mediów społecznościowych, gdy chodzi o nasze dzieci. I o tym, jak głęboki sens ma zakaz social mediów przed 15 rokiem życia. 
Siedemnastolatek zamordował w Kadłubie dwie osoby z rodziny i transmitował zbrodnię w mediach społecznościowych. Jeden ze specjalistów od zbrodni mówi, że z zabójstwem o takiej drastyczności jeszcze się nie spotkał. Szczegóły są straszne, ale nie o nich będzie. Będzie o tym, co mogą i czego nie robią właściciele mediów społecznościowych, gdy chodzi o nasze dzieci. I o tym, jak głęboki sens ma zakaz social mediów przed 15 rokiem życia. 
W różnych epokach pytanie o przyszłość Kościoła brzmiało inaczej, ale dziś można je streścić dość prosto: czy drogą do odnowy jest synodalne słuchanie – Boga i ludzi – czy raczej bezkompromisowy zwrot ku doktrynalnej jasności? Kardynałowie – Timothy Radcliffe i Robert Sarah – proponują odpowiedzi, które wyglądają jak dwie różne wizje. A jednak obie dotykają fundamentów Kościoła i jego tożsamości.
W różnych epokach pytanie o przyszłość Kościoła brzmiało inaczej, ale dziś można je streścić dość prosto: czy drogą do odnowy jest synodalne słuchanie – Boga i ludzi – czy raczej bezkompromisowy zwrot ku doktrynalnej jasności? Kardynałowie – Timothy Radcliffe i Robert Sarah – proponują odpowiedzi, które wyglądają jak dwie różne wizje. A jednak obie dotykają fundamentów Kościoła i jego tożsamości.
Grad pocisków. Spustoszenie. Śmiercionośne maszyny, a „z pysków ich wychodzi ogień” (Ap 9,17). O co w tym wszystkim chodzi? To nie zawody w przeciąganiu liny ani rywalizacja pretendentów do pokojowej nagrody Nobla. To bezpardonowa walka o władzę nad światem, której scenariusz znamy z księgi Apokalipsy. Opadają maski i tracą znaczenie górnolotne hasła obnażając brutalne oblicza przywódców i nasze własne grzechy. Odpowiedź na pytanie „po której stronie stoisz?” staje się dla wielu kwestią życia lub śmierci.
Grad pocisków. Spustoszenie. Śmiercionośne maszyny, a „z pysków ich wychodzi ogień” (Ap 9,17). O co w tym wszystkim chodzi? To nie zawody w przeciąganiu liny ani rywalizacja pretendentów do pokojowej nagrody Nobla. To bezpardonowa walka o władzę nad światem, której scenariusz znamy z księgi Apokalipsy. Opadają maski i tracą znaczenie górnolotne hasła obnażając brutalne oblicza przywódców i nasze własne grzechy. Odpowiedź na pytanie „po której stronie stoisz?” staje się dla wielu kwestią życia lub śmierci.
Wielki Post może być dla nas dobrą okazją do tego, żeby w tym czasie z większą uważnością szukać obecności Boga w różnych przestrzeniach naszego życia. Może na nowo usłyszymy Jego głos w sztuce, kulturze, muzyce, a może jeszcze bardziej w naszej własnej wyobraźni.  
Wielki Post może być dla nas dobrą okazją do tego, żeby w tym czasie z większą uważnością szukać obecności Boga w różnych przestrzeniach naszego życia. Może na nowo usłyszymy Jego głos w sztuce, kulturze, muzyce, a może jeszcze bardziej w naszej własnej wyobraźni.  
Przed nami Dzień Kobiet. Choć rajstopy i goździki wypadły już z listy najbardziej adekwatnych prezentów wręczanych tego dnia, sama mam w sobie pewien bunt i odezwę do kobiet. Do wielu z nas. To odezwa do pań, które na co dzień zamykają się w puszcze samotności, lęku, samowystarczalności. Do opiekunek dzieci i rodziców niepełnosprawnych, które nie pamiętają kiedy ostatni raz przespały spokojnie noc. Do mam walczących z hejtem i przemocą w szkole i do tych, które wychowują dzieci samotnie. Do żon alkoholików, hazardzistów i narkomanów. Do kobiet, które łączą role pracownika na etacie, mamy, córki opiekującej się chorującym rodzicem i… gdzieś na końcu listy stawiają siebie. Nie, sorry, stawiają samą siebie poza jakąkolwiek listą.
Przed nami Dzień Kobiet. Choć rajstopy i goździki wypadły już z listy najbardziej adekwatnych prezentów wręczanych tego dnia, sama mam w sobie pewien bunt i odezwę do kobiet. Do wielu z nas. To odezwa do pań, które na co dzień zamykają się w puszcze samotności, lęku, samowystarczalności. Do opiekunek dzieci i rodziców niepełnosprawnych, które nie pamiętają kiedy ostatni raz przespały spokojnie noc. Do mam walczących z hejtem i przemocą w szkole i do tych, które wychowują dzieci samotnie. Do żon alkoholików, hazardzistów i narkomanów. Do kobiet, które łączą role pracownika na etacie, mamy, córki opiekującej się chorującym rodzicem i… gdzieś na końcu listy stawiają siebie. Nie, sorry, stawiają samą siebie poza jakąkolwiek listą.
Kilka dni temu pokazano mi profil księdza opowiadającego, z czego powinno się spowiadać, a z czego nie. Zobaczyłem duchownego w koloratce na tle imponującej biblioteki. Mówił spokojnie, konkretnie, przekonująco. Tyle że… to nie był prawdziwy ksiądz, lecz wytwór sztucznej inteligencji.
Kilka dni temu pokazano mi profil księdza opowiadającego, z czego powinno się spowiadać, a z czego nie. Zobaczyłem duchownego w koloratce na tle imponującej biblioteki. Mówił spokojnie, konkretnie, przekonująco. Tyle że… to nie był prawdziwy ksiądz, lecz wytwór sztucznej inteligencji.
Wybuchła kolejna wojna. Informacja przyszła jak wszystkie inne: czerwonym paskiem na portalu, feedem w social mediach zalanym kadrami z dronów wbijających się w wieżowce Dubaju, Kataru czy Kuwejtu i kolejnymi nazwiskami zabitych ludzi. Gdzieś daleko znowu z decyzji możnych tego świata rozpada się czyjś świat, a zaskakująco blisko ten dramat pojawia się i w naszym domu. Przy stole. I to niezależnie od tego, że ani nie mamy telewizora, ani nasze dzieci nie mają własnych smartfonów. Wojna w Ukrainie już nas o tym mocno przekonała - nie uchronisz dziś dziecka przed obrazami z frontu. Ale to nie znaczy, że jako rodzic, jesteś bezsilny.
Wybuchła kolejna wojna. Informacja przyszła jak wszystkie inne: czerwonym paskiem na portalu, feedem w social mediach zalanym kadrami z dronów wbijających się w wieżowce Dubaju, Kataru czy Kuwejtu i kolejnymi nazwiskami zabitych ludzi. Gdzieś daleko znowu z decyzji możnych tego świata rozpada się czyjś świat, a zaskakująco blisko ten dramat pojawia się i w naszym domu. Przy stole. I to niezależnie od tego, że ani nie mamy telewizora, ani nasze dzieci nie mają własnych smartfonów. Wojna w Ukrainie już nas o tym mocno przekonała - nie uchronisz dziś dziecka przed obrazami z frontu. Ale to nie znaczy, że jako rodzic, jesteś bezsilny.