Drogi rozwoju duchowego
Krystyna Sztuka
Słowo Boże w strumieniu oddechu
Czy profesor duchowości zna się na mistyce?
Pójść za Jezusem, to znaczy zawierzyć
O drodze prowadzącej do Boga - rozważanie
Mistyka przekroczeniem iluzji samotności
Rozkoszowanie się Bogiem
Św. Ignacy Loyola - Hiszpan z wesołymi oczyma
Sekret osobowości św. Ignacego Loyoli
Czego nas uczy św. Ignacy?
Rozwój duchowy - inspiracje biblijne.
Bóg nie lubi lizusów
Abhishiktananda – chrześcijanin w hinduizmie
Wiara w McŚwiecie
Pragnienie rajskiego ogrodu
Szachy a duchowość
Bede Griffiths – chrześcijański mnich w aśramie
W XX wieku, być może w związku z gwałtownym przyspieszeniem cywilizacji technicznej, a także dynamicznych zmian i kryzysów społecznych coraz większy rozgłos i atrakcyjność zyskiwać zaczęły wschodnie praktyki medytacji - obiecujące znalezienie spokoju i dystansu w stosunku do problemów coraz bardziej stechnicyzowanego życia. Propagowano je nierzadko jako metodę niezależną od wszelkiej religijnej ideologii, jako dostępne każdemu narzędzie dotarcia do oazy spokoju we wnętrzu swego „ja" lub też do autentycznego „doświadczenia egzystencjalnego".
Interesowało się nimi również wielu duchownych katolickich (jak np. o. T. Merton czy o. B. Lotz) poszukujących momentów uniwersalnych w różnych drogach rozwoju duchowego. Ponadto dla wielu chrześci an poznających wschodnie praktyki medytacyjne, pewne rzucające się w oczy podobieństwa były impulsem do zainteresowania się tym, co wydawało się bardziej zrozumiałe i bliskie w obrębie ich własnej religii i kultury. „Paradoksalnie atrakcyjność medytacyjnych praktyk hinduizmu i buddyzmu przypomniała wielu chrześcijanom o bogactwie ich własnej modlitewnej tradycji" (Bolewski, 1998, s. 13). Przypomniano więc sobie, że dla wielu dawnych autorów właśnie medytacja i bliska jej kontemplacja były podstawowym narzędziem modlitwy i rozwoju duchowego. Z porównań i refleksji nad podobieństwami i różnorodnością zrodziła się też koncepcja podziału na: medytację egocentryczną (tj. skoncentrowaną na sobie) i medytację teocentryczną (skoncentrowaną na Bogu), które są zupełnie różnymi jakościowo procesami.
W tym drugim rodzaju medytacji mieściły się znane od 400 lat jako systematyczna metoda Ćwiczenia duchowne założyciela zakonu jezuitów, Hiszpana pochodzenia baskijskiego, Ignacego z Loyoli (1491-1556).
Droga rozwoju duchowego czy też dojrzewania w drodze do Boga poprzez skupienie się, wyciszenie wnętrza i kolejne etapy własnego rozwoju duchowego opisywana była jednak w tradycji Kościoła już dużo wcześniej. Św. Augustyn, opisując stopnie drogi do chrześcijańskiej doskonałości, w De doctrina Christiana wyróżniał (oprócz innych) także fazę poznania Słowa Bożego i fazę poznania własnej nędzy. Modlitwy praktykowane przez zakon benedyktynów w średniowieczu rozpoczynały się od czytania Słowa (lectio) by przejść następnie do rozważań, w których wyróżniano stopnie: meditatio, oratio i contemplatio. Szeroki nurt pobożności opartej na tzw. modlitwie myślnej został niejako skodyfikowany w różnych regułach zakonnych, jako zasady modlitwy obowiązującej mnichów.
Naukę o trzech drogach rozwoju duchowego, którą odnajdujemy w kolejnych tygodniach ćwiczeń Ignacjańskich, jako pierwszy rozwinął żyjący na przełomie V i VI wieku anonimowy autor znany jako Pseudo-Dionizy Areopagita. On pierwszy ukazał w chrześcijańskim kontekście zarówno wysiłki człowieka, jak i potrójne działanie Boga na jego duszę: poprzez oczyszczenie i oświecenie, by możliwe było zjednoczenie. Z czasem jednak zaczęto te procesy traktować nie jako coś, co dokonywać się może jednocześnie lecz jako pewne etapy rozwoju duchowego wymagające zarówno Bożej Łaski, jak i własnej aktywności samego człowieka.
Wyraźnie precyzuje tę koncepcję św. Tomasz z Akwinu: „Jak w rozwoju człowieka rozróżniamy okres dzieciństwa, dojrzewania i dojrzałości (... ) tak w podobny sposób odróżniamy odrębne stopnie w cnocie miłości zależnie od różnych usiłowań i dążeń, do których człowiek dochodzi dzięki rozwojowi miłości. Pierwszym stopniem (... ) jest nawyknięcie do unikania grzechu i do uniezależnienia się od żądz, bo jedno i drugie sprzeciwia się miłości (...). Jest to zajęcie początkujących, u których cnota miłości musi być dożywiona i chroniona by nie zanikła. Z kolei człowiek miłujący wkłada swój główny wysiłek w postęp w dobrym, starając się umocnić swą cnotę miłości drogą jej rozwoju. Trzeci stopień polega na wysiłku zmierzającym głównie ku zjednoczeniu się z Bogiem i rozkoszowania się Nim" (cyt. za Sękalski, 2003).
Żyjący również w XIII wieku św. Bonawentura rozróżniał trzy ukierunkowania umysłu: na rzeczy zewnętrzne (czyli zmysłowe), na siebie samego, czyli na własne wnętrze, oraz na to, co jest ponad nim (czyli na sferę duchową). One to wzięte razem powinny człowieka uzdalniać do „wstępowania ku Bogu i do miłowania Boga z całego umysłu, z całego serca i z całej duszy swojej" (...) „w tym bowiem zawiera się całe prawo i mądrość chrześcijańska". Te trzy drogi rozwoju św. Bonawentura rozumiał jako pewne stadia rozwojowe ściśle z sobą powiązane i wzajemnie się warunkujące (por. Bonawentura, 2001).
Celem ostatecznym dążenia każdego chrześcijanina ma być świętość. Wszyscy na tej drodze muszą jednak przechodzić przez różne stadia swego rozwoju duchowego, a w każdym z tych stadiów otrzymują jakiś specjalny dar: „...droga oczyszczająca prowadzi do pokoju duszy i charakteryzuje się medytacją, badaniem sumienia oraz rozważaniem męki Pańskiej. Droga oświecająca prowadzi do prawdy, a jej dominującymi ćwiczeniami są rozważania dóbr otrzymanych od Boga i częsta medytacja męki i śmierci Pańskiej. Droga jednocząca kończy się miłością i zjednoczeniem z Bogiem poprzez miłość, w świadomości Bożej dobroci przez kontemplację Trójcy Przenajświętszej" (Auman, 1993, s. 167).
Św. Bonawentura dostrzegał i doceniał już udział wykorzystywania wyobraźni w rozwoju życia duchowego - czy to w formie rozważań, medytacji, czy też jako pomoc w kontemplacji.
Rozważanie jest w tym kontekście rozumiane jako (znana też z innych źródeł opisu) „modlitwa myślna". Udział wyobraźni polegałby tu na swego rodzaju dialogu wewnętrznym, tj. w formie uwewnętrznionej mowy przybierającej postać dyskursu. W różnych formach tego wewnętrznego dialogu umysł człowieka ma możliwość rozpatrywać wybrany problem wiary z różnych pozycji podmiotowych. Nawiązując do współczesnych koncepcji dialogowego „ja", można by tu widzieć zachodzący w wyobraźni proces identyfikacji z różnymi częściami siebie, z „różnymi głosami wewnętrznymi". Podczas rozważania jakiejś wybranej sceny, czy też treści wypowiedzi uruchamiany jest zwykle jakiś proces myślenia symbolicznego i metaforycznego pozwalający na odnoszenie tych treści (przez analogię) do innych obszarów wyobrażeń. Jednak w rozważaniu pozostajemy na gruncie argumentacji rozumowej.
Medytacja angażuje wyobraźnię w sposób pełniejszy. Korzystamy tu z koncentracji uwagi na słowie, ale też dokonujemy uwewnętrzniania obrazów, symbolicznych dialogów z postaciami biblijnymi tak, aby poszukiwać w nich (odkrywać) znaczenia i sens niewidoczny przy pierwszym oglądzie. Dokonując w wyobraźni symbolicznego przetwarzania obrazów, poszukujemy w nich dla siebie zawsze indywidualnego (tj. odnoszącego się do naszych doświadczeń) sensu.
Natomiast podczas stanu kontemplacji rola tworzenia i świadomego przekształcania wyobrażeń zdecydowanie się zmniejsza. Rezygnujemy już ze sterowania procesami wyobraźni, które było nam dotąd potrzebne, aby „wejść w siebie". Maleje też tutaj nasza aktywność. Pozostajemy bierni, trwamy w stanie poddania się Bogu i pozwalamy Jemu działać.
Uczymy się też słuchać, trwając w modlitewnym milczeniu.
Według koncepcji św. Jana od Krzyża (w której można się dopatrzeć bardzo wielu wątków psychologicznych) człowiek zwykle wchodzi na drogę rozwoju duchowego dzięki jakiemuś pobudzeniu emocjonalnemu. Rozpoczyna się ona od „oczyszczenia części zmysłowej" jego osoby, oczyszczenia motywów duchowego rozwoju. Gdy to nastąpi, możliwe dopiero staje się rozpoczęcie drogi oświecenia, po której dopiero rozpoczyna się właściwa droga zjednoczenia z Bogiem.
Św. Jan od Krzyża (1542-1591) pisze, że osoby rozpoczynające drogę duchowego rozwoju, to często osoby, które doświadczyły Bożej miłości i żyją odtąd w stanie religijnego uniesienia. Brakuje im jednak jeszcze systematycznej pracy nad sobą i czegoś, co nazwalibyśmy dziś wglądem we własne mechanizmy obronne, mechanizmy kompensacyjne i ucieczkowe sposoby rozwiązywania konfliktów wewnętrznych. Skutkiem tej postawy jest często nadmierna koncentracja na własnym „ja", na własnych doznaniach i sposobie przeżywania. Mimo pragnienia i poszukiwania Boga adepci początkujący na drodze duchowej nie potrafią zrozumieć swoich wewnętrznych stanów, gubią się w nich i popełniają wiele błędów. Poza tym widoczne jest, że ich stany religijnych uniesień dostarczają im swego rodzaju emocjonalnych gratyfikacji.
Osoby te bardzo często czują się szczęśliwe i radosne, ale też na swój sposób „lepsze bo wyróżnione". Wtedy też potrzebują one, zdaniem Świętego, szczególnej interwencji Bożej.
Jedynym lekarstwem dla nich może być doświadczenie cierpienia - doświadczenie „nocy ciemnej". W tym stanie może wreszcie nastąpić proces nazywany „oczyszczeniem zmysłów", kiedy Bóg odbiera na pewien czas człowiekowi doświadczenie przyjemności z obcowania z Nim na modlitwie. „Bóg pozostawia ich samych, w ciemności, tak iż nie wiedzą dokąd się zwrócić zmysłami, wyobraźnią i rozumowaniem".
Niemożność rozważań dyskursywnych podczas modlitwy św. Jan od Krzyża uznaje za stały element i znak rozpoznawczy w życiu osób, które Bóg chce prowadzić drogą kontemplacji.
Sądząc z jego opisów wyobraźnia wtedy, jak gdyby zamiera, trudno nią kierować, trudno kontrolować, a często nawet w ogóle nie można pobudzić jej do żadnego działania. Człowiek pogrąża się w odrętwieniu. Takie stany „nieruchomej wyobraźni", pustki wewnętrznej i oschłości wraz z towarzyszącym im smutkiem i cierpieniem można by kojarzyć z depresją kliniczną.
Jednak z dalszego opisu, który znajdujemy w Nocy ciemnej, wynika dość wyraźnie, że możliwe jest odróżnianie tych stanów. Pierwszym kryterium różnicowym jest tutaj fakt, że choć „zmysły człowieka nie są zaspokajane", tj. choć doznaje on na modlitwie samych tylko frustracji, to jednak nie słabnie jego motywacja do szukania kontaktu z Bogiem. Można nawet powiedzieć, że dzieje się coś przeciwnego - wzmaga się jego tęsknota, nie słabnie gorliwość w życiu wewnętrznym.
Św. Jan widzi w tym analogię do stanu Izraelitów na pustyni, którzy karmieni przez Boga dłuższy czas manną zaczynają pragnąć czegoś nowego, rozglądają się za nowym pokarmem. Człowiek wprawdzie próbuje ciągle powrotu do swoich praktyk modlitwy i medytacji, ale kończy się to poczuciem pustki i rozdrażnienia. Aktywność zewnętrzna w tym stanie ducha staje się też zbyt wielkim ciężarem tak, że pojawia się w końcu skłonność do samotności i zamykania się w sobie.
Wtedy, gdy wszelkie próby medytacji i odnalezienia drogi dyskursywnej bardziej przeszkadzają w kontakcie z Bogiem niż pomagają, człowiek jest zmuszony w końcu je porzucić. Jedyne, co mu teraz pozostaje, jedyne, co człowiek może uczynić to bierne trwanie w Bożej obecności.
1
2
Tagi:
duchowość,
rozwój duchowy,
medytacja,
medytacja ignacjańska,
ignacy loyola,
o naśladowaniu chrystusa,
tomasz kempis,
duchowość ignacjańska
Twoja ocena:
Średnia ocen:
4.78
Liczba głosów:
18
Komentarze użytkowników (6)
Dodaj komentarz
2011-01-23 08:53:17
|
Cytuj
|
Zgłoś
~| ?
Przecież na Zachodzie to wszystko dawno już umarło, ludzie zasuwają cały tydzień jak opetani, a w niedzielę niektórzy idą odstać 45 minut w kościele i to wszystko.
Skąd te uogólnienia ?
2010-10-23 15:12:38
|
Cytuj
|
Zgłoś
~R
2010-10-22 20:09:32
|
Cytuj
|
Zgłoś
~teresa
2010-10-22 19:31:04
|
Cytuj
|
Zgłoś
~teresa
2010-10-22 19:13:58
|
Cytuj
|
Zgłoś
~teresa
12
Logowanie
Żołnierz maksymalny
2012-05-24 08:04:59
8
KAI: Raport o stanie finansów w...
2012-05-24 07:55:45
16
Odpowiadam Maleńczukowi
2012-05-24 07:49:48
38
Czy Bartoś stracił powołanie?
2012-05-23 23:47:39
53
Jak (i po co) żyć?
2012-05-23 22:22:34
3
Zmartwychwstanie to nie reanimacja...
2012-05-23 22:22:19
5
Ecclesia militans, czyli kto mieczem...
2012-05-23 21:40:58
15
Walcz albo uciekaj
2012-05-23 20:36:38
7
Niektórzy to mają zawsze...
Małe - mniejsze -...
21.05.2012 14:43
1
5
Małe - mniejsze -...
20.05.2012 23:06
1
4.73
Kosaciec
Wiosna
19.05.2012 21:53
3
4.7
... schodząc z...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:17
3
4.69
***
Galeryjka wiosenna
18.05.2012 09:55
4.63
... zasypiając pod...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:14
4.58






