W święto św. Macieja Apostoła Jezus mówi do uczniów słowa, które mogą poruszyć każdego: "Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem". To Ewangelia o miłości, przyjaźni i odkrywaniu własnego miejsca w Kościele oraz w życiu. Chrystus nie szuka ludzi idealnych ani najsilniejszych, ale wybiera tych, którzy chcą trwać przy Nim i uczyć się prawdziwej miłości.
Duch Prawdy, który "oznajmia rzeczy przyszłe" znaczy, że uzdolni nas, aby "powtarzać, ponownie zapowiadać, interpretować". Proroctwo chrześcijańskie to nie horoskop. Ono "polega na widzeniu teraźniejszości w świetle przeszłości Jezusa". To nie wizjonerstwo, lecz ufność i wiara.
Jezus przeżywa bardzo świadomie każdy moment swojego życia, także te dramatyczne wydarzenia, które Go czekają na krzyżu. W ostatnich godzinach życia ma świadomość, że uczniowie są smutni. Są jak płacząca Maria Magdalena przy grobie, bo mają Pana przed sobą, a nie rozpoznają Go. Tak dzieje się często, ilekroć skoncentrowani jesteśmy na swoich wyobrażeniach i smutkach, a nie na Panu.
Dbać o pamiętanie. To nie tyle zachęta do bycia ‘pamiętliwym’, co zaakceptowanie faktu, że bycie człowiekiem oznacza potrzebę uczenia się i bycia przygotowanym na ‘nowość’ każdej sytuacji. Uczeń Chrystusa uczy się siebie, świata, Boga. Jest wierny w słuchaniu, odważny i hojny w działaniu. Próby nadejdą. Dlatego Jezus zachęca do pamiętania i wierności.
Myśląc o wierze, można wpaść w pułapkę traktowania jej jako zestawu poglądów, które trzeba wyznawać, albo listy obowiązków, które należy sumiennie wypełniać (albo po prostu odhaczać). Tymczasem chrześcijaństwo to relacja. Wiara to nie są deklaracje, to nie są wzniosłe hasła wypisywane na sztandarach, ale żywa, pulsująca więź z Osobą. A relacja ma to do siebie, że nie opiera się na teoretyzowaniu, tylko na dostrzeganiu działania tej drugiej strony i na zaufaniu wobec niej, nawet jeśli to działanie nie zawsze wpisuje się w nasz przemyślany już wcześniej scenariusz.
‘Wy Mnie widzicie’. Jezus zapowiada swoje odejście, ale uczniowie ‘widzą Go’ w nowy, głębszy sposób. Jezus staje się naszym życiem. Widzimy Go w nas i siebie w Nim. Dokonuje się to przez ‘spełnianie przykazań i życie w Nim’. W ten sposób dokonuje się codzienne ‘widzenie Pana’.
Jezus nie obiecuje swoim uczniom łatwej drogi. W Ewangelii według św. Jan mówi wprost o odrzuceniu, niezrozumieniu i sprzeciwie świata. To trudne słowa, ale jednocześnie niezwykle prawdziwe także dziś.
Ekumenizm i powszechność zbawienia. Jezus oddaje swoje życie za ‘wszystkie owce’. Mówi raczej o ‘jednej trzodzie’ a nie o ‘jednej zagrodzie’. Jezus nie jest zbawicielem struktur, form organizacyjnych. Dlatego też musimy uwolnić nasze myślenie i pragnienia od obrazów naszych ‘klatek religijnych czy świeckich’. Bóg chce, byśmy byli ‘jednym Kościołem’, wspólnotą wolnych osób, żyjących, jak jeden lud sióstr i braci.
W Wieczerniku, tuż przed swoją męką, Jezus zostawia uczniom jedno z najważniejszych przesłań. Nie mówi o sukcesie, sile ani wielkich planach. Mówi o miłości – tej, która daje życie i prowadzi do prawdziwej radości.
Deon.pl
"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię".
Życie i jego doświadczenia są bogatsze niż to, co widoczne tylko na zewnątrz. Rzeczywistość męki Pana i wszystkiego, co się wiąże z działalnością Jezusa w świecie i w nas samych jest bogatsze niż to, co widać ‘na powierzchni’. Prawda, do której prowadzi nas Jezus musi być odkrywana i przyjmowana. Nie narzuca się. Odwołuje się do mojej wolności.
Zagrożenia i przeciwności. Sytuacja uczniów w Wieczerniku zdaje się być spokojna, choć wiemy, że to dramatyczne chwile, pełne lęku i przeczucia zagrożeń. Są skierowane do nas, którzy przeżyliśmy to samo, co uczniowie: lęk, niepokój, dramat zdrady, krzyż i śmierć Pana. Tym bardziej musimy sobie przypominać słowa Jezusa na takie chwile, które nas także czekają: "wytrwajcie w Mojej nauce, zachowujcie przykazania!".
Wyzwania oczekiwania. Wspólnota przeżywa niepokój z powodu niebezpieczeństw i wyzwań, jakie niesie przedłużający się czas oczekiwania. To pustka, która może być zapełniona solidnym poszukiwaniem i wzrastającym życiem albo namiastkami i głupstwami. Oprócz indywidualnych, wewnętrznych trudności możemy napotkać też zewnętrzne. Odpowiedzią jest „wiara w Jezusa i miłość wywodząca się z Jego Ducha”.
Bycie na Kalwarii, pod krzyżem to nie tyle wydarzenie do oglądania. To jest swoista ‘ikona do kontemplacji’. Nie mamy ‘obrazu rzeczywistości’. Ikona nie jest obrazem czegoś. Jest samą rzeczywistością, którą prezentuje. Uczestnik tej sceny nie jest zewnętrznym obserwatorem, ale częścią tego wydarzenia. Język opisu nie zdradza emocji. W kilku słowach prezentuje tak wielkie rzeczywistości, że wszystko wobec nich milknie. Wobec tak wzniosłych wydarzeń pozostaje jedynie milczenie i kontemplacja.
Niełatwa droga naśladowania Pana – dylemat Tomasza. Ewangelista jest zaniepokojony o swoją wspólnotę. Życie pod nieobecność Pana nie jest łatwe. Dlatego, aby wspólnota mogła odnaleźć właściwą drogę postępowania potrzebuje wiary w Jezusa i miłości wzbudzonej przez Jego Ducha, która wyraża się pojednaniem i służbą.
"Umycie nóg", które w Ewangelii Jana zastępuje ustanowienie Eucharystii zmienia radykalnie i obnaża pseudowartości, jakie dominują w naszych społecznościach. Egoistyczne skoncentrowanie na sobie zostaje zastąpione darem z siebie i służbą. To jest prawdziwa cecha apostoła: bycie sługą, narzędziem w ręku Boga. Każda inna "wielkość" jest zwodnicza i szkodliwa.
W świecie pełnym napięcia, obowiązków i niepokoju, słowa Jezusa z Ewangelii według św. Mateusza brzmią jak zaproszenie do zatrzymania się. W liturgiczne wspomnienie św. Katarzyna Sieneńska Kościół przypomina o prostocie wiary i obietnicy, która nie traci aktualności: ukojenie jest możliwe, ale nie tam, gdzie zwykle go szukamy.
„Czyny... świadczą o Mnie”. To jest nie tylko prawda w odniesieniu do Jezusa. To jest podstawowa zasada rachunku sumienia każdego człowieka. To jest także jasne kryterium rozpoznania, co jest u podstaw naszego życia i działania. W dobrym rachunku sumienia przyglądamy się nie tylko myślom czy pragnieniom, ale przede wszystkim czynom, bo one rozstrzygają o prawym i moralnym postępowaniu.
Jedna trzoda i jeden pasterz. Jezus zapowiada czas ‘jednej trzody’. Chodzi o ludzi, o wspólnotę. Nie chodzi o większą zagrodę, w której można wszystkich ‘uwięzić’. Jezus wydobywa nas z zamkniętych ‘klatek’ religijnych czy świeckich, byśmy żyli pełnią Jego wolności, byli jedną trzodą w miłości i wzajemnej służbie.
Możemy mieć w głowach pewien konkretny, niemal cukierkowy obrazek – kiedy słyszymy „Niedziela Dobrego Pasterza”, przed oczami staje nam Jezus w białej szacie, trzymający na ramionach wyjątkowo puszystą i czystą owieczkę. Jednym słowem: sielanka. Problem w tym, że taka wizja chrześcijaństwa jest nie tylko nieprawdziwa, ale przede wszystkim szkodliwa. Bo jeśli myślimy, że pójście za Jezusem to spacer po bezpiecznym, ogrodzonym wybiegu, to przy pierwszym lepszym życiowym tąpnięciu po prostu się rozbijemy. Chrześcijaństwo nie jest ofertą biura podróży „all inclusive” do krainy bezproblemowości. Jest propozycją wejścia w prawdę, która czasem boli, ale też daje życie.
{{ article.description }}