Cud, jakiego dokonuje Jezus, jest Historią Zbawienia i Odkupienia w tym konkretnym obrazie ‘pewnego człowieka’, z którym każdy może się utożsamić.
Cud, jakiego dokonuje Jezus, jest Historią Zbawienia i Odkupienia w tym konkretnym obrazie ‘pewnego człowieka’, z którym każdy może się utożsamić.
Prześladowania i świadectwo. Jesteśmy zaproszeni do tego, by dawać świadectwo o Jezusie i o tym, co On czyni w nas. Nierzadko narusza to jakieś schematy, przyzwyczajenia, a czasami błędne struktury ‘odziedziczone’ z tradycji. Wszyscy jesteśmy narażeni na ostracyzm, szykany, takie czy inne ‘prześladowania’. Trzeba nam przyjąć tę perspektywę i zgodzić się, że świadectwo bycia uczniem Pana będzie nas ‘kosztowało’.
Prześladowania i świadectwo. Jesteśmy zaproszeni do tego, by dawać świadectwo o Jezusie i o tym, co On czyni w nas. Nierzadko narusza to jakieś schematy, przyzwyczajenia, a czasami błędne struktury ‘odziedziczone’ z tradycji. Wszyscy jesteśmy narażeni na ostracyzm, szykany, takie czy inne ‘prześladowania’. Trzeba nam przyjąć tę perspektywę i zgodzić się, że świadectwo bycia uczniem Pana będzie nas ‘kosztowało’.
Wiara nie domaga się znaków i cudów. "Cudowności" nie są konieczne. Ważne, by umieć odczytywać znaczenie rzeczywistości, w jakiej przychodzi nam żyć. Cudem nie jest przywrócenie życia choremu synowi. To wiara ojca jest tym "cudem", który winniśmy zauważyć i dać się zainspirować.
Wiara nie domaga się znaków i cudów. "Cudowności" nie są konieczne. Ważne, by umieć odczytywać znaczenie rzeczywistości, w jakiej przychodzi nam żyć. Cudem nie jest przywrócenie życia choremu synowi. To wiara ojca jest tym "cudem", który winniśmy zauważyć i dać się zainspirować.
Niewidomi, którzy odzyskują wzrok. Opowiadanie pełne jest paradoksów. Jest niewidomy, który rozpoznaje światło i odzyskuje wzrok. Są ci, którzy uważają się za widzących, a pozostają ślepymi i innych utrzymują w ślepocie. Takie jest nasze życie. Jesteśmy ślepi tam, gdzie uważamy, że widzimy. Pozwalając Bogu, aby nas oświecił zyskujemy nowe zrozumienie i zdolność widzenia, jak w świetle.
Niewidomi, którzy odzyskują wzrok. Opowiadanie pełne jest paradoksów. Jest niewidomy, który rozpoznaje światło i odzyskuje wzrok. Są ci, którzy uważają się za widzących, a pozostają ślepymi i innych utrzymują w ślepocie. Takie jest nasze życie. Jesteśmy ślepi tam, gdzie uważamy, że widzimy. Pozwalając Bogu, aby nas oświecił zyskujemy nowe zrozumienie i zdolność widzenia, jak w świetle.
To jedna z najbardziej niewygodnych przypowieści Jezusa. Pokazuje, że do Boga bliżej ma nie ten, kto wylicza swoje zasługi, ale ten, kto staje przed Nim w prawdzie.
To jedna z najbardziej niewygodnych przypowieści Jezusa. Pokazuje, że do Boga bliżej ma nie ten, kto wylicza swoje zasługi, ale ten, kto staje przed Nim w prawdzie.
Religijność jest rzeczywistością, która angażuje całego człowieka. Nie tylko umysł, nie tylko emocje, ale i ciało, rozum i ducha. Rozwijamy się w tym przez całe nasze życie. Posłucham słów, które Jezus dzisiaj do mnie kieruje. Przyjrzę się swoim reakcjom.
Religijność jest rzeczywistością, która angażuje całego człowieka. Nie tylko umysł, nie tylko emocje, ale i ciało, rozum i ducha. Rozwijamy się w tym przez całe nasze życie. Posłucham słów, które Jezus dzisiaj do mnie kieruje. Przyjrzę się swoim reakcjom.
Czasem pytam siebie, czy na pewno dostrzegam to, jak Pan Bóg działa w moim życiu. Bo działa bardzo dużo i bardzo wiele otrzymuję od Niego. Ale bywa też tak, że w życiowym kryzysie, jakimś dołku przychodzi taki moment, w którym przychodzi Bóg i robi się jeszcze ciemniej. Kiedy Jezus nałożył niewidomemu na oczy błoto, przysłonił mu ostatnie resztki światła. Mówi się, że najciemniej jest przed świtem, że Bóg jest mistrzem ostatniej minuty - mówią Marta Łysek i Piotr Kosiarski w najnowszym odcinku wielkopostnego cyklu "Ogarnij się przed niedzielą". 
Czasem pytam siebie, czy na pewno dostrzegam to, jak Pan Bóg działa w moim życiu. Bo działa bardzo dużo i bardzo wiele otrzymuję od Niego. Ale bywa też tak, że w życiowym kryzysie, jakimś dołku przychodzi taki moment, w którym przychodzi Bóg i robi się jeszcze ciemniej. Kiedy Jezus nałożył niewidomemu na oczy błoto, przysłonił mu ostatnie resztki światła. Mówi się, że najciemniej jest przed świtem, że Bóg jest mistrzem ostatniej minuty - mówią Marta Łysek i Piotr Kosiarski w najnowszym odcinku wielkopostnego cyklu "Ogarnij się przed niedzielą". 
Nie każdy zły duch objawia się hałasem, buntem czy spektakularnym upadkiem. Czasem działa ciszej - zamyka człowieka w sobie, w swoich oczekiwaniach, rozczarowaniach i "pewnikach", przez które coraz trudniej usłyszeć Boga. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że prawdziwe uwolnienie zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje wystawiać Boga na próbę, a zaczyna być naprawdę z Nim.
Nie każdy zły duch objawia się hałasem, buntem czy spektakularnym upadkiem. Czasem działa ciszej - zamyka człowieka w sobie, w swoich oczekiwaniach, rozczarowaniach i "pewnikach", przez które coraz trudniej usłyszeć Boga. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że prawdziwe uwolnienie zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje wystawiać Boga na próbę, a zaczyna być naprawdę z Nim.
Często stajemy bezradni wobec naszych bezsilności, zniechęceni porażkami przeszłości. Duch wychodzi naprzeciw naszym potrzebom. Prawo Boże jest duchowe. Nie jest opresyjne. Ma proroczą i służebną wartość dla królestwa niebieskiego, które się realizuje w moim życiu.
Często stajemy bezradni wobec naszych bezsilności, zniechęceni porażkami przeszłości. Duch wychodzi naprzeciw naszym potrzebom. Prawo Boże jest duchowe. Nie jest opresyjne. Ma proroczą i służebną wartość dla królestwa niebieskiego, które się realizuje w moim życiu.
‘Przebaczenie to serce chrześcijańskiego życia’. Ono nie neguje zła. Wręcz zakłada jego istnienie. Miłość, które jest niezdolna do przebaczenia, nie jest miłością. Sługa w przypowieści został skarcony, bo nie pozwolił, żeby otrzymane przebaczenie długu zaowocowało radością i przebaczeniem dla braci. Nie chodzi o odczucie ‘satysfakcji’, ale o decyzję podjętą w sercu i umyśle, niezależnie od emocji, jakie temu towarzyszą.
‘Przebaczenie to serce chrześcijańskiego życia’. Ono nie neguje zła. Wręcz zakłada jego istnienie. Miłość, które jest niezdolna do przebaczenia, nie jest miłością. Sługa w przypowieści został skarcony, bo nie pozwolił, żeby otrzymane przebaczenie długu zaowocowało radością i przebaczeniem dla braci. Nie chodzi o odczucie ‘satysfakcji’, ale o decyzję podjętą w sercu i umyśle, niezależnie od emocji, jakie temu towarzyszą.
Południe, sam środek dnia, słońce pali tak mocno, że jedynym pragnieniem jest odrobina cienia i łyk czegoś zimnego. To jest godzina szósta według czasu biblijnego. Właśnie wtedy, w największym upale, Jezus siada przy studni Jakuba. Jest zmęczony drogą. To Bóg, który nie boi się ludzkiego znużenia, kurzu na sandałach i potu na czole. I wtedy pojawia się ona – Samarytanka. Przychodzi po wodę w porze, w której nikt normalny nie idzie do studni. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że nie chce nikogo spotkać. Chce uniknąć spojrzeń, szeptów za plecami i oceniania. Jej życie jest skomplikowane, a studnia to miejsce towarzyskie, gdzie łatwo o zranienie.
Południe, sam środek dnia, słońce pali tak mocno, że jedynym pragnieniem jest odrobina cienia i łyk czegoś zimnego. To jest godzina szósta według czasu biblijnego. Właśnie wtedy, w największym upale, Jezus siada przy studni Jakuba. Jest zmęczony drogą. To Bóg, który nie boi się ludzkiego znużenia, kurzu na sandałach i potu na czole. I wtedy pojawia się ona – Samarytanka. Przychodzi po wodę w porze, w której nikt normalny nie idzie do studni. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że nie chce nikogo spotkać. Chce uniknąć spojrzeń, szeptów za plecami i oceniania. Jej życie jest skomplikowane, a studnia to miejsce towarzyskie, gdzie łatwo o zranienie.
Jak często robimy ten sam błąd, próbując stawiać warunki dostępu do Boga, jakich On nie wymaga. Czemu On rozmawia... z kobietą, biedakiem, celnikiem i grzesznikiem, nieczystym, trędowatym, obcym, człowiekiem z pogmatwanym życiem? Dlaczego wybiera takich? Oby nasze zdziwienie przerodziło się w usłyszenie zachęty: „ty pójdź za Mną!”.
Jak często robimy ten sam błąd, próbując stawiać warunki dostępu do Boga, jakich On nie wymaga. Czemu On rozmawia... z kobietą, biedakiem, celnikiem i grzesznikiem, nieczystym, trędowatym, obcym, człowiekiem z pogmatwanym życiem? Dlaczego wybiera takich? Oby nasze zdziwienie przerodziło się w usłyszenie zachęty: „ty pójdź za Mną!”.
Nie możesz się odnaleźć w swojej społeczności. Uciekasz w miejsca, w których cię nie widać. Nie chcesz już słuchać uwag na temat swojego życia. Masz dość plotek. Czujesz się nieważna, czujesz się ostatni. I totalnie daleko od świętości, choć Bóg wciąż jest dla ciebie kimś. Dobra wiadomość: Ewangelia z niedzieli pokazuje, że to świetny moment w życiu, by spotkał cię sam Bóg. I zmienił twoją codzienność jedną rozmową. 
Nie możesz się odnaleźć w swojej społeczności. Uciekasz w miejsca, w których cię nie widać. Nie chcesz już słuchać uwag na temat swojego życia. Masz dość plotek. Czujesz się nieważna, czujesz się ostatni. I totalnie daleko od świętości, choć Bóg wciąż jest dla ciebie kimś. Dobra wiadomość: Ewangelia z niedzieli pokazuje, że to świetny moment w życiu, by spotkał cię sam Bóg. I zmienił twoją codzienność jedną rozmową. 
Przypowieść o ‘synu marnotrawnym’, bo tak często jest opisywana, to trzecia opowieść w tej sekcji nazywanej często „Ewangelią w Ewangelii”. Historia odnalezionych ‘zagubionej owcy’ i ‘zagubionej drachmy’ stanowi jakby przygotowanie gruntu pod tę sztandarową opowieść z Łukaszowej ewangelii. Bardziej niż o synach, jest to jednak przypowieść ‘o miłosiernym ojcu’. Ukazuje jego bezwarunkową miłość, nawet wobec grzesznego syna, trwoniącego ofiarowane mu dobra, ale też wobec ‘starszego z dzieci’, który nie uznaje brata, przez co odrzuca także ojca. Odnajdzie drogę powrotu dopiero wtedy, kiedy przyjmie miłosierdzie ojca i uzna w drugim swojego brata.
Przypowieść o ‘synu marnotrawnym’, bo tak często jest opisywana, to trzecia opowieść w tej sekcji nazywanej często „Ewangelią w Ewangelii”. Historia odnalezionych ‘zagubionej owcy’ i ‘zagubionej drachmy’ stanowi jakby przygotowanie gruntu pod tę sztandarową opowieść z Łukaszowej ewangelii. Bardziej niż o synach, jest to jednak przypowieść ‘o miłosiernym ojcu’. Ukazuje jego bezwarunkową miłość, nawet wobec grzesznego syna, trwoniącego ofiarowane mu dobra, ale też wobec ‘starszego z dzieci’, który nie uznaje brata, przez co odrzuca także ojca. Odnajdzie drogę powrotu dopiero wtedy, kiedy przyjmie miłosierdzie ojca i uzna w drugim swojego brata.
Jezus wraca do Nazaretu, miejsca, gdzie dorastał, i właśnie tam spotyka się z odrzuceniem. Ci, którzy znali Go od lat, nie potrafią przyjąć Jego słów ani uznać, że Bóg może przemówić przez kogoś tak bliskiego i "zwyczajnego". Ta Ewangelia stawia niewygodne pytanie: czy i my nie odrzucamy Bożego słowa wtedy, gdy burzy nasze schematy, przyzwyczajenia i oczekiwania?
Jezus wraca do Nazaretu, miejsca, gdzie dorastał, i właśnie tam spotyka się z odrzuceniem. Ci, którzy znali Go od lat, nie potrafią przyjąć Jego słów ani uznać, że Bóg może przemówić przez kogoś tak bliskiego i "zwyczajnego". Ta Ewangelia stawia niewygodne pytanie: czy i my nie odrzucamy Bożego słowa wtedy, gdy burzy nasze schematy, przyzwyczajenia i oczekiwania?
Przemoc, która się ‘nakręca’. Gospodarz ‘przekazał’ rolnikom winnicę w dzierżawę, aby uprawiali ją i oddali to, co się należy właścicielowi. Oni jednak mieli inne plany. Byli przewrotni i w tej złości wzrastali. Pierwszego posłanego sługę ‘obili’, drugiego ‘zabili’, trzeciego ‘ukamienowali’. Złość i grzech, raz uwolnione, potęgują przemoc, która coraz łatwiej przychodzi i staje się coraz cięższa. Zatrzymuje ją tylko wzgląd na krzyż Pana.
Przemoc, która się ‘nakręca’. Gospodarz ‘przekazał’ rolnikom winnicę w dzierżawę, aby uprawiali ją i oddali to, co się należy właścicielowi. Oni jednak mieli inne plany. Byli przewrotni i w tej złości wzrastali. Pierwszego posłanego sługę ‘obili’, drugiego ‘zabili’, trzeciego ‘ukamienowali’. Złość i grzech, raz uwolnione, potęgują przemoc, która coraz łatwiej przychodzi i staje się coraz cięższa. Zatrzymuje ją tylko wzgląd na krzyż Pana.
Bogacz z przypowieści nie zostaje potępiony za to, że ma. Przegrywa, bo nie widzi człowieka leżącego u jego bramy. Ewangelia o Łazarzu jest jak lustro: pokazuje, że miłosierdzie nie jest dodatkiem do wiary, ale jej sprawdzianem i że na decyzje "na później" w pewnym momencie jest po prostu za późno.
Bogacz z przypowieści nie zostaje potępiony za to, że ma. Przegrywa, bo nie widzi człowieka leżącego u jego bramy. Ewangelia o Łazarzu jest jak lustro: pokazuje, że miłosierdzie nie jest dodatkiem do wiary, ale jej sprawdzianem i że na decyzje "na później" w pewnym momencie jest po prostu za późno.
Jesteśmy wraz z Jezusem i Jego uczniami w Wieczerniku. To miejsce szczególne ostatnich wielkich pouczeń. Po objawieniu prawdy, że Jezus jest ‘winnym krzewem’, a my wszczepieni w Niego słyszymy prawdę o byciu Jego przyjaciółmi. Posłucham tych słów. Zwrócę uwagę na swoje odczucia.
Jesteśmy wraz z Jezusem i Jego uczniami w Wieczerniku. To miejsce szczególne ostatnich wielkich pouczeń. Po objawieniu prawdy, że Jezus jest ‘winnym krzewem’, a my wszczepieni w Niego słyszymy prawdę o byciu Jego przyjaciółmi. Posłucham tych słów. Zwrócę uwagę na swoje odczucia.
Uczeń ma być zwierciadłem Mistrza. Nie skupia uwagi na sobie. Prowadzi innych do Pana. Charakteryzują go pokora i miłosierdzie. Nie szuka samego siebie. Nie koncentruje innych na sobie ani nie ‘zawłaszcza’ nikogo, co więcej, cieszy się, że ktoś odnajduje swoją drogę do Pana i rozwija się na niej.
Uczeń ma być zwierciadłem Mistrza. Nie skupia uwagi na sobie. Prowadzi innych do Pana. Charakteryzują go pokora i miłosierdzie. Nie szuka samego siebie. Nie koncentruje innych na sobie ani nie ‘zawłaszcza’ nikogo, co więcej, cieszy się, że ktoś odnajduje swoją drogę do Pana i rozwija się na niej.
Sąd i zbawienie dokonują się dziś przez praktykowanie miłosierdzia, przez powstrzymanie się od osądzania i potępiania. Przez postawę przebaczania i hojności. Jako uczniowie Chrystusa mamy naśladować Jego sposób bycia, a nie mierzyć wszystko pod względem opłacalności i nagrody.
Sąd i zbawienie dokonują się dziś przez praktykowanie miłosierdzia, przez powstrzymanie się od osądzania i potępiania. Przez postawę przebaczania i hojności. Jako uczniowie Chrystusa mamy naśladować Jego sposób bycia, a nie mierzyć wszystko pod względem opłacalności i nagrody.