Cud, jakiego dokonuje Jezus, jest Historią Zbawienia i Odkupienia w tym konkretnym obrazie ‘pewnego człowieka’, z którym każdy może się utożsamić.
Prześladowania i świadectwo. Jesteśmy zaproszeni do tego, by dawać świadectwo o Jezusie i o tym, co On czyni w nas. Nierzadko narusza to jakieś schematy, przyzwyczajenia, a czasami błędne struktury ‘odziedziczone’ z tradycji. Wszyscy jesteśmy narażeni na ostracyzm, szykany, takie czy inne ‘prześladowania’. Trzeba nam przyjąć tę perspektywę i zgodzić się, że świadectwo bycia uczniem Pana będzie nas ‘kosztowało’.
Wiara nie domaga się znaków i cudów. "Cudowności" nie są konieczne. Ważne, by umieć odczytywać znaczenie rzeczywistości, w jakiej przychodzi nam żyć. Cudem nie jest przywrócenie życia choremu synowi. To wiara ojca jest tym "cudem", który winniśmy zauważyć i dać się zainspirować.
Niewidomi, którzy odzyskują wzrok. Opowiadanie pełne jest paradoksów. Jest niewidomy, który rozpoznaje światło i odzyskuje wzrok. Są ci, którzy uważają się za widzących, a pozostają ślepymi i innych utrzymują w ślepocie. Takie jest nasze życie. Jesteśmy ślepi tam, gdzie uważamy, że widzimy. Pozwalając Bogu, aby nas oświecił zyskujemy nowe zrozumienie i zdolność widzenia, jak w świetle.
To jedna z najbardziej niewygodnych przypowieści Jezusa. Pokazuje, że do Boga bliżej ma nie ten, kto wylicza swoje zasługi, ale ten, kto staje przed Nim w prawdzie.
Deon.pl
Religijność jest rzeczywistością, która angażuje całego człowieka. Nie tylko umysł, nie tylko emocje, ale i ciało, rozum i ducha. Rozwijamy się w tym przez całe nasze życie. Posłucham słów, które Jezus dzisiaj do mnie kieruje. Przyjrzę się swoim reakcjom.
Czasem pytam siebie, czy na pewno dostrzegam to, jak Pan Bóg działa w moim życiu. Bo działa bardzo dużo i bardzo wiele otrzymuję od Niego. Ale bywa też tak, że w życiowym kryzysie, jakimś dołku przychodzi taki moment, w którym przychodzi Bóg i robi się jeszcze ciemniej. Kiedy Jezus nałożył niewidomemu na oczy błoto, przysłonił mu ostatnie resztki światła. Mówi się, że najciemniej jest przed świtem, że Bóg jest mistrzem ostatniej minuty - mówią Marta Łysek i Piotr Kosiarski w najnowszym odcinku wielkopostnego cyklu "Ogarnij się przed niedzielą".
Nie każdy zły duch objawia się hałasem, buntem czy spektakularnym upadkiem. Czasem działa ciszej - zamyka człowieka w sobie, w swoich oczekiwaniach, rozczarowaniach i "pewnikach", przez które coraz trudniej usłyszeć Boga. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że prawdziwe uwolnienie zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje wystawiać Boga na próbę, a zaczyna być naprawdę z Nim.
Często stajemy bezradni wobec naszych bezsilności, zniechęceni porażkami przeszłości. Duch wychodzi naprzeciw naszym potrzebom. Prawo Boże jest duchowe. Nie jest opresyjne. Ma proroczą i służebną wartość dla królestwa niebieskiego, które się realizuje w moim życiu.
‘Przebaczenie to serce chrześcijańskiego życia’. Ono nie neguje zła. Wręcz zakłada jego istnienie. Miłość, które jest niezdolna do przebaczenia, nie jest miłością. Sługa w przypowieści został skarcony, bo nie pozwolił, żeby otrzymane przebaczenie długu zaowocowało radością i przebaczeniem dla braci. Nie chodzi o odczucie ‘satysfakcji’, ale o decyzję podjętą w sercu i umyśle, niezależnie od emocji, jakie temu towarzyszą.
Południe, sam środek dnia, słońce pali tak mocno, że jedynym pragnieniem jest odrobina cienia i łyk czegoś zimnego. To jest godzina szósta według czasu biblijnego. Właśnie wtedy, w największym upale, Jezus siada przy studni Jakuba. Jest zmęczony drogą. To Bóg, który nie boi się ludzkiego znużenia, kurzu na sandałach i potu na czole. I wtedy pojawia się ona – Samarytanka. Przychodzi po wodę w porze, w której nikt normalny nie idzie do studni. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że nie chce nikogo spotkać. Chce uniknąć spojrzeń, szeptów za plecami i oceniania. Jej życie jest skomplikowane, a studnia to miejsce towarzyskie, gdzie łatwo o zranienie.
Jak często robimy ten sam błąd, próbując stawiać warunki dostępu do Boga, jakich On nie wymaga. Czemu On rozmawia... z kobietą, biedakiem, celnikiem i grzesznikiem, nieczystym, trędowatym, obcym, człowiekiem z pogmatwanym życiem? Dlaczego wybiera takich? Oby nasze zdziwienie przerodziło się w usłyszenie zachęty: „ty pójdź za Mną!”.
DEON TV
Nie możesz się odnaleźć w swojej społeczności. Uciekasz w miejsca, w których cię nie widać. Nie chcesz już słuchać uwag na temat swojego życia. Masz dość plotek. Czujesz się nieważna, czujesz się ostatni. I totalnie daleko od świętości, choć Bóg wciąż jest dla ciebie kimś. Dobra wiadomość: Ewangelia z niedzieli pokazuje, że to świetny moment w życiu, by spotkał cię sam Bóg. I zmienił twoją codzienność jedną rozmową.
Przypowieść o ‘synu marnotrawnym’, bo tak często jest opisywana, to trzecia opowieść w tej sekcji nazywanej często „Ewangelią w Ewangelii”. Historia odnalezionych ‘zagubionej owcy’ i ‘zagubionej drachmy’ stanowi jakby przygotowanie gruntu pod tę sztandarową opowieść z Łukaszowej ewangelii. Bardziej niż o synach, jest to jednak przypowieść ‘o miłosiernym ojcu’. Ukazuje jego bezwarunkową miłość, nawet wobec grzesznego syna, trwoniącego ofiarowane mu dobra, ale też wobec ‘starszego z dzieci’, który nie uznaje brata, przez co odrzuca także ojca. Odnajdzie drogę powrotu dopiero wtedy, kiedy przyjmie miłosierdzie ojca i uzna w drugim swojego brata.
Jezus wraca do Nazaretu, miejsca, gdzie dorastał, i właśnie tam spotyka się z odrzuceniem. Ci, którzy znali Go od lat, nie potrafią przyjąć Jego słów ani uznać, że Bóg może przemówić przez kogoś tak bliskiego i "zwyczajnego". Ta Ewangelia stawia niewygodne pytanie: czy i my nie odrzucamy Bożego słowa wtedy, gdy burzy nasze schematy, przyzwyczajenia i oczekiwania?
Przemoc, która się ‘nakręca’. Gospodarz ‘przekazał’ rolnikom winnicę w dzierżawę, aby uprawiali ją i oddali to, co się należy właścicielowi. Oni jednak mieli inne plany. Byli przewrotni i w tej złości wzrastali. Pierwszego posłanego sługę ‘obili’, drugiego ‘zabili’, trzeciego ‘ukamienowali’. Złość i grzech, raz uwolnione, potęgują przemoc, która coraz łatwiej przychodzi i staje się coraz cięższa. Zatrzymuje ją tylko wzgląd na krzyż Pana.
Bogacz z przypowieści nie zostaje potępiony za to, że ma. Przegrywa, bo nie widzi człowieka leżącego u jego bramy. Ewangelia o Łazarzu jest jak lustro: pokazuje, że miłosierdzie nie jest dodatkiem do wiary, ale jej sprawdzianem i że na decyzje "na później" w pewnym momencie jest po prostu za późno.
Deon.pl
Jesteśmy wraz z Jezusem i Jego uczniami w Wieczerniku. To miejsce szczególne ostatnich wielkich pouczeń. Po objawieniu prawdy, że Jezus jest ‘winnym krzewem’, a my wszczepieni w Niego słyszymy prawdę o byciu Jego przyjaciółmi. Posłucham tych słów. Zwrócę uwagę na swoje odczucia.
Uczeń ma być zwierciadłem Mistrza. Nie skupia uwagi na sobie. Prowadzi innych do Pana. Charakteryzują go pokora i miłosierdzie. Nie szuka samego siebie. Nie koncentruje innych na sobie ani nie ‘zawłaszcza’ nikogo, co więcej, cieszy się, że ktoś odnajduje swoją drogę do Pana i rozwija się na niej.
Sąd i zbawienie dokonują się dziś przez praktykowanie miłosierdzia, przez powstrzymanie się od osądzania i potępiania. Przez postawę przebaczania i hojności. Jako uczniowie Chrystusa mamy naśladować Jego sposób bycia, a nie mierzyć wszystko pod względem opłacalności i nagrody.
{{ article.description }}