Tajemnica Theotokos. Pierwsza scena z tryptyku "Drzewo Życia"

Przemek Wysogląd SJ
(obr. Przemek Wysogląd SJ)

Zwiastowanie Maryi to dialog, podczas którego całe stworzenie trwa w napięciu. Oto opowieść o nieprawdopodobnym wydarzeniu, które zmieniło bieg historii. Wszystko na podstawie jednego obrazu.

 

Na początek zobaczmy obraz Zwiastowania w całości po to, by dalej móc się do niego odnosić. Pełen jest on głębokiej symboliki i teologii. Właściwie to najlepiej mieć go otwartego także w drugim oknie, by po przeczytaniu kolejnych fragmentów móc wrócić do oglądania obrazu.

 

Poniższy tekst najlepiej czytać w sposób kontemplatywny, czyli jak najmocniej uruchamiać wyobraźnię. W poniższym obrazie można także dostrzegać to, co nie jest opisane. Swoje spostrzeżenia po przeczytaniu tekstu i refleksje po obserwacji obrazu można wpisywać w komentarzach pod tekstem.

 

"Zwiastowanie"

 

 

Znajdujemy się na pustyni. Dwunasty rozdział Księgi Apokalipsy mówi o kobiecie, która uciekła na pustynię przed smokiem - ale tam Pan Bóg ją żywi przez przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni. Tu Kościół odnajduje Maryję, obraz Kościoła pielgrzymującego.

 

To paradoksalnie pustynia pełna życia. Widzimy na niej trzech wędrowców, lwa, koziołka, anioła-diakona, kobietę ubraną w Słońce, pelikana i... młode gałązki, które zaczynają pączkować! Jedna z nich jest złota, bo już jest dojrzała. Z niej można upiec już chleb, który przynosimy Panu w darze w czasie uczty eucharystycznej, a On nam go oddaje jako chleb Aniołów, Ciało Chrystusa.

 

Dojrzała wiara w niewieście na pustyni

 

Średniowieczne homilie często o momencie Zwiastowania mówiły o chwili, w której całe stworzenie wstrzymuje oddech, czekając na to, jaka będzie odpowiedź Maryi. Bo Maryja jest wolna w tym wyborze. Może powiedzieć nie. Bóg, który nas stworzył bez naszego udziału, nie zbawi nas bez naszego udziału, bez naszego "tak", bez naszego "niech mi się stanie". 

 

I tutaj Maryja mówi właśnie: niech mi się stanie. Otwiera się na to, co dla niej Bóg przygotował. Jej wiara jest gotowa na to, by przyjęła Słowo, wypowiedziane do niej przez posłańca Boga.

 

Scena zwiastowania w Ewangelii według świętego Łukasza to praktycznie tylko dialog. W tym momencie warto go sobie przeczytać - cały pierwszy rozdział. Najpierw mówi anioł, Maryja jest zmieszana. On mówi, później ona, znowu on i na końcu ona. I kiedy ona kończy, on odchodzi. Maryja zaś zostaje ze swoimi pytaniami. To dialog odbywający się między Bogiem a dziewczyną za sprawą pośrednika.

 

Kluczowe "słówko" powołania i dojrzałości wiary Maryi znajduje się w trzecim wersecie: "wszedłszy do niej". To "słówko", które wydaje się być niepozorne. Nie ma jednak w Piśmie Świętym "słówek", które byłyby niepotrzebne. Anioł wchodzi do niej do domu - to znaczy jest przyjęty przez nią! 

 

We wcześniejszych słowach tego rozdziału Ewangelii mogliśmy zobaczyć Zachariasza, który wchodzi do świątyni. Teraz to anioł wchodzi do domu Maryi. Zmienia się kierunek. To nie my coś robimy, ale to Bóg robi coś dla nas. To nie my mamy robić jakieś obrzędy dla Boga (jak w Starym Testamencie), ale to Bóg wszystko robi. 

 

Maryja - powołana jak wielcy prorocy

 

Maryja jest symbolem Narodu, który ma "wyjść z ciemności" i który ma "ujrzeć światłość wielką". To naród, z którym Bóg chce odnowić Przymierze. Bóg chce pokazać człowiekowi, jakie jest powołanie całego Ludu. 

 

Chociaż pojawiają się prorokinie w Biblii, nie jest żadnej z nich poświęcona księga, i nie ma żadnego opisu powołania prorokini. Jednak w scenie zwiastowania słyszymy echo wielkich powołań na proroków, gdzie Bóg powołując konkretną osobę, przerywa to, co ona robi i składa jej obietnicę. Bóg czeka na odpowiedź tej osoby, ona odpowiada, a Bóg potwierdza. O takiej sytuacji czytamy w Biblii w życiu: Mojżesza, Jeremiasza, Amosa, Izajasza, Ezechiela, Gedeona... i kto wie kogo jeszcze. 

 

Co się dzieje w momencie powołania proroka? Bóg wchodzi w życie człowieka, konkretnego człowieka, i powiedza mu swoje słowo, daje mu misję. Wchodzi w relację z człowiekiem. Inicjatywa zawsze jest po stronie Boga. Człowiek dostaje słowo, żeby zanieść je innym. 

 

Właśnie w ten sposób Bóg powołał Maryję - jak wielkich proroków. Stawia ją na równi z dawnymi prorokami, którzy mieli słowo zanieść ludowi izraelskiemu. Maryja ma jednak o wiele większe zadanie. Wcielenie zaczyna się od kobiety: ona w swojej anatomii ma to zapisane: przyjęcie życia, przyjęcie dziecka! Mężczyźni nigdy nie będą w stanie tego przyjąć życia tak, jak kobiety!

 

Niemowa i dialog

 

Łukasz zaczyna swoją ewangelię od ukazania bezpłodnej pary - Zachariasza i Elżbiety. Od razu wtedy możemy sobie przypomnieć o innej biblijnej parze - Abrahamie i Sarze. Oni także są bezpłodni i zostają nawiedzeni przez Boga pod postacią trzech wędrowców.

 

Wracając do Ewangelii - zaczyna się ona od ukazania nam bezpłodnej pary i niemego kapłana. Jest w tym zawarty jasny symbol narodu, który może i był wybrany, ale jest już bezpłodny i niemy. Zachariasz to symbol ludu, który nie rozmawia już ze swoim Bogiem, który nie wierzy już, że Bóg może coś zmienić. Tego wszystkiego symbolem na obrazie jest suche drzewo i dolina suchych kości. 

 

I w porównaniu z tą sceną czytamy właśnie scenę Zwiastowania. W kontraście widzimy starą bezpłodną parę, w tym niemego mężczyznę, oraz płodną dziewczynę, dziewicę. Tam niemożliwość mowy, tutaj intensywny dialog!

 

Płodna Maryja

 

Maryja ma być Matką Syna Bożego. Dostaje Słowo, ale nie wpada w pychę i się nie unosi. Biblia pokazuje nam, że idzie służyć. Jej wielkie posłanie oznacza wielką służbę. I to jej trzeba się na początek nauczyć.

 

Matka Boga, by dobrze zacząć swoją misję, idzie do swojej kuzynki Elżbiety, starszej kobiety, by w drobnych gestach okazać jej miłość. Ta Miłość ma objawić się w małych sprawach. Bo "Nawiedzenie" jak mówimy o tym spotkaniu to nie są zwykłe odwiedziny. To nie Maryja odwiedza świętą Elżbietę -to Bóg odwiedza swój lud, chce być tak blisko nas i jeszcze przed swoimi narodzinami chce być blisko swoich bliskich! 

 

Dlatego Zachariasz w swoim hymnie Benedictus, zaraz po tym jak zostaje mu rozwiązany język, śpiewa: Błogosławiony Pan Bóg Izraela... bo lud swój nawiedził i wyzwolił! Zachariasz mówi to jeszcze przed narodzinami Jezusa! I to nas prowadzi prosto właśnie do tego momentu, do kolejnej nocy, do nocy, w którą rodzi się Syn Boży.

 

Druga strona obrazu. Trójca w Zwiastowaniu

 

Święty Ignacy w swoich Ćwiczeniach Duchowych rozpoczyna kontemplację Tajemnicy Wcielenia od spojrzenia Trójcy z góry na świat. Wszystko więc zaczyna się od Trójcy, która "patrzy na świat". Przedstawieni są jako trzej wędrowcy na pustyni, którzy odwiedzają Abrahama (Rdz 18) i każą mu wyjść z namiotu. 

 

Zacznijmy może od tego, że jest rzeczą niemożliwą namalować Trójcę świętą. Byłby to grzech bluźnierstwa, albo pychy z naszej strony. Pycha jest największym grzechem (nie przypadkowo znajduje się na liście grzechów głównych jako pierwsza). Możemy jednak z pokorą namalować obraz Trójcy - to, jak nam się ona objawia. To pokazuje nam, że my możemy powiedzieć o Trójcy tylko tyle, ile nam Trójca o sobie objawi. 

 

A jeśli wiemy coś o Trójcy, to tylko dzięki Drugiej Osobie, który stał się człowiekiem, którego poczęła Maryją - i to w Nim i dzięki niemu możemy kontemplować tajemnicę Boga Jedynego w Trójcy. Bo namalować Trójcę Świętą jakby namalować Miłość absolutną, która jest istotą Bożej natury. A to jest niemożliwe. 

 

Istota Boga, idolatria i tworzenie obrazów

 

Tradycja judeochrześcijańska zawsze była bardzo świadoma tej niedostępności istoty Boga. Stąd milczała i milczy na temat życia wewnętrznego Trójcy świętej, bo język ludzki nie jest w stanie nie tylko opisać istoty Boga, ale przede wszystkim tej rzeczywistości nieskończenie niepojętej (1 Tm 6,16: jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen). 

 

Bóg w Starym Testamencie zabronił człowiekowi tworzyć swoje obrazy, bo chciał uchronić go od pokusy idolatrii i wybrał tego samego człowieka, żeby to on był obrazem swojego Syna. Syn Boży, druga Osoba Trójcy św. objawił się przez długą serię obrazów, zaczynając od pierwszego człowieka, Adama, którego Bóg, jak dobrze wiemy, ulepił na swój obraz i swoje podobieństwo (Rdz 1,26), ale dopiero Jezus Chrystus, narodzony z Dziewicy Maryi za sprawą Ducha Świętego, umarły i zmartwychwstały, jest w pełni tym, co przedstawia obraz Boży (por. Kol 2,9: W Nim bowiem mieszka cała Pełnia: Bóstwo, na sposób ciała). Uwaga, czyli nie tylko Syn Boży wcielony, Chrystus, który chodził po ziemi, ale dopiero zmartwychwstały, którego ciało zostało przemienione. 

 

Ale Jezus Chrystus nie jest obok tych obrazów, które przygotowały na Jego przyjście, nie jest od nich odseparowany. On w sobie zamyka wszystkie te wcześniejsze objawienia (Hbr 1,1-2: Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat). 

 

Maryja wprowadza nas w Tajemnicę Theotokos

 

Obrazy ze Starego Testamentu nie są puste, nie są pozbawione sensu, nie są tylko aluzjami, ale kryją w sobie rzeczywistą obecność i komunikację z nami Drugiej Osoby Trójcy świętej. Wszystkie te obrazy znajdują w Chrystusie sens i zrozumienie i z Nim tworzą jedność, tak jak jednością są dwa testamenty Pisma Świętego (2 Kor 1,20: Albowiem ile tylko obietnic Bożych, wszystkie są "tak" w Nim. Dlatego też przez Niego wypowiada się nasze "Amen" Bogu na chwałę.; Łk 24,27: I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.) 

 

Maryja nosi w sobie obraz tych wszystkich tajemnic, bo staje się matką dla Nowego Przymierza. Dlaczego mówię tutaj o obrazach, raczej niż o osobach? Bo owszem, z jednej strony mamy osoby, Adama, Samsona, Dawida, Judytę, ale również mamy cały Naród Wybrany, mamy Arkę Przymierza, mamy Baranka Paschalnego. 

 

Historia wiary judeochrześcijańskiej to historia Bożej pedagogii względem człowieka, która przygotowywała nas na przyjęcie tajemnicy Wcielenia. Historia relacji Boga z człowiekiem w Biblii od Adama aż po Apokalipsę, to właśnie historia Boga, który się nie narzuca, ale z delikatnością prowadzi swój lud za rękę. A kto prowadzi za rękę? Właśnie Ojciec - Pierwsza Osoba Trójcy.

 

Stworzenie - Wcielenie

 

Obrazem ze Starego Testamentu który chyba najciekawiej przedstawia objawienie tajemnicy Trójcy Świętej, jest wizyta Boga pod postacią trzech wędrowców u Abrahama. Przeczytajmy może teraz ten fragment z 18 rozdziału Księgi Rodzaju:

 

1 Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. 2 Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi, 3 rzekł: «O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi! 4 Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod>drzewami. 5 Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego». A oni mu rzekli: «Uczyń tak, jak powiedziałeś». 6 Abraham poszedł więc spiesznie do namiotu Sary i rzekł: «Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki». 7 Potem Abraham podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził. 8 Po czym, wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem. 9 Zapytali go: «Gdzie jest twoja żona, Sara?» - Odpowiedział im: «W tym oto namiocie». 10 Rzekł mu [jeden z nich]: «O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna». Sara przysłuchiwała się u wejścia do namiotu, [które było tuż] za Abrahamem. 11 Abraham i Sara byli w bardzo podeszłym wieku. Toteż Sara nie miewała przypadłości właściwej kobietom. 12 Uśmiechnęła się więc do siebie i pomyślała: «Teraz, gdy przekwitłam, mam doznawać rozkoszy, i mój mąż starzec?» 13 Pan rzekł do Abrahama: «Dlaczego to Sara śmieje się i myśli: Czy naprawdę będę mogła rodzić, gdy już się zestarzałam? 14 Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, i Sara będzie miała syna». 15 Wtedy Sara zaparła się, mówiąc: «Wcale się nie śmiałam» - bo ogarnęło ją przerażenie. Ale Pan powiedział: «Nie. Śmiałaś się!» 

 

Ciekawa jest gra słów, bo czasem trzech wędrowców przestawionych jest w liczbie pojedynczej, a czasem mnogiej, żeby pokazać właśnie tę dynamikę — oczywiście jest to lektura chrześcijańska tego tekstu, dla czytających go Żydów niekoniecznie tak musi być. Żebyśmy też nie robili takich banalnych skrótów myślowych, że autor Księgi Rodzaju pisze tutaj o Trójcy Świętej. Nie, nie pisze. To jest chrześcijańska lektura tego tekstu, z perspektywy dogmatu o Trójcy Świętej. 

 

W każdym razie ta scena gościnności Abrahama często przedstawiała oprócz trzech gości, również gospodarzy: Abrahama i Sarę, co jak najbardziej ma sens, mówimy przecież o gościnności Abrahama. Jest to więc spotkanie pięciu osób: trzech i dwóch, Boga i człowieka, człowieka, czyli kobiety i mężczyzny. 

 

Hojność Boga i służba Abrahama a służebna postawa Maryi

 

Ta scena objawia nam wspaniałą prawdę o człowieku: dwóch nie wystarczy. Dwoje są zapatrzeni w siebie nawzajem, nie widzą nic poza sobą. To piękne, ale są zamknięci, nie mogą mieć dziecka, jak usłyszeliśmy. Bóg w trzech osobach objawia im, żeby otworzyli się na trzeciego, na syna, którego urodzi Sara. Dwoje — to znaczy bezpłodność, trzej — życie. Także w życiu Abrahama musi mieć miejsce przemiana z dwóch w trzech — aż urodzi się syn. Małżonkowie są już starzy i nie mają nadziei na dziecko, ale przecież dla Boga nie ma nic niemożliwego! 

 

Abraham przyjmuje Boga z hojnością i dzięki temu jego relacja z Sarą się zmienia: odkrywają na nowo swoją miłość i otwierają się na przyjęcie dziecka. 

 

Wizyta pod dębami Mamre wyciąga Abrahama z namiotu, to jest z jego strefy komfortu i sprawia, że ten zaczyna służyć: bo człowiek najlepiej realizuje się właśnie w służbie. Miłość ma konkretny kształt, zobaczcie: Abraham przynosi wodę, każe przyrządzić cielę, nalewa mleka itd. Miłość realizuje się w konkretnych codziennych gestach, te gesty są obrazem tej miłości przez duże M. Abraham staje się obrazem Trójcy, która jest jego gościem. Miłość jest tym, co jednoczy Stwórcę i stworzenie. Śmiertelność i bezpłodność Abrahama i Sary poprzez miłość wyrażoną w gościnności przemienia się w płodność i życie, które nigdy się nie skończy! Za sprawą miłości przechodzą ze śmierci do życia (1 J 3,14: My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci). 

 

We wcieleniu Bóg wychodzi naprzeciw umierającego człowieka

 

Miłość Boża zawsze dosięga tam, gdzie ktoś jest umierający. Abraham i Sara są więźniami swojej bezpłodności. Trzej goście natychmiast dotykają tego punktu, gdzie jest problem. Abraham jest obrazem kogoś, kto jest odwiedzony, nawiedzony przez Boga: ta wizyta otwiera go, pozwala mu wyjść poza siebie. Bóg schodzi w najniższe rejony naszego człowieczeństwa, tam, gdzie już nie ma nadziei: zobaczymy to na przykład na obrazach zstąpienia Chrystusa do Otchłani, gdzie Zbawiciel idzie szukać zagubionej owieczki Adama, aż na samo dno piekła. Tam Bóg, stając się gościem pozwala nam wyjść z naszego zamknięcia, z naszej niewoli grzechu. 

 

Abraham i Sara muszą odkryć, że to Bóg jest tym, który wszystko robi dla nich. Stając naprzeciwko tej ikony widzimy, co robi Bóg widząc człowieka, który jest tak zajęty samym sobą, jest pochylony, zgarbiony, bo patrzy tylko na swój pępek. Człowiek jest skoncentrowany na swojej porażce, na swojej grzeszności, a Bóg przychodzi i mówi: wyjdź ze swojego namiotu. 

 

Tak dalece Bóg wychodzi naprzeciwko człowiekowi, że wydaje mu się w ręce, aby być ukrzyżowanym i zabitym. Bóg to robi w swoim Synu Jezusie Chrystusie, żeby pokazać nam, że my także mamy w ten sposób postępować. Prawdziwa wiara polega właśnie na wejściu w relację z drugą osobą i z Bogiem. 

 

Boga poznaje się w relacji, we wspólnocie, nie w przy książkach, nie słuchając o Nim na kazaniach. Boga poznaje się w konkretnych gestach miłości okazanych nam przez ludzi, którzy nas otaczają. I to jest scenariusz tej Ikony Trójcy Świętej — drobne gesty uczynione przez Abrahama, żeby przyjąć trzech wędrowców. Miłość jest tą relacją, w której najlepiej poznamy drugą osobę, bo prawdziwa miłość otwiera nas na innych, na tego trzeciego. 

 

Gościnność, przyjęcie drugiego jest koniecznym środkiem do poznania. Chrystus wielokrotnie dał się zaprosić i zaprasza uczniów, żeby dali się zapraszać nie mając uprzedzeń co do ludzi, którzy mieszkają w domach. 

 

Bóg ma się wcielić. Naród czeka na zmartwychwstanie

 

Trzech tajemniczych wędrowców stoi na skale — czy może raczej górze? Góra jest miejscem objawienia się Boga. Mojżesz rozmawia z Bogiem na górze, Eliasz oczekuje Boga na górze, Jezus oddala się na górę, by rozmawiać z Ojcem. Duch Święty jest tym, który komunikuje Boga, który sprawia, że Bóg staje się obecny wśród nas. Ale w tym samym czasie skała jest symbolem pustyni, wygnania — a na wygnaniu Bóg daje wodę, która wypływa ze skały. Są to wszystko obrazy, które znajdują swój sens w Duchu Świętym. 

 

Jest też druga góra, na której stoi prorok Ezechiel, który prorokuje do suchych kości (Ez 37): to symbol Narodu Wybranego, który jest martwy, który czeka na zmartwychwstanie, tak jak czeka na zmartwychwstanie uschłe drzewo pośrodku doliny.

 

Jeden z apoftegmatów ojców pustyni mówi o jednym ojcu, który idąc przez pustynię w zimowy dzień spotyka właśnie takie suche drzewo. Mówi do niego: "opowiedz mi o Bogu!" — i w tym momencie drzewo rozkwita! Za nim stoi lew, i koziołek, dwa zwierzęta, które teraz przebywają z sobą w pokoju są odnośnikiem do proroctwa Izajasza, o nadejściu czasów Emmanuela. 

 

Ale więcej o tym za tydzień.

 

***

 

Tekst jest pierwszym rozważaniem Adwentowym z cyklu o nazwie Tryptyk "Drzewo życia". Przemek Wysogląd SJ przedstawi trzy namalowane przez siebie obrazy opisując kolejne sceny Wcielenia - najważniejszej prawdy chrześcijaństwa. W kolejny czwartek następny obraz przedstawiający scenę Narodzenia.

 

Opis cyklu: W Adwencie Kościół nam opowiada historię Zbawienia. A gdybyśmy spróbowali ją zawrzeć w trzech obrazach? Taki Tryptyk musiałby być mocno nasycony teologią i modlitwą. Trzy obrazy, trzy spotkania. W podróż zainspirowaną obrazami o Wcieleniu Jezusa zaprasza ich autor - Przemek Wysogląd SJ

 

Przemek Wysogląd SJ - ksiądz, rysownik, autor komiksu "Kostka", duszpasterz młodzieży w Opolu. Prowadzi bloga "Wiara rodzi się z patrzenia".

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.8

Liczba głosów:

10

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook