Kościół w Polsce nie zamiata spraw pod dywan

Tomasz Krzyżak
(fot. episkopat.pl)

Od kilku tygodni sprawa nadużyć seksualnych duchownych wobec nieletnich nie schodzi z czołówek światowych mediów.

 

Opisywane są odsłony skandalu w USA, pojawiają się kolejne listy ważnych hierarchów, niemiecki tygodnik "Der Spiegel" publikuje raport o pedofilii w tamtejszym Kościele, o bagatelizowanie (a wręcz ukrywanie) problemu oskarżani są wysocy urzędnicy Kurii Rzymskiej oraz papież.

 

Franciszek przeprasza ofiary, apeluje o modlitwę i zaprasza do Rzymu szefów krajowych episkopatów. Jedni atakują Kościół i twierdzą, że utracił swą wiarygodność. Inni zalecają umiar i spokojne wyjaśnienie wszystkich kontrowersyjnych spraw, a jeszcze inni głośno mówią o kolejnej, bezpardonowej, odsłonie wojny z Kościołem.


Ta ogólnoświatowa dyskusja nie mogła ominąć Polski. Tylko w ostatnich dniach jeden z portali opisał przypadek księdza z warszawskiego Tarchomina, który będąc skazanym za pedofilię został administratorem domu dla księży emerytów. Opieszałość kurii w odpowiedzi na pytania dziennikarzy spowodowała lawinę domysłów i pozwoliła na postawienie tezy, że pedofil "wrócił do łask". Z drugiej strony stowarzyszenie skupiające ofiary we współpracy z niezbyt przyjazną Kościołowi posłanką ujawniło, że opracowuje internetową mapę pedofilii w Polsce. Z trzeciej zaś strony dotarła do opinii publicznej informacja, że biskup płocki w odpowiedzi na apel papieża Franciszka organizuje w swojej diecezji dzień modlitwy i przebłagania za grzechy kapłanów.


Nie będę się przyłączał do głosów, które w Kościele widzą siedlisko zła. Nie zrobię tego, bo w moim przekonaniu Kościół w naszym kraju dość poważnie podszedł do problemu, choć w paru diecezjach zdarzyły się błędy, a w ustach hierarchów pojawiły się różne - niezbyt mądre - wypowiedzi na ten temat. Zapiszę się do grupy umiarkowanych optymistów.


Na początek krótki opis tego co już zrobiono. Musimy się cofnąć kilka lat. W roku 2002 Stolica Apostolska zatwierdziła wypracowane przez biskupów amerykańskich normy postępowania w sprawie zarzutów seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchowieństwo. W 2011 roku opracowanie takich norm Kongregacja Nauki Wiary zleciła wszystkim Kościołom lokalnym. Tymczasem polski Episkopat - na jego czele stał wtedy "straszny" abp Józef Michalik - takie wytyczne przyjął już w czerwcu 2009 roku!

 

Poprawione wedle uwag Watykanu uregulowania przyjęto ostatecznie jesienią 2014, a w ub. roku dostosowano do zmienionego prawa cywilnego. Wedle tych przepisów każda sprawa ma być zgłaszana do Watykanu, podejrzany natychmiast zawieszony, a ofiarom ma być udzielona pomoc. Prócz tego wedle przepisów Kodeksu Karnego przełożeni mają obowiązek zgłaszania przypadków pedofilii do organów ścigania. Nie można zatem mówić już o "zamiataniu spraw pod dywan". Dodatkowo  - inaczej niż w prawie cywilnym - w Kościele dłuższy jest okres przedawnienia.


Episkopat powołał także koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży. Ojciec Adam Żak, mimo wielu przeszkód, wykonał kawał dobrej roboty. Od kilku lat z grupą współpracowników prowadzi w całej Polsce szkolenia dla księży, zakonników, kleryków, zakonnic, katechetów w zakresie prewencji. Nie ma w Polsce jednostki administracyjnej Kościoła, w której nie odbyło się takie szkolenie. Zresztą one nieustannie trwają.


W zakresie prewencji Kościół zrobił zatem dużo. Żadna inna instytucja nie zrobiła tak wiele. Ale… Ten opracowany przez ludzi Kościoła program prewencyjny mógłby zostać rozszerzony o szkoły, uczelnie wyższe i inne instytucje. Kościół mógł - i według mnie wciąż może - stać się liderem w kształtowaniu świadomości Polaków o tym jak wielkim przestępstwem jest seksualne wykorzystywanie nieletnich, i że trzeba na nie reagować. Nie tylko wtedy, gdy sprawcą jest kapłan, ale też wtedy gdy jest nim nauczyciel czy członek najbliższej rodziny. Impuls może wyjść z Kościoła, a on sam - mówiąc słowami abp Wojciecha Polaka - powinien "zaproponować konkretną strategię społeczną". Dziś niestety tego nie robi.


Broniący duchownych często mówią, że problem pedofilii dotyczy niewielkiej grupy. Powołują się przy tym na dane pochodzące zza granicy. Dlaczego? Bo danych dotyczących skali problemu w Polsce wciąż nie ma. Mimo zakrojonej na szeroką skalę akcji prewencyjnej Episkopat dotychczas nie zdecydował się na stworzenie własnego raportu, jakby oddając pole do popisu innym. A przecież wystarczy jedynie zebrać dane w diecezjach i w poszczególnych zakonach. Nie idzie o dane z ostatnich trzech lat, bo one niewiele dadzą. Konieczny jest raport szerszy. Za datę początkową możemy przyjąć 22 marca 1992 r. Końcową ustawmy na 22 marca 2017 r. Będziemy mieli 25 lat, a więc okres, który pozwoli na oszacowanie skali problemu.


Dlaczego 22 marca 1992 roku? Tego dnia Jan Paweł II dokonał reformy struktur administracyjnych Kościoła w Polsce. Część diecezji zmieniła swoje granice, powstało 13 nowych. Teczki personalne księży wraz z przypisaniem ich, po korektach, do nowych diecezji powędrowały za nimi. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło - w  2004 r. powstały jedynie kolejne dwie diecezje - bydgoska i świdnicka. Papiery inkardynowanych do nich kapłanów trafiły do Bydgoszczy i Świdnicy. Mamy zatem 41 diecezji oraz ordynariat polowy. Trzeba zatem zebrać dane o wszystkich zgłoszonych przypadkach. Wyodrębnić sprawy, które się nie potwierdziły. Wskazać te, które zakończono karą kanoniczną dla sprawcy oraz te, które zakończono usunięciem ze stanu kapłańskiego. Dodatkowo uzupełnić opracowanie o dane uzyskane w resorcie sprawiedliwości. Dopiero stworzony w ten sposób raport będzie wiarygodnym narzędziem do ewentualnej obrony, a przede wszystkim pokaże skalę zjawiska. Będzie punktem wyjścia do dalszej dyskusji, dalszego postępowania. Będzie też pewną formą oczyszczenia się.


Prymas Polak - w wydanej niedawno przez WAM książce - mówi: "Kościół jako pierwszy powinien rozliczyć się z przestępstw pedofilskich, nie oglądając się na innych". Za kilka dni (25-26 września) w Płocku - diecezji, w której kilka lat temu doszło do pedofilskiego skandalu, ale przede wszystkim diecezji na terenie której urodził się patron młodzieży św. Stanisław Kostka - biskupi zbiorą się na kolejnym posiedzeniu episkopatu. Będą mieli szansę, by zrobić duży krok do przodu w walce z nadużyciami. Trzeba im tylko odwagi.

 


Tomasz Krzyżak - jest dziennikarzem "Rzeczpospolitej"

 


 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.83

Liczba głosów:

29

 

 

Komentarze użytkowników (12)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

miki92741 21:59:39 | 2018-09-17
puste koscioly oj bedzie sie dzialo zreszta mnie to nie dziwi pozdrawiam szanuje

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MarzenaD 09:10:23 | 2018-09-17
Powinna być jasna zasada i czyny w tek sprawie, każde zamiecienie pod dywan źle się skończy, mimo pozorów, że się udało:
https://twitter.com/IsakowiczZalesk/status/1041582093522948096?s=20

Oceń 12 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MarzenaD 14:18:01 | 2018-09-15
Przykładem zamiecienia pod dywan na lata całe była sprawa abp.Paetza chociażby. Dopiero reakcja św. Jana Pawła II "zdjęła" go z urzędu. Ale też bywał na różnych uroczystościach jakby nigdy nic (np. kilka lat temu na pogrzebie mojego śp. biskupa diecezjalnego). Nie słyszałam, aby polski Kościół otwarcie to załatwił, aby np. abp Paetz uderzył się w piersi i przepraszał. 
A sprawy pedofilskie do tego do druga sprawa, też często "nie się nie stało".
I tak, dalej jestem w kościele, bo jestem w nim nie "dla księdza", ale też szkoda, że tymi "zabiającymi" czasami wiarę są duchowni. 
Cieszę się, że na drodze spotkałam naprawdę dobrych i wierzących księży, ale nie jest to dla mnie oczywiste dla każdego księdza. 

Oceń 18 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Szczelka 13:48:15 | 2018-09-14
cd.
5. Ale nie jest w stanie ocenić, bo: "Mimo zakrojonej na szeroką skalę akcji prewencyjnej Episkopat dotychczas nie zdecydował się na stworzenie własnego raportu, jakby oddając pole do popisu innym." Czyli jak to się mówi obecnie: game over. Nie ma statystyk, znaczy nie ma problemu. W sumie ciężko wtedy mówić o czymkolwiek, bo jak tu oceniać skutki prewencji...? Na jakiej podstawie???
6. Jest w artykule kilka pomysłów na stworzenie raportu, ale "Dopiero stworzony w ten sposób raport będzie wiarygodnym narzędziem do ewentualnej obrony...". No właśnie, tu mamy problem Kościoła w Polsce. Zawsze ktoś atakuje i trzeba się bronić, zawsze jest jakiś wróg. W pierwszej kolejności zawsze trzeba udowodnić swoją niewinność, a potem to już się zobaczy ;-)
No i na koniec: "Kościół mógł - i według mnie wciąż może - stać się liderem w kształtowaniu świadomości Polaków o tym jak wielkim przestępstwem jest seksualne wykorzystywanie nieletnich, i że trzeba na nie reagować". Oczywiście, każdy ma prawo mieć swoje zdanie, a w szczególności autor publikacji. Jednak radzę przyjrzeć się temu pomysłowi i uzmysłowić sobie, że Kościół Katolicki w Polsce jest poważany tylko przez jakąś część społeczeństwa, i nie jest to niestety 50%. Do tego ma mocno nadszarpnięty autorytet w ostatnim czasie. Strzelił sobie w kolano flirtem z władzą, a obecnie wstrząsa nim seria afer pedofilskich, na fali której powstał przecież ten artykuł. To, co ma zrobić Kościół, to dokładnie to, co powiedział prymas Polak. Czyli rozliczyć się z przestępstw. A my, wierni, powinniśmy się modlić o trwanie przy Chrystusie. Bo będąc w łonie Kościoła Katolickiego, nie jest to takie proste. Przepraszam, jeśli słowa krytyki kogoś dotknęły. Komentarz jest emocjonalny, ponieważ zdecydowanie sprzeciwiam się mentalności usprawiedliwiania, rozmydlania i klepania po ramionach.

Oceń 19 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Szczelka 13:45:53 | 2018-09-14
Cóż, muszę coś napisać, chociaż z natury nie jestem drobiazgowa. Będzie trochę chaotycznie, z góry przepraszam.
1. "Tylko w ostatnich dniach jeden z portali opisał przypadek księdza z warszawskiego Tarchomina, który będąc skazanym za pedofilię został administratorem domu dla księży emerytów."  To naprawdę NIE JEST najbardziej bulwersujący opinię publiczną przypadek, choć oczywiście nie powinno się nobilitować skazanych. Najgorsze jest przenoszenie podejrzanych księży do innych parafii, gdzie dalej prowadzą katechezę i mają bezpośredni kontakt z nieletnimi. Czytaj: ministrantami, dziewczynkami ze scholi itp.itd. No bo chyba wiadomo, że pedofilia to nie są kontakty seksualne z emerytowanymi księżmi ;-)
2. "Zapiszę się do grupy umiarkowanych optymistów." To czytelnicy ocenią, czy autor tekstu jest umiarkowany, czy nie. Jest takie powiedzenie, że prawda leży pośrodku. Ktoś, kto nazywa sam siebie umiarkowanym, mówi innym: mówię Wam prawdę. Pozostawmy tę ocenę czytelnikom.
3."każda sprawa ma być zgłaszana..." - "ma być" naprawdę nie jest równoznaczne z "jest".
4. "W zakresie prewencji Kościół zrobił zatem dużo...". Rozumiem, że zmieniono prawo i organizuje się liczne szkolenia - to jest COS, pytanie czy DUŻO, hm. Może gdyby rzeczowo napisać, co może jeszcze zrobić Kościół, albo co robi w innych krajach, albo jak to co już zrobił przekłada się na wykrywalność i skazywalność w zakresie pedofilii księży, wówczas czytelnik byłby w stanie samodzielnie ocenić, czy to DUŻO...?
cd.nastąpi

Oceń 21 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

paton 11:47:05 | 2018-09-14
Autor artykułu żyje w jakiejś innej, alternatywnej rzeczywistości. Najlepszym przykładem duchownych tuszujących pedofilię jest abp Józef Michalik. Najpierw skazanego sądownie księdza-pedofila Michała Moskwę z Tylawy przez rok pozostawiał w parafii mimo ciążącego na nim wyroku sądowego (to ta sama sprawa w której komunityczny prokurator Stanisław Piotrowicz powtarzał słowa że ksiądz dotykał dziewczynki w miejscach intymnych gdyż był "bioenergoterapeutą" - jak wykazało dalsze śledztwo ksiądz pedofil wsuwał kilkuletnim dziewczym język w usta, a palec do pochwy). Następnie abp Michalik kłamał że sprawa z Tylawy to była ustawka gdyż grekokatolicy chcieli odebrać kaplicę, czego nikt nigdy nie wysuwał. A na koniec popisał się słynną wypowiedzią, że to dzieci 'lgną [do księdza] i same siebie gubią i jeszcze tego drugiego wciągają w grzech'.

Innym przykładem gdzie dochodziło masowych przestępstw to dom sióstr Boromeuszek w Zabrzu - to do czego tam dochodziło można porównać tylko z Sodomą i Gomorą.

A dowodem na tuszowanie pedofilii i zamiatanie spraw pod dywan przez Kościół jest liczba spraw. Kościół podaje że było ich 22-27 - tymczasem interaktywna mapa właśnie na ukończeniu zawiera ponad 300 miejsc w których księża molestowali dzieci - 1500% więcej niż zapewniał Kościół a i tak można przypuszczać że to tylko wierzchołek góry lodowej

Oceń 24 29 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Czesław Czap 10:55:21 | 2018-09-14
DO AUTORA TEKSTU, PANA KRZYŻAKA.

A co do samej pedofilii. Jak byłem ministrantem byłem podrywany, poklepywany i podszczypywany przez jednego księdza jak przyjeżdżał na odpusty, puszczanie oczka etc. Całe księżowskie towarzystwo wiedziało, że jest homoseksualistą i zaczepia nieletnich, arcybiskup metropolita i kuria też wiedzieli. Nadal jest proboszczem dużej parafii, kanonik kapituły archikatedralnej, prałat Jego Świątobliwości, chyba wicedziekan.

Moją dziewczynę jak miała 13-14 lat obmacywał po gołych piersiach i miejscach intymnych ksiądz wikariusz, było to na koloniach letnich. Wikariusz Generalny przeniósł go do innej parafii. Zbadałem sprawę - ten facet robił to też w innych parafiach.

Kościół nie zamiata spraw pod dywan? Tomaszu Krzyżaku, pan sobie kpisz.

Oceń 20 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Czesław Czap 10:44:46 | 2018-09-14
Kościół zamiata i to permanentnie.

1) współpraca biskupów z UB i SB (zero rozliczenia i autolustracji),
2) zdrada narodu w Magdalence i przy Okrągłym Stole (picie wódki i fraternizowanie się z mordercami księży Popiełuszki, Zycha, Suchowolca, Niedzielaka itd. dla stworzenia sobie raju na ziemi w IIIRP),
3) poparcie komunistów w wyborach (m. in. Kwaśniewski w papamobile),
4) kręcenie brudnych, wielomilionowych interesów z byłymi służbami komunistycznymi, aparatczykami i nowo powstałą mafią (złote lata IIIRP, afery z ziemią, mafie samochodowe),
5) bezkrytyczne poparcie wejścia Polski do Unii Europejskiej (za eurosrebrniki),
6) krycie pedofilii, homoseksualnych lobby w kuriach, seminariach etc.,
7) tolerowanie w łonie kościoła antykościelnych, antychrześcijańskich i antypolskich biskupów i księży, którym bliżej Urbana niż do Ewangelii,
7) bezmyślne i wiernopoddańcze sprowadzanie islamskich imigrantów do Polski wbrew woli narodu polskiego,

i wiele innych.

Oceń 68 14 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook