Wszyscy jesteśmy spragnieni miłości

(fot. shutterstock.com)

Wszyscy jesteśmy spragnieni miłości, wielkiej miłości. Im bardziej doświadczamy słabości, kruchości, bezradności, tym wyraźniej w całej naszej postawie widać owo wielkie pragnienie miłości.

 

Najbardziej widoczne jest więc ono właśnie w niemowlęctwie oraz na stare lata, kiedy całkowicie zależymy od innych ludzi i jesteśmy na nich zupełnie zdani. Nasza kruchość i nieporadność sprawia, że nie umiemy jeszcze (albo już nie umiemy) maskować się i ukrywać naszego głodu miłości. I właśnie dlatego jest on tak wyraźny.


Bywa, że w wieku dojrzałym, kiedy jesteśmy jeszcze w pełni sił, wiele działamy. Bywamy też chwaleni i nagradzani. Wstępujemy po kolejnych stopniach kariery. Otaczamy się ludźmi, którzy nam schlebiają. Zapewniamy sobie komfort materialny. Udajemy, że na miłości aż tak bardzo nam nie zależy. Łatwo zwodzimy siebie i innych, że w życiu nie chodzi nam przede wszystkim o miłość, ale "coś" innego.


Ale o co tak naprawdę może nam chodzić? Kolejne stopnie kariery, pochlebstwa, nagrody, rzeczy, konsumpcja - to tylko marne substytuty miłości. Mając trochę sił, pieniędzy, powodzenia, możemy ukrywać nasze spragnione miłości serce. Ale nie możemy go w sobie zniszczyć. Kiedy więc owe substytuty miłości zwiędną i stracą swój zwodniczy blask, wówczas z nową mocą ujawniają się nasze wielkie głody miłości.


Ludzie, którzy mają odrobinę intuicji i wyczucia, którzy potrafią rozumieć innych (ponieważ dobrze rozumieją siebie), łatwo odgadują owo wszechobecne pragnienie miłości także u tych, którzy skrzętnie ukrywają się za parawanem powodzenia, sukcesu i własnej pychy.

 

Wiele naszych przykrych, konfliktowych zachowań wobec innych objawia - w sposób paradoksalny - serce spragnione miłości. Swoimi postawami, gestami mówimy bliźnim - rodzicom, żonie, mężowi, dzieciom, przyjaciołom, sąsiadom: "Jestem rozczarowany, zawiedziony tobą. Porzucam cię, odchodzę od ciebie, ponieważ nie dałeś mi tego, czego się spodziewałem. Nie nakarmiłeś mojego zgłodniałego serca".


"Jestem spragniony miłości" - to fundamentalne stwierdzenie jest prawdziwe w odniesieniu do każdego człowieka. Każdy z nas potrzebuje miłości, każdy potrzebuje jej więcej, niż ktokolwiek może nam ofiarować. Konieczne jest poznanie siebie: naszej historii życia, naszych potrzeb, związków międzyludzkich, jakie budujemy, aby móc z prostotą i szczerością powiedzieć: "Jestem spragniony miłości". Stwierdzenie to nie jest ideą stworzoną przez nas. Ono jest faktem, w którym ujawnia się codzienność ludzkiego życia. Całą historię naszego życia możemy odczytać, posługując się kluczem naszego dążenia do miłości i poszukiwania jej.


Kiedy człowiek nie umie czytać w swoim sercu, wówczas łatwo przyjmuje ideologie, które proponują mu ugaszenie jego pragnienia miłości na bezdrożach. Dziś możemy mówić o ideologii samorealizacji, samodoskonalenia, kariery zawodowej, popularności, uszczęśliwiania innych. Ideologia nie jest jednak "opisem" ludzkiej duszy i jej najgłębszych potrzeb, ale sztucznym tworem stworzonym na użytek mas, na które pragnie się wywierać wpływ.

 

Ideologia nie liczy się też z najgłębszymi pragnieniami, tęsknotami i odczuciami człowieka i nie uwzględnia jego wolności. Manipuluje nim narzucając mu własną wizję szczęścia. Ci zaś, którzy usiłują się z niej wyłamać, zostają wyśmiani lub - w najlepszym wypadku - pozostawieni na uboczu.

 

Musimy doskonale znać nasze serce spragnione miłości, by móc nad nim czuwać. Wycieńczone głodem miłości zachowuje się nieraz jak kleptoman. Przywłaszcza sobie wszystko, co jest jedynie podobne do miłości.

 

Szukając miłości, odruchowo nieraz karmimy się tym, co nie tylko nie zaspokoi głodu naszego serca, ale wręcz mu zaszkodzi. Bywamy podobni do syna marnotrawnego, który sięga po to, co jedzą świnie, chociaż i tego nikt nie chce mu ofiarować (por. £k 15, 11-32). Dzisiaj, szczególnie ludziom młodym, trzeba wiele mówić o higienie zaspokajania głodów i pragnień miłości. Człowiek nie nakarmi swojego spragnionego miłości serca byle czym. Zakazane zaś owoce, choć wyglądają pociągająco i apetycznie, są trujące.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.95

Liczba głosów:

42

 

 

Komentarze użytkowników (18)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~H 22:29:39 | 2014-02-16
Niestety także boli, gdy widzi się swoja miłosc, po której serce jeszcze krwawi, w objeciach, innej osoby, która traktuje ja tylko jako tymczasową zabawkę by w końcu wykorzystywać ją i pilnować bym wieśc dochodziła do poprzednika.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~M. 00:04:55 | 2014-02-16

Mąż najpierw mnie zdradzał z róznymi kobietami, potem porzucił, teraz wniósł o rozwód. Pomimo to staram się być mu wierną, chociaż bardzo brakuje mi miłości.
Czy warto? Czy to ma sens? A może jednak powinnam sobie kogoś poszukać?

Jeślli zawarliście sakramentalne małżeństwo, to i po rozwodzie cywilnym będzie ważne, więc gdybyś znalazła kogoś... to chyba wiesz jakie są tego konsekwencje? chyba że... sa przesłani ku temu że od początku było nieważnie zawarte, wtedy możecie się starać o stwierdzenie nieważności małżeństwa (sakramentalnego). Te przesłanki są dość podobne do tych, dlaczego udziela się rozwodów.

Tutaj generalnie nie ma sensu szukać rady, dobrze by było byś porozmawiała z osobą duchowną na ten temat.... któryś Ci pomoże rozpoznać, co masz zrobić w swojej sytuacji. Zdarza się, coś mi świta, że przy parafii działają czy to dyżury duchownych, czy też inne pomoce. A i tak można zaczepić i powiedzieć, że ma się problem.

Jeśli to było małżeństwo sakramentalne to pozostaje być wiernym. Możesz nie być z nim, ale też nie być z innym, jeśli chcesz komunikować, żyć w pełnej relacji z Bogiem, nie żyć w grzechu. Są w Kościele, w necie kiedyś widziałam grupy takie, gdzie właśnie jeden małżonek odchodzi a drugi zostaje i pozostają oni w wierności mu i się wspierają w tym wzajemnie. Znam też takie osoby, co wybrały w takiej sytuacji Boga, chociaż zostały same.

Ale jeszcze zostaje ta opcja o stwierdzenie nieważności... wtedy gdyby się okazało, że nie było ważnie zawarte możesz wziąć ślub kościelny z nową osobą.

...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Maria-Maja 08:57:27 | 2014-02-15
Mąż najpierw mnie zdradzał z róznymi kobietami, potem porzucił, teraz wniósł o rozwód. Pomimo to staram się być mu wierną, chociaż bardzo brakuje mi miłości.
Czy warto? Czy to ma sens? A może jednak powinnam sobie kogoś poszukać?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~maga 00:23:02 | 2014-02-15
Czasem mam wrażenie, że moje oczekiwania względem związku były tylko dziecinnym marzeniem, tylko dlaczego skoro ja oddałam wszystko dostałam tylko namiastkę miłości i co dalej, jak żyć będąc żoną, matką czując, że to nie to, że już nic więcej mnie nie czeka. Jak pogodzić się z codziennym oddalaniem się od siebie, które jest nieuniknione, bo druga strona nie potrafi oddać Twojego zaangażowania? No tak, niektórzy mówią sama wybrałaś, tylko czasem nie ma wyboru, bo jest tak ogromne pragnienie miłości, że rzucamy się w przepaśc na oślep i nikt i nic nie jest w stanie tego powstrzymać i dopiero po kilku latach człowiek budzi się obok drugiej osoby, samotny, obolały z takim samym pragnieniem miłości, tylko teraz ze świadomością, że nikt tego pragnienia nie zaspokoi :-(

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Margarita 23:16:44 | 2014-02-11
Gdzie się podzialy tamte czasy, gdy o prawdziwą miłość nie było trudno? Gdzie ta odwaga, gdzie męstwo? Dlaczego tak jest że jednym w życiu się ułoży i znajda sobie kogoś a inni starają się i nigdy nic z tego nie wychodzi?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~pustynna róża 11:02:26 | 2013-07-09
całe życie moje jest czekaniem na miłość !Kiedy przyjdziesz?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Marcin 10:40:28 | 2013-07-08
A jeśli już zdamy sobie sprawę z tego jak miłości potrzebujemy, jeśliśmy tego świadomi, co dalej? sama świadomość nie zapełni naszej pustki i braku. Odnalezienie miłości Boga jest tu lekarstwem ale personalnie moja wiara chyba jest mniejsza niż najmniejsza drobinka, bo mimo odkrywania w sobie miłości Boga i karmienia się nią na codzień, cały czas mam w sobie pustkę i pragnienie miłości ludzkiej...

...widzę, że nie jestem sam w takiej sytuacji - mam dokladnie tak, jak Ty. i co dalej ... ? 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jest :) 16:53:30 | 2013-03-11
 A jeśli nie ma życia wiecznego?

...
Jest życie wieczne. Uwierz na słowo :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~paula 16:28:59 | 2013-03-11
A jeśli już zdamy sobie sprawę z tego jak miłości potrzebujemy, jeśliśmy tego świadomi, co dalej? sama świadomość nie zapełni naszej pustki i braku. Odnalezienie miłości Boga jest tu lekarstwem ale personalnie moja wiara chyba jest mniejsza niż najmniejsza drobinka, bo mimo odkrywania w sobie miłości Boga i karmienia się nią na codzień, cały czas mam w sobie pustkę i pragnienie miłości ludzkiej...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~S 16:39:15 | 2013-03-10
Modlę się, spowiadam, przyjmuję komunię z wiarą. Żyję w czystości ale czuję się samotny. Kiedyś cudzołożyłem ale nie żyłem sam, była przy mnie kobieta. Boże ulituj się i przymnóż mi wiary, pomóż pokonać pokusy, że życie zgodne z przykazaniami ma sens. A jeśli nie ma życia wiecznego?

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook