Komentarze Komentarze

Płciowość "po katolicku" – obowiązek czy konsumpcja?

Autor Wiadomość
mężatka
Gość
2010-09-09 21:33:38
Seks małżeński to nie żaden AKT, ale zwykłe PoŻĄDANIE miedzy kobietą a mężczyzną.
Czytelniczka
Gość
2010-09-09 21:36:35
Wojciechu, Liv ma racje. Przynajmniej napisała prawdę. Po co owijać w bawełnę?
777224103.jpg
Ilość wiadomości: 474
2010-09-09 22:20:12
Sorry, ale proszę gównarzerię w dziedzinie płciowości o przymknięcie się. To jest artykuł dla conajmniej studentów w tej dziedzinie. Nie rozumiecie, bo "coś wam się kojarzy" tylko w jedną stronę, to nie komentujcie.
1650019579.png
Ilość wiadomości: 2614
2010-09-09 22:27:22
Jakby nie patrzeć określanie seksu mianem aktu to jego technicyzowanie i formalizowanie. Z emocji i intymności katolicka etyka seksualna IMHO robi zestaw szczegółowych przepisów, których ominięcie skutkować ma grzechem. Na tym właśnie polega moim zdaniem represyjność tej etyki: tutaj prawo jest nad człowiekiem, a nie dla człowieka. Liczy się litera, a nie duch, kiedy pisze się o obowiązku złożenia nasienia w pochwie czy analizuje szczegółowo warunki bezgrzeszności pettingu. Rozumiem założenia ideowe tej etyki, w wielu miejscach podoba mi się bardzo (poszanowanie osób), ale wybaczcie - do mojego łóżka nie będę zapraszał Boga, a tym bardziej teokratów z episkopatu. Jest sfera sacrum i jest sfera profanum.
---
Owszem, niejedna pani może być dobrym administratorem, może przemawiać, ale nie może wejść w ten osobisty związek z Chrystusem-Ofiarą na Krzyżu, który dał swoje Ciało i swoją Krew (Józef Glemp, 2009)
1650019579.png
Ilość wiadomości: 2614
2010-09-09 22:32:20
Jedyną osią interpretacji etycznej tego, czy seks jest grzeszny czy nie są odczucia osób, które się ze sobą kochają. Augustyn pisał: kochaj i rób co chcesz. Zresztą Kościół jako instytucja stracił dla mnie mandat do wypowiadania się w sferach seksualnych z powodu skandali pedofilskich, za które odpowiedzialni są - jak czytamy - nie tylko poszczególni księża, ale cała struktura. Zresztą księża chyba boją się seksu, boją się o nim rozmawiać, nie znają języka opisującego sferę, która jest dla nich nieosiągalna (kto dziś mówi "akt" na małżeński seks? dlaczego "członek" a nie "penis"? dlaczego dziecko rozwija się "pod sercem", a  nie w macicy?). Język jest chyba tak samo istontą barierą jak represyjne przepisy.
---
Owszem, niejedna pani może być dobrym administratorem, może przemawiać, ale nie może wejść w ten osobisty związek z Chrystusem-Ofiarą na Krzyżu, który dał swoje Ciało i swoją Krew (Józef Glemp, 2009)
1372195152.gif
Ilość wiadomości: 180
2010-09-09 23:30:58
Jak ktoś nie wie, że seks małżonków katolickich jest Boski, to polecam książki o.Ksawerego Knotza "Seks jakiego nie znacie" oraz "Seks jest Boski" ;)
forum wielodzietni
Gość
2010-09-09 23:44:25
Jak ktoś nie wie, że seks małżonków katolickich jest Boski, to polecam książki o.Ksawerego Knotza "Seks jakiego nie znacie" oraz "Seks jest Boski" ;)

A jaki to seks ojciec Ksawery zna, jakiego to my (małżonkowie) nie znamy?.....
1650019579.png
Ilość wiadomości: 2614
2010-09-10 07:18:22
"Jeśli pieszczoty, gesty miłości jakimi się obdarowują są darem prawdziwej miłości, nie uwłaczają naszej godności, a współżycie jest zakończone w sposób naturalny — mężczyzna składa nasienie w łonie kobiety — to akt małżeński staje się pięknym przeżyciem, takim, jakim został zaplanowany przez Boga." Zatem techniczny nakaz wytrysku w pochwie jest warunkiem seksu zgodnego z wolą Boga i błogosławieństwem Kościoła. Ale, z drugiej strony czytamy: "Kościół nie nakazuje żadnego konkretnego ułożenia podczas aktu małżeńskiego". Czyli - cieszcie się własnymi ciałami, Kościół nie ma nic do tego, ale jeśli nie będzie wytrysku w pochwie to wasz seks jest grzeszny i zły. A co z pettingiem? Na ile jest to grzeszne zachowanie? Czy podjęcie jakiejkolwiek czynności seksualnej musi - zdaniem oświeconych biskupów - kończyć się wytryskiem w pochwie? Dopóki nie ma orgazmu wszystko jest po bożemu?
---
Owszem, niejedna pani może być dobrym administratorem, może przemawiać, ale nie może wejść w ten osobisty związek z Chrystusem-Ofiarą na Krzyżu, który dał swoje Ciało i swoją Krew (Józef Glemp, 2009)
1650019579.png
Ilość wiadomości: 2614
2010-09-10 07:20:33
Ach, jednak jest i o tym elemencie "wolności małżeńskiej" w katolicyzmie: "Jeśli małżonkowie zamiast współżycia angażują się w intensywne pieszczoty z zamiarem osiągnięcia orgazmu lub gdy tylko świadomie i dobrowolnie dopuszczają taką możliwość, to popełniają grzech określany jako onanizm małżeński albo wzajemna masturbacja i nie usprawiedliwia niczego fakt, że dzieje się to w małżeństwie. Jest to grzechem. Sakrament ten nie oznacza bowiem przyzwolenie na wszelkie zachowania seksualne." Technikalia, opresja, poczucie grzeszności = katolicka etyka seksualna.
www.kosciol.pl/article.php/2005041217271434
---
Owszem, niejedna pani może być dobrym administratorem, może przemawiać, ale nie może wejść w ten osobisty związek z Chrystusem-Ofiarą na Krzyżu, który dał swoje Ciało i swoją Krew (Józef Glemp, 2009)
1650019579.png
Ilość wiadomości: 2614
2010-09-10 07:23:24
Zastanawiam się, gdzie Jezus w ewangelii krytykuje onanizm małżeński. Obawiam się, że za Jego czasów takie przestępstwa przeciwko czystości były na porządku dziennym :)
---
Owszem, niejedna pani może być dobrym administratorem, może przemawiać, ale nie może wejść w ten osobisty związek z Chrystusem-Ofiarą na Krzyżu, który dał swoje Ciało i swoją Krew (Józef Glemp, 2009)

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?