Komentarze Komentarze

Gdy już nie masz nadziei...

Autor Wiadomość
deon
Gość
2012-04-29 10:53:21
Są w życiu takie momenty, kiedy mamy ochotę zostawić cały świat za sobą, zaszyć się w jakimś spokojnym miejscu, by nie musieć, choćby przez chwilę, walczyć z codziennymi problemami. Gdzie szukać pomocy, kiedy już zwyczajnie nie mamy sił?
więcej
Aga
Gość
2012-04-29 10:53:21
W takich trudnych momentach modlę się o łaskę wiary i nadzieja przychodzi...
asia
Gość
2012-04-29 10:59:20
jestem własnie w dołku kryzysowym przed rozwodem z pozwu meza, który po 30 latach małżeństwa opuścił mnie by pozostać w Norwegii na zawsze, ja mu przeszkadzam, ma tam kobiete, do tego nie wolno mi za to przez 2 lata przychodzić do wspólnoty drogi neokatechum, katechiści kazali mi po 15 latach drogi przezywac teraz misję domową, modlic się za meza w domu, czyli czuję się dodatkowo wygnana o osamotniona, nie rozumiem tego, ale widac tak ma byc i cierpię bardzo, ale tak jak piszesz mam szczęście bo mam wiare i nadzieje i przyjaciół, którzy o mnie nie zapominają, odwiedzaja mnie, wspieraja. O dziwo na tych co liczyłam, zawiedli, a tych co wydawali się obojetni, przyszli pomagac, radzić. Dziękuję Bogu! Córke ziecia mam tez za sobą, więc tragicznie całkiem nie jest, przejde przez to, a potem prościutko jeśli Bóg przyjmie, to do nieba!
warrior
Gość
2012-04-29 11:26:35
uwielbiam neokatechumenat...! :D 
ewelina
Gość
2012-04-29 11:39:05
"Są w życiu takie momenty" - oby to były tylko " momenty "! (mają skłonność do "rozrastania się")
wspólnota dla Ciebie
Gość
2012-04-29 11:46:48
jestem własnie w dołku kryzysowym przed rozwodem z pozwu meza, który po 30 latach małżeństwa opuścił mnie by pozostać w Norwegii na zawsze, ja mu przeszkadzam, ma tam kobiete, do tego nie wolno mi za to przez 2 lata przychodzić do wspólnoty drogi neokatechum, katechiści kazali mi po 15 latach drogi przezywac teraz misję domową, modlic się za meza w domu, czyli czuję się dodatkowo wygnana o osamotniona, nie rozumiem tego, ale widac tak ma byc i cierpię bardzo, ale tak jak piszesz mam szczęście bo mam wiare i nadzieje i przyjaciół, którzy o mnie nie zapominają, odwiedzaja mnie, wspieraja. O dziwo na tych co liczyłam, zawiedli, a tych co wydawali się obojetni, przyszli pomagac, radzić. Dziękuję Bogu! Córke ziecia mam tez za sobą, więc tragicznie całkiem nie jest, przejde przez to, a potem prościutko jeśli Bóg przyjmie, to do nieba!


www.kryzys.org

tam znajdziesz zrozumienie, może pomoc (są linki do poradni), ale na pewno znajdziesz wsparcie!!

do przejrzenia również: www.sychar.org
inna wspólnota
Gość
2012-04-29 11:52:30
do tego nie wolno mi za to przez 2 lata przychodzić do wspólnoty drogi neokatechum, katechiści kazali mi po 15 latach drogi przezywac teraz misję domową, modlic się za meza w domu, czyli czuję się dodatkowo wygnana o osamotniona, nie rozumiem tego, ale widac tak ma byc


BZDURA! Musisz wyjść do ludzi! Nie możesz być sama!
Nie daj się wciągnąć w samotność!! Diabeł to lubi - lubi wciągać człowieka w rozpacz.

NEOKATECHUMENAT to nie Twoja ścieżka, jak widać.
Zmień ścieżkę!
aga
Gość
2012-04-29 12:20:23
jestem własnie w dołku kryzysowym przed rozwodem z pozwu meza, który po 30 latach małżeństwa opuścił mnie by pozostać w Norwegii na zawsze, ja mu przeszkadzam, ma tam kobiete, do tego nie wolno mi za to przez 2 lata przychodzić do wspólnoty drogi neokatechum, katechiści kazali mi po 15 latach drogi przezywac teraz misję domową, modlic się za meza w domu, czyli czuję się dodatkowo wygnana o osamotniona, nie rozumiem tego, ale widac tak ma byc i cierpię bardzo, ale tak jak piszesz mam szczęście bo mam wiare i nadzieje i przyjaciół, którzy o mnie nie zapominają, odwiedzaja mnie, wspieraja. O dziwo na tych co liczyłam, zawiedli, a tych co wydawali się obojetni, przyszli pomagac, radzić. Dziękuję Bogu! Córke ziecia mam tez za sobą, więc tragicznie całkiem nie jest, przejde przez to, a potem prościutko jeśli Bóg przyjmie, to do nieba!


Dziękuję za taką wspólnotę...jaki obraz Boga tworzy!!! Pan Jezus chodził i jadał ze wszystkimi, nie odrzucał grzeszników!
Neo tylko dla świętych
Gość
2012-04-29 15:27:06
Do Domowego Kościoła też Cię nie przyjmą.
Tak to jest, gdy ludzie związani z Kościołem i działający we wspólnotach czują się lepsi od innych, bo im się życie udało.
o, zgrozo!
Gość
2012-04-29 18:15:37
Do Domowego Kościoła też Cię nie przyjmą.
Tak to jest, gdy ludzie związani z Kościołem i działający we wspólnotach czują się lepsi od innych, bo im się życie udało.

Nie to, że nie przyjmą, ale wyrzucają, gdy np. męża opuści żona. Znam osobiście taki przypadek! To jest zgroza.

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?