Jak Kościół postrzega diabła?

Jak Kościół postrzega diabła?
fot. Jan Kopřiva / Unsplash
RTCK Aleksander Bańka

"Powiedzmy to wprost - oficjalnych dokumentów Kościoła na temat złego ducha nie ma zbyt wiele. Magisterium Kościoła nie poświęciło temu zagadnieniu bardzo dużo uwagi (...). Dlaczego?" - pyta Aleksander Bańka, autor książki "Sekretne życie demonów".

Powiedzmy to wprost - oficjalnych dokumentów Kościoła na temat złego ducha nie ma zbyt wiele. Magisterium Kościoła nie poświęciło temu zagadnieniu bardzo dużo uwagi - i słusznie. Dlaczego? Dlatego że zły duch nie jest wart nadmiernej uwagi. To nie jest ktoś, kim warto szczególnie się interesować i szczególnie zajmować. Nie powinniśmy tego robić przesadnie intensywnie. Te oficjalne orzeczenia Kościoła, którymi dysponujemy, wypowiadają się w kwestii diabła wystarczająco precyzyjnie. Mamy więc kilka ważnych orzeczeń, które jasno nazywają, co powinniśmy przyjąć jako prawdę wiary. Otwierają one również pewną perspektywę dla rozmaitych namysłów teologicznych, dając teologom możliwość głębszej refleksji i interpretacyjnego rozwinięcia pewnych wątków nauczania o złym duchu.

Jednym z najważniejszych dokumentów jest wypowiedź Soboru Laterańskiego IV z 1215 roku. To jest właśnie ten sobór, który wśród innych swych orzeczeń sformułował również wypowiedź na temat aniołów - ich istnienia oraz ich duchowej natury. Warto jednak przytoczyć ją w całości. Najpierw więc ojcowie soborowi ogłaszają: "Całą mocą wierzymy i bez zastrzeżenia wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, który wszechmocną swoją potęgą równocześnie od początku czasu utworzył z nicości jeden i drugi rodzaj stworzeń. Istoty duchowe i materialne, to znaczy aniołów i świat. A na koniec naturę ludzką jakby łączącą te dwa światy złożoną z duszy i ciała". Ta część soborowego nauczania o aniołach została głębiej rozwinięta w książce "Sekretne życie aniołów", nie będziemy się więc nią w tej chwili dłużej zajmować. Z punktu widzenia nauki o złym duchu szczególnie istotna jest bowiem druga część, której wówczas głębiej nie analizowaliśmy, teraz natomiast zajmiemy się nią bliżej. Ojcowie soborowi kontynuują w niej wątek anielski, ogłaszając, co następuje: "Diabeł bowiem i inne złe duchy zostały przez Boga stworzone jako dobre z natury, ale same stały się złymi. Człowiek zaś zgrzeszył za podszeptem diabła".

Mamy zatem do czynienia ze sformułowaniem dość powściągliwym. Sobór ogranicza się do stwierdzenia, że diabeł, jako reprezentant demonicznej społeczności, oraz inne złe duchy są stworzeniami jednego Boga i nie są złe w swej istocie, ale stały się takie na mocy decyzji ich wolnej woli. To wymaga oczywiście pewnego rozwinięcia. Sobór nie precyzuje, jak to się dokonało. Nie została również wyjaśniona natura tej winy ani żaden jej szczegółowy kontekst. Krótka, treściwa wypowiedź Soboru Laterańskiego IV jest zatem otwarta na spekulacje oraz analizy teologów. I faktycznie przez wieki tak się działo. Teolodzy zajmowali się tym tematem przy okazji wielu innych zagadnień - zazwyczaj jednak w związku z refleksją nad naturą aniołów, nad naturą świata, nad grzechem ludzkim czy nad sensem odkupienia. Często wówczas pojawiał się również wątek diabelski.

DEON.PL POLECA

Ważny jest przy tym fakt, że trzymający się katolickiej ortodoksji teolodzy jasno pokazywali, że diabła należy uznać za stworzenie Boże - na początku dobre i pełne wzniosłości, piękna, światła oraz majestatu, które jednak później, na skutek wolnej decyzji swej woli, sprzeniewierzyło się w pewien sposób swej naturze i swemu powołaniu. Odwracając się od prawdy, w której zostało stworzone, zbuntowało się przeciwko Bogu. A zatem źródło zła i egzystencjalna sytuacja złego ducha, w której się znalazł, nie wynika z jego natury, ale jest efektem wyboru. Dlaczego to jest tak ważne? Otóż trzeba podkreślić, że nauczanie katolickich teologów przeciwstawia się mocno upraszczającej, nieprawdziwej wizji świata, do której często się skłaniamy. Chodzi o taki model manichejskiego, dualistycznego  myślenia, zgodnie z którym są jakby dwa światy - dobra i zła - które zmagają się ze sobą, a my nie do końca wiemy, jak ta walka się zakończy. Nawet jeśli wierzymy, że na końcu dobro zatriumfuje, świat zła jest pokazywany jako mroczny, przerażający, potężny, a Bóg - jak ktoś niemal bezradny wobec szalejącej demonicznej potęgi. Takie myślenie ma w sobie wiele z gnostyckich błędów, z herezji i jest głęboko niechrześcijańskie.

Jaki jest główny błąd w tego rodzaju myśleniu o świecie i o działaniu złego ducha? Przede wszystkim - przeakcentowanie jego roli, mocy i niszczycielskich możliwości. Wielu chrześcijan zarażonych gnostyckim myśleniem czyni z diabła kogoś niemal równego Bogu - takiego anty-Boga stającego w opozycji do dobrego Stwórcy. Otóż takie podejście jest z gruntu fałszywe. Szatan, diabeł, zły duch - niezależnie od tego, czy postrzegamy ich jako poszczególnych aniołów upadłych, czy określamy w ten sposób całą demoniczną rzeczywistość - to jedynie stworzenia. Z natury są dobre, stworzone w pewnej naturalnej doskonałości, posiadające światły intelekt i silną wolę, głęboką samoświadomość i określoną osobowość, jednak ze względu na swój wybór - w konsekwencji świadomie podjętej decyzji odrzucenia Boga - dogłębnie moralnie zepsute. To zepsucie nie powoduje, że zły duch stał się jakąś alternatywą dla Boga albo że mógłby w jakikolwiek sposób z Bogiem się równać. Nie, on dalej pozostaje czystym duchem, to znaczy bytem duchowym o duchowości doskonałej, a zatem wolnym od jakichkolwiek materialnych uwarunkowań oraz ograniczeń i podobnym co do natury innym aniołom. Główna różnica polega natomiast na tym, że jest pozbawiony łaski.

Nawet jeśli wierzymy, że na końcu dobro zatriumfuje, świat zła jest pokazywany jako mroczny, przerażający, potężny, a Bóg - jak ktoś niemal bezradny wobec szalejącej demonicznej potęgi. Takie myślenie ma w sobie wiele z gnostyckich błędów, z herezji i jest głęboko niechrześcijańskie.

Jako taki całą swą agresję kieruje przeciwko człowiekowi, ponieważ ani z Bogiem, ani z aniołami błogosławionymi, żyjącymi w świetle Bożej chwały - obdarzonymi łaską, nie może się równać.

Zły duch nie ma więc takiej mocy i potęgi, jakie często pochopnie mu się przypisuje. To nie żaden liczący się przeciwnik Boga. Natomiast prawdą jest, że ma pewne możliwości, aby szkodzić ludziom - jest naszym realnym przeciwnikiem. Paradoksalnie jednak - trzeba to podkreślić - te możliwości otwiera mu nasza wolna wola. Zły duch nie może zrobić nam niczego bez nas. To, czy nam w życiu zaszkodzi, zależy głównie od tego, na ile mu na to pozwolimy. Oto bardzo ważny klucz do tej naszej opowieści. Ważne bowiem, żebyśmy - nabywając określoną wiedzę - nie pozwalali demonowi w naszym życiu na zbyt wiele; żebyśmy nie bali się diabła jako kogoś, kto jest w stanie zrobić nam samowolnie jakąś krzywdę, rozedrzeć nas na kawałki i wepchnąć do piekła. Zły duch nie ma takiej władzy. Powinniśmy zatem, wiedząc o tym, kim on jest i jak działa, lepiej poznać siebie, aby odkryć w sobie te słabe punkty i takie mechanizmy (często nawet na pierwszy rzut oka w naszym życiu wewnętrznym ich nie widzimy), które wikłają nas w grzech i w rozmaite duchowe pułapki. Zły duch często je zastawia, a później wykorzystuje nasz upadek, aby odciągnąć nas od życia z Bogiem, wyrwać ze stanu łaski i pozbawić nieba albo przynajmniej utrudnić drogę do tego celu. To jednak, czy Wielki Przegrany pozostanie przegranym także w naszym życiu, czy - przeciwnie - zwycięży, zależy tylko od nas. Wystarczy nam Bożej pomocy i wsparcia, aby pokonać go w duchowej walce. Żyjąc z Bogiem, jesteśmy na wygranej pozycji. Zwycięstwo jest już w naszych rękach - trzeba tylko w nim wytrwać.

Ta opowieść nie powstała więc po to, żebyśmy się złego ducha bali, ale po to, żebyśmy łatwiej pokonywali go w realiach naszej codzienności. Będziemy więc mówić również o tym, co dotyczy nas samych, naszych rozmaitych uwarunkowań i słabości - głównie po to, byśmy lepiej poznali samych siebie, a przez to odkryli, na jakie rodzaje pokus jesteśmy szczególnie narażeni, czemu nie powinniśmy ulegać i przed czym powinniśmy się chronić. Chodzi bowiem o to, żebyśmy żyli w sposób przyzwoity - jak w jasny dzień, w sposób wolny, szczęśliwy i godny synów Bożych.

Nauka Kościoła dotycząca złego ducha jest spójna - widać to również w orzeczeniach, które powstały jeszcze przed Soborem Laterańskim IV. Ważne dokumenty, choć o nieco mniej istotnej randze niż wypowiedzi soboru, pojawiały się już wcześniej, przed 1215 rokiem, i stworzyły doktrynalne tło dla formuł soborowych. Mam na myśli zwłaszcza orzeczenia I Synodu w Bradze, z 561 roku. Wypowiedzi tego Synodu pochodzą z połowy VI wieku, są więc chronologicznie wcześniejsze niż orzeczenia Soboru Laterańskiego IV. Można powiedzieć, że swoją pełnię zyskują właśnie w świetle rozstrzygnięć soborowych. Co nam mówią?

Interesująca nas formuła brzmi: "Jeżeli ktoś twierdzi, że diabeł nie był najpierw dobrym aniołem stworzonym przez Boga i że natura jego nie była Bożym dziełem, ale twierdzi, że wyłonił się on z ciemności i że nie miał żadnego Stwórcy, że jest początkiem substancji zła, niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych". O co chodzi? Właśnie o to, żebyśmy nie przeceniali możliwości i natury złego ducha. I wszyscy ci, którzy dzisiaj robią ze złego ducha jakąś niemal boską istotę, którzy posługują się często tym, co diabeł mówi na egzorcyzmach i na podstawie tego rodzaju "orędzi" budują swoje nauczania, powinni mocno się zreflektować. To nie jest chrześcijańskie podejście do rzeczywistości duchowej. Zły duch i jego "mądrości" nie powinny być dla chrześcijan żadnym punktem odniesienia. Demon nie ma samodzielnego początku, nie jest żadną substancją zła. Przeciwnie, jest stworzeniem i - jak każde stworzenie - ma swe ograniczenia. Warto je znać, aby nie popadać w przesadny lęk przed demoniczną siłą, ale także po to, aby jej nie bagatelizować i skutecznie chronić się przed tym, w czym może nam zagrażać.

Chrześcijanin powinien żyć w przekonaniu, że zły duch, choć jest w stanie nas kusić, to jednak nie może siłą wydrzeć naszej zgody na zło. On nie może zgodzić się na nieprawość w naszym życiu za nas, nie może nas omamić, związać i zniewolić bez naszego przyzwolenia.

Dlatego papież Paweł VI, nauczając o złym duchu, mówi o tajemniczej i przerażającej rzeczywistości, podkreślając zarazem: "Oddala się od nauczania biblijnego i kościelnego ten, kto odmawia uznania jej [tej rzeczywistości demonicznej] za istniejącą lub kto przypisuje jej samoistny początek, uznając, że nie zawdzięcza ona, tak jak każde stworzenie, swojego powstania Bogu, albo określa ją jako pseudorzeczywistość pojęciową i fantastyczną personifikacji nieznanych przyczyn naszych nieszczęść". Z papieskiego nauczania wynika, że nie jest właściwe ani traktowanie złego ducha jako samodzielnej siły, która zwalcza tych, którzy do Boga należą, ani traktowanie diabła wyłącznie jako nieokreślonej personifikacji naszych namiętności - figury literackiej. Obie drogi są błędne i wszyscy powinniśmy to ostrzeżenie papieża wziąć sobie mocno do serca.

Wiara poucza nas, że zły duch -  znowu  odwołam się do słów Pawła  VI - to "żywa, zdeprawowana i deprawująca istota". Z kimś takim mamy do czynienia. Ale autentyczna wiara w Boga daje nam także pewność, że moc złego ducha nie może przekroczyć narzuconych mu granic. Chrześcijanin powinien żyć w przekonaniu, że zły duch, choć jest w stanie nas kusić, to jednak nie może siłą wydrzeć naszej zgody na zło. On nie może zgodzić się na nieprawość w naszym życiu za nas, nie może nas omamić, związać i zniewolić bez naszego przyzwolenia.

Przede wszystkim jednak - i to jest najważniejsze - wiara otwiera nasze serce na modlitwę i pozwala nam ufać, że w relacji z Bogiem - gdy budujemy z Nim więź - już możemy przeżywać zwycięstwo nad złem i dzieje się to właśnie dzięki potędze Boga. Mocą krwi Chrystusa, mocą Jego męki, śmierci i zmartwychwstania dokonało się już definitywne zwycięstwo nad złem, a zły duch jest Wielkim Przegranym. On już przegrał, czyli nie może odwrócić losów zbawienia; nie może zrobić niczego nieprzewidywalnego, co zniweczyłoby plan Boga dla świata. Może jednak odebrać nam zbawienie - pod warunkiem że mu na to pozwolimy, że się na to zgodzimy. I o to właśnie toczy się cała batalia - żebyśmy się na jego propozycje nie godzili.

Fragment książki Aleksandra Bańki "Sekretne życie demonów".

 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Aleksander Bańka

Ta walka jest już wygrana

Opowieść o Wielkim Przegranym

Sekretne życie demonów to naturalna kontynuacja Sekretnego życia aniołów. Gdzieś między rzeczywistością anielską a rzeczywistością niebiańską, do której zmierzamy, jest wymiar duchowej walki, którą każdy z...

Skomentuj artykuł

Jak Kościół postrzega diabła?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.