Rząd Iranu nie akceptuje obrażania Carli Bruni

PAP / apio

(fot. Remi Jouan/wikipedia.com)

ZOBACZ TAKŻE

Rząd Iranu nie akceptuje obraźliwych określeń, użytych przez niektóre irańskie media, wobec żony prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego, Carli Bruni - oświadczył we wtorek rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Iranu Ramin Mehmanparast.

 

W sobotę irański ultrakonserwatywny dziennik "Kajchan" napisał, że Bruni jest "prostytutką", a jej życie jest "niemoralne" po tym, jak ujęła się za skazaną na śmierć przez ukamienowanie Iranką Sakineh Mohamadi Asztiani.

 

- Islamska Republika Iranu nie akceptuje obraźliwych określeń kierowanych do przedstawicieli innych państw - powiedział rzecznik MSZ poproszony podczas cotygodniowego briefingu prasowego o komentarz.

 

Mehmanparast wyraził nadzieję, że "wszystkie media będą na to zwracały uwagę". - Możemy krytykować wrogą politykę pewnych krajów lub zachowanie przedstawicieli tych państw i wyrażać nasz sprzeciw, lecz nie należy używać przy tym słów obraźliwych. To jest niewłaściwe - ocenił rzecznik.

 

Po sobotniej publikacji "Kajchana" zatytułowanej "Francuskie prostytutki przyłączają się do wrzawy wywołanej przez obrońców praw człowieka", w podobnym duchu do aktywności Bruni odniosły się w poniedziałek inne media irańskie.

 

Na rządowej stronie internetowej inn.ir napisano: "Zachodnie media, podając szczegóły jej wielu niemoralnych czynów z przeszłości, milcząco potwierdziły, że (Carla Bruni) zasługuje na ten przydomek". "Czyny (Carli Bruni popełnione) w przeszłości jasno pokazują, dlaczego ta amoralna kobieta poparła kobietę skazaną za cudzołóstwo i udział w zabójstwie swego męża".

 

W zeszłym tygodniu Pierwsza Dama Francji wystąpiła w obronie skazanej Iranki. W liście opublikowanym na stronie internetowej francuskiego publicysty Bernarda-Henri'ego Levy'ego (znanego jako BHL) "La regle du jeu" napisała: "Mój mąż zaangażuje się w Pani sprawę, Francja Pani nie zostawi. Jak można milczeć wobec takiego wyroku na Panią? Po co przelewać Pani krew, pozbawiać dzieci ich matki? Tylko dlatego, że żyła Pani i kochała, dlatego, że jest Pani kobietą, że jest Iranką?".

 

Oprócz małżonki prezydenta Sarkozy'ego listy do skazanej na śmierć Iranki i apele o niewykonywanie okrutnej kary wystosowało wiele francuskich osobistości, w tym były prezydent Valery Giscard d'Estaing i burmistrz Paryża Bertrand Delanoe.

 

43-letnia Asztiani, matka dwójki dzieci, została skazana w 2006 roku przez sąd irański na ukamienowanie. Władze w Teheranie twierdzą, że kobiecie udowodniono zdradę małżeńską, a także współudział w zabójstwie męża. Amnesty International i adwokaci są przekonani, że ten ostatni zarzut został "dorzucony" później przez władze dla usprawiedliwienia okrutnej kary.

 

Pod naciskiem międzynarodowej opinii publicznej władze Iranu poinformowały w lipcu, że odstąpią od stracenia Asztiani przez ukamienowanie. Teraz jednak utrzymują, że kobieta została skazana za udział w zamordowaniu swego męża, a więc wciąż grozi jej kara śmierci.

 

W sobotę irańskie MSZ poinformowało, że w sprawie Asztiani nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja, zaznaczając, że zastosowanie kary zostało zawieszone, a wyrok jest rozpatrywany.

 

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

Komentarze użytkowników (0)

Dodaj komentarz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?