W Sejmie o aferze hazardowej

PAP / zylka

(fot. PAP/Paweł Kula)

ZOBACZ TAKŻE

W czwartek po godz. 9 Sejm wznowił posiedzenie. Posłowie wysłuchają informacji rządu na temat prac nad projektem zmian w ustawie o grach i zakładach wzajemnych. Przedstawi ją premier Donald Tusk, który przed godz. 9 przyjechał do Sejmu.

 

Wniosek o taką informację w związku z tzw. aferą hazardową - w której chodzi o podejrzenie nielegalnego lobbingu - złożył klub PO. W efekcie całej sprawy stanowiska stracili już Mirosław Drzewiecki (ministra sportu) i Zbigniew Chlebowski (szefa klubu PO). Obaj mieli lobbować w interesie firm hazardowych.

 

W środę premier poinformował o dalszych zmianach w rządzie, z którego odejdą: wicepremier, szef MSWiA Grzegorz Schetyna (ma zostać szefem klubu PO), minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. Kancelarię premiera opuszczą też współpracownicy premiera: Paweł Graś, Sławomir Nowak, Rafał Grupiński, którzy - jak zapowiedział Tusk - mają wspierać Schetynę w pracy w Sejmie.

  

Boni zamiast Tuska

 

Według zapowiedzi informację na temat prac legislacyjnych nad projektem zmian w ustawie o grach i zakładach wzajemnych miał przedstawić premier Donald Tusk. Boni powiedział jednak, że szef rządu zabierze głos w dalszej części dyskusji, będzie - jak dodał - odpowiadał na pytania i zabierał głos. Premier jest w Sejmie, przysłuchuje się wystąpieniu Boniego.

 

Rozpoczynając swoje przemówienie Boni powiedział, że w polityce, tak jak w życiu, słabości i błędy trafiają na podatny grunt, a jego zadaniem jest odpowiedź na pytanie, czy w tzw. aferze hazardowej taki podatny grunt na przekroczenie standardów istniał.

 

- Panie premierze w imieniu wielu osób, administracji tego rządu, chcę pana zapewnić, że odzyskamy zaufanie - tak minister w kancelarii premiera Michał Boni zakończył swoje wystąpienie w czwartek w Sejmie, gdzie przedstawiał informację o przebiegu prac nad projektem zmian w tzw. ustawie hazardowej.

 

- Naszym zadaniem jest odbudowanie zaufania - dodał Boni.

 

Minister przywołał słowa Abrahama Lincolna, który powiedział, że polityk jest odpowiedzialny za statek, a nie za falę. Tłumaczył, że właśnie dlatego polityk musi dbać, by mimo burz, a niekiedy groźniej ciszy na ocenach, tak sterować statkiem, aby dotrzeć do celu.

 

- I to dlatego z myślą o takim celu, o odpowiedzialności za statek, w tej sprawie trzeba wszystko wyjaśnić, rzetelnie, spokojnie, z pokorą wobec faktów, dogłębnie, aż do bólu - jak mówi potoczne określenie, ale i do tej radości, jaka płynie z uzyskania prawdy. Wtedy dopiero buduje się fundament zaufania - podkreślił Boni.

 

Boni powtórzył, że ważną miarą odpowiedzialności w polityce jest umiejętność wyciągania wniosków i uczenia się na błędach. - Inaczej będziemy krzyczeć na siebie wzajemnie, a ta lekcja nie zostanie odrobiona - mówił. Zapowiedział m.in. zmiany w regulaminie prac Rady Ministrów.

 

W dużej części swojego wystąpienia Boni przedstawiał kalendarium prac nad projektem zmian w ustawie o grach, m.in. uszczegóławiał informacje z kalendarium, które już wcześniej kancelaria premiera opublikowała na swojej stronie internetowej.

 

Kempa do premiera: "Proponujemy panu pokój"

 

- Panie premierze w trosce o dobro ojczyzny i pomyślność obywateli proponujemy panu pokój, a w zamian chcemy tylko prawdę - powiedziała w czwartek posłanka PiS Beata Kempa podczas debaty nad informacją na temat prac legislacyjnych nad projektem zmian w ustawie o grach i zakładach wzajemnych.

 

Kempa oceniła, że wybuch afery hazardowej to "trudny i smutny moment" dla Polski.

 

Podkreśliła, że chciała zadać premierowi wiele pytań, ale zrezygnowała po tym jak Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo ws. afery hazardowej, w którym powinien - w jej opinii - zeznawać Donald Tusk. - Nie chcę stawiać premiera w niewygodnej sytuacji. Najpierw musi być przede wszystkim przesłuchany przez prokuratora. Musi się zastanowić co powie w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie - podkreśliła.

 

Kempa zapowiedziała, że prześle premierowi kalendarium ws. prac rządu PiS nad tzw. ustawą hazardową. Wyjaśniała także dlaczego wówczas CBA nie prowadziła działań w tej sprawie. - Ponieważ politycy z otoczenia premiera Jarosława Kaczyńskiego nie kontaktowali się z baronami hazardu. Nie rozmawiali przez telefony komórkowe w sprawie nowelizacji ustawy o grach hazardowych - zaznaczyła.

"Nasze działania były jasne i transparentne" - dodała.

 

Kempa powiedziała również, że tylko prawomocny wyrok sądu może pozbawić stanowiska szefa CBA Mariusza Kamińskiego. W środę premier rozpoczął procedurę jego odwołania.

  

Żelichowski: "PSL nie zabiera głosu w debacie"

 

Żaden z posłów PSL nie zabrał głosu w debacie. Szef klubu ludowców Stanisław Żelichowski tłumaczył, że jeśli wkrótce ma zostać powołana komisja śledcza w tej sprawie, to debata nie ma sensu i PSL nie chce w niej uczestniczyć.

 

Zaznaczył, że on sam jak i inni posłowie Stronnictwa są obecni na sali plenarnej i obserwują jak radzą sobie politycy PO. Zadeklarował, że jeśli Platforma będzie potrzebowała wsparcia w Sejmie, dostanie je od PSL.

 

- Zasady w polityce są takie: jak pływają - to się podaje rękę, jak toną - to pod lód - dodał.

  

"Informacja Boniego jak rozkład pociągów do Wrocławia"

 

- Informacja rządu o pracach nad ustawą o grach przedstawiona przez ministra Michała Boniego, była jak "rozkład jazdy pociągów"; "tylko, że wszystkie te pociągi jadą do Wrocławia - oświadczył w czwartek w Sejmie wiceszef klubu Lewicy Marek Wikiński.

 

Jak zaznaczył, afera hazardowa i wszystko co się wokół niej działo w ostatnich dniach, łącznie z dymisjami w rządzie "to doskonałe podsumowanie dwóch lat rządów PO". - To w zasadzie Platforma w pigułce - podkreślił poseł.

 

Jego zdaniem celem "ścięcia ministerialnych głów" było wyłącznie zadowolenie opinii publicznej, które potem przenosi się na sondażowe słupki. - Pan, panie premierze naprawdę zakłada, że Polacy są aż tak naiwni? - pytał Wikiński szefa rządu.

 

Według niego zmiany w rządzie "to nic innego jak proste wykonanie poleceń speców od reklamy, którzy przez ostatnie kilka dni nerwowo naradzali się w kancelarii premiera. - Wymyślili ucieczkę do przodu, która ma zmylić opinię publiczną i zamknąć usta opozycji - zaznaczył. Dodał też, że to ich dziełem jest zmiana "polityki miłości" na "politykę wojny".

 

- Zamiast zmierzyć się z realnym problemem i doprowadzić do jak najszybszego wyjaśnienia kompromitującej afery hazardowej szef rządu rozpoczął kolejny radosny taniec strusia w piaskownicy. Taniec, który ma doprowadzić Donalda Tuska do prezydentury. Ale w ten sposób panie premierze nie dojedzie pan do Pałacu Prezydenckiego, co najwyżej do popularnego show w telewizji - powiedział wiceszef klubu Lewicy.

 

Zdaniem Wikińskiego tzw. afera hazardowa to "kolejna zadyma w prawicowej rodzinie". Tyle że tym razem "PO chce się bić z PiS w Sejmie" i dlatego premier odesłał tam najlepszych ludzi - zauważył. - Co tam rząd, co tam kierowanie sprawami kraju. Przecież trzeba naparzać się w Sejmie. Panie premierze, cztery lata zabijacie się już z PiS. Co ma z tego Polska i Polacy? - pytał poseł.

 

Wikiński przypomniał też, że CBA, które teraz rząd oskarża o polityczną prowokację, to "dziecko PO". - Spłodziliście je razem z PiS. I to nie jest in vitro, bo w in vitro nie wierzycie. To się stało tutaj. Na tej sali i na oczach wszystkich Polaków. Przestrzegaliśmy was wielokrotnie, że wydajecie na świat potwora - podkreślił.

 

Jego zdaniem wymiana szefa CBA Mariusza Kamińskiego to tylko półśrodek, gdyż potrzebne są rozwiązania systemowe. Dlatego, jak zaznaczył, SLD zgłosi projekt zmian ustawy o CBA. - Zmieńmy prawo na lepsze. Zmieńmy to razem - apelował Wikiński do Tuska.

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

Komentarze użytkowników (0)

Dodaj komentarz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?