Nauczyciele mówią, że teraz jest gorzej: dzieci jakby głupsze, a i rodzice od nich nie są lepsi – bezczelni i pretensjonalni. Zamiast wymagać od dzieci, załatwiają im różnego rodzaju zaświadczenia o dysfunkcjonalności, a w konsekwencji te problemy wyłącznie utrwalają. Szkoła gubi się pomiędzy uczeniem a wychowaniem, i właściwie ani jednego, ani drugiego dobrze nie robi. Kolejne reformy edukacji wcale nie mają na uwadze dobra uczniów, ale doraźne cele polityczne. Słowem – edukacyjny bałagan. Czy w PRL-u było lepiej?
Nauczyciele mówią, że teraz jest gorzej: dzieci jakby głupsze, a i rodzice od nich nie są lepsi – bezczelni i pretensjonalni. Zamiast wymagać od dzieci, załatwiają im różnego rodzaju zaświadczenia o dysfunkcjonalności, a w konsekwencji te problemy wyłącznie utrwalają. Szkoła gubi się pomiędzy uczeniem a wychowaniem, i właściwie ani jednego, ani drugiego dobrze nie robi. Kolejne reformy edukacji wcale nie mają na uwadze dobra uczniów, ale doraźne cele polityczne. Słowem – edukacyjny bałagan. Czy w PRL-u było lepiej?
Powoli dobiega końca sierpień, który ze starych, dobrych PRL-owskich czasów zapamiętaliśmy jako miesiąc trzeźwości. Nie miał on wprawdzie tej rangi co czas trzeźwości w Wielkim Poście, ale i tak w niektórych środowiskach traktowany był jak prawdziwa świętość. Zachowanie abstynencji w tym miesiącu urosło wręcz do rangi manifestacji przynależności do Kościoła. Co z tego zostało do naszych czasów?
Powoli dobiega końca sierpień, który ze starych, dobrych PRL-owskich czasów zapamiętaliśmy jako miesiąc trzeźwości. Nie miał on wprawdzie tej rangi co czas trzeźwości w Wielkim Poście, ale i tak w niektórych środowiskach traktowany był jak prawdziwa świętość. Zachowanie abstynencji w tym miesiącu urosło wręcz do rangi manifestacji przynależności do Kościoła. Co z tego zostało do naszych czasów?
W połowie lat 90. studiowałem w Rzymie. Patrząc wtedy na Włochów, skądinąd bardzo sympatycznych ludzi, nie mogłem się nadziwić ich sympatii do lewicowych ideologii i powodzeniu, jakie wtedy miała tamtejsza Partito Comunista. Tłumaczyłem sobie jednak, że jest to tylko polityczna zabawa, bo gdyby przyszło im żyć pod takimi rządami, szybko zmieniliby zdanie. Od tamtego czasu minęło kilka dekad. U nas nastały nowe czasy. Nie mogę się jednak nadziwić, z jaką nostalgią sami zaczęliśmy wspominać PRL.
W połowie lat 90. studiowałem w Rzymie. Patrząc wtedy na Włochów, skądinąd bardzo sympatycznych ludzi, nie mogłem się nadziwić ich sympatii do lewicowych ideologii i powodzeniu, jakie wtedy miała tamtejsza Partito Comunista. Tłumaczyłem sobie jednak, że jest to tylko polityczna zabawa, bo gdyby przyszło im żyć pod takimi rządami, szybko zmieniliby zdanie. Od tamtego czasu minęło kilka dekad. U nas nastały nowe czasy. Nie mogę się jednak nadziwić, z jaką nostalgią sami zaczęliśmy wspominać PRL.