Wspólnota Kościoła składa się z ludzi, którzy różnią się charakterami, doświadczeniami i talentami. Każdy z nas ma jednak swoje miejsce i powołanie, które warto rozwijać w codziennym życiu. Nie musimy być idealni ani wyjątkowi, by dawać świadectwo wiary. Ważne, byśmy potrafili dostrzegać obecność Boga w swoim życiu, dzielić się tym z innymi i wspierać się nawzajem na drodze, którą wspólnie podążamy.
Wspólnota Kościoła składa się z ludzi, którzy różnią się charakterami, doświadczeniami i talentami. Każdy z nas ma jednak swoje miejsce i powołanie, które warto rozwijać w codziennym życiu. Nie musimy być idealni ani wyjątkowi, by dawać świadectwo wiary. Ważne, byśmy potrafili dostrzegać obecność Boga w swoim życiu, dzielić się tym z innymi i wspierać się nawzajem na drodze, którą wspólnie podążamy.
Przyszłości Kościoła nie da się zaplanować inaczej jak tylko w sposób, w jaki Jezus ją przeprowadza. To nie nasza przemyślność, skuteczność i operatywność. Działanie Boga wychodzi od mniejszości, nierzadko jakby w ukryciu, ale przez to prowokuje ludzi do wiary na przekór pozorom.
Przyszłości Kościoła nie da się zaplanować inaczej jak tylko w sposób, w jaki Jezus ją przeprowadza. To nie nasza przemyślność, skuteczność i operatywność. Działanie Boga wychodzi od mniejszości, nierzadko jakby w ukryciu, ale przez to prowokuje ludzi do wiary na przekór pozorom.
Pan nie boi się dokonywać znaków w szabat, nauczając w synagodze, bo to jest prawdziwy znak wskazujący na wolę zbawczą Boga wobec wszystkiego, co nas pęta. Słowo użyte przez Łukasza w tej perykopie oznacza niemoc, słabość fizyczną, duchowe wyczerpanie i brak chęci do życia. To nie tylko cierpienie, ale skulenie, deformująca artroza, która nie pozwala się wyprostować i podnieść głowy.
Pan nie boi się dokonywać znaków w szabat, nauczając w synagodze, bo to jest prawdziwy znak wskazujący na wolę zbawczą Boga wobec wszystkiego, co nas pęta. Słowo użyte przez Łukasza w tej perykopie oznacza niemoc, słabość fizyczną, duchowe wyczerpanie i brak chęci do życia. To nie tylko cierpienie, ale skulenie, deformująca artroza, która nie pozwala się wyprostować i podnieść głowy.
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje podziały między ludźmi, także w rodzinach. Jest to obraz czasów ostatecznych. Choć zło przenika do naszego życia, nawet wśród najbliższych, zostanie ostatecznie zwyciężone w czasach mesjańskich. Ich znakiem jest Eucharystia, która wszczepia nas w tajemnicę Jezusa, przeprowadza przez rozdarcia i udręki oraz prowadzi do nowego życia.
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje podziały między ludźmi, także w rodzinach. Jest to obraz czasów ostatecznych. Choć zło przenika do naszego życia, nawet wśród najbliższych, zostanie ostatecznie zwyciężone w czasach mesjańskich. Ich znakiem jest Eucharystia, która wszczepia nas w tajemnicę Jezusa, przeprowadza przez rozdarcia i udręki oraz prowadzi do nowego życia.
Każdy z nas otrzymał od Boga dary. Jak zatem traktujemy to, co zostało nam powierzone: jako wyraz Bożej miłości czy ciężar, który nas przytłacza? Czy potrafimy dostrzec w Bożych darach powód do wdzięczności i szansę, by czynić dobro?
Każdy z nas otrzymał od Boga dary. Jak zatem traktujemy to, co zostało nam powierzone: jako wyraz Bożej miłości czy ciężar, który nas przytłacza? Czy potrafimy dostrzec w Bożych darach powód do wdzięczności i szansę, by czynić dobro?
Królestwo przychodzi, jeśli wierzący żyje Eucharystią. Na tym polega czuwanie. To jest zadanie, jakie zostało wyznaczone każdemu z uczniów Chrystusa. Ale czas oczekiwania na Niego jest wymagający. Można doświadczać entuzjazmu, ale i zmęczenia; gorliwości i zniecierpliwienia długim oczekiwaniem.
Królestwo przychodzi, jeśli wierzący żyje Eucharystią. Na tym polega czuwanie. To jest zadanie, jakie zostało wyznaczone każdemu z uczniów Chrystusa. Ale czas oczekiwania na Niego jest wymagający. Można doświadczać entuzjazmu, ale i zmęczenia; gorliwości i zniecierpliwienia długim oczekiwaniem.
Jezus przestrzega, by nie budować swego życia na fundamencie posiadania. Rzeczy nie dają życia. Są grzęzawiskiem, w które się zapadamy i często nie jesteśmy w stanie się uwolnić o własnych siłach.
Jezus przestrzega, by nie budować swego życia na fundamencie posiadania. Rzeczy nie dają życia. Są grzęzawiskiem, w które się zapadamy i często nie jesteśmy w stanie się uwolnić o własnych siłach.
Słowa i czyny innych mogą wystawiać naszą wiarę na próbę, wywoływać ból i zniechęcenie. Łatwo wtedy zapomnieć o własnej odpowiedzialności za relację z Bogiem. Tymczasem nawet w trudnych sytuacjach jesteśmy wezwani do naśladowania Chrystusa i wytrwałości w wierze.
Słowa i czyny innych mogą wystawiać naszą wiarę na próbę, wywoływać ból i zniechęcenie. Łatwo wtedy zapomnieć o własnej odpowiedzialności za relację z Bogiem. Tymczasem nawet w trudnych sytuacjach jesteśmy wezwani do naśladowania Chrystusa i wytrwałości w wierze.
Dzisiejsza Ewangelia zachęca nas do stawania w prawdzie. Jezus ubolewa nad zatwardziałością serca tych, którzy uważają się za sprawiedliwych, a jednocześnie podstępują niekonsekwentnie. Często łatwiej nam traktować własne zobowiązania, a surowiej oceniać innych. Tymczasem wymagania powinniśmy najpierw skierować do samych siebie, a dopiero potem, z łagodnością i wyrozumiałością, do innych.
Dzisiejsza Ewangelia zachęca nas do stawania w prawdzie. Jezus ubolewa nad zatwardziałością serca tych, którzy uważają się za sprawiedliwych, a jednocześnie podstępują niekonsekwentnie. Często łatwiej nam traktować własne zobowiązania, a surowiej oceniać innych. Tymczasem wymagania powinniśmy najpierw skierować do samych siebie, a dopiero potem, z łagodnością i wyrozumiałością, do innych.
Często utyskujemy, że nie mamy jasnych i wyraźnych znaków Bożej interwencji w nasze życie. A jednocześnie jesteśmy tak mocno skoncentrowani na swoich wyobrażeniach, tak przywiązani do własnych interpretacji, że nie zauważamy tego, co Bóg czyni dla nas i wokół nas. Najważniejsze są jednak nie znaki, oczekiwanie nadzwyczajnych interwencji Boga, ale wiara.
Często utyskujemy, że nie mamy jasnych i wyraźnych znaków Bożej interwencji w nasze życie. A jednocześnie jesteśmy tak mocno skoncentrowani na swoich wyobrażeniach, tak przywiązani do własnych interpretacji, że nie zauważamy tego, co Bóg czyni dla nas i wokół nas. Najważniejsze są jednak nie znaki, oczekiwanie nadzwyczajnych interwencji Boga, ale wiara.
Podziwiamy świętych, wzruszamy się ich historiami i prosimy ich o wstawiennictwo. Ale czy sama fascynacja ludźmi bliskimi Bogu wystarczy, by naprawdę za Nim pójść? Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że między zachwytem a autentyczną wiarą jest ważna droga do przebycia. Sprawdź, co może pomóc ci zrobić kolejny krok.
Podziwiamy świętych, wzruszamy się ich historiami i prosimy ich o wstawiennictwo. Ale czy sama fascynacja ludźmi bliskimi Bogu wystarczy, by naprawdę za Nim pójść? Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że między zachwytem a autentyczną wiarą jest ważna droga do przebycia. Sprawdź, co może pomóc ci zrobić kolejny krok.
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam, że pragnienie Boga jest zarówno darem, jak i zadaniem. Pragnienie stanowi ważną część naszego życia – jest szczególnym darem, który pozwala nam w pełni stawać się ludźmi oraz otwiera nasze serca na spotkanie z Nieskończonym.
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam, że pragnienie Boga jest zarówno darem, jak i zadaniem. Pragnienie stanowi ważną część naszego życia – jest szczególnym darem, który pozwala nam w pełni stawać się ludźmi oraz otwiera nasze serca na spotkanie z Nieskończonym.
Jak modlić się do Boga? Uczniowie sami proszą Jezusa, by ich tego nauczył. Odpowiada im słowami modlitwy „Ojcze nasz”, ale pokazuje też, że modlitwa jest przede wszystkim relacją. Możemy przychodzić do Boga z tym, co przeżywamy, naszymi potrzebami, słabościami i pragnieniami, ufając Mu jak dzieci swojemu Ojcu.
Jak modlić się do Boga? Uczniowie sami proszą Jezusa, by ich tego nauczył. Odpowiada im słowami modlitwy „Ojcze nasz”, ale pokazuje też, że modlitwa jest przede wszystkim relacją. Możemy przychodzić do Boga z tym, co przeżywamy, naszymi potrzebami, słabościami i pragnieniami, ufając Mu jak dzieci swojemu Ojcu.
Nie wystarczy znać prawdy wiary. Trzeba wzrastać w rozumieniu tego, co Bóg czyni w naszym sercu. Także nasza codzienna praktyka życia religijnego musi być uaktualniana do przeżywanych doświadczeń, okoliczności, nowego rozumienia wyzwań i odczytywania Bożych znaków, jakie On nam zsyła. Nasza wiara na każdym etapie życia musi dojrzewać.
Nie wystarczy znać prawdy wiary. Trzeba wzrastać w rozumieniu tego, co Bóg czyni w naszym sercu. Także nasza codzienna praktyka życia religijnego musi być uaktualniana do przeżywanych doświadczeń, okoliczności, nowego rozumienia wyzwań i odczytywania Bożych znaków, jakie On nam zsyła. Nasza wiara na każdym etapie życia musi dojrzewać.
O tym, co jest nie tak z Kościołem, potrafię rozmawiać długo. Przykłady, nazwiska, pomysły na zmiany. Zdaje mi się niekiedy, że dobrze wiem, kto powinien się nawrócić i co powinno być inaczej. Dzisiejsze słowo też pyta o Kościół. Ale nie pozwala mi zatrzymać się wyłącznie na cudzym życiu, lecz pyta o moje. Co zrobiłem z tym, co Bóg mi powierzył? Co stało się ze słowami Jezusa, którego tyle razy słuchałem? Czy cokolwiek się we mnie zmieniło?
O tym, co jest nie tak z Kościołem, potrafię rozmawiać długo. Przykłady, nazwiska, pomysły na zmiany. Zdaje mi się niekiedy, że dobrze wiem, kto powinien się nawrócić i co powinno być inaczej. Dzisiejsze słowo też pyta o Kościół. Ale nie pozwala mi zatrzymać się wyłącznie na cudzym życiu, lecz pyta o moje. Co zrobiłem z tym, co Bóg mi powierzył? Co stało się ze słowami Jezusa, którego tyle razy słuchałem? Czy cokolwiek się we mnie zmieniło?
Dzisiejsza Ewangelia, opowiadająca o posłaniu siedemdziesięciu dwóch uczniów, przypomina, że każdy z nas jest zaproszony do udziału w misji. Nie można pozostawać wobec niej obojętnym – dystansując się od niej, tracimy swoją tożsamość ucznia i świadka.
Dzisiejsza Ewangelia, opowiadająca o posłaniu siedemdziesięciu dwóch uczniów, przypomina, że każdy z nas jest zaproszony do udziału w misji. Nie można pozostawać wobec niej obojętnym – dystansując się od niej, tracimy swoją tożsamość ucznia i świadka.
Możemy szczerze pragnąć naśladować Jezusa, a jednocześnie kurczowo trzymać się ograniczających nas przekonań. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że pójście za Nim wymaga odwagi, by odrzucić pokusy związane z posiadaniem, władzą i własnym wizerunkiem.
Możemy szczerze pragnąć naśladować Jezusa, a jednocześnie kurczowo trzymać się ograniczających nas przekonań. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że pójście za Nim wymaga odwagi, by odrzucić pokusy związane z posiadaniem, władzą i własnym wizerunkiem.
Jeśli nie naśladujemy Pana, który jest Barankiem ofiarnym, a nadmierną wagę przypisujemy sobie albo wspólnocie, odpadamy od jedności z Chrystusem. Jedność Kościoła to przynależność do Pana, a nie do konkretnej wspólnoty. Jeśli nie jesteśmy zapatrzeni w Niego, nie należymy do wspólnoty Kościoła.
Jeśli nie naśladujemy Pana, który jest Barankiem ofiarnym, a nadmierną wagę przypisujemy sobie albo wspólnocie, odpadamy od jedności z Chrystusem. Jedność Kościoła to przynależność do Pana, a nie do konkretnej wspólnoty. Jeśli nie jesteśmy zapatrzeni w Niego, nie należymy do wspólnoty Kościoła.
Ktoś prosi mnie o pomoc, a ja odpowiadam szybko, prawie odruchowo: „Jasne, zrobię to”. I szczerze w tym momencie tak myślę. A potem mija dzień, mija tydzień… i okazuje się, że to „zrobię” było tylko słowem rzuconym na wiatr, bo znalazły się ważniejsze sprawy – moje sprawy. Czasami jednak zachowuję się dokładnie odwrotnie: najpierw warczę, że nie mam czasu, że nie dam rady, że to nie moje zmartwienie, a potem – po namyśle, na chłodno – po prostu to robię. Jezus w dzisiejszej Ewangelii stawia przed nami właśnie takie dwie postawy i pyta: „Co myślicie?” (Mt 21,28).
Ktoś prosi mnie o pomoc, a ja odpowiadam szybko, prawie odruchowo: „Jasne, zrobię to”. I szczerze w tym momencie tak myślę. A potem mija dzień, mija tydzień… i okazuje się, że to „zrobię” było tylko słowem rzuconym na wiatr, bo znalazły się ważniejsze sprawy – moje sprawy. Czasami jednak zachowuję się dokładnie odwrotnie: najpierw warczę, że nie mam czasu, że nie dam rady, że to nie moje zmartwienie, a potem – po namyśle, na chłodno – po prostu to robię. Jezus w dzisiejszej Ewangelii stawia przed nami właśnie takie dwie postawy i pyta: „Co myślicie?” (Mt 21,28).
Czasem łatwiej powiedzieć „tak”, niż naprawdę zrobić to, o co ktoś nas prosi. Innym razem pierwsza reakcja brzmi „nie”, ale po chwili coś w nas pęka i decydujemy się zmienić zdanie. Dzisiejsza Ewangelia stawia niewygodne pytanie: czy potrafimy przyznać, że się pomyliliśmy i pozwolić Bogu zmienić nasze spojrzenie?
Czasem łatwiej powiedzieć „tak”, niż naprawdę zrobić to, o co ktoś nas prosi. Innym razem pierwsza reakcja brzmi „nie”, ale po chwili coś w nas pęka i decydujemy się zmienić zdanie. Dzisiejsza Ewangelia stawia niewygodne pytanie: czy potrafimy przyznać, że się pomyliliśmy i pozwolić Bogu zmienić nasze spojrzenie?