Obama o redukcji arsenałów nuklearnych

Obama o redukcji arsenałów nuklearnych
(fot. PAP/EPA/TANNEN MAURY)
PAP/ ad

Administracja Obamy planuje dalsze redukcje amerykańskiego arsenału nuklearnego. Wizja świata bez broni atomowej pozostaje bliska prezydentowi od początku jego rządów, ale wiele zależy tu od postawy Rosji, gdyż USA nie zdecydują się na cięcia jednostronne.

O zamierzonych cięciach broni nuklearnej Barack Obama wspomniał w swoim wygłoszonym we wtorek Orędziu o Stanie Państwa, choć nie podał żadnych liczb. Według "New York Timesa" chodzi o zmniejszenie liczby głowic atomowych do 1000. Obecnie USA posiadają ich około 1700.

"Plan prezydenta ma sens, ponieważ Stany Zjednoczone posiadają więcej broni jądrowej niż jej potrzebują, a modernizacja obecnego arsenału będzie kosztowna. Poza tym propozycja Obamy poprawia nasz wizerunek na arenie międzynarodowej" - powiedział PAP były podsekretarz stanu w Pentagonie Lawrence Korb, obecnie ekspert w waszyngtońskim Center for American Progress.

Ostatni układ START z Rosją (o redukcji strategicznej, czyli międzykontynentalnej, broni atomowej), ratyfikowany przez Senat USA pod koniec 2009 r., zobowiązuje oba kraje do zmniejszenia ich arsenałów do ok. 1550 głowic do 2018 r.

Jak uważa ekspert ds. zbrojeniowych z Brookings Institution Steve Pifer, do dalszej redukcji mogłoby dojść w drodze nowego traktatu, albo nowelizacji wspomnianego układu START, ale jest to mało prawdopodobne.

"Senat najprawdopodobniej nie ratyfikuje nowego traktatu z Rosją. Już ze STARTEM były wielkie trudności, więc wyjściem byłoby nieformalne porozumienie w tej sprawie dwóch prezydentów: Baracka Obamy i Władimira Putina" - powiedział PAP Pifer.

Plany administracji potwierdziła w czwartek odpowiedzialna w Departamencie Stanu za kwestie kontroli zbrojeń Rose Gotemoeller. W marcu do Moskwy wybiera się doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Tom Donilon, który wśród innych propozycji zmierzających do poprawy stosunków amerykańsko-rosyjskich przedstawi także inicjatywę cięć nuklearnych. Ma ona też zostać zaprezentowana na szczycie mocarstw atomowych w tym roku.

Zdaniem Pifera Rosja może być zainteresowana dalszymi redukcjami, ponieważ jej arsenał atomowy jest przestarzały i jego modernizacja może się okazać zbyt dla niej kosztowna. Rosjanie mają też bardziej ograniczone niż USA możliwości umieszczania na jednej rakiecie międzykontynentalnej większej liczby głowic.

Rządowe plany redukcji arsenału jądrowego spotkały się z ostrą krytyką ze strony Republikanów w Kongresie. Zdaniem republikańskiego przewodniczącego Komisji Sił Zbrojnych w Izbie Reprezentantów Howarda ("Bucka") McKeona nie można ryzykować dalszych cięć w sytuacji, gdy Korea Północna właśnie przeprowadziła próbę z tego rodzaju bronią. Podobną opinię wyraził senator z GOP John Hoeven, także powołując się na test północnokoreański.

Republikanie zwykle skarżą się na problemy z przestrzeganiem przez Rosję traktatów rozbrojeniowych. Nowy sekretarz stanu John Kerry zapewnił w czasie przesłuchań przed komisją Senatu, decydujących o jego zatwierdzeniu w styczniu, że zadba o właściwą gwarancję przestrzegania traktatów.

Zdaniem Pifera nawet w razie nieformalnego tylko porozumienia prezydentów w sprawie cięć, mogą one być weryfikowane na podstawie reżimu wzajemnych inspekcji ustalonego w układzie START.

Perspektywę rozbrojenia nuklearnego, aż do "opcji Global Zero", czyli eliminacji całej tego typu broni, Obama nakreślił na początku swej prezydentury, w przemówieniu w Pradze. Roztoczenie tej wizji stało się jednym z powodów przyznania mu w 2009 r. Pokojowej Nagrody Nobla.

Prezydent argumentuje, że broń ta znajduje się już w posiadaniu krajów o niestabilnych rządach, jak Pakistan, co grozi jej niekontrolowaną proliferacją. Państwa posiadające ją raczej jej nie użyją, ale może ona wpaść w ręce międzynarodowych siatek terrorystycznych.

Prawicowi komentatorzy podważają jednak sens i realność dalszych cięć broni atomowej. Publicysta "Wall Street Journal" Bret Stephens nazywa propozycje Obamy "idealistyczną fantazją" i zwraca uwagę, że Rosja liczy się ze zbrojeniami atomowymi Chin, których się obawia, więc prawdopodobnie nie zgodzi się na redukcje.

Autor powołuje się na szefa sztabu rosyjskich Strategicznych Sił Rakietowych, generała Wiktora Jesina, według którego Chiny posiadają już od 1600 do 1800 głowic atomowych - a więc mniej więcej tyle co USA.

Pifer kwestionuje tę liczbę.

"To nie są wiarygodne dane. Wszystkie raporty wywiadu oceniają wielkość chińskiego arsenału nuklearnego tylko na około 200-340 głowic, z czego tylko 60 można umieścić na rakietach zdolnych do osiągnięcia celów w USA" - mówi ekspert Brookings Institution. Przyznaje jednak, że są to oceny szacunkowe, gdyż Chiny nie ujawniają liczebności swej broni atomowej.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Obama o redukcji arsenałów nuklearnych
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.