Zarząd Elewarru zachowywał się jak kłusownicy

Zarząd Elewarru zachowywał się jak kłusownicy
(fort. PAP/Tomasz Gzell)
PAP / psd

Posłowie PiS: Dawid Jackiewicz i Przemysław Wipler, którzy opracowali raport na temat sytuacji w spółce Elewarr, są zdania, że ludzie zarządzający nią "zachowywali się jak kłusownicy". Jackiewicz i Wipler zaprezentowali swój raport w środę dziennikarzom.

Raport ma zostać też przekazany, wraz ze specjalnym listem, premierowi Donaldowi Tuskowi. Dokument to efekt zeszłotygodniowej wizyty Jackiewicza i Wiplera w warszawskiej siedzibie Elewarru. Posłowie PiS otrzymali do wglądu dokumenty dotyczące m.in. działalności byłego już dyrektora generalnego firmy Andrzeja Śmietanki.

Jackiewicz i Wipler zaprezentowali na początku środowej konferencji prasowej fragment expose premiera Donalda Tuska z 2007 r., w którym zapowiadał, że w spółkach z udziałem Skarbu Państwa przyjmie "wreszcie jawny i otwarty nabór do rad nadzorczych i wybór członków zarządów w drodze konkursu", po to, by w ten sposób "zakończyć wreszcie kilkunastoletni polityczny proceder zawłaszczania tych firm przez aparat biurokratyczny i partyjny".

Jak ocenił Jackiewicz, słowa Tuska to "bajki", a zupełnie inna jest "szara rzeczywistość w wykonaniu zespołu działaczy, pracowników PO i PSL". - Na podstawie naszej kilkudniowej obecności w spółce Elewarr chcemy dzisiaj przedstawić obiecany raport - raport, który podsumowujemy to wszystko, co według nas jest nieprawidłowe, jest łamaniem prawa, jest nadużywaniem pozycji i kompetencji wynikających z piastowanych funkcji w radach nadzorczych i zarządach spółek Skarbu Państwa - podkreślił polityk PiS.

Zdaniem Wiplera, to co jemu i Jackiewiczowi udało się ustalić na podstawie dokumentów, które otrzymali w Elewarrze, to "wierzchołek góry lodowej - bardzo drobny, niewielki wycinek" nieprawidłowości dotyczących tej spółki. Przypomniał, że obaj zajmowali się tylko tym, o czym mówił b. szef Agencji Rynku Rolnego Władysław Łukasik w rozmowie z szefem kółek rolniczych Władysławem Serafinem, ujawnionej przez "Puls Biznesu" w zeszły poniedziałek.

- Ta spółka (Elewarr) jest miejscem, w którym część osób, zamiast nią zarządzać, nadzorować, kłusowały w niej. Ci ludzie zachowywali się w tej spółce jak kłusownicy, którzy uznali, że najlepszą metodą łowienia ryb jest wrzucenie do stawu kabla pod wysokim napięciem. W taki sposób tam wyjmowano pieniądze, w taki sposób wydatkowano pieniądze publiczne, prowadzono politykę zatrudnieniową - ocenił.

Według posła, w Elewarrze potrzebny jest kilkumiesięczny audyt i "weryfikacja wszystkich tych kwestii, które są jeszcze do uratowania, do naprawienia, zanim pewne kwestie się poprzedawniają". - Profesjonalni audytorzy powinni usiąść i siedząc być może kilka miesięcy zbadać cały zakres spraw, które uległy przedawnieniu, które są do wyjaśnienia - zaznaczył Wipler.

Raport Jackiewicza i Wiplera podzielony jest na trzy części: pierwsza dotyczy wynagrodzenia Śmietanki, druga - jego zagranicznych delegacji, a trzecia - jakości nadzoru właścicielskiego Agencji Rynku Rolnego.

Posłowie napisali m.in., że w grudniu 2010 r. Śmietanko uzyskał wynagrodzenie podstawowe w wysokości 15 959 zł. - Prezes Spółki, działając jednoosobowo jako zarząd, podpisał z Andrzejem Śmietanko umowy i aneksy do nich, w wyniku których wynagrodzenie zasadnicze uległo podwojeniu, a z uwzględnieniem premii (do których wcześniej nie miał prawa - zdaniem NIK - jako prezes) wzrosło średniomiesięcznie do 59 858 zł, czyli czterokrotnie. Z uwzględnieniem dochodów z rad nadzorczych grupy Elewarr do 73 053 zł miesięcznie - czytamy w raporcie.

Według autorów dokumentu, dane te potwierdzają fakty przytoczone przez Łukasika w rozmowie z Serafinem.

W raporcie znalazła się też informacja na temat odprawy, do której ma prawo odwołany w ostatni piątek Śmietanko. Zgodnie z raportem ma on w umowie 6-miesięczny okres wypowiedzenia, połączony z wypłatą wynagrodzenia za cały ten okres z góry. - Wynagrodzenie z tytułu rozwiązania umowy o pracę wyniosło 180 990 zł - czytamy.

Zdaniem Jackiewicza i Wiplera, różnica pomiędzy wynagrodzeniami wypłaconymi osobom kierującym spółką Elewarr a wynagrodzeniami, jakie mogły być wypłacone zgodnie z przepisami "ustawy kominowej", wyniosła łącznie 608 tys. 500 zł.

Raport zawiera też spis delegacji zagranicznych w spółce Elewarr z uwagą, że "jedynym podróżującym był Andrzej Śmietanko". Jak napisali posłowie, Śmietanko był m.in. w Japonii, Mołdawii, USA, Wietnamie, Chorwacji, Chinach, Arabii Saudyjskiej, Brazylii. Posłowie podsumowali, że tylko w 2011 r. na delegacje wydano 111 541 zł.

Raport zawiera też stwierdzenie, że zarząd spółki "nie podjął działań mających na celu wykonanie wniosków pokontrolnych NIK i uzdrowienie sytuacji w Spółce, wynikającej ze złamania ustawy kominowej".

Według Jackiewicza i Wiplera ustalenie premii kwartalnej - w umowach o pracę z członkami zarządu - było sprzeczne z art. 5 ust. 1 "ustawy kominowej", zgodnie z którym osobom tym przysługuje wyłącznie wynagrodzenie miesięczne. Posłowie przytoczyli ponadto wyrok Sądu Najwyższego z 3 marca 2005 r., zgodnie z którym przyznanie przez radę nadzorczą jednoosobowej spółki prawa handlowego premii kwartalnej dla członków zarządu powoduje rozwiązanie tej rady z mocy prawa.

- Reasumując, Rada Nadzorcza Spółki z chwilą podjęcia pierwszej uchwały w przedmiocie przyznania członkom Zarządu ELEWARR premii kwartalnej, tj. premii za I kwartał 2008 r., naruszyła przepisy Ustawy kominowej, w konsekwencji czego uległa rozwiązaniu z mocy prawa, a co za tym idzie wskazani w niniejszym piśmie członkowie Rady Nadzorczej ELEWARR Sp. z o.o. utracili mandat członka Rady Nadzorczej - napisali autorzy raportu.

Zdaniem Jackiewicza i Wiplera "ustalone fakty sprawiają, że brak powołania legalnej rady nadzorczej Spółki i brak działań mających na celu powołanie można uznać za działanie wypełniające znamiona przestępstwa z art. 296 kodeksu karnego". - Kierujemy w tym zakresie powiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez osoby odpowiedzialne z nadzór na Elewarr w ramach Agencji Rynku Rolnego - kończą raport posłowie.

Posłowie PiS powiedzieli na konferencji prasowej, iż oczekują, że premier Donald Tusk powstrzyma wypłatę ponad 180-tysięcznej odprawy dla Śmietanki.

Wątek nadzorowanej przez Agencję Rynku Rolnego spółki Elewarr pojawił się w ujawnionej przez media rozmowie szefa kółek rolniczych Władysława Serafina z b. prezesem ARR Władysławem Łukasikiem. - Oni są tam zaprzyjaźnieni towarzysko, myślę, że biznesowo i w każdym innym obszarze. Także razem imprezują i w różny sposób (...). On traktuje ten Elewarr jako swoją spółkę - opisywał Łukasik działania dyrektora generalnego Elewarru.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Zarząd Elewarru zachowywał się jak kłusownicy
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.