Sejm: debata o partnerstwie wschodnim

Sejm: debata o partnerstwie wschodnim
(fot. PAP/Paweł Supernak)
PAP / psd

Klub PiS złożył wniosek o odrzucenie informacji szefa MSZ Radosława Sikorskiego nt. rezultatów szczytu PW w Wilnie. Szczyt i to, co się po nim stało, to strategiczna porażka UE i Polski - mówił Krzysztof Szczerski (PiS). Rządy Sikorskiego w MSZ skrytykował Witold Waszczykowski (PiS).

"Składam wniosek w imieniu mojego klubu o odrzucenie w całości informacji ministra spraw zagranicznych" - powiedział Szczerski.

Według niego wniosek PiS najlepiej uzasadnia kilka wypowiedzi Sikorskiego z jego czwartkowego wystąpienia w Sejmie. "Po pierwsze, że szczyt Partnerstwa Wschodniego i jego wyniki nic nie zmieniają w polskiej polityce wschodniej, że nie ma żadnych wniosków, ani żadnej korekty. Po drugie powiedział pan, że rola Rosji wobec krajów Partnerstwa Wschodniego jest pasywna. I po trzecie, że był pan w Kijowie przypadkiem" - uzasadniał Szczerski, zwracając się do Sikorskiego.

Zdaniem Szczerskiego te trzy zdania pokazują, jaki jest stan działań Polski ws. Partnerstwa Wschodniego. "Jak pan opisuje to, co się działo wokół Partnerstwa Wschodniego, wokół tego szczytu, to tak by się wydawało, że tyle rzeczy się działo, tylko niestety nie przyniosło to żadnego rezultatu. A polityka międzynarodowa to nie są igrzyska olimpijskie, tu nie liczy się sam udział, tylko sukces. A tego sukcesu w Wilnie nie było" - oświadczył polityk PiS.

Zdaniem Szczerskiego szczyt w Wilnie i to, co się po nim stało, to jest "strategiczna porażka Unii Europejskiej, strategiczna porażka Polski". "To nie oznacza, że wszystko jest już stracone, oczywiście wiemy, że gra toczy się nadal, ale bez przyznania, że ponieśliśmy w pierwszej partii porażkę, nie da się dobrze zaplanować kolejnych kroków" - ocenił.

Według niego porażka szczytu w Wilnie polega na tym, że "Europa okazała swą zasadniczą słabość, nie była w stanie przekroczyć granicy, którą kiedyś wyznaczył jej Stalin w Jałcie, ona wciąż obowiązuje w tym samym kształcie, od Białowieży po linię Bugu". "Europa nie jest w stanie zmierzyć się w geopolitycznymi działaniami związanymi z imperialnymi planami putinowskiej Rosji" - ocenił polityk PiS.

"Dlaczego szczyt w Wilnie to także porażka Polski? Bo to na nas w dużej mierze spoczywa zadanie, by Europa w tym przypadku była silna, a nie słaba. To jest sprawa naszej determinacji, przywództwa, odwagi, wpływu i naszych umiejętności" - oświadczył.

Głos podczas sejmowej debaty zabrał także inny poseł PiS Witold Waszczykowski. Skrytykował on sześcioletnie rządy Sikorskiego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. "Jako były współpracownik prezydenta Lecha Kaczyńskiego powiem, że pan sabotował działania Lecha Kaczyńskiego, odcinał prezydenta od informacji, zabierał mu samoloty, instrumenty działania, nie pozwalał mu pracować, aby on kontynuował politykę zagraniczną dwudziestu lat" - podkreślił Waszczykowski.

"Pan dokonał wielkiego zwrotu piastowsko-jagiellońskiego, który dał jednoznaczny sygnał UE, ale i Ukrainie i innym partnerom na wschodzie, że pan nie będzie patronował ich ambicjom integracyjnym z UE. To pan nie pozwolił, by Partnerstwo Wschodnie było spięte z wielkim programem inwestycyjnym i gospodarczym, który chciał przedstawić Lech Kaczyński już na pierwszym szczycie PW" - powiedział poseł PiS.

Zarzucał także, że rząd Donalda Tuska doprowadził do tego, że szczyt Partnerstwa Wschodniego w Warszawie jesienią 2011 roku był "wpięty" w kampanię wyborczą, co - w ocenie Waszczykowskiego - "spowodowało, że zakończył się fiaskiem". "To wasz rząd zmarnował wielką okazję, jaką było Euro2012, bo nie miał to być turniej poharatania sobie w gałę, ale inicjatywa polityczno-gospodarcza, która miała połączyć Polskę z Ukrainą" - mówił poseł PiS.

"Czy 19 grudnia złoży pan meldunek gościowi, który tu przyjedzie (ministrowi spraw zagranicznych Rosji - PAP). Panie Ławrow, Amerykanów z tarczą pogoniłem, z Litwą się pokłóciłem, gazu łupkowego nie wydobywam, LNG nie buduję, Białoruś oddaję, Ukrainę zatrzymałem, meldunek wykonałem" - dodał Waszczykowski.

Miller: popieramy wszystkie działania integrujące Ukrainę z UE  

Życzymy Ukrainie powodzenia w jej drodze na Zachód, popieramy wszystkie działania integrujące Ukrainę z UE - zadeklarował podczas czwartkowej debaty w Sejmie szef SLD Leszek Miller. Lider Sojuszu podkreślał jednak konieczność wparcia finansowego dla Kijowa.

"Życzymy Ukrainie powodzenia w jej drodze na Zachód, popieramy wszystkie działania integrujące Ukrainę z UE, jak też kroki polskich władz, które idą w kierunku podtrzymania dialogu zarówno z Ukraińską władzą, jak i opozycją" - powiedział b. premier podczas debaty nad informacją szefa MSZ o rezultatach listopadowego szczytu Partnerstwa Wschodnie do w Wilnie. Podczas szczytu nie doszło do podpisania umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina.

Jak dodał Miller Sojusz opowiada się za politycznym rozwiązaniem konfliktu na Ukrainie i zachęca "wszystkie strony do rozmów i dialogu". "Trzeba podkreślać konieczność politycznego rozwiązania, bo - jak się okazało - opozycja nie jest tak silna jak sądzono, a władza nie jest tak słaba, jak się spodziewano" - zaznaczył.

B. premier wyraził pogląd, że klucz do europejskiej przyszłości Ukrainy leży nie tylko w Kijowie, ale przede wszystkim w Brukseli i głównych stolicach Europy Zachodniej. Przywołał niedawne słowa b. komisarza UE ds. rozszerzenia Guentera Verheugena: "UE nie potrafiła stworzyć czytelnej i przekonującej strategii wobec Ukrainy". "To zdanie jest kluczem do sytuacji, do dalszego jej rozwoju" - ocenił.

Skrytykował kształt projektu umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE, w którym - przypomniał - "nie było nawet słowa o dalekiej choćby perspektywie przystąpienia Ukrainy do UE". "Nie włączono nawet oczywistego, znajdującego się w traktatach - i w Traktacie Rzymskim, i w Traktacie Lizbońskim - rozwiązania mówiącego, że członkiem europejskiej wspólnoty ma prawo zostać każdy kraj europejski, jeśli spełnia stosowne kryteria. To zdanie zostało wykreślone na żądanie Francji" - powiedział b. premier.

Wytknął UE również fakt, iż nie przygotowała dla Ukrainy żadnej oferty finansowej. "O pieniądzach w tej sprawie trzeba mówić, a ze zdumieniem słucham różnych pięknoduchów, którzy mówią, że chodzi o wartości, o stowarzyszenia, a o pieniądzach nie warto rozmawiać" - dodał szef SLD. Zastrzegł, że nie chodzi o żadną pomoc bezzwrotną z budżetu unijnego, ale o udział Unii w inwestycjach i wspólnych projektach korzystnych dla obu stron. "Można wyobrazić sobie organizowanie specjalnych stref ekonomicznych na pograniczu polsko-ukraińskim, można wyobrazić sobie udział Polski w budowaniu korytarzy energetycznych, kolejowych, drogowych, czy kompleksowy program pomocy i rozwoju dla ukraińskiego rolnictwa" - przekonywał Miller.

Według niego można odnieść wrażenie, że wszyscy troszczą się o Ukrainę, chcą jej pomóc, "tylko jak dochodzi do rozmów o konkretach, to pozostają czułe słówka". "Unia potrafi wpompować miliardy euro w Grecję, potrafi pompować miliardy euro w systemy bankowe i finansowe, które wygenerowały kryzys, potrafi rozrzucać pieniądze na prawo i lewo, a dla Ukrainy ma miliard euro w ramach Partnerstwa Wschodniego, czy 2,5 miliarda" - zauważył b. premier.

Przypomniał, że Sojusz tydzień temu sformułował 5-punktowy plan UE dla Ukrainy. Zakłada on przygotowanie "mapy drogowej" dochodzenia do członkostwa w UE, stworzenie europejskiego systemu funduszy pomocowych, udostępnienie kredytów rozwojowych, zniesienie wiz, a także wymianę młodzieży, przedstawicieli samorządów i organizacji pozarządowych oraz współpracę w dziedzinie kultury i nauki pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą.

"Działania, które muszą być podejmowane, powinny być dwukierunkowe - z jednej strony nakłanianie władz Ukrainy, aby powróciły do rozmów z perspektywą podpisania umowy stowarzyszeniowej, z drugiej strony - wzbogacenie tej umowy o różne propozycje dotyczące finansów i gwarancji politycznych. Jeśli taka oferta nie powstanie, będziemy świadkami wielkiej mistyfikacji: z jednej strony zachęty dla Ukrainy na rzecz integracji europejskiej, a z drugiej - brak realnych chęci w głównych stolicach europejskich, żeby Ukrainę przyjąć nawet za bardzo wiele lat" - zaznaczył Miller.

TR: Polska i UE nie były przygotowane na fiasko szczytu w Wilnie

Polski rząd jak i Unia Europejska nie były przygotowane na odmowę podpisania przez władze Ukrainy umowy stowarzyszeniowej na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie - ocenił poseł Twojego Ruchu Witold Klepacz. Według niego rząd PO-PSL się pogubił i okazał kompletną bezradność.

Klepacz podczas czwartkowej debaty nad przedstawioną przez szefa MSZ Radosława Sikorskiego informacją nt. rezultatów szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie podkreślił, że zarówno Polska jak i państwa UE do ostatniej chwili wierzyły w podpisanie umowy stowarzyszeniowej.

"Polski rząd zrobił wiele dla Ukrainy w kontaktach bezpośrednich i w Unii Europejskiej, ale nie był przygotowany podobnie jak Unia na wypadek odmowy władz Ukrainy podpisania umowy stowarzyszeniowej. Gdy Wiktor Janukowycz wyrzekł się Unii Europejskiej społeczeństwo Ukrainy gwałtownie zaczęło protestować, a polskie władze się pogubiły i przespały weekend po szczycie w Wilnie, okazując kompletną bezradność" - powiedział Klepacz.

W jego ocenie rząd polski powinien mieć gotowych kilka scenariuszy kryzysowych, uwzględniających także odmowną decyzję Janukowycza.

Taki plan - jak mówił - powinien dotyczyć możliwego rozwoju sytuacji na Ukrainie oraz stanowisko i rolę Rosji, poprzedzony także m.in. licznymi konsultacjami ze wszystkimi krajami UE i ośrodkami eksperckimi.

"Dzisiaj widać wyraźnie, że takiego profesjonalnego przygotowania zabrakło, zabrakło planu i nie wiadomo co robić. Z tego panie ministrze trzeba wyciągnąć wnioski zarówno w Polsce jak i w Unii Europejskiej, bowiem Unia nie potrafiła stworzyć warunków, które przekonałyby naszych wschodnich sąsiadów do podpisania umowy stowarzyszeniowej" - zaznaczył poseł TR.

Jak dodał, niestety wszystkie działania Polski jak i UE były spóźnione.

Według Klepacza wyjściem z obecnego kryzysu na Ukrainie jest wypracowanie wspólnego unijnego planu działania, a liderem w tej kwestii powinna być Polska, ze względu na swoje polityczne położenie.

Podkreślił, że wsparcia UE potrzebuje zarówno opozycja na Ukrainie, ale także prezydent Janukowycz, który nie wie, jak wyjść z obecnej sytuacji.

"Ukraino Europa jest z tobą. Teraz twój ruch Ukraino, musisz sama zdecydować, czy chcesz grać w europejskiej lidze mistrzów, czy w pucharze Kremla" - podkreślił Klepacz.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Sejm: debata o partnerstwie wschodnim
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.