Strachy na Lachy

Strachy na Lachy
(fot. PAP/Paweł Supernak)
DEON.pl

Czyli rzecz o programie wyborczym Polskiego Stronnictwa Ludowego, który wbrew zawartym w nim deklaracjom, adresowany jest do wąskiego grona wyborców.

Krótki, piętnastostronicowy tekst, napisany marną polszczyzną, podzielony jest na pięć rozdziałów, z których każdy opatrzony jest w tytule magicznym słowem "bezpieczeństwo", aplikowanym z tą samą determinacją do różnych, dość osobliwie wybranych dziedzin życia. W zestawieniu z hasłem wyborczym partii "Najważniejszy jest człowiek" nie brzmi to najlepiej, daje wrażenie wtórności i asekuranctwa.

PSL nigdy nie cieszyła się w Polsce masowym poparciem społecznym, nigdy też nie sprawowała w kraju samodzielnych rządów, dlatego program PSL, partii dumnej ze swej długiej tradycji ludowej, milcząco uwzględnia ten kontekst, jest pisany jakby z pozycji mniejszego koalicjanta, który nie chce o niczym przedwcześnie rozstrzygać i który nie rości sobie prawa do opisu całej rzeczywistości, uzupełnia jedynie programy wyborcze większych ugrupowań, znajdujących się w głównym nurcie polityki.

Dwa pierwsze, najobszerniejsze rozdziały programu poświęcone są zagadnieniom społecznym, zatrudnieniu, bezrobociu, opiece zdrowotnej i bezrobociu, rolnictwu i rozwojowi obszarów wiejskich, natomiast zagadnienia stricte gospodarcze pojawia się później i zajmują wyraźnie mniej miejsca, a problematyka ustrojowa i międzynarodowa potraktowana jest wprost po macoszemu, pojawia się właściwie tylko w kontekście pożytków, jakie przynosi Polsce członkostwo w UE. Ten sposób ujęcia tematu rodzi ideologiczne skojarzenia. Czy autorzy programu poświęcili tak dużo miejsca tematom uznawanym tradycyjnie za lewicowe dlatego, że spodziewają się w przyszłym rządzie objąć te same co dotąd resorty, czy może raczej wybrali je dlatego, że dzielenie wspólnego chleba uznają za ważniejsze niż jego wypiekanie?

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Strachy na Lachy
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.