Niech Kościół odważy się posłuchać kobiet!
(Fot. sxc.hu)
Kościół bez świeckich wyglądałby chyba dość głupio. A Kościół bez kobiet? Przestałby istnieć!
Próbując odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie o miejsce kobiety w chrześcijaństwie, stajemy przed dylematem. Mamy bowiem do czynienia z religią, która z chwilą pojawienia się przyznała kobiecie znacznie wyższą pozycję niż miała ona dotąd w starożytności, by niebawem ujrzeć w niej narzędzie Szatana i przyczynę wszelkiego zła. Z religią, w której jedna kobieta zyskuje tytuł Theotokos, czyli „Rodzicielka Boga”, i doznaje niemal boskiej czci, a tysiące innych kobiet, oskarżonych o czary, umiera na stosach. Z religią, która nie pozwala kobietom przez długie wieki angażować się w życie społeczne, a zarazem nie ma nic przeciwko temu, by zza klasztornych murów napominały one biskupów i papieży.
Diabelska teologia
Postępowanie Jezusa stanowiło radykalne zerwanie ze zwyczajami judaizmu w stosunku do kobiet. Jezus nie traktuje ich jak istot niższych od mężczyzn, ale rozmawia z nimi, uzdrawia je i odwiedza nie tylko domy faryzeuszy, lecz także Martę i Marię. Sprzeciwia się ukamienowaniu kobiety przyłapanej na cudzołóstwie i odwołuje się do pracy i doświadczenia kobiet w przypowieściach.
Kobiety w Ewangeliach to osoby znane z imienia i miejsca pochodzenia, a nie anonimowe postacie. To one, a nie przestraszeni mężczyźni trwają przy Jezusie do końca, a potem, biegnąc co tchu, przynoszą wiadomość o pustym grobie. Ten ostatni epizod, o którym zgodnie zaświadczają wszyscy czterej Ewangeliści (a wiemy, że zgodność wszystkich czterech to rzadki fakt), jest niezmiernie istotny, gdyż w starożytności świadectwo kobiety nie miało wielkiego znaczenia. Tymczasem w relacjach Ewangelistów kobiety zostały nobilitowane do roli świadka najważniejszego wydarzenia w dziejach ludzkości.
Potwierdzeniem tego radykalnego przełomu dotyczącego statusu społecznego kobiet są słowa św. Pawła: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3, 28).
Jednak ten sam Paweł pisze o konieczności podporządkowania się żony mężowi i nakazuje kobiecie milczeć w czasie zgromadzenia, i widać coraz wyraźniej, że nowa religia, zwracając się do świata hellenistycznego z zamiarem jego nawrócenia, przejmuje stosunek tegoż świata do kobiet. Myśl grecka inspirująca tradycję wczesnochrześcijańską jest platońska, a zatem niechętna kobietom, skoro Platon pisze w Timajosie, że najlepsze, czego może pragnąć kobieta, to stać się mężczyzną. Jeśli dodać do tego przekaz Księgi Rodzaju wskazujący na Ewę jako przyczynę ludzkich nieszczęść, nie dziwi, że Tertulian na przełomie II i III wieku przypomina każdej chrześcijance, że „jest Ewą”, to znaczy „bramą diabła” (De cultu feminarum 1, 1), i odwołuje się do metafory, zgodnie z którą tak jak Maryja ze słowa Bożego poczęła Jezusa, podobnie Ewa ze słowa diabła poczęła Kaina (De carne Christi, 17).
Piękna kobieta jako kusicielka i przebranie diabła to częsty element w pismach ojców pustyni.
Bez mała tysiąc lat później Tomasz z Akwinu, wznosząc imponujący gmach myśli teologicznej, bezkrytycznie przejmuje podobne do platońskich poglądy Arystotelesa, tym razem uwiarygodniane nie za pomocą mitu, lecz pseudobiologii: „W odniesieniu do natury partykularnej kobieta jest czymś niedoszłym i niewydarzonym. Czemu? Bo tkwiąca w nasieniu mężczyzny siła czynna zmierza do utworzenia czegoś doskonałego: podobnego do siebie co do płci męskiej. A że rodzi się kobieta, dzieje się to albo z powodu słabości siły czynnej, albo z powodu jakiejś niedyspo¬zycji materii, albo też spowodowało to coś z zewnątrz, np. wiatry południowe, o których [Filozof] pisze, że są wilgotne” (Suma teologiczna, I, q. 92, a. 1, ad 1).
Te i podobne opinie utrzymują się w Kościele przez całe wieki. Ich lista jest bardzo długa, a wśród wypowiadających je znajdziemy ojców Kościoła, świętych, biskupów i papieży. Czyżby tylko kobieta była postrzegana jako byt niższy, niedorównujący rozumem mężczyźnie…? Nieszczęsne dziedzictwo Tertuliana prowadzi do demonizowania kobiet i do powstania takich przerażających dzieł, jak Młot na czarownice, w których diabelska teologia sprawia, że w Europie zaczynają płonąć stosy. Niewielką pociechę przynosi konstatacja, iż pozycja kobiet w chrześcijaństwie była i jest zdecydowanie wyższa niż w judaizmie i islamie, oraz świadomość tego, że w historii Kościoła pojawiły się żeńskie głosy zakłócające męskie unisono i należące między innymi do Katarzyny ze Sieny, Brygidy Szwedzkiej, Juliany z Norwich czy Teresy z Avila.
Twoja ocena:
Średnia ocen:
3.33
Liczba głosów:
18
Komentarze użytkowników (9)
Dodaj komentarzOkreślenie teolożki wywołuje u mnie ciarki .
No to masz problem :-). Fajnie byłoby gdyś się z nim samodzielnie uporał :-).
Logowanie
Skok o tyczce
Opowieści z łąki
24.05.2012 15:16
1
4.5
a góry pną się do góry!
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:10
1
5
... czekając na światło
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:05
4.5
... wracając do domu...
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:05
1
5
... który jest w niebie.
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:05
1
5
... który jest w niebie.
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:05
1
5
... wracając do domu...
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:05
1
5
a góry pną się do góry!
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:10
1
5
Niektórzy to mają zawsze...
Małe - mniejsze -...
21.05.2012 14:43
1
5
Małe - mniejsze -...
20.05.2012 23:06
1
4.73
... schodząc z...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:17
3
4.72






