Powołanie do samotności?

Życie Duchowe
(fot. shutterstock.com)

Kościelne duszpasterstwo niejako "przeoczyło" fakt istnienia stosunkowo wielkiej liczby ludzi, którzy nie zawierają związku małżeńskiego, ani nie wstępują do zakonu.

 

W ten sposób w duszpasterstwie Boga powiązano z osobami "zrzeszonymi" w małżeństwie czy profesją rad ewangelicznych i święceń kapłańskich; natomiast "stara panna" i "stary kawaler" stali się gorszymi dziećmi Boga, nieprzydatnymi ani Kościołowi, ani społeczeństwu.


Stan i sytuacja osób żyjących w samotności to ważny problem społeczny, eklezjalny i teologiczny. W Niemczech liczba osób, które żyją same, wynosi ponad jedenaście milionów. W Stanach Zjednoczonych sięga od 17 do 23 procent ogółu ludności, a w Polsce od 13 do 17 procent i ciągle rośnie. Jest to więc wielka społeczność ze swoimi problemami zarówno społecznymi, psychologicznymi, jak i religijnymi.

 

Stanisław Morgalla SJ podniósł ważny duszpastersko i teologicznie problem braku zrozumienia czy wręcz dyskryminacji singli w Kościele i pyta na koniec, czy "postulat ósmego sakramentu - życia w samotności - żartobliwie i nieśmiało wysuwany, choć teologicznie niepoprawny, nie jest głosem ludu Bożego, którego spora część próbuje akceptować własną samotność jako wolę Bożą?". Czy w takim razie istnieje powołanie do bycia singlem? Czy singiel może przeżywać samotność jako łaskę, jako wybranie i jako powołanie?

 

Fałszywe alternatywy

 

Aby sformułować teologicznie uzasadnioną odpowiedź na to pytanie, trzeba go rozpatrywać w trzech kontekstach. Po pierwsze, w ramach "znaków czasu". Bez wątpienia bowiem stan i sytuacja ludzi żyjących w samotności jest takim "znakiem czasu" (semeion kairon), o którym mówił kiedyś Jezus (por. Mt 16, 3). Po drugie, w kontekście pneumatologicznym. Jezus zapewniał swoich uczniów, że: Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy [...] i oznajmi wam rzeczy przyszłe (J 16, 13).

 

Przez ten "znak czasu" Duch święty może przekazywać Kościołowi konkretne posłannictwo, konkretną misję. Po trzecie, tą misją, tym posłannictwem może być ewangeliczna prawda o "powszechnym powołaniu ludu Bożego". Bez tych trzech odniesień skazani jesteśmy zarówno na powtarzanie nieuzasadnionej biblijnie, ale przyjętej przez Kościół, błędnej alternatywy: małżeństwo albo zakon, jak i na "dramatyczne", co w tym przypadku znaczy nie szokujące, lecz teatralne wyobrażenie sobie powołania jako rodzaju castingu.

Pierwsza błędna alternatywa polega na wprowadzeniu obcego duchowi Ewangelii sztywnego podziału na stan osób konsekrowanych i stan świecki jako dwie formy życia: z jednej strony są doskonali, z drugiej - ci słabsi. Kościelne duszpasterstwo niejako "przeoczyło" fakt istnienia także dzisiaj stosunkowo wielkiej liczby ludzi, którzy nie zawierają ani związku małżeńskiego, ani nie wstępują do zakonu.

 

W ten sposób w duszpasterstwie Boga powiązano z osobami "zrzeszonymi" w małżeństwie czy profesją rad ewangelicznych i (bądź) święceń kapłańskich; natomiast "stara panna" i "stary kawaler" stali się gorszymi dziećmi Boga, nieprzydatnymi ani Kościołowi, ani społeczeństwu.

 

Ten typ myślenie pokutuje w Kościele do dzisiaj, co widać chociażby po ogłoszeniach związanych z rekolekcjami stanowymi w parafiach. Mamy osobno nauki dla dzieci, młodzieży, mężczyzn i kobiet oraz wspólnie dla "osób samotnych, starych i chorych". Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele poucza, że "niezwiązani małżeństwem (innupti) także w niemałym stopniu mogą się przyczynić do świętości i pracy w Kościele".

 

Jak słusznie zauważa jednak cytowany wcześniej ks. Roman Rogowski, "sformułowanie soborowe «w niemałym stopniu» (haud parum) z jednej strony należy przyjąć z satysfakcją, że w ogóle Ojcowie Soboru zwrócili uwagę na udział «niezwiązanych małżeństwem» w życiu Kościoła, ale z drugiej strony jest to sformułowanie tak oszczędne, że zdradza ciągle pokutujące w Kościele przekonanie o marginalnym znaczeniu ludzi samotnych w tymże Kościele".

Druga z fałszywych dychotomii związanych z powołaniem wynika z błędnego przekonania o arbitralności Bożego powołania. Bóg ma przygotowaną dla każdego z nas rolę do odegrania i decyduje o jej obsadzie przed jakimkolwiek przesłuchaniem. W takim ujęciu wola Boża jest postrzegana jako rodzaj Bożych preferencji: Bóg chciałby, żeby X czy Y został duchownym (zakonnicą) bądź mężem (żoną), a zatem X czy Y musi nim (nią) zostać.

 

Skoro więc Bóg powołuje "jedynie" do dwóch wcześniej wymienionych stanów, to wybór samotności albo jest jawnym sprzeniewierzeniem się Jego woli, albo nieuświadomionym lękiem przed oczywistym wezwaniem do jednego z nich.

 

Z takimi błędnymi wyobrażeniami, usankcjonowanymi przez Kościół, trudno pogodzić rozumienie powołania od strony subiektywnej jako "przeświadczenia jednostki, że określona forma życia lub określony zawód odpowiada woli Bożej i jest realizacją zadania życiowego, pozwalającego osiągnąć człowiekowi zbawienie wieczne oraz spełnienie doczesne" (Karl Rahner), jeśli pozostaje on człowiekiem samotnym i do tej samotności czuje się powołany.

 

Różne oblicza samotności

 

Trzeba pamiętać, że "samotność" jest pojęciem wieloznacznym i określającym rzeczywistość tym bardziej wieloznaczną. Ta rzeczywistość może mieć bowiem charakter społeczny, psychologiczny czy duchowy, może przybrać postać osamotnienia, odosobnienia czy wręcz izolacji, może wreszcie być formą egocentryzmu lub wspaniałą formą otwarcia na zewnątrz. Biblia mówi, że pierwotnym i fundamentalnym powołaniem człowieka jako człowieka jest miłość, którą konkretyzuje i ukierunkowuje jako miłość do Boga i miłość do bliźniego.

 

Bóg jako jeden i Jedyny (por. Mt 12, 32) jest wieczną, nieskończoną Samotnością. Bóg jako Trójca Osób - Ojciec, Syn i Duch -tworzy Wspólnotę. Człowiek stworzony na obraz Boży (Rdz 1, 27) z jednej strony jest istotą samotną - jedyną, niepowtarzalną, odrębną "osobą", ale z drugiej strony pozostaje stworzeniem społecznym, potrzebującym wspólnoty, tęskniącym za drugim człowiekiem. Wynika z tego ważna przesłanka dla szukania odpowiedzi na kwestię powołania do bycia singlem.

 

 

1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.66

Liczba głosów:

95

 

 

Komentarze użytkowników (62)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Wawrzyniec 11:03:46 | 2017-01-31
Na szczęście nie ma powolania do samotności w Kościele, ale zawsze do jakieś wspólnoty. Nie sądzę by ktoś zdrowo mylśący zakładał, że życie chce spędzić samotnie (to egozim negujacy miłość, ktora jest obdarowywaniem), jednak rzeczywostość pokazuje, że wiele osób z różnych powodów (motywów), pozosatje sama, nie znajduje osoby - Osoby lub wspólnoty, z którą mogłaby spędzić całe swoje życie.  Nie znaczy to, że dla tych osób nie ma miejsca w Kościele, wręcz odwortnie właśnie takie osoby przeczołgane na różne sposoby przez życie i ludzi angażują się w życie Kościoła wkładając w to całe serce i nie podejrzewam, że gdby odnalazły tą jedną jedyną osobę - Osobę, wspólnotę, to by z niej zrezygnowały na rzecz samotności. Polecam bardzo dobre artukuły ks. Marka Dziewieckiego lub video: https://www.youtube.com/watch?v=N7HWcWWxsm8 https://www.youtube.com/watch?v=BX_Pq0j4fo8https://www.youtube.com/watch?v=rIk1wrL0yPk

Oceń 9 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~aka 23:09:48 | 2015-02-21
Dziękuję za ten tekst. Duszpasterstwo osób samotnych jest chyba totalnie nieobecne - ja w takim razie na nic takiego nie trafiłam. 

Oceń 13 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jan Maria 11:49:55 | 2014-03-03
Żaden człowiek nie jest stworzony do samotności, gdyż pierwotnym i zawsze aktualnych zamysłem Bożym jest to aby człowiek żył w małżeństwie. Jednakże ze względu na Królestwo Boże można poświęcić swoje życie prywatne dla Boga.
Jednak z tą opcją związana jest pierwotne zawołanie Boga do takiego czynu (czyli powołanie). Zawołanie to nie jest obrazem naszej sytuacji życiowej ale raczej wewnętrznym pragnieniem kochania i służenia Bogu w konkretnej wspólnocie.
W obecnym czasie mamy pewien paradoks, gdyż Bóg już nie chce powoływać do niektórych zakonów ( z pewnych względów o których nie będę tutaj pisał).
Teraz żyjemy w trudniejszych czasach, gdyż to co stanowiło podporę Kościoła przez wieki teraz upada! Bóg powołuje teraz wszystkich do świadectwa o Chrystusie.
Wszyscy jesteśmy naturalnie powołani wpierw do małżeństwa i jeśli ktoś żyje teraz samotnie niech się nawróci, oczyszcza, uzdrawia i modli się o pobożnego męża i żonę.
Musicie najpierw się nawrócić, stać się sprawiedliwością w oczach Bożych, świętymi aby Bóg wysłuchał waszej modlitwy i postawił tobie na drodzę życia opatrznościowego męża lub żonę. Bądź cierpliwy i konsekwentny w nawróceniu, oddaj wszystko Jezusowi, zaufaj podobnie jak ufa dziecko, bądź otwarta/y na to co i kogo Bóg stawia na twojej drodze, lecz pamiętaj, otrzymałeś/aś też rozum, który powinien współpracować z łaską wiary, innej dobrej drogi nie ma. Wszystkie inne drogi które nie opierają się na współpracy rozumu człowieka z łaską Bożą są błędne i należy ich unikać.

Oceń 13 12 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~roam 15:39:18 | 2014-03-02
c.d.
Ktoś mnie kiedyś zapytał, gdzie jest granica pomiędzy samotnikiem i singlem. Ja uparcie twierdzę, że jeśli dany człowiek ma w sercu miłość do Boga i każdego człowieka ten jest szczęśliwy bez względu na to czy jest sam czy w związku. Wedle mnie jest to bliższe statutowi Singla. Jeśli Singiel utraci miłość do Boga, staje się samotnikiem, człowiekiem samotnym, cierpiącym na samotność. Jaką drogę wyrwania się z tego stanu bym doradził SAMOTNIKOM? Szukajcie wspólnot Ducha Świętego! Tam się odnajdziecie na nowo, dostrzeżecie siebie samych z większej, bo perspektywy Boga. To  Bóg ofiaruje moc, która przemienia ludzi, naprawia ich umysły, ciała i serca. Nie znam większego źródła szczęścia niż sam Bóg. Wstąpcie na drogę do własnej świątyni. Kroczcie po schodach Maryjnych, Jezusowych, Ducha Świętego, a dopiero potem  będziecie mogli kroczyć schodami do Boga Ojca. Kroczmy po schodach wiary, nadziei i miłości oraz uczmy się miłosierdzia od Syna Boga - Jezusa. Singiel nie musi stać się samotnikiem, księdzem, zakonnikiem, małżonkiem lub zamężną.  Wystarczy, że będzie świadomym dzieckiem Boga i oddawać Mu będzie należną cześć.

Oceń 8 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~roam 15:38:19 | 2014-03-02
Nie ma czegoś takiego jak powołanie do samotności. Samotność jest popularyzowana z karykaturalnym obliczem. Samotni wedle "popularyzatorów"  ma być zła, gorsza, niska etc. Tym co się poddadzą tym mylnym ideom popularyzatorów (siewców wszelkiego zła), ci zostaną okaleczeni na wiele lat. Osobiście znam wielu singli i wielu z nich tego stanu nie traktuje jak jakiś WYROK  lecz DAR. Dar samostanowienia, bycia panem/panią swego życia, realizowania się wedle własnych pragnień i marzeń, postrzegania świata z o wiele większej perspektywy, posiadanie własnego zdania i wyjątkowa kreatywność nie przysłonięta niczyją zasłoną "musisz, tak trzeba ...". Bycie singlem wcale nie jest wyrokiem samotności, bo wielu ma przyjaciół, znajomych i kolegów, koleżanki, którzy również należą do grona singli. Oczywiście rozwiązłość seksualna jest pokusą nie tylko dla singli, ale nie jest synonimem tego stanu. To zwykle zamężni obawiają się singli i snują o nich opowieści o zabarwieniu negatywnym w obawie przed groźbą rozbicia związku z jednostronną dominacją, których wcale nie ma mało na świecie. Powiem nawet więcej. Większa część singli ma  „jaja”, których brakuje tym w związkach i tym po związkach. Niestety rozwodnicy, czy wdowy trudno zaliczyć do grona singli. Nie rzadko przypominają złamaną gałąź, człowieka rozdartego wewnętrznie. Im faktycznie ciężko się pozbierać w życiu po rozpadzie związku. Singiel w XXI wieku to nie stara panna czy kawaler. To samostanowiąca jednostka, o własnym zdaniu zasadach i regułach, a nieprzewidywalna dla systemów i zgromadzeń, dlatego otrzymała piętno "zła". Taka jednostka w jedności z Bogiem, otrzymuje inne powołania do życia w Bogu. Są to indywidualne dary Ducha Świętego i właśnie tą ścieżką powinni kroczyć Single. Pierwszy Kościół Chrześcijański był otwarty na singli bardziej niż obecny. Apostolstwo tamtego Kościoła nie jest tożsame z kapłaństwem. Wszyscy wierni są powołani do apostolstwa, jednak single mają tutaj swoje wyjątkowe miejsce.

Oceń 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~M 13:13:39 | 2014-03-02
Bardzo dobry tekst i napisany z mocą:)
W Kościele doszło do paranoi a ja spotkałam się dokładnie z tym samym: "(cyt.)są śluby zakonne, jest sakrament małżeństwa, to powinny być jakieś śluby dla samotnych. A skoro ich nie ma, sa to ludzie nie- od-Boga".
Po czym niejednokrotnie dokopano mi plotami, obelgami i etykietkami w stylu: "samotna zołza" i "jesteś do niczego". A skoro ci żyją jak zaznaczają według Ewangelii, to według Ewangelii niech spojrzą, skąd się to wydobywa, jesli nie znich samych - nie z zewnątrz!
I nie powiem, żebym czuła się gorsza. Złe, deprecjonujące i obelżywie krytykanckie zaszufladkowanie tym bardziej i z pewnością nie pochodzi od Boga.
Fakt, jest trudniej, ale czym się tu przejmować? Wszak żyjemy w epoce powszechnego upuszczania jadu, gdzie popadnie - nie zależnie od tematu, osoby, przedmiotu czy sytuacji. 

Oceń 4 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Katarzyna 22:36:17 | 2013-09-05
Przeczytałam z uwagą zarówno artykuł jak i większość komentarzy. Nie wiem czy bycie samotnym to powołanie, czy jest to"zrządzenie losu". Wiem jednak że ani artykuł ani też komentarze nie wskazują żadnej konkretnej drogi, żadnego miejsca dla osób samotnych.
Ktoś w 2009 roku napisał,  dobrze że kapłani zauważyli problem osób samotnych w Kościele, no tak zauważyli ale minęły 4 lata i na tym :zauważeniu" się skończyło. Nadal w Kościele istnieją wszystkie możliwe duszpasterstwa ( dla dzieci, młodzieży, studentów, rodzin, związków niesakramentalnych, uzależnionych od alkoholu, narkotyków) a dla osób samotnych nie.
Może w tym, że ten artykuł wrócił na forum jest iskierka nadziei, może coś się "ruszy", może ktoś poda jakieś sensowne rozwiązania. Bo skoro Księża ciągle zauważają problem, ale nie znajdują rozwiazania to może trzeba wziąść sprawy w swoje ręce i coś z tym zrobić.

Oceń 12 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kkk- singielka;-) 18:19:09 | 2013-09-05
Nie zgadzam się z autorem, że istnieje tzw. powołanie do bycia sinlglem.. nie przekonują mnie też szukane na siłę cytaty z Biblii... uważam, że, aby było powołanie musi być element dobrowolności, a wiele osób jest samotnych "bo tak się życie ułożyło" i wcale nie są z tego powodu szczęśliwi. O ile "samotność" zakonnicy/księdza ma wyższy cel, to tutaj tego celu nie widzę...

Oceń 9 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sdf 13:34:13 | 2013-04-12
No czemu spadł ten temat z głównej tak szybko? A?

Oceń 3 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~rozwiedziony 14:53:14 | 2013-04-11
Gdzie ma się "podpiąć" osoba żyjąca samotnie, ale nie z własnego wyboru, lecz po porzuceniu przez małżonka i rozwodzie???

Oceń 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook