Papież: nie martwię się o siebie, ale o innych

Papież: nie martwię się o siebie, ale o innych
(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)
PAP / jp

Papież Franciszek przyznał w wywiadzie, że zdaje sobie sprawę, iż może być celem zamachu, ale - jak dodał - martwi się nie o siebie, ale i o innych ludzi. Wywiad zamieszczono w książce "W podróży" watykanisty Andrei Torniellego na temat papieskich pielgrzymek.

W rozmowie, opublikowanej w niedzielę przez dziennik "La Stampa", Franciszek powiedział, że tak naprawdę nie lubi i wcześniej nie lubił podróżować.

Jako biskup do Rzymu przyjeżdżał tylko wtedy, gdy było to konieczne.

- Kiedy mogłem nie przyjechać, nie przyjeżdżałem - wyznał. Dodał, że nie wyobrażał sobie, że jako papież wyruszy w tyle podróży po świecie.

DEON.PL POLECA


Przywołał swą pierwszą wyprawę po wyborze, czyli wizytę na włoskiej wyspie Lampedusa, która stała się symbolem kryzysu migracyjnego. Wyjaśnił, że nie była to zaplanowana podróż i nie otrzymał oficjalnego zaproszenia.

- Czułem, że muszę tam pojechać. Dotknęły mnie i wzruszyły informacje o migrantach, którzy zginęli na morzu, zatonęli. Dzieci, kobiety, młodzi mężczyźni - mówił.

- Teraz - stwierdził - czuję, że muszę podróżować, odwiedzać kościoły, zachęcać, zasiewać ziarna nadziei.

Franciszek ujawnił, że z programu zagranicznych wizyt postarał się wyeliminować oficjalne obiady, wydawane przez władze odwiedzanych państw i biskupów. Jak wyjaśnił, nie ma nic przeciwko zasiadaniu do stołu w towarzystwie.

- Ale jeśli program podróży, jak dzieje się to niemal zawsze, jest pełen spotkań, wolę zjeść w sposób prosty i szybko - zastrzegł.

Wśród niezapomnianych wspomnień Franciszek wymienił entuzjazm młodych ludzi w Rio de Janeiro w czasie Światowych Dni Młodzieży w 2013 roku, a także wizytę w sanktuarium w Madhu na Sri Lance, gdzie witali go chrześcijanie, muzułmanie i hinduiści.

Podkreślił, że w Europie woli odwiedzać kraje leżące na jej peryferiach, takie, jak Bośnia czy Albania, by "dodać otuchy tym, którzy mimo trudności i konfliktów działają na rzecz pokoju i jedności".

- To nie oznacza braku uwagi dla Europy, którą zachęcam, jak mogę, by odkryła i wcieliła w praktyce swe najbardziej autentyczne korzenie, swe wartości - oświadczył papież.

- Jestem przekonany, że to nie biurokracja i nie narzędzia finansowe uratują nas przed obecnym kryzysem i rozwiążą problem imigracji, który dla krajów europejskich jest największym wyzwaniem po drugiej wojnie światowej - powiedział Franciszek.

Mówiąc o kwestiach bezpieczeństwa w czasie swych podróży, wyraził wdzięczność dla watykańskiej żandarmerii i Gwardii Szwajcarskiej za to, że "dostosowały się" do jego "stylu".

- Nie potrafię poruszać się opancerzonymi samochodami albo w papamobile z zamkniętymi szybami kuloodpornymi - przyznał.

Papież wytłumaczył, że od początku mówił, że będzie podróżował tylko wtedy, gdy będzie mógł zawsze mieć kontakt z ludźmi.

- Trzeba ufać i zawierzyć. Jestem świadom zagrożeń, jakie mogą wystąpić. Muszę powiedzieć, że może jestem lekkomyślny, ale nie obawiam się o siebie. Martwię się natomiast zawsze o bezpieczeństwo tych, którzy podróżują ze mną i przede wszystkim o ludzi, których spotykam w różnych krajach - zaznaczył.

- To, co mnie niepokoi, to konkretne zagrożenia, pogróżki wobec tych, którzy przychodzą na uroczystość albo na spotkanie. Jest zawsze groźba nieostrożnego gestu ze strony jakiegoś szaleńca. Ale zawsze jest Bóg - powiedział Franciszek.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Papież: nie martwię się o siebie, ale o innych
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.