Ubóstwo duchowe i wewnętrzna wolność

Życie Duchowe Krzysztof Osuch SJ

(fot. Fiduz/flickr.com/CC))

ZOBACZ TAKŻE | TEGO AUTORA

Refleksja nad duchowym ubóstwem oraz związaną z nim wewnętrzną wolnością to zagadnienia fundamentalne w prowadzeniu pogłębionego życia duchowego. Szukając drogi do ich uzyskania, warto odwołać się do Ćwiczeń duchownych św. Ignacego Loyoli, ponieważ stanowią one bardzo osobistą, a zarazem uniwersalną metodę zdobywania wewnętrznej wolności.

 

Ćwiczenia od samego początku uświadamiają nam, że Bóg jako pierwszy wybrał nas i umiłował. On, będąc Miłością, nie ma wątpliwości, czy zwrócić się do nas z przymierzem miłości. Wątpliwości i przeszkody rodzą się zawsze po stronie człowieka. Mają one różny charakter i tworzą rodzaj "domu niewoli". W tym kontekście nasuwa się zasadnicze pytanie: Kto i jaką mocą może wywieść nas z owego domu niewoli?


Fundament miłości

 

Jezus obiecuje: Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8, 32). Tą wyzwalającą prawdą jest On sam. Spotykamy Go, choć w sposób domyślny, już w Fundamencie Ćwiczeń duchownych: "Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to duszę zbawił swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony. Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu" (Ćd 23).

 

Wzniosły ideał wolności, spełniającej się w zjednoczeniu naszej woli z wolą Boga, staje się faktem tylko dzięki poznawaniu, miłowaniu i naśladowaniu Jezusa. I o to właśnie chodzi nie tylko we wszystkich czterech tygodniach Ćwiczeń duchownych, ale także w całym życiu chrześcijańskim.


Czy od razu jednak i w pełni jesteśmy w stanie zgodzić się z wizją Fundamentu? Jakie myśli i uczucia rodzą się w nas w czasie rozważania tego zwięzłego tekstu? Czy wnioski wywiedzione z pierwszych zdań Fundamentu są dla nas oczywiste? Czy niejako z marszu możemy uznać, że z zasadami tymi żyjemy zgodnie już od dawna? Najczęściej ignacjańska "zasada pierwsza i podstawowa", którą jest Fundament, z reguły budzi nasze wątpliwości i zastrzeżenia. A kiedy zrozumiemy jego przesłanie i uznamy słuszność drogi, którą zaleca, otwiera się przed nami mozolna droga walki o wewnętrzną wolność i miłowanie Boga ponad wszystko.


Być może niektórych dziwi, że w Fundamencie nie pojawia się słowo "miłość". Rzeczywiście samo słowo nie pojawia się tam ani razu, ale miłość Boga jest w Fundamencie obecna. Na początku drogi ku zjednoczeniu z Bogiem św. Ignacy wolał miłość Boga do człowieka niejako zaszyfrować. Szyfr ten jednak łatwo złamać, wczytując się w pierwsze zdanie Fundamentu: "Człowiek jest stworzony...". Już sam akt stwórczy to ze strony Boga wyznanie miłości. Tyle że człowiek ma trudność z usłyszeniem go. Zawodzą ludzkie oczy i uszy. Nic więc dziwnego, że otwarcie lub skrycie "krzywimy się", słysząc zapewnienie, że droga do zbawienia wiedzie przez chwalenie Boga, oddawanie Mu czci i służenie Mu.


Nasze odniesienie do Boga, postulowane w Fundamencie, napotyka w nas na realny opór. "Coś" w nas ów opór wywołuje i próbuje tak nas zdeterminować, byśmy to my sami pozostawali w centrum własnej uwagi. Postawienie w centrum Boga i naszego Stwórcy jawi się nam wówczas jako zamach na ludzką wolność, autonomię i samowystarczalność. Można by obrazowo powiedzieć, że choć jesteśmy ukształtowani jako skierowani ku Bogu, to jednak borykamy się z siłą grawitacyjną, która sprawia, że najchętniej koncentrujemy się na sobie. Czasem naprawdę długo znajdujemy przyjemność w grzechu nieustannego "zakrzywiania się ku sobie" - jak powiedziałby św. Augustyn.


Na szczęście Bóg jest cierpliwy i zna wiele sposobów docierania do ludzi. Każdego człowieka przyjaźnie naprowadza na siebie, gdyż z każdą osobą - jako Jemu podobną - łączy Go "święty romans". Jeśli słońce wschodzi nad wszystkimi i wszystkich ogrzewa, to tym bardziej nieustannie oddziałuje na wszystkich potężny magnes Bożej miłości. W pewnych sprzyjających okolicznościach zapewne każdy człowiek odczuwa, że pole magnetyczne Boskiej miłości przenika wszystkie pokłady jego osoby, porządkując je w taki sposób, że odtąd pragnie się na poważnie liczyć z Bogiem i zbliżać do Niego poprzez każdy świadomy i dobrowolny "zamiar, decyzję i czyn".


Wówczas rzeczy (stworzenia), traktowane dotąd jako coś, co miało czynić człowieka coraz bardziej bogatym, niezależnym, mocnym i pewnym siebie, zaczynają jawić się po prostu jako cenne i miłosne dary Boga. Przestają być uważane za autonomiczne źródło szczęścia. Nie konkurują ze Stwórcą i nie przesłaniają Go. Nie udają, że są lepsze i cenniejsze niż Bóg, który je stworzył. Oczywiście, owa tak istotna zmiana zachodzi nie tyle w rzeczach, co w sercu człowieka. To urok doświadczanej miłości Boga działa jak światło, w którym wszystkie rzeczy (stworzenia) jawią się w prawdzie.

 

Zafascynowanie miłością Boga sprawia, że nie chce się używać rzeczy w taki sposób, by wytrącały z postawy czci, służby i chwalenia Boga. W kolejnym zdaniu Fundamentu czytamy: "I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach" (Ćd 23).

1 2 3  
Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.95

Liczba głosów:

21

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Eucharystia 07:16:08 | 2013-06-06
Kard. Canizares: Komunia Święta powinna być przyjmowana na klęcząco i do ust
2011-07-29


Hiszpański kardynał Antonio Canizares Llovera zaapelował do katolików, by przyjmowali Komunię Świętą do ust i na klęcząco. – Trzeba sobie uświadomić, że stajemy przed samym Bogiem i że On przychodzi do nas, a my nie jesteśmy nawet tego godni – mówił ostatnio podczas wizyty w Peru prefekt watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Przyjmowanie Komunii w ten sposób, zdaniem watykańskiego hierarchy, „jest znakiem adoracji, do której trzeba powrócić na nowo”. Kardynał powiedział wprost, że „cały Kościół powinien przyjmować Komunię na klęcząco”. Dodał, że „jeśli ktoś przyjmuje Komunię na stojąco, to powinien przynajmniej przyklęknąć lub uczynić głęboki ukłon, co jednak się nie dzieje”.

Hierarcha tłumaczył, że jeśli będzie się lekceważyć Komunię Świętą, wówczas lekceważyć będzie się wszystko. Komunia Święta jest bardzo ważną chwilą, podczas której obecny jest sam Chrystus, Bóg, który jest miłością.

W odpowiedzi na pytanie o nadużycia liturgiczne, które często występują, kard. Canizares powiedział, że muszą one być „skorygowane, zwłaszcza poprzez właściwą formację seminarzystów, kapłanów, katechetów i wszystkich wiernych”. Taka formacja powinna się koncentrować na zapewnieniu celebracji liturgicznej, która będzie zgodna z normami ustalonymi przez Kościół.

Hierarcha dodał, że „biskupi ponoszą szczególną odpowiedzialność” za właściwą formację liturgiczną i korygowanie wszelkich nadużyć.

Źródło: CAN, AS

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~OK 16:44:37 | 2012-09-21
Wow:o trudne, ale piękne...

Ufam, że ta króciutka "recenzja" (raczej miła dla mnie) nikogo nie odstraszy.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zoe 13:11:49 | 2012-09-21
Wow:o trudne, ale piękne...

Oceń odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?