Chrześcijaństwo i islam: wojna cywilizacji?
Johannes Müller SJ / OCIPE
Hagia Sophia
(fot. Alexandre Moreau)
Kard. Tauran wystąpi w telewizji Al-Dżazira
Biografia Mahometa najcięższą książką świata
Być jak muzułmanin? Nie, dziękuję.
Islam, chrześcijaństwo i zachód
To Niemcy najbardziej obawiają się islamu
Rozpoczęła się pielgrzymka do Mekki
"Koran narzuca religię siłą, mieczem"
Turcja: Hagia Sophia także dla chrześcijan?
Iran: Zawieszono ukamienowanie kobiety
Rząd Iranu nie akceptuje obrażania Carli Bruni
Muzułmanie rozpoczęli miesiąc postu - Ramadan
Mówiąc o wolności religijnej, należy pamiętać o ogromnej różnorodności w łonie wszystkich wielkich religii, i to nie tylko na płaszczyźnie doktrynalnej. Fakt ten zawsze rodził konflikty, które prowadziły do podziałów powodujących powstawanie nowych wspólnot religijnych, i dlatego często tak trudno jest się im spotkać. Dlatego też dla wszystkich religii ich stosunek do mniejszości lub innych opinii, obecnych w łonie własnych wspólnot, stanowi istotny sprawdzian otwarcia na wolność religijną. Ten, kto nie jest tolerancyjny w obrębie własnej religii, z trudnością przyjmie pozytywną postawę wobec mniejszości i będzie tolerancyjny wobec innych religii.
Wolność religijna między prawem a rzeczywistością
Od pewnego czasu z wielu krajów Azji i Afryki dochodzą do nas wiadomości o dyskryminacji chrześcijan przez muzułmanów, co przejawia się w niszczeniu kościołów chrześcijańskich, a nawet w konfliktach religijnych, w których ginie wielu niewinnych ludzi. W tym kontekście zamachy terrorystyczne z 11 września w Stanach Zjednoczonych mogą być interpretowane jako przejaw globalizacji tych problemów, albo jako początek tzw. wojny cywilizacji. Istnieją jednak środowiska, zarówno w świecie muzułmańskim, jak i zachodnim, które chętnie przyjmują podobną retorykę. Co prawda, nie można negować oczywistych faktów, jednak w obecnej chwili trzeba unikać ogólnikowych i schematycznych ocen islamu. W tym względzie główny punkt kontrowersji tkwi w podejściu islamu do kwestii wolności religijnej. Wystarczą dwa przykłady, aby ukazać złożoność tego problemu.
W wigilię Bożego Narodzenia w różnych miejscach Indonezji i niemal o tej samej godzinie w wielu kościołach doszło do eksplozji, które spowodowały śmierć blisko dwudziestu osób. Prawdopodobnie była to prowokacja ze strony sił politycznych, które tęsknią za powrotem do epoki Suharto, a jej celem było wywołanie gwałtownych reakcji chrześcijan w okresie Idul Fitri, muzułmańskiego święta, kończącego miesiąc postu - Ramadan. Gdyby do nich doszło, byłby to wystarczający motyw, aby usprawiedliwić agresji zbrojną, której udało się uniknąć dzięki zbawiennej interwencji wpływowych przywódców religijnych. W pierwszej chwili przypuszczano, że za tymi krwawymi zamachami stali ekstremiści muzułmańscy. Domysły te spowodowały, że zbyt łatwo zapomniano, iż w wielu przypadkach to właśnie muzułmanie starali się chronić kościoły i że w tę straszną wigilię życie stracił także młody muzułmanin, który został rozszarpany wybuchem bomby, gdy próbował wyrzucić ją z kościoła.
Drugi przykład jest następujący. Wydany na Zesłanie Ducha Świętego numer „Weltweit” (czasopismo jezuitów niemieckich) z okazji wizyty prezydenta Republiki Federalnej Niemiec Johannesa Raua w Indonezji zawierał artykuł zatytułowany „Otwartość i tolerancja charakteryzują wielkie cywilizacje” (tytuł wzięty zresztą z przemówienie tegoż prezydenta). Redakcja otrzymała jednak kilka listów zawierających zdecydowany protest. Ich autorzy wytykali jezuitom chrześcijańską głupotę i jednocześnie potępiali odwiedziny prezydenta w szkole koranicznej. Jako uzasadnienie swojej krytyki podawali argumenty, jakoby Koran nakłaniał do przemocy, a Allah był bożkiem. Ponadto przywołano przykłady prześladowań chrześcijan w krajach muzułmańskich, z których niektóre były prawdziwe, a niektóre całkowicie fałszywe.
Oczywiście, nie można przywiązywać nadmiernej wagi do podobnych przykładów, ale ukazują one, jak bardzo problematyczna, a nawet niebezpieczna może być kategoria wróg-przyjaciel. Stosunki między chrześcijaństwem i islamem, zarówno w przeszłości jak i teraz, są niezwykle trudne, tym bardziej jeśli chrześcijaństwo jest utożsamiane z cywilizacją zachodnią, a islam z cywilizacją arabską. Niniejszy artykuł ma na celu, w sposób możliwie wieloaspektowy i wolny od uprzedzeń, zarysowanie złożonych problemów dotyczących wolności religijnej, między nietolerancją i dialogiem.
Ciężar dziedzictwa historycznego
Prawo do wolności religijnej nie spadło z nieba, lecz ma długą historię. Jak w przypadku wszystkich innych praw człowieka także prawo do wolności religijnej jest nie tyle rezultatem określonej filozofii czy teologii, ile stanowi raczej konkretną odpowiedź na zbiorową historię niezliczonych ofiar i niewymownych cierpień. Prawa człowieka przeciwstawiają się temu, co zagraża godności ludzkiej, zarówno gdy chodzi o istniejące już doświadczenia, jak i nowe zagrożenia. Prawa fundamentalne są niczym „sińce” godności ludzkiej. W ten sposób w Europie, na skutek wojen religijnych XVI i XVII w., zrodziło się wspólne dążenie do zakończenia gwałtownych działań pozbawionych sensu, które w dłuższej perspektywie nikomu nie przynosiły żadnej korzyści. Wystarczy tylko to doświadczenie, aby wziąć poważnie pod uwagę historię poszczególnych religii i ich wzajemne relacje.
Uwagi te nabierają szczególnego znaczenia w odniesieniu do historii stosunków między chrześcijaństwem i islamem, które w sposób fascynujący przedstawił Franco Cardini. Chodzi tu o historię, w której doszło do wielu wspaniałych spotkań, bez których rozwój cywilizacji europejskiej wyglądałby prawdopodobnie inaczej. Europa i świat muzułmański zawsze były dla siebie atrakcyjne. Ale ta historia, a zwłaszcza jej pamięć zbiorowa, jest naznaczona groźbami i podbojami, którym towarzyszyło okrucieństwo z obydwu stron. Wystarczy tu przypomnieć niektóre nazwiska czy fakty: Karol Młot, wyprawy krzyżowe, rekonkwista, oblężenie Wiednia przez Turków czy kolonializm europejski (np. Napoleon w Egipcie - co było wydarzeniem traumatycznym dla świata muzułmańskiego). Fakty te, a zwłaszcza bolesne i wielopoziomowe przenikanie się religii, jak też wojny religijne, stanowią bardzo obciążające dziedzictwo. Jak wskazuje Cardini, do tego wszystkiego dochodzi fakt, że wzajemne postrzeganie było zawsze jednostronne, niekiedy także fałszywe, a tym samym niebezpieczne.
Duży rozgłos książki Huntingtona pokazuje, jak żywa jest pamięć zbiorowa. Jej autor stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami. Zdaniem Huntingtona, kontrasty międzykulturowe zdeterminują bieg przyszłych wydarzeń i politykę na płaszczyźnie globalnej. W centrum tego konfliktu znajduje się zagrożenie ze strony islamu, tym bardziej niebezpieczne, gdyby islam wszedł w sojusz z innymi antyzachodnimi kręgami kulturowymi.
W tym miejscu warto dodać krótką uwagę, dotyczącą historii islamu i chrześcijaństwa, która niesie ze sobą liczne implikacje na płaszczyźnie teologicznej. Chrześcijaństwo w okresie pierwszych trzech stuleci często było prześladowane: można by mówić wprost, że była to religia straceńców. Ta sytuacja uległa radykalnej zmianie wraz ze zwrotem konstantyńskim i w epoce kolonialnej z dosyć częstymi sojuszami między misjami i kolonializmem, co spowodowało, że zapomniano o początkach. Mimo to na zawsze przetrwała pamięć zasady, że siła i zwycięstwo nie stanowią kryterium prawdy, która jest także podstawą teologii krzyża. Islam przeciwnie, w pierwszych wiekach po śmierci Mahometa przeżywał okres sukcesów, nie tylko gdy chodzi o rozprzestrzenienie się religii, lecz także o rozwój cywilizacyjny. Dlatego też dzisiaj muzułmanom trudno się zgodzić z faktem, że ograniczenie władzy i porażki nie stanowią istotnego zagrożenia. Prawdopodobnie jest to jedna z głębszych racji, chociaż często nieuświadamiana, dla których chrześcijaństwo, przynajmniej generalnie, może łatwiej niż islam zaakceptować prawo do wolności religijnej, mimo że samo musiało historycznie przejść długą i bolesną drogę, aby się tego nauczyć.
Tagi:
wojna cywilizacji między chrześcijaństwem i islamem,
johannes muller sj,
islam,
sociologia religii
Twoja ocena:
Średnia ocen:
5
Liczba głosów:
3
Logowanie
Jak (i po co) żyć?
2012-05-24 20:03:26
8
Kryzys duchowy w Europie i krzyż w...
2012-05-24 17:36:11
3
Lichtenstein: Książę Alois broni...
2012-05-24 17:11:34
1
Odpowiadam Maleńczukowi
2012-05-24 15:00:13
93
Kościół pomaga tam, gdzie nie dociera...
2012-05-24 13:16:16
1
"Kapłani muszą strzec sumień...
2012-05-24 13:06:19
10
Skąd ta fascynacja Jezusem?
2012-05-24 11:28:34
318
KAI: Raport o stanie finansów w...
2012-05-24 11:23:22
22
Skok o tyczce
Opowieści z łąki
24.05.2012 15:16
1
4.43
a góry pną się do góry!
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:10
1
5
... czekając na światło
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:05
4.38
... wracając do domu...
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:05
1
5
... który jest w niebie.
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:05
1
5
... który jest w niebie.
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:05
1
5
... wracając do domu...
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:05
1
5
a góry pną się do góry!
Bliżej nieba ...
24.05.2012 11:10
1
5
Niektórzy to mają zawsze...
Małe - mniejsze -...
21.05.2012 14:43
1
5
Małe - mniejsze -...
20.05.2012 23:06
1
4.73
... schodząc z...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:17
3
4.72






