Smog to bardzo katolicka sprawa

Michał Lewandowski
(fot. shutterstock.com)

Opcje są dwie. Albo będziemy udawali, że problem smogu to nie nasza sprawa, na którą zresztą i tak nie mamy żadnego wpływu, albo do serca weźmiemy sobie nasz katolicyzm i zaczniemy robić wszystko, żeby powietrze w Polsce za dziesięć lat nie przypominało gazu bojowego z czasów I wojny światowej.

 

Centrum Krakowa, styczeń 2017. Do autobusu wsiada chłopak z wielką maską zasłaniającą pół twarzy. To dość specjalistyczny sprzęt wykorzystywany do ochrony płuc w czasie nakładania kolejnych warstw lakieru. Otoczenie, w tym ja, patrzymy na niego trochę zmieszani, bo nie przywykliśmy do tego, że maska na twarzy to coś codziennego i guzik nas powinno interesować, dlaczego akurat ją założył. Dopiero po chwili dochodzi do mnie, że ten człowiek jest najmądrzejszy z nas wszystkich.

 

Powietrze w Krakowie jak co roku jest bardzo zanieczyszczone. Zresztą nie tylko w Krakowie. Praktycznie cała południowa i środkowa Polska oddycha bardziej lub mniej stężoną mieszaniną powietrza i pyłów powstałych na skutek spalania śmieci, niskiej jakości węgla, spalin wydobywających się z tysięcy samochodów korkujących miasto. Problem istnieje i na szczęście coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę ze skutków oddychania takim powietrzem. Nie przejmują się oni tymi, którzy patrzą na ich maskę z dziwnym wyrazem twarzy.

 

Trudno przejść obojętnie wobec wstrząsających danych dotyczących stanu powietrza w Polsce, gdzie europejskie normy czystości powietrza zostały w okresie ostatnich tygodni przekroczone kilkusetkrotnie. To nie jest tylko problem PiS-u, PO, KOD-u, jednej czy drugiej partii politycznej, ale każdego, w tym szczególnie katolika.

 

Kiedy co roku wraca dyskusja o stanie powietrza w Polsce, przypominam sobie lekturę encykliki Franciszka Laudato si’  i słowa, które mną wtedy wstrząsnęły: "zbrodnia przeciw naturze jest zbrodnią przeciw nam samym i grzechem przeciw Bogu". Co to dla nas oznacza?

 

Postawmy sprawę jasno. Jeśli palimy w piecu śmieciami, kaloszami lub oponami, to grzeszymy. Nie wiem, czy ciężko, czy lekko, bo to indywidualna sprawa, ale robimy coś, co jest złe. Niszczymy przyrodę, na którą nie składają się tylko drzewa, trawa czy zwierzęta, ale także nasze płuca i płuca naszych najbliższych. Kiedy wypuszczamy w powietrze substancje, które wywołują raka, choroby dróg oddechowych, skóry i całego ciała - zabijamy.

 

Spaliny wypuszczane w powietrze nie wędrują gdzieś daleko, nie "rozpuszczają się", nie lecą poza nasz dom, ale budują nad miastem szczelną zasłonę, która uniemożliwia swobodne oddychanie.

 

Twierdzenie, że mówienie o smogu to "ekologiczne bujdy" jest nie tylko głupotą, ale także jasnym komunikatem: "nie obchodzą mnie inni ludzie; nie mam z nimi nic do czynienia; jak umrą, to ich sprawa".

 

Co jako katolicy możemy zrobić?

 

Po pierwsze uświadomić sobie, że problem jest realny i rozmawiać o nim z rodziną, z przyjaciółmi i ze znajomymi. Nie dać wmówić sobie, że doniesienia o smogu to propaganda państw chcących wykończyć polską gospodarkę (tak, z takimi absurdalnymi zarzutami trzeba się liczyć) i codziennie sprawdzać, jaki poziom zanieczyszczenia jest w miejscu naszego zamieszkania.

 

Po drugie dowiedzieć się więcej o bardziej wydajnych i mniej toksycznych sposobach palenia w domowym piecu i podrzucić te pomysły sąsiadowi, który codziennie wieczorem wytwarza obłoki cuchnących spalin. Można też sprawdzić, czy nie przysługuje mi dofinansowanie na lepszy piec, którego koszt z uwagi na bardziej wydajne spalanie zwróci się w ciągu kilku lat.

 

Po trzecie w okresach szczególnego zanieczyszczenia przesiąść się na komunikację miejską lub podwozić bliskich do pracy czy szkoły jednym samochodem, czego efektem będzie zmniejszenie ruchu na ulicach i sprawienie, że obrazki, na których auta poza kierowcą wożą po mieście powietrze, będą widywane rzadziej.

 

Problem odpowiedzialności chrześcijan za środowisko naturalne nie jest niestety w Kościele w Polsce szczególnie głośny. Ufam, że bardziej niż ignorancją jest to spowodowane tym, że wszyscy dopiero uczymy się tego, jak wiele zależy od naszych codziennych wyborów i przyzwyczajeń i że mamy realny wpływ na czystość powietrza.

 

I czekam z niecierpliwością na głos biskupów, którzy podobnie wyraźnie jak w sprawach ochrony życia poczętego, koniecznej pomocy uchodźcom i ubogim, gender i laicyzacji, wypowiedzą się w kwestii ochrony środowiska i stanu powietrza, którym wszyscy oddychamy. Podobnie jak zrobił to papież, tyle tylko że z uwzględnieniem polskiej specyfiki.

 

"Istnieją formy zanieczyszczeń, które codziennie wpływają na ludzi. Narażenie na działanie zanieczyszczeń powietrza stwarza szeroką gamę oddziaływań na zdrowie, zwłaszcza osób najuboższych, powodując miliony przedwczesnych zgonów. Chorują one na przykład z powodu wdychania spalin pochodzących z paliw używanych do celów kuchennych czy ogrzewania" (Laudato si’).

 

Michał Lewandowski - redaktor DEON.pl, publicysta, teolog. Prowadzi autorskiego bloga "teolog na manowcach".

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.98

Liczba głosów:

111

 

 

Komentarze użytkowników (54)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Franek 15:52:06 | 2017-01-23
Cytat z Jaśkowskiego: "Konkretnie; przykład globalnego ogłupiania społeczeństwa w tym naszym biednym kraju. Od kilku lat te same ośrodki rozbudowują system spalarni śmieci w miastach, nawet średniej wielkości. Spalarnie są to fabryki posiadające wysokie kominy i elektrofiltry, czyli właśnie te, które tworzą smog. I ci sami radni, bezradni, jednogłośnie zgadzają się na instalowanie takiego truciciela w swoim mieście.
Kto im kazał?
Kto ich do tego zmusił?
Czy też pytanie powinno być postawione odwrotnie jak mówi ulica; Ile dostali"?

Oceń 4 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 21:02:03 | 2017-01-21
Pomysł z Legionowa: MAPA TRUCICIELI.
Mapa powstała, by truciciele przemyśleli swoje postępowanie i w poczuciu wstydu zmienili je.
Ikony oznaczające adresy trucicieli uzupełniane są przez zgłaszających komentarzami typu: "Palacze", "Kopciuch", "Stare kotły opalane węglem", "Dom, który truje", "Potrafi przytruć okolicę", "Kopci jak lokomotywa", "Lewa część bliźniaka często kopci aż miło" czy "W nocy palą butelki".

Oceń 11 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

gocha.wojcik 20:19:20 | 2017-01-21
1. Przy poruszaniu głównego wątku tematu (przypomnę: smog, palenie oponami i innymi substancjami wymagającymi ułańskiej fantazji palacza) nie widzę większej potrzeby wykłócania się, kto ma rację w kwestii globalnego ocieplenia. 
2. Twierdzenie, że śmieciami palą tylko najubożsi, jest błędne. Palą również ignoranci i kombinatorzy. 

Czy naprawdę tak trudno uwierzyć, że paląca się opona, plastik i inne tworzywa sztuczne są zagrożeniem dla funkcjonowania układu oddechowego (i nie tylko)? Na taki dym szczególnie narażeni są ludzie chorzy i starsi oraz dzieci.

Jeśli jednak znajdzie się tu niedowiarek, polecam ekspeyment. Należy wziąć kilka głębokich wdechów (5 powinno wystarczyć) dymem z tlącej się opony. Wrażenia i opis samopoczucia proszę zamieścić pod niniejszym komentarzem ;)

Oceń 13 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

neb 11:00:10 | 2017-01-21
Do pracy jeżdżę autobusem (samochodu używam tylko, gdy muszę, właśnie ze względu na smog).
Chętnie przesiadłbym się na rower, by jeszcze bardziej odciążyć transport spalinowy, ale... jazda rowerem oznaczałaby dłuższe i znacznie bardziej intensywne narażenie na wdychanie smogu.

Oceń 12 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 19:12:14 | 2017-01-20
Każda sprawa dotyząca społeczności, ale i jednostek jest sprawą katolicką. Jak w wielu przypadkach niewiele możemy z starciu z możnymi tegośweiata, ale już na swoich radnych spróbujmy. To oni mogą przefoprsowaqć budowę oczyszczalni, kompostowni, doprowadzić gaz do wszystkich mieszkańców osiedla. Ilu z nas spala śmiecie, lub toleruje to w swoim otoczeniu? Ilu z nas zaprotestuje widząc  ciężki dym z niefiltrowanych kominów przemysłowych?
Cykliczne ocieplenia i oziębienia miały miejsce kilkakrotnie za czasów człowieka na ziemi. Na Wyspach Scilly (płd. zach.kraniec Wysp Brytyjskich) do dziś rosną  palmy reliktowe, na  południu Norwegii zachowałysię ślady po winnicach. (widziałem)

Oceń 21 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

marielle 18:51:41 | 2017-01-20
Dziękuję za ten artykuł. Nie jest to typowa sprawa katolicka, ale na pewno dotyczy odpowiedzialności za życie swoje i innych. Widzę, że nie wszyscy forumowicze lubią czyste powietrze, pewnie niektórzy zapomnieli nawet, co to takiego. Liczą na wyjątkową odporność swojego organizmu i swojej rodziny. Jesteśmy jednak tylko ludźmi.
Dwutlenek węgla nie należy tu akurat do głównych trucicieli, ale oprócz naturalnego występowania w przyrodzie powstaje np. przy spalaniu koksu. Jego nadmiar jest po prostu szkodliwy dla zdrowia. Optymiści dla dania przykładu niech zamieszkają pod koksownią i liczą na dobre filtry.
Poziom skażenia powietrza można sprawdzać na stronach Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Monitorowane są np. szkodliwe pyły PM 2,5 i PM 10.  Normy trzeba znaleźć gdzie indziej, ale co to dla ciekawych świata (25 i 50).
W czasie przekroczeń norm (najczęściej, gdy jest mróz i nie ma wiatru) mieszkań lepiej nie wietrzyć ani rano, ani wieczorem, ani w nocy, sportu na dworze najlepiej nie uprawiać, ewentualnie w specjalnej masce, która jednak może utrudniać oddychanie.
O smogu fotochemicznym w trakcie upałów porozmawiajmy w późniejszym terminie. Teraz chyba jest siarkowy.

Oceń 12 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abraham 21:13:25 | 2017-01-20
Druga, zupełnie nie związana z globalnym ociepleniem sprawa to zanieczyszczenie środowiska z którym trzeba walczyć. Ale skuteczną metodą walki jest podniesienie poziomu życia żeby każden jeden człowiek mógł korzystać z zielonej energii odnawialnej oraz powszechnie dostępne innowacje technologiczne pozwalające pozyskiwać energię praktycznie ze wszystkiego. Ale to jest wbrew interesom elit kontrolujących kluczowe segmenty gospodarki z sektorami energetycznymi i paliwowymi czerpiących z tego niewyobrażalne zyski.
Pozostaje całą winę zwalić na Januszów palących z zimna w piecach czym popadnie bo nie mają pieniędzy na węgiel [o nowym piecu nie mówiąc].
To jest wasza katolicka sprawa deony?? Wywoływanie poczucia winy za zaistniałą sytuację u prostych, często reprezentujących biedę ludzi skazanych przez wyzyskiwaczy na zatruwanie środowiska i wyzyskiwanych w dwójnasób poprzez obarczenie ich winą i nałożenie dodatkowych limitów, wymogów i kar żeby ktoś mógł się nakraść w majestacie prawa?

Oceń 72 68 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abraham 17:55:44 | 2017-01-20
Nie istnieje nic takiego jak globalne ocieplenie rozumiane jako decydujący wpływ człowieka na wzrost średniej temperatury na Planecie.

Klimat się zmieniał i zmienia nieustannie na Ziemi na co wpływa wiele czynników, człowiek w stopniu niewielkim.

Zwykły zbieg okoliczności spowodował nałożenie się zmian klimatu z rewolucją przemysłową i zwiększoną emisją zanieczyszczeń które te zmiany potęgują. Nie ma żadnych dowodów naukowych iż nawet radykalna natychmiastowa redukcja emisji spalin spowoduje iż klimat nie będzie się ocieplał.
Porzućmy tę megalomanię wynikającą wprost z ubóstwienia człowieka i przeceniającą jego wartość i znaczenie.

Globalne ocieplenie to ideologiczna propaganda mająca na celu tylko i wyłącznie ograbienie ludzi w postaci coraz to nowych podatków od oddychania i objęcia kontrolą każdego aspektu życia pod pretekstem ochrony Planety. Trzeba być ciężko upośledzonym umysłowo żeby wierzyć w takie brednie i angażować się w tę hucpę.

Oceń 72 68 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

madzia.laniska 14:14:42 | 2017-01-20
To może niech kościo złożą się na jakieś wieże oczyszczające powietrze hmmm...? :0 Albo na oczysczacze powietrza dla swoich wiernych :) Mogą przeciez dogadac się z media expert, w końcu naszym, polskim więc by nawet pasowało.

Oceń 6 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MAGDALENA 13:12:33 | 2017-01-20
"Teza o antropogenicznym pochodzeniu zjawiska efektu cieplarnianego jest rozpowszechniana od lat 70. przez ludzi, którzy poza nadzwyczaj sprawnymi działaniami lobbingowymi nie mogą się pochwalić żadnymi przekonującymi wynikami badań. Nagminnie stosują wybiórcze podejście do danych badawczych i odrzucają te, które nie pasują im do tezy."

Kiedyś, egipscy kapłani wmawiali ciemnemu ludowi, że spowodował zaćmienie Słońca. Dzisiaj, biurokraci i politycy próbują nas przekonać, że klimat zmienia się przez nas. Tu nie chodzi o żadną ekologię. W obu przypadkach chodzi o władzę, politykę i pieniądze. Oraz posady dla różnych "działaczy", którzy nie potrafiąc zrobić nic sensownego, chcą zbić kapitał na klimatycznej szopce.

Czytaj:          http://g-o.strefa.pl/

i nie daj się nabrać szumowinom.

Oceń 274 533 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook