Tak właśnie zginie Europa

Michał Lewandowski
(fot. shutterstock.com)

Jeżeli szybko nie wsłuchamy się w głos Franciszka, to grozi nam coś więcej niż wyniszczająca, globalna wojna. Coś, czego możemy nawet nie zauważyć.

 

Józka spotykałem prawie codziennie na przystanku w okolicach mojego rodzinnego domu. Uważne spojrzenie, ciało w gotowości do biegu, długie, nieuczesane włosy. Siadał zwykle koło ławki i nawet w deszczowe i zimne dni nie opuszczał swojego miejsca obserwacji. Czasem tylko podbiegł do mnie i zaszczekał. Józek, mały włochaty terier.

Z jego właścicielem znaliśmy się tylko z widzenia. W średnim wieku, niedogolony. On i jego koledzy spotykali się codziennie i racząc się mniej lub bardziej wyskokowymi płynami, omawiali przekrój wszystkich możliwych tematów. Po pewnym czasie zaczęliśmy sobie mówić "dzień dobry", wymieniać krótkie ukłony, kiedy spieszyłem się na autobus, podczas gdy on z całą powagą i majestatem swojego stanowiska komentatora rzeczywistości pozdrawiał ze swojego przystankowego tronu.

Potem nasze drogi się rozeszły. Przeprowadziłem się do innego miasta, on pewnie zabarykadował się gdzieś, by przeczekać zimę. W pamięci został mi tylko mały psiak z łańcuszkiem na szyi i wiecznie podchmielony właściciel. Znałem imię tego pierwszego, drugi pozostawał wyłącznie anonimowym, stałym elementem codziennego krajobrazu.

Wszyscy mamy podobne sytuacje. Ludzie, których mijamy, spotykamy w sklepie, szkole, pracy, sąsiadów za płotem. Znajomych nieznajomych, czasem bezimiennych, bliskich, a jednocześnie dalekich, widywanych każdego dnia, ale w rzeczywistości nieznajomych i obcych. Tych, którzy stanowią jakiś element naszego życia, ale zapytani o nich nie potrafilibyśmy podać imienia, nazwiska, domu, w którym mieszkają.

To o nich mówił ostatnio papież Franciszek: "Wrogiem pokoju nie jest bowiem tylko wojna, ale również obojętność, która sprawia, że myślimy tylko o sobie, i tworzy bariery, podejrzenia, lęki i zamknięcia. I te rzeczy są wrogami pokoju. Dzięki Bogu mamy wiele informacji; czasami jednak jesteśmy tak zasypywani wiadomościami, że stajemy się oderwani od rzeczywistości, od potrzebujących nas brata i siostry. Zacznijmy w tym roku otwierać serca, rozbudzając uwagę na bliźniego, na tego, kto jest obok. Jest to droga prowadząca do zdobycia pokoju".

Mówi jasno: jeżeli stajemy się obojętni na tych, którzy są obok nas, jeżeli nie poświęcamy im uwagi, to w jakimś stopniu przyczyniamy się do braku pokoju na świecie i tworzymy klimat, który nie pozwala na jego swobodne budowanie. Zamknięcie na drugiego, oddalenie się od niego sprzyja powstawaniu podejrzeń, strachu i wzajemnego oskarżania o coraz to nowe przewinienia.

Czy w tym świetle nie należałoby spojrzeć również na aktualną sytuację Europy i fakt, że jej nastawienie idzie w zupełnie innym kierunku niż słowa i gesty Franciszka oraz proponowana przez niego rewolucja czułości i miłości? Że otwartość na innych i walka z obojętnością, mimo szumnych deklaracji europejskich polityków, nie jest wiodącym kierunkiem rozwoju tego kontynentu?

"Nie jesteś z nami, więc jesteś przeciwko nam" - zdają się mówić niektórzy z mieszkańców Starego Kontynentu. Miejsca, które nie chce wyciągać wniosków z własnej historii i jej ciemnych kart.

Kiedy Franciszek mówi: "W komunikacji z drugim człowiekiem pierwszą sprawą jest zdolność serca, umożliwiająca bliskość, bez której nie ma prawdziwego spotkania duchowego. Słuchanie pomaga nam dostrzec gest oraz stosowne słowo, które podważą naszą spokojną pozycję obserwatorów" (EG 171). Europa chce bardziej koncentrować się na sobie, popadać w coraz to nowe formy samotności i pseudoszczęścia, które za podstawę obiera sobie indywidualizm oraz zamknięcia na drugiego człowieka, niezależnie od tego, czy jest to zamkniecie z pobudek religijnych, ekonomicznych czy etnicznych.

Z ust Ojca Świętego pada mocne stwierdzenie, że "wszyscy, chrześcijanie, jesteśmy powołani do troski o najsłabszych mieszkańców ziemi. Ale w obowiązującym dziś modelu «sukcesu» i «prywatności» zdaje się nie mieć sensu inwestowanie, by pozostający w tyle, słabi lub mniej uzdolnieni, mogli znaleźć sobie drogę w życiu" (EG 209). Tymczasem Stary Kontynent rokrocznie marnuje około 100 mln ton żywności, która nadawałaby się do spożycia (dane za Komisją Europejską z kwietnia 2011 r.).

Kiedy pojawia się problem uchodźców i migrantów z krajów ogarniętych wojną (nie tylko muzułmanów, ale chociażby syryjskich chrześcijan), Franciszek zauważa: "Migranci są dla mnie szczególnym wyzwaniem, ponieważ jestem pasterzem Kościoła bez granic, który czuje się matką wszystkich. Dlatego wzywam kraje do wspaniałomyślnego otwarcia, które bez obawy o zniszczenie lokalnej tożsamości będzie zdolne stworzyć nowe syntezy kulturowe. Jakże piękne są miasta, które przezwyciężyły niezdrową nieufność i integrują osoby różniące się, czyniąc z tej integracji nowy czynnik rozwoju!" (EG 210). Co wtedy robią dobrze prosperujące państwa Zachodu? Budują płoty, mury, zasieki i korytarze, nie próbując nawet zrozumieć drugiej strony i jej powodów.

Jeżeli kiedykolwiek Europa zginie, to nie na skutek wyniszczającej wojny, która pochłonie jednorazowo miliony ofiar, ale poprzez ciche i powolne zanikanie międzyludzkich relacji, erozję współczucia na rzecz wykwitu obojętności i wyrachowania. Nie potrzeba kul, czołgów, samolotów ani bomb. Wystarczy, że "nie żyjemy lepiej, uciekając od innych, kryjąc się, odmawiając dzielenia się i zamykając się we własnej wygodzie. Jest to nic innego jak powolne samobójstwo" (EG 272).
 

Michał Lewandowski - redaktor DEON.pl, publicysta, teolog. Prowadzi autorskiego bloga "teolog na manowcach".

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.79

Liczba głosów:

81

Komentarze użytkowników (31)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

WDR (ze skrzydłami) 01:05:10 | 2016-01-17
Odpowiedziałbym, ale Autor jest wrażliwy i mógłby mi zlikwidować konto tak jak to zrobił/zrobiono z kontem innego bywalca deonu.

Do 65% zgłaszam votum separatum.

Oceń 23 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 23:56:21 | 2016-01-16
Rozumiem papieża, gdy mówi: "Migranci są dla mnie szczególnym wyzwaniem, ponieważ jestem pasterzem Kościoła bez granic, który czuje się matką wszystkich". Nie można pozostać obojętnym na los ludzi, którzy zostali dotknięci prześladowaniami i utratą domu z powodu wojny, ale też trzeba pomagać mądrze. Od uchodźców i imigrantów należy wymagać przestrzegania prawa i norm obowiązujących w kraju, do którego przybyli oraz ważne jest, aby zapewnić im pracę, bo imigranci żyjący z zasiłków i mieszkający w ośrodkach dla uchodźców lub odseparowani w gettach nie zasymilują się. To stawia duże wymagania przed rządami państw przyjmujących i powinny one zdawać sobie z tego sprawę.
Matka kocha dzieci, ale mądra matka kocha mądrze zapewniając dzieciom poczucie bezpieczeństwa z jednej strony, a ucząc je właściwego zachowania, odpowiedzialności i przestrzegania norm społecznych z drugiej strony.

Oceń 19 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Amelia_Mel 20:20:36 | 2016-01-16
Bardzo podoba mi się  ten artykuł, faktycznie, jedyne co może zabić Europę czy ludzkość w ogóle , to właśnie obojętność na drugiego człowieka.

Oceń 8 13 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 14:36:35 | 2016-01-16
"Zacznijmy w tym roku otwierać serca, rozbudzając uwagę na bliźniego, na tego, kto jest obok. Jest to droga prowadząca do zdobycia pokoju". Może ta droga nie jest łatwa, ale nie potrzeba od razu brać na siebie wielkich zadań, lecz działać małymi kroczkami. Miłość powinna też być mądra - ci którym pomagamy nie powinni nas wykorzystywać, a tym bardziej krzywdzić. Strach nie może być usprawiedliwieniem, działajmy roztropnie, ale nie bądźmy obojętni.

Oceń 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

godhealted 05:46:18 | 2016-01-16
chyba nie skumałeś przesłania.
oczywistym jest, że nie da się tak kochać bez Chrystusa.
jednak z nim wszystko jest możliwe.
niestety żyjemy w świecie, gdzie nawet napis na głupiej opasce jest cenzurowany..

więc kochać w ten sposób jest niezwykle trudno.
szczególnie tym, którzy na co dzień z nim  walczą, a nie współpracują..
bo owszem, europejscy politycy od lat głoszą otwartość, dialogi i inne górnolotnie brzmiące wartości.
bez fundamentu, którym jest Bóg, to zwykłe pustosłowie.

bez względu na to czy nazwiesz go lewakiem czy prawakiem czy kimkolwiek jeszcze innym.

Oceń 10 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

CzarnySzymon 13:41:41 | 2016-01-15
W takim razie takim Niemcom czy Szwecji śmierć nie grozi, a wręcz przeciwnie, obserwujemy tam rozkwit relacji międzyludzkich z uchodźcami i chrześcijańskich postaw lewicowych polityków.

Oceń 32 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Miłosz Skrodzki 13:22:59 | 2016-01-15
Jak możemy nazywać się chrześcijanami, nie pomagając ludziom?

Oceń 41 46 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abraham 21:14:18 | 2016-01-16
.

Oceń 27 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Macieek 08:27:43 | 2016-01-15
Bergoglio nazwał kiedyś Europę "bezpłodną babcią".

Trzeba przyznać, że od początku swojego pontyfikatu stosuje wobec niej metodę "na wnuczka"...

Oceń 33 17 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 00:32:39 | 2016-01-15
Przyznaję.Z powodu obojętności i wyrachowania nastąpiła u mnie erozja współczucia dla autora artykułu.

Oceń 16 3 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook