Wrażliwy Kościół

Piotr Żyłka

Zaraz po zakończeniu Synodu "obrońcy rodziny i tradycji" ogłosili swoje zwycięstwo. "Ave Maria! Kościół uratowany!". A ja się pytam - z kim zwyciężono i przed czym niby uratowano Kościół?

 

Tydzień temu sobotni wieczór spędziłem na Wieczorze Łaski u księży saletynów w Krakowie, organizowanym przez Fundację Malak i o. Adama Szustaka OP. Wróciłem do domu koło 3 nad ranem. Włączyłem komputer, żeby sprawdzić, czy na finiszu Synodu poświęconego rodzinie wydarzyło się coś ciekawego. Wszedłem na Facebooka i zostałem zbombardowany linkami do artykułów z sensacyjnie brzmiącymi tytułami. Sens wiadomości był w wielu wypadkach podobny - Synod zakończył się klęską "wstrętnych liberałów", koszmarna i szkodliwa dyskusja zakończona, Kościół może wrócić do stanu sprzed tego budzącego niepotrzebny zamęt spotkania.

 

Gdybym uwierzył w relacje konserwatywnych katolickich portali i nie poszukał dokładniejszej informacji w innych źródłach, to pewnie nigdy bym się nie dowiedział o kilku niezwykle ważnych detalach, które mają fundamentalne znaczenie dla osób próbujących zrozumieć, co się wydarzyło w ostatnich tygodniach w Watykanie.

 

Kilka przykładów. Nie jest prawdą, że większość kardynałów odrzuciła z Relatio Synodi trzy punkty dotyczące rozwodników i homoseksualistów. Te punkty nie uzyskały wymaganej większości 2/3 głosów, ale za każdym z nich opowiedziała się więcej niż połowa Ojców Synodalnych. Nie jest też prawdą, że owe punkty zostały wykreślone z dokumentu, przepadły i już nikt nie będzie o nich dyskutować. Papież Franciszek postanowił opublikować całość sprawozdania z obrad (czyli włącznie z 3 "kontrowersyjnymi" punktami) i w pełnej formie wysłać go do konferencji episkopatów poszczególnych krajów. Niby niuanse, ale zupełnie zmieniają obraz sytuacji.

 

Mnie najbardziej cieszy, że Ojciec Święty zaprosił cały Kościół do otwartej dyskusji. Najpierw była słynna ankieta, później hierarchowie zebrali się w Watykanie i w swobodny sposób podzielili się swoimi opiniami. Na zakończenie Synodu Franciszek powiedział: "Brawo! Dobrze pracowaliście. Właśnie takiej wymiany myśli chciałem. A teraz idziemy do przodu". To bardzo ważne słowa, bo tak naprawdę jesteśmy na początku długiej drogi. Teraz wszystko znowu wraca na poziom Kościołów lokalnych, gdzie - miejmy nadzieję - odbędą się poważne dyskusje, do których zaproszeni zostaną przedstawiciele różnych środowisk i wspólnot. A za rok Ojcowie znowu spotkają się w Rzymie, by jeszcze raz porozmawiać o tym, jak Kościół powinien odpowiadać na wyzwania i trudności stojące przed współczesną rodziną.

 

Kilka dni temu brałem udział w nagraniu audycji w Radiu Kraków. Rozmawialiśmy o Synodzie. W studiu była też Karolina. Karolina żyje w związku niesakramentalnym. Do radia przyszła z małym, roześmianym synkiem. Ona też jest pogodną kobietą. Zapytana o to, czy przystępuje do komunii, powiedziała, że oczywiście tego nie robi. Bo wie, że sama podjęła taką a nie inną życiową decyzję i pogodziła się z konsekwencjami. Wszystko wygląda OK, ale kiedy mówi o tym, jak patrzy na ludzi przyjmujących Ciało Chrystusa, jej głos się załamuje, widać w jej oczach ogromny smutek.

 

Kiedy widzę takiego konkretnego człowieka, to się zastanawiam, jak ktokolwiek może bez chwili zawahania oceniać i mówić, że "to są przecież zatwardziali grzesznicy, cudzołożnicy i sami sobie są winni". W ciągu ostatnich tygodni słyszałem i czytałem wiele tego typu wypowiedzi. Wcale nie twierdzę, że powinniśmy dopuścić wszystkich do komunii. Nie mam też gotowych odpowiedzi na inne pytania, które rozbudziły dyskusję na Synodzie. Ale kiedy słyszę te wszystkie głosy oburzonych, niezadowolonych i rozdzierających szaty "bo ktoś śmie zadawać takie pytania", to muszę przyznać, że jestem zdziwiony.

 

Chrystus przyszedł na świat, żeby ludzi leczyć. Bez warunków wstępnych. To oczywiście nie znaczy, że mamy zmieniać doktrynę. Ale fundamentalna wrażliwość na dramat drugiego człowieka, wyciągnięcie do niego ręki, próba zrozumienia jego problemów - to chyba nie jest zbyt wiele. Marzy mi się Kościół, który będzie po prostu wrażliwy na każdy rodzaj ludzkiej biedy. Bo jak mówił Jan Paweł II - to człowiek jest drogą Kościoła.

 

 

Piotr Żyłka - członek redakcji i publicysta DEON.pl, twórca Projektu faceBóg i papieskiego profilu Franciszek. Jego projekty można znaleźć na blogu autorskim

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.59

Liczba głosów:

263

 

 

Komentarze użytkowników (679)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Menio 16:10:55 | 2016-04-26
Od czasu wybuchu nagonki z udziałem Gazety Wyborczej, brakuje mi katolikowi, włączenia Narodowców "naszej przyszłości narodu" i płatników naszych składek emerytalnych (reszta młodych "na zmywaku" na Wyspach i w Niemczech) w ŚDM i zaproszenia przez abp Gądeckiego, Kardynała Dziwisza i Prymasa Polski - ks. abp Polaka na spotkanie z Papieżem Franciszkiem. W duchu nauczania, miłości i w Roku Miłosierdzia. Jak bowiem Kościół polski - duchowieństwo i my katolicy mamy wprowadzić migrantów do kraju- jak tu są poniewierane nasze własne dzieci?

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

chcacy 11:42:21 | 2015-01-10
Ewangeliczne słowa(wobec arbitralności słowa) stracą znaczenie, jakie im nadał Chrystus, jeśli nie podtrzymamy kontekstu pozawerbalnego, Tradycji i obyczaju. Dlatego zrób to: http://youtu.be/lJlK6vS_0fE

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Natalia 19:26:01 | 2015-01-04
Witam!
Nazywam się Natalia i wraz z moimi koleżankami – Kasią i Magdą, studiujemy kulturoznawstwo w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Prowadzimy badania dotyczące portali społecznościowych, skierowanych do ludzi wierzących. Serdecznie zapraszamy do wypełnienia krótkiej ankiety, która pomoże nam w pełni zagłębić się w temat :) Jeśli są osoby zainteresowane wynikami naszego badania, to w ankiecie będzie miejsce na podanie adresu mailowego, na który chętnie wyślemy sporządzony przez nas raport na podstawie poniższej ankiety.
https://noely1.typeform.com/to/dRnWYa

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Imponderabiliant 21:03:05 | 2014-12-14
a co na to słowa Kosmy?
​https://www.youtube.com/watch?v=7lIfRs7p7fk

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~triarius 23:50:39 | 2014-11-03
DLACZEGO ISLAM WCIĄŻ NIE TRACI WIERNYCH, CHOĆ FRONTEM DO NICH NIGDY STANĄĆ PRZECIEŻ NIE RACZYŁ?

JAKI JEST POWÓD, DLA KTÓREGO KATOLICYZM NIE MOŻE POSTAWIĆ WŁAŚNIE NA ANALOGICZNĄ WIERNOŚĆ STARYM ZASADOM I ODWIECZNĄ TRADYCJĘ?

Gadka o nieuniknionej śmierci Kościoła z powodu rychłego odejścia od niego wiernych - zrażonych do tak archaicznej i mało człowiekolubnej instytucji, to albo ordynarne kłamstwo wypowiadane w złej woli albo skrajne jakieś wymóżdżenie. Jakoś tak jest, że najwięcej o konieczności "reformy Kościoła" piszą właśnie wrogowie. 

Oceń 17 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Fuks Mirosław 23:07:49 | 2014-11-03
Wszystko sprowadza się jak ustawimy Sakramenty Jezeli Eucharystia jest w Centrum To co jest fundamentem ?i co jest szczytem?w Kościele.Jeżeli fundamentem jest Chrzest to Eucharystia powinna być szczytem.I nie ma problemu-podrodze jest {ja to nazywam ruchomy sakrament sakrament Namaszczenia chorych},Sakrament Spowiedzi,Bierzmowanie .Kapłaństwo.Małżeństwo do wyboru.Jeżeli tak ustawimy drogę sakramentalnego zbawienia TO DOBRZE UCZYNIMY.BO takie ustawienie porządku zbawienia w KK.daje pokój wszystkim .Bo do szczytu podąża się przez całe życie .I nikogo nie wyklucza.Nawet jedna Echarystia lub przyjecie Namaszczenia chorego.Zbawi człowieka gdy ustanie przeszkoda grzechu .czasami tak bywa że dopiero w chwili Przejścia to jest możiwe człowiek jest obecny w i ma czas.O ile nie ustaje przyczyna grzechu to towarzyszy się w drodze aby ta przyczyna ustała .Owszem istneje przeszkoda i to nie pzwala uczestniczyć w pełnej Echarystii ale już nie jest to oskarżeniem ale zachętą i mobilizacją do celu .Jezus jast DROGĄ .Drogą na szczyt.Sakramenty są więc drogą.Tak na to może spójrzmy.

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~pdyvppl 21:59:59 | 2014-11-03
Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». [...]
Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam».


Chciałbym w życiu uczynić tyle dobra co owa Samarytanka...

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~malolat 23:55:56 | 2014-11-01
Bog stworzyl cycki , a nie kosciol katolicki.....

Oceń 6 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zatroskany 21:20:46 | 2014-10-31
Serdeczne pozdrowienia dla P. redaktora Piotra za  rzetelne przestawienie problemów Synodu. Synod nadal trwa i do tej pory nic nie zostało  postanowione. Kościóly w Polsce, w Europie coraz bardziej puste. Jak będzie w przyszłości?

Oceń 2 25 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zniesmaczony 18:51:37 | 2014-10-31
dajcie se siana z tymi dennymi komentarzami, bo to się robi juz nudne

Oceń 6 14 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook