Być jak siostra Cristina

Piotr Żyłka

W sieci furorę robi występ włoskiej siostry zakonnej, która wzięła udział w muzycznym show Voice of Italy. To jest bardzo dobry kazus, który warto przeanalizować i zastanowić się, czego my możemy się nauczyć od tej przesympatycznej zakonnicy.

 

>> Zobacz: Ta zakonnica po prostu zmiażdżyła system


Kiedy skończyłem oglądać ten materiał, pomyślałem, że właśnie takiej postawy potrzebujemy w Kościele jak najwięcej. Często jest w nas pokusa, żeby patrzeć na świat z pozycji tych lepszych, mądrzejszych i świętszych. A na media to już w ogóle. Oczywiście można tak podchodzić do rzeczywistości, ale z punktu widzenia naszej misji ewangelizacyjnej (do której wszyscy jesteśmy zobowiązani) nie ma to najmniejszego sensu.


Cóż z tego, że będziemy rozdzierać szaty i mówić, że programy telewizyjne są coraz słabsze i w ogóle wszystko upada na dno? Czy w ten sposób przyciągniemy kogokolwiek do Kościoła? Raczej nie. Co najwyżej utwierdzimy ludzi w przekonaniu, że jesteśmy jakimś skansenem, który obawia się wszystkiego co nowe.


Siostra Cristina Scuccia postanowiła zrobić coś zupełnie odwrotnego. Zamiast narzekać, oceniać i krytykować, z uśmiechem na ustach poszła do muzycznego show. Śmiem twierdzić, że jej występ zrobił więcej dobrego i może przynieść więcej ewangelicznych owoców, niż kilkadziesiąt moralizatorskich kazań księży, którzy w otaczającej nas rzeczywistości widzą mnóstwo zagrożeń i przekonują nas, że musimy się bronić przed wrogiem, który stoi u bram.


Bardzo potrzebujemy dziś świadków radosnych. Nie dlatego, żeby przyciągać ludzi do Kościoła za pomocą jakichś tanich chwytów. Niektórzy złośliwie określają taki sposób działania "pluszowym katolicyzmem". Posłuchajmy jednak i popatrzmy na papieża Franciszka. On wielokrotnie zachęcał i wciąż zachęca nas do odważnego i radosnego niesienia nadziei światu.


Dobrze zdefiniował to nasze zadanie w wywiadzie udzielonym dla "Kontaktu" ojciec Kasper Mariusz Kaproń Ofm: "My, chrześcijanie, jesteśmy ludźmi, którzy mają nadzieję nawet wbrew nadziei. Naszym zadaniem jest być widzialnym znakiem tego, że można zmienić aktualny porządek, czyniąc świat bardziej ludzkim (...)Za przekazywaną treścią musi iść czytelność znaku. I właśnie ona stanowi najlepsze potwierdzenie nauczania. Nie można mówić o ubóstwie, nie będąc ubogim. Nie można mówić o radości, nie ciesząc się".


Tej radości nam dziś w Kościele zdecydowanie brakuje. Nawet jeśli jest ona w nas, w naszym codziennym, "świeckim" życiu, to często jest w nas równocześnie jakieś dziwne przekonanie, że w sferze wiary musimy zachować jakąś nienaturalną powagę i być strasznymi sztywniakami. To jest wizja nieprawdziwa i szkodliwa. Jan Bosko miał rację mówiąc, że diabeł boi się ludzi radosnych. Trzymajmy się tej myśli.


Weźmy przykład z siostry Cristiny. Ona realizując swoją pasję, wykonała równocześnie kawał doskonałej roboty. A zapytana przez jurorów, jak na jej udział w programie zareaguje Watykan, odpowiedziała: "Na pewno zadzwoni do mnie papież Franciszek. On nas zaprasza do wyjścia, do ewangelizacji. Bóg nic nie zabiera, ale daje Ci jeszcze więcej, dlatego tu jestem".

 

 

Piotr Żyłka - członek redakcji i publicysta DEON.pl, twórca Projektu faceBóg i papieskiego profilu Franciszek. Jego projekty można znaleźć na blogu autorskim

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.17

Liczba głosów:

263

Komentarze użytkowników (346)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~sense 12:58:53 | 2014-03-28
W szerszym aspekcie  - takie wyjście do świata, prowadzi to do tego, o czym mowa w tym materiale (w doskonałęj serii autorstwa Michael Voris - ChurchMilitant.TV, wcześniej Vortex).
Nawet jeśli ta konkretna siostra zakonna, nie. Albo, jeszcze nie.)

https://www.youtube.com/watch?v=GXFj8Vu-R-c

Oceń 3 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~sense 13:38:21 | 2014-03-28
Terroryzowanie niesprawianiem przykrości to szklany paciorek tombakowej miłości, w prostej linii rozkwitający na tak afirmowanej na Deonie infantylności.

Oceń 8 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Samarytanka 16:56:25 | 2014-03-27
Co do głosów że jest Wielki Post:
"Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie."/Mat. 6,16-18/
Występ może się podobać lub nie i nikogo nie próbuję przekonać że muuusi się mu podobać. Chodzi o atakowanie i oszczerstwa, doszukiwanie się złej woli i nie wiem czego jeszcze. A mamy miłować wszystkich, nawet naszych nieprzyjaciół. Upominanie jest uczynkiem miłosierdzia, konstruktywna krytyka zawsze powinna być mile widziana, ale ataki ad personam i szkalowanie to już coś innego, i nie mylmy pojęć.
Ja osobiście nie widzę w Siostrze Cristinie żadnej winy lub złej woli.
I chyba na niniejszym komentarzu zakończęswój udział w dyspucie. Kto szuka prawdy, ten ją znajdzie, jeśli tylko będzie wpatrywał się w Krzyż i postawę Chrystusa.
i właśnie wpatrywanie się w Krzyż Naszego Zbawiciela, szczególnie w okresie Wielkiego Postu wszystkim komentującym tutaj z całego serca życzę:-)

Oceń 12 27 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Samarytanka 21:10:50 | 2014-03-27
W ramach pochwały dyskusji proponuję pewien eksperyment myślowy, a mianowicie odwrócenie sytuacji.
Jeśli 'niech lewa twoje ręka nie wie, co czyni prawa' i pościć mamy w ukryciu, a 'Pan Bóg, który widzi w ukryciu odda tobie', to czemu nie mamy w ukryciu oddawać się ... radości?

Przecież Pan Bóg byłby równie zadowolony, gdyby s. Cristina śpiewała Mu np. przy obieraniu ziemniaków, albo szorowaniu toalety, prawda? Niewątpliwie istotnym i godny pochwały elementem według zwolenników postępowania s. Cristiny jest fakt, że wystąpiła ona publicznie. Wręcz ów fakt publicznego występu jest eskalowany do miana dania świadectwa i ewangelizacji.

Dlaczego więc publiczne okazanie poszczenia nie ma być daniem świadectwa i ewangelizowaniem? Tym bardziej, że de facto z przytoczonego fragmentu wynika, że o ile sens słów Chrystusa odnośnie robienia czegoś 'na pokaz' się nie zdezaktualizował, to konkretne okoliczności owszem, bo obecnie za zamanifestowanie publiczne postu można się raczej narazić na puknięcie przez obserwatorów w czoło (w przypadku najłagodniejszym), albo i groźniejsze szykany, aniżeli wbudzenie w nich podziwu i zazdrości.

Ze słów Chrystusa trzeba wyłapywać ich sens i rozumnie aplikować go do zmiennych okoliczności, a nie stosować łopatologicznie.

Oceń 18 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Samarytanka piotr_slowinski 02:16:04 | 2014-03-28
A skąd wiesz że tego nie robi? Tzn nie śpiewa podczas obierania ziemniaków?:-)
Skoro jest umuzykalniona zapewne to robi. Oddała swoje życie Bogu, jest w zakonie.
Jej obowiązkiem jest codzinna modlitwa i służenie Bogu i innym. 
Więc zapytam z drugiej strony - czy wyjście do innych spoza murów, zrobienie czegoś nieszablonowo jest grzechem?
Jakoś nie dowierzam że poszła do programu wbrew woli Bożej, jako osoba która poszła do zakonu widocznie szuka jego woli i co więcej jest jej posłuszna.
Bo ludzie którzy mają 25 lat i wspaniały głos nie idą do zakonu na pokaz!
Wymagało to od niej wiele odwagi bo zapewne doskonale wiedziała że spotka się z atakami ze świata i innych ludzi którzy nie zaakceptują jej dzielenia się swoją radością.
Tak - dała świadectwo - bo pokazała że Kościół może mieć inna twarz i że nie należy wstydzić się swojej wiary, ale że to powód do dumy!
Tak wiem, mogłaby dać świadectwo milion razy lepiej na inne sposoby.
Dała najlepiej jak mogła, dość nowatorsko budząc uśmiech na twarzach wielu, zniesmaczenie u innych, a u niewierzących/świata zaskoczenie że można inaczej i jeszcze być z tego dumnym:-)
A na koniec komentarz przewodniczącego Papieskiej Rady Kultury, kardynała Gianfranco Ravasi. Na swoim profilu na Twitterze przytoczył słowa z listu świętego Piotra: "Niech każdy służy innym zgodnie z otrzymanym darem".

Oceń 7 14 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Samarytanka 10:15:18 | 2014-03-28
Pani się wypowiada obok mojej wypowiedzi, a nie wobec niej.

Meritum mojej wypowiedzi nie stanowił przypadek s. Cristiny, a nie za bardzo przemyślane odwoływanie się do słów Chrystusa gubiące ich sens.

Oceń 8 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleja 26 piotr_slowinski 08:08:21 | 2014-03-28
Ze słów Chrystusa trzeba wyłapywać ich sens i rozumnie aplikować go do zmiennych okoliczności, a nie stosować łopatologicznie.
Ale możesz to robić w odniesieniu do siebie i np. swoich małoletnich dziec (w ograniczonym zakresie), ale nie masz prawa narzucać tego innym. Wbrew temu, co piszesz, zmiany cywilizacyjne nie wnoszą nic takiego, co miałoby zmienić Ewangelię np. w tym, co dotyczy modlitwy, postu i jałmużny, które mają być w ukryciu. (Gdy piszę post, ma na myśli post jako pokutę wewnętrzną, a nie Wielki Post i np. jego nabożeństwa.)
Pozdrawiam i kończę udział w tych komentarzach!

Oceń 6 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Aleja 26 10:28:59 | 2014-03-28
> Ale możesz to robić w odniesieniu do siebie i np. swoich małoletnich dziec (w ograniczonym zakresie), ale nie masz prawa narzucać tego innym.

Ta (manipulacyjna) konstrukcja jest pozbawiona sensu na wiele sposobów.
Określenie 'narzucać' pełni rolę pały.
Z tej konstrukcji wynika, że każda interpretacja jest równie dobra - to nieprawda napędzana modernistyczną herezją nieistnienia prawdy obiektywnej.
Nie można istnieć nie 'narzucając' czegokolwiek. Idąc po chodniku zajmuję jakąś przestrzeń, a tym samym 'narzucam' innym konieczność omijania przestrzeni przez moje ciało tymczasowo zajętej.
Prostowanie dawno zbadanych błędów jest 'narzucaniem' w takim samym stopniu, jak 'narzucaniem' jest pełnienie obowiązku głoszenia Ewangelii.

> Wbrew temu, co piszesz, zmiany cywilizacyjne nie wnoszą nic takiego, co miałoby zmienić Ewangelię np. w tym, co dotyczy modlitwy, postu i jałmużny, które mają być w ukryciu.

'Strzeżcie się, abyście uczynków pobożnych nie czynili przed ludźmi', a nie 'strzeżcie się, abyście nie pościli przed ludźmi'. Jezus wyjaśnia osobiście sens przykładu z manifestacyjnym poszczeniem, więc nie ma wątpliwości, że post jest tylko przykładem, a nie jedynym obszarem, do którego zalecenie 'robienia w ukryciu' się odnosi.

Oceń 10 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleja 26 piotr_slowinski 10:55:22 | 2014-03-28
Z tej konstrukcji wynika, że każda interpretacja jest równie dobra - to nieprawda napędzana modernistyczną herezją nieistnienia prawdy obiektywnej.

Nie, nie wynika z niej to!
Rozmowa z Tobą jest bardzo trudna, bo zakładasz, że ktoś powiedział to, czego nie powiedział. Ja poruszam się w obrębie Kościoła i Jego Nauki! Nie jest możliwe, żebym każdą wypowiedź zaczynała od Credo, ale jeśli Ci to pomoże, to sobie wyobraź, że przed każdym moim wpisem jest test Credo. Ale obawiam się, że Twoją misją jest węszenie wroga tam, gdzie go nie ma.
Pozdrawiam! Z Bogiem!

Oceń 6 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Aleja 26 11:14:25 | 2014-03-28
Jeśli nie wynika, to znaczy, że tylko mi osobiście nie wolno 'narzucać', ale innym wolno, więc to konkretnie moja prywatna 'narzucalność' jest niewporzo, a nie 'narzucalność' sama w sobie.

W tym konkretnym przypadku operujemy logiką, a nie Prawdami Wiary.

Oceń 8 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomtom piotr_slowinski 12:02:12 | 2014-03-28
Na Pańskim miejscu już bym odpuścił...
Nie jestem entuzjastą "dialogizmu" a tym bardziej "nauczania" za wszelką cenę... szczególnie jeśli widzimy brak otwartości lub wyraźny opór wobec przyjmowania pewnych treści z drugiej strony... wówczas efekt naszego "nauczania" zaczyna być odwrotny...
Jednakże zarazie modernizmu i "protestatnyzacji" Kościoła Katolickiego należy mimo wszystko stawiać opór i robić swoje wierząc w to że ostatecznie i tak: "NIE PRZEMOGĄ"...
Argumentacja z cyklu /Mat. 6,16-18/ w odniesieniu do "Wielkopostnego" show siostry Cristiny przypomina mi trochę cytat fragmentu o Cudzie z Kany Galilejskiej na ustach alkoholika lub wykorzystywanie Pisma Św. dla "własnych potrzeb" a stąd już trochę za blisko do protestanckiej herezji Sola sc<x>riptura, tworzenia własnych interpretacji i wybierania z Pisma Św. tego co akurat nam pasuje do konkretnej sytuacji... co w efekcie daje typową modernistyczną niewyraźną papkę z której nie wynika nic ponad uniwersalistyczne gadanie z cyklu: o humaniźmie, prawach człowieka i biedzie na świecie (skądinąd też ważnych sprawach ale nie będących bezpośrednio związanych z główną rolą KK którą jest jak sądzę ewangelizacja, nawracanie i prowadzenie dusz ludzkich do zbawienia).

Śmiem wątpić że Pan Jezus mówiąc żeby nie obnosić się swoim postem czyniąc go na pokaz dla innych miał na myśli popadanie w skrajnie różną postawę w nieodpowiednim czasie, miejscu i formie jaką zaprezentowała zakonnica...

Zatem kończąc swój udział w tym wątku- Pluszakom i naiwniakom wierzącym w "spontaniczność" telewizyjnych programów rozrywkowych życzę dalszych "pluszowych snów"...
Polecam również rozważyć na czym powinniśmy się skupić bardziej w czasie Wielkiego Postu... Na "fajności" i byciu "cool" czy może na KRZYŻU...?

Pozdrawiam wszystkich serdecznie

Oceń 12 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleja 26 ~tomtom 12:28:08 | 2014-03-28
Śmiem wątpić że Pan Jezus mówiąc żeby nie obnosić się swoim postem czyniąc go na pokaz dla innych miał na myśli popadanie w skrajnie różną postawę...

Nie napisałam dotychczas czegokolwiek, co by miało potwierdzać, że tak uważam. I takim nadinterpretacjom się sprzeciwiam!
Choć sama nie pójdę występować w show (nie tylko dlatego, że nie mam takich talentów), ale dlatego, że nie odpowiada to mojej wrażliwości, zakładam, że mogą istnieć uzasadnione przypadki, gdzie będzie to dobre i właściwe. I nikt z komentujących nie może tego do końca osądzić (chyba że będzie to dotyczyć jego osoby i jego działania). Nie ma to nic wspólnego z modernizmem czy protestantyzmem, ale ze zdrową nauką wiary. Nie ma mowy o chrześcijaństwie bez wolnej decyzji woli.
Katolikom o mentalności kapo życzę wszystkiego dobrego!

Oceń 7 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomtom ~Aleja 26 13:13:37 | 2014-03-28
Cieszę się że wspominasz o wolnej woli... bo to chyba największy dar jaki człowiek otrzymał.
To czy naukę (Kościoła- Chrystusa) przyjmujemy czy ją odrzucamy zależy wyłącznie od nas- właśnie dzięki wolności którą otrzymaliśmy...
Nie ma tu jednak miejsca na demokrację... albo coś akceptujemy albo stajemy po stronie "braci odłączonych" czyli poza Kościołem Katolickim...
Piszesz: "I nikt z komentujących nie może tego do końca osądzić (chyba że będzie to dotyczyć jego osoby i jego działania)."

Dostrzegasz różnicę pomiędzy słowem "osądzać" i "oceniać"?
Wg mnie nasze prawo do OCENY to podstawa procesu poznawczego który służy do pozyskiwania wiedzy o otoczeniu w sensie rozumowym...
Ocena postępowania własnego czy innych ludzi jest zatem możliwa oczywiście w oparciu o wskazywane przez sumienie moralne ujęcie ocenianych czynów w kontekście dobra i zła- pożytków bądź zbytków ale także jest to zdolność pozwalająca człowiekowi budować własny światopogląd.
Prawo do OCENY uważam za jedno z naszych podstawowych praw które jest zresztą konieczne do właściwego użytkowania ROZUMU (skądinąd też wielkiego daru od Pana Boga) ;-)

Piszesz: "Nie ma to nic wspólnego z modernizmem czy protestantyzmem, ale ze zdrową nauką wiary. Nie ma mowy o chrześcijaństwie bez wolnej decyzji woli."

Ma wspólnego i to bardzo wiele ponieważ WOLNOŚCIĄ (tą przez duże "W") dla Katolika jest podejmowanie wyborów zgodnych ze zdrową doktryną KK a oczywistość protestanckich wpływów wewnątrz KK to jak sądzę temat na oddzielną dyskusję na którą wyrażam serdeczną nadzieję i wolę gdyby istniała z Twojej strony.

Oceń 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleja 26 ~tomtom 13:49:23 | 2014-03-28
Tak, nie można wierzyć bez udziału wolnej woli. Dlatego wspominałam o tym przy słowie chcę - dla mnie chcę, to nie moje zachcianki, ale moje chcę, które szuka chcę Jezusa. W Kościele.
Dogmaty są nienaruszalne. Natomiast każde nawet wyjaśnienie dogmatu jest już jego interpretacją i nie jest tym samym co dogmat. Tak samo z tradycjami przez małe t - nie mają rangi dogmatu. Jeśli mam inną pobożność niż moja sąsiadka, nie oznacza to, że odstępuję od nauki Kościoła.
Powtarzam: nie wiem, jakie pobudki kierowały s. Cristiną, i czy wzięła pod uwagę czas Wielkiego Postu czy nie, czy poradziła się kogoś w tej sprawie, czy nie (brak danych do osądzenia) i dlatego odsądzanie jej od czczi i wiary (bo inni też nie mają tych danych) uważam za złą postawę (moja ocena). Fajnie zaśpiewała, potem w rozmowie się chyba trochę pogubiła (moja ocena).
A teraz już kończę kończę. Dziękuję za rozmowę!

Oceń 3 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomtom ~Aleja 26 14:05:27 | 2014-03-28
Również dziękuję wszystkim za kulturalną rozmowę!
Nasze zaangażowanie i żarliwość w dyskusji oraz podejmowanie tematu mimo że artykuł P. Żyłki zpadł już ze strony głównej a także emocjonalny ton niektórych wypowiedzi świadczy niewątpliwie o tym że rozmawiamy o rzeczach które są dla nas WAŻNE...
Z Panem Bogiem

Oceń 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Aleja 26 13:23:54 | 2014-03-28
Przepraszam, bo po drodze zdaje się, że zaadresowałem Panią per Pan.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~tomtom 02:22:21 | 2014-03-29
Trzeba głośno nazywać prawdę prawdą, mądrość mądrością, a głupotę głupotą, aby dawać świadectwo i oświetlać drogę poszukującym, aby się nie pogubili i nie zadowalali się wyrobami prawdopodobnymi, czy inteligencjopodobnymi.

Aby zwyciężyło zło wystarczy, aby dobrzy ludzie nic nie robili.

Oceń 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Samarytanka 16:39:19 | 2014-03-27
Dobrze że dyskutujemy. Dobrze też wszystko opierać i na nauczaniu Kościoła i na Pismie Świętym bo ono jest naszym orężem. A i Piotr i Paweł także mieli swoje niesnaski.
"Kłótnia Piotra i Pawła pokazuje ważną prawdę o Kościele. Ideałem życia we wspólnocie nie jest tzw. święty spokój osiągany za wszelką cenę. Konflikt bywa momentem uzdrawiającym jakąś zakłamaną sytuację. Prawda i miłość wymagają czasem postawienia spraw na ostrzu noża, nawet za cenę wywołania burzy. Udawanie, że nic się nie dzieje, gdy dzieje się coś złego, jest najgorszym rozwiązaniem. Niestety nieraz w Kościele tak się robi."
Tutaj artykuł:
http://gosc.pl/doc/798593.Swieta-klotnia

Oceń 8 22 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~prosba 11:29:28 | 2014-03-27
Proszę zmieńcie sposób komentowania; wszystkie nowe, które odnoszą się do wypowiedzi wcześniejszych, giną w w srodku pomiędzy innymi.
Żaden "sortowanie wedłgu najnowszych" u mnie nie działa

Oceń 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR ~prosba 12:14:23 | 2014-03-27
Działa, działa :-)
ale nie tak jak byśmy chacieli... sortuje po czasie dodania pierwszego komentarza w drzewku/wątku.
Działa ale mało pomocnie... więc prośba całkiem słuszna Droga Redakcjo.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 10:58:58 | 2014-03-27
@Rafał Borowski
Rozejm to nie jest słuszna decyzja ;-)
właściwszy byłby pokój :-)

A co do meritum:  nie zgadzając się z oboma Panami - z każdym w czym innym -
i uważam że ewanglizacja nie może następować poprzez gesty zamazujące to czym jest Kościół i czym i jak żyje.

Oceń 2 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski T7HRR 11:58:30 | 2014-03-27
Jeśli nie zgadzamy się na dyktaturę zinfantylizowanego wizerunku 'miłości' i wynikające z tego spychanie pewnych obszarów dyskusji do sfery de facto tabu, to zgadzamy się w wystarczającym stopniu.

Oceń 3 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski 10:21:05 | 2014-03-27
Kiedy Jezus Chrystus przestał być Drogą, Prawda i Życiem, a stał się jedynie miłością (z telenoweli, co gorsza)?

Oceń 8 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleja 26 piotr_slowinski 11:08:26 | 2014-03-27
Ostatnie pytanie: czy jesteś w stanie przyjąć, że gdy ktoś mówi miłość, to ma na myśli miłość, a nie jest wypaczenie czy substytut albo zakochanie? Gdy mówi wolność, to ma na myśli wolność, a nie swawolę? Gdy mówi chcę, to chodzi mu o chcę, a nie "chce mi się"?

Oceń 6 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Aleja 26 11:51:28 | 2014-03-27
Ależ jestem.
W moim jednak przekonaniu Chrześcijanin odpowiedzialny nie zadowala się tym, co mówi, ale dba o to, by gdy coś mówi było to właściwie zrozumiane.
Jeśli nie dba, to nie jest odpowiedzialny.
Na Deonie (nie tylko oczywiście) dbałości o rozróżnienie istotnych szczegółów odróżniających Miłość od jej karykatur nie zauważam.

Oceń 10 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Rafał Borowski 21:23:52 | 2014-03-26
@piotr_slowniski - cały czas próbuję Ciebie zrozumieć, mimo wszystko. Już myślałem, że jesteś stracony w tych dyskusjach(na zasadzie - włączyła Ci się jakaś mantra i choćby skały... nic się nie wskóra, bo już pozamiatane, jakiś beton...), ale Twój przykład z synem coś mi rozświetlił.
Dziś z moim choćby synem spędziłem z jakieś dobre prawie 4 godziny pewnego wypadu, tylko my we dwójkę, budowania go, poznawania przez niego świata, pozwalania mu, żeby odważał się na pewne rzeczy. Nie tylko modlę się dzień w dzień, żeby wyrósł na prawdziwego mężczyznę Bożego, ale staram się mu wpajać właściwe wartości - słowem i przykładem (z tym drugim nieco gorzej, a dziecko właśnie to chłonie najlepiej).

Lecz inni ludzie, dorośli, to nie moje dzieci. Ja, jako podoficer Wojska Polskiego w rezerwie oraz były zarządzający sporymi zespołami ludzkimi w międzynarodowych korporacjach finansowych, gdy zaznałem mocnego swego czasu powrotu do Kościoła Katolickiego, nie widziałem innego dobrego wyjścia dla wszystkich ludzi, jak wprowadzenie czegoś w rodzaju szariatu katolickiego. Naprawdę. Potem dopiero, stopniowo dochodziłem, dlaczego nie możemy narzucać innym naszej wiary, naszych praktyk, w ten sposób, dlaczego mamy im dać wolność wyboru, a zachęcić do poznania najpierw naszego Pana, Jezusa Chrystusa.

Tego nie da się ująć w jednym poście i nie potrafię jeszcze wszystkiego nazwać. Ale daj trochę odetchnąć niektórym ludziom, poszukaj ich dobrej woli w tym co robią. Ja ze swojej strony zapewniam Ciebie, że zależy mi tylko i wyłącznie na dobru ludzi, a dobro ludzi rozumiem jako to, że ostatecznie spotkamy się po tamtej stronie, na przewspaniałej Uczcie Chrystusa i będziemy się śmiali z tych naszych ziemskich potyczek. Proszę Cię tylko o wyciszenie trochę tego impetu inkwizycji i postaw się w rolę innych ludzi, którzy różnymi drogamni dochodzą do Boga, do prawdy. Totalitaryzmem dziś już nic się nie wskóra. To nie średniowiecze.

Oceń 32 17 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski Rafał Borowski 23:31:44 | 2014-03-26
Cały czas powtarzam, że nie mam nic przeciwko używaniu nawet najprostszej, najinfantylniejszej radości, ale jako elementu całości.
Czymś radykalnie innym jest jedzenie, a czymś radykalnie innym ograniczenie swojego życia do jedzenia.
Czymś radykalnie innym jest pozwalanie sobie na elementy infantylne w życiu, a czymś radykalnie innym zbudowanie życia na fundamencie infantylności i poruszanie się tylko na jej obszarze.

Dorośli ludzie zachwalający innym dorosłym ludziom zachowania dziecinne nie wykazują dobrej woli.
Mówi Panu coś cytat o 'ślepych przewodnikach ślepców'?

Wychowywanie dzieci na dorosłych to żaden totalitaryzm. Nie rozumiem zresztą skąd ten totalitarym Pan tu przypiął.

PS. Dziękuję za głos

Oceń 24 20 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Rafał Borowski piotr_slowinski 21:54:27 | 2014-03-26
Jeszcze dopiero wczoraj miałem rozmowę z pewnym dorosłym mężczyzną, który już zaczyna szukać pomocy u Jezusa, a nie w wynalazkach świata i pytał co dalej - nie nazwałbym naszej rozmowy relatywizowaniem, pobłażaniem... Nie chodzi o ruganie, ale słowa we właściwy sposób przekazanej prawdy musiały paść.

A, widzę, że cały czas zależy Ci na zwracaniu się do siebie nawzajem w tych luźnych dyskusjach per "Pan, Pani". Dla amnie nie ma problemu - umieść jakąś swoją fotkę w awatarze, żeby osoby Ciebie znające na codzień mogły Ciebie zidentyfikować i w razie czego zareagować na różne kwestie i wówczas masz ode mnie "Pana":) A tak to - nie zwykłem do nicków zwracać się per Pan Pani:)
A ja, choć zidentyfikowany, nie potrzebuję tego "panowania" ze swej strony na tym forum:) To taka luźnia dygresyjka :-)

Oceń 24 19 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski Rafał Borowski 23:30:32 | 2014-03-26
"Tak jest Panie Podoficerze!"

PS. Nie jestem starszym, zgryźliwym bratem Pana Piotra Żyłki.

Oceń 14 19 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Rafał Borowski piotr_slowinski 23:38:03 | 2014-03-26
No i teraz gramy fair.

A tak w ogóle z ciekiawości - ma Pan jakiś stopień wojskowy, służył Pan w polskiej armii?

Oceń 23 15 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sekundant Rafał Borowski 23:51:58 | 2014-03-26
Będzie fair jak wstawisz wyraźną fotkę 

Oceń 16 19 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sherlock ~sekundant 01:12:09 | 2014-03-27
wyraźniejszą od twojej?

Oceń 15 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski Rafał Borowski 00:12:25 | 2014-03-27
Armia mnie ominęła - cały rocznik (i kilka sąsiednich) po studiach poszedł do rezerwy. Za to pracowałem w firmie wyrosłej na armii i pracującej dla armii, ale to już staruteńkie dzieje.

Oceń 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~23455 Rafał Borowski 07:50:06 | 2014-03-27
Drogi Rafale, Twoja armia i stopnie wojskowe, którymi chcesz zakasować innych, sa niczym w porównaniu z tym, jaką pracę wykonują kobiety, na których grzbietach jedziesz. Twoja Matka, która nosząc Ciebie w ciązy wykonywała czynności jak przy taśmie w ciężkiej fabryce, myśląc równocześnie i wykonując w tym samym czasie setki czynności, jak kobiety, które w ciąży nosiły wodę i wykonywały najcięższe prace przy żniwach, równoczesnie wymiotując i myśląc w czasei tego, co zrobić na obiad, mając w tym samym czasei sześcioro płaczących dzieci na polu, w temperaturze 30 stopni. Jak rolnicy, który wstawali o 4 rano, zapinający pługi, budujący swoimi rękoma domy. Nie mieli stopni wojskowych, nie mieli przygotowania, a szli na wojnę i z gnijącymi ranami wracali przez rzekę pod ostrzałem. Z tymi ranami odbudowywali domy, które zniszczyli im wrogowie.
A w czasie wojny te kobiety z tymi dziećmi wykonywały całą pracę na całej ziemi. Jedziesz na kobietach, na ich grzbietach. Twoje stopnie wojskowe, którymi próbujesz zadziwić oponenta, są niczym. Nie próbuj zadziwić nikogo. Nie wyciągaj więcej tego argumentu.

Oceń 1 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Rafał Borowski ~23455 09:00:11 | 2014-03-27
???

A co do argumentu wojskowego, użyłem go wyłącznie dla Pana Piotra Słowińskiego, bo doszedłem do wniosku, że może chociaż tego typu argumentacja będzie miała szansę przebić się do człowieka ("obrona Częstochowy" itd.), który - mam nadzieję, że w dobrej wierze - pisze, pisze i pisze, ale ...
Już nie mam więcej pomysłów, oprócz tego, co pisałem w tych kwestiach przez ostatnie kilka miesięcy...

A tak poza konieczną obroną przed ewentualnym najeźdźcą, jestem całkowicie przeciwny wojnom, rozlewowi krwi, dlatego choć cieszę się, że jesteśmy teraz pod skrzydłami USA, to mam za złe temu supermocarstwu jego najazdy na różne kraje. Ot i co.

Oceń 11 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski Rafał Borowski 09:05:40 | 2014-03-27
Panie Rafale,

Assertywność to nie agresywność.

Oceń 3 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Rafał Borowski piotr_slowinski 09:23:02 | 2014-03-27
Panie Piotrze, tyle to wiem:)

Zostawmy to na razie, bo już nie mam więcej koncepcji, jak mógłbym Panu wykazać, że w gruncie rzeczy cel mamy taki sam - żeby jak najwięcej ludzi zostało zbawionych - tylko inne rozumienie, jakie środki są właściwe na dzisiejsze czasy. Poddaję się:)

Oceń 11 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski Rafał Borowski 10:20:00 | 2014-03-27
Przyjmuję warunki rozejmu.

Z pozdrowieniami

Oceń 4 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kinak Rafał Borowski 21:29:52 | 2014-03-26
Powiedzmy tak: mają pięć sekund do zawału serca.
Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden. Ignition!
Wiara i uczucia im już nie wystarczy. I cio teraz?

https://www.youtube.com/watch?v=wpiDdUwoF8k

Oceń 11 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kinak ~kinak 21:33:47 | 2014-03-26
Od tych 15 sekund, czy iluś tam, w którym został napisany mój komentarz, wiele tysięcy dusz spadło do piekła na wieczność. Mieli takie piękne odczucia, uczucia, do Jezusa. Palą się tam od kilkunastu sekund. Nie ma wiary, jest nienawiść, rozpacz, przekleństwa - 20 sekund? - i takie tam nieważne ...

Oceń 11 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski 19:40:11 | 2014-03-26
Zastanawia mnie, czy te wszystkie lekkoduchy kiedykolwiek pomyślały, że swoją afirmacją naiwności mogą się przyczynić do czyjejś krzywdy?

Jestem ojcem kończącego dziś 15 lat syna. Szczęśliwie jakieś przygody z pedofilami, czy inne nieprzyjemności go ominęły. Jednak gdy wyobrażam sobie, że mógłbym zamiast wpajać mu ostrożność wobec nieznajomych pleść jakieś infantylne bzdurki na poziomie Deonowych artykulików, w wyniku czego mógłbym potencjalnemu napastnikowi ułatwić zadanie zdobycia zaufania mojego syna i wyrządzenia mu jakiejś krzywdy, to w samej wyobraźni aż mnie wzdryga na myśl o poczuciu winy i obrzydzeniu do siebie samego za tak karygodne zaniedbanie i bezmyślność.

Tymczasem lekkoduchy najwyraźniej żadnej odpowiedzialności za pompowanie słuchaczy afirmacją naiwności nie odczuwają. Żadna czerwona lampka się nie włącza. Żadna wyobraźnia nie działa. Żadna myśl, że rozpowszechnianie naiwności skutkuje ułatwieniem wyrządzenia naiwnemu krzywdy lekkoduchowatego umysłu nie zamąca.

Po jednym odmóżdżającym artykuliku zachwycającym się 'miłością' na poziomie teletubisiowatego 'tuuuuliiiiimy' leci następny i następny i następny. Żadnej najmniejszej próby poszerzenia horyzontów świadomości czytelników o roztropność, żadnego 'ale' - dzika orgia zdziecinnienia i afirmacji zdziecinnienia.

Sądzę, że i za to na Sądzie Ostatecznym przyjdzie nam odpowiedzieć.

Oceń 21 12 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~line piotr_slowinski 07:26:30 | 2014-03-27
Mam nadzieję, że dziękujesz Bogu, że syna ominęły "nieprzyjemności", a nie przypisujesz sobie zasługi. Bo jeśli sobie, to wiele przed wami...

Oceń 9 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~line 09:03:03 | 2014-03-27
Czy z Pańskiej(?) uwagi ma wynikać, że Chrześcijanin nie musi (a może i nie może) robić nic, wszystko zwalając na Boga i Jego Wolą swoje nicnieróbstwo usprawiedliwiając?

Oceń 6 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~line piotr_slowinski 09:23:12 | 2014-03-27
"Pańska" interpretacja jest nadinterpretacją.

Oceń 8 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~line 14:06:42 | 2014-03-27
Może być, ale nie musi.
Z faktu, iż osoba nie uświadamia sobie wszystkich konsekwencji swojego stanowiska nie wynika, iż inna osoba, która sobie je uświadamia dokonuje nadinterpretacji.
Próbuję ustalić, czy z takim, czy też z innym przypadkiem się tu spotykamy, stąd forma pytająca.

PS. Pańska umieściłem ze znakiem zapytania z racji niemożliwości określenia płci.

Oceń 3 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomtom 12:06:52 | 2014-03-26
Nie komentując samego występu s. Cristiny- bo każdy ma prawo oceniać go chociażby wg własnej wrażliwości estetycznej to wydaje mi się że jeśli pozbawieni zostaniemy prawa do zdrowej krytyki to bardzo szybko ten obszar zostanie zawłaszczony przez tych którzy "faszyzują" MIŁOŚĆ a każdy przejaw troski czy miłosierdzia będą przekornie określać brakiem pokory czy pychą... taką tendencję uważam za dość niebezpieczne zjawisko które pozbawia człowieka prawa do rozsądnej oceny wartości bądź antywartości czy zagrożeń i nakazuje bezkrytyczne przyjmowanie każdej "nowości" i afirmację wszystkiego co oryginalne, szokujące i "światowe"...
"Wielkopostny" występ siostry Cristiny w telewizyjnym show niech każdy oceni wg własnego sumienia... ja tam ewangelizacji nie dostrzegłem... za to dość mocno odczułem zażenowanie i smutek...

Oceń 16 12 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kris ~tomtom 12:10:18 | 2014-03-26
To było podobno nagrwyane przed Wielkim Postem. 

Oceń 17 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR ~Kris 12:16:17 | 2014-03-26
Tak... natomiast regulamin mówił kiedy będzie emisja (w Wielkim Poście) i kiedy zostaną nagrane nastepne odcinki (w Wielkim Poście).

Oceń 11 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~nie do śmiechu T7HRR 18:42:44 | 2014-03-26
No i kiedy p.Żyłka to wystawił agitując za odwołaniem Wielkiego Postu...

http://www.deon.pl/religia/rekolekcje-wielkopostne/wielki-post-2014/zaczac-od-konca/art,1,odwoluj...

Oceń 13 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleja 26 T7HRR 21:01:00 | 2014-03-26
Tak, tak. Pan Bóg powinien na czas Wielkiego Postu wyłączać Słońce, bo przecież fajne jest i rozwesela duszę!

Odczepcie się, T7 i inni, od Wielkiego Postu! Proszę!

Oceń 11 13 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Aleja 26 00:26:01 | 2014-03-27
Ale jak tak 'odczepcie się'?
A Pan Żyłka z kumplami to się mogą Wielkiego Postu czepiać?

Oceń 11 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleja 26 piotr_slowinski 07:22:01 | 2014-03-27
Jeśli to aluzja do "odwoływania" Wielkiego Postu, to nie znam tego tekstu. Nie czytałam go. Znam jedynie z komentarzy. To nie moje klimaty.
"Odczepcie się" od Wielkiego Postu - to znaczy: dajcie przeżywać go każdemu, tak jak chce (przy czym chcenie oznacza wolę, a nie zachciankę).

Oceń 10 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Aleja 26 08:53:11 | 2014-03-27
Przecież wszyscy mają być jedno, więc jak to tak każdy jak chce?

Oceń 6 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleja 26 piotr_slowinski 09:00:26 | 2014-03-27
Zadałeś bardzo sensowne pytanie! Jak to jest z jednością i różnorodnością... Poszukaj odpowiedzi. Warto!

Oceń 9 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR ~Aleja 26 09:19:50 | 2014-03-27
Polecam jakąś lekturę nt. wspólnoty Kościoła i roku liturgicznego.

Oceń 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleja 26 T7HRR 10:55:18 | 2014-03-27
Co polecasz? Podaj konkret. Bo sama nie mam potrzeby czytania obecnie na ten temat, ale chętnie skorzystam z Twojej sugestii. Pozwoli mi to także lepiej poznać Twoje spojrzenie. Może się też okazać, że cenimy te same teksty, a mimo to możemy inaczej przeżywać swoje chrześcijaństwo w jednym Kościele...

Oceń 10 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomtom ~Aleja 26 10:46:19 | 2014-03-27
Wydaje mi się jednak że należy reagować...
Uważam że obecne problemy Kościoła wynikają po części właśnie z braku odgórnej reakcji np. na heretyckie "odjazdy" niektórych hierarchów w kwestiach doktrynalnych... (abp. Kasper, Marx etc...) a także "szeregowych" sług Bożych...

Podobnie w kwestiach obyczajów, przykazań, których łamanie w imię "przeżywania- jak kto chce" i późniejsza ich publiczna afirmacja wsparta autorytetem tychże hierarchów jest wg mnie gorszące dla wspólnoty Kościoła i wprowadza zamęt...

Nasze osobiste "jak kto chce" jest w porządku jeśli nie przeciwstawia się nauce Kościoła...

Nie chciałbym dłużej wałkować tematu zakonnicy o pięknym głosie bo moją intencją nie jest "znęcanie się" ale miejmy odrobinę odwagi aby zauważyć że omawiany przypadek w żadnej mierze nie przyczynia się do współuczestnictwa w pokucie i zjednoczenia w Drodze Krzyżowej z cierpiącym za nasze grzechy Chrystusem... sam występ- pomijając całą formułę programu jawnie to zjednoczenie zakłuca...

Oceń 14 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomtom ~Aleja 26 10:51:16 | 2014-03-27
Co się zaś tyczy zjednoczenia to jeśli mamy do czynienia ze zjednoczeniem w Prawdzie to rzeczywiście jest to kwintesencja powszechności (czyli "katolickości"), nasza różnorodność w sposób oczywisty musi być z tą Prawdą zgodna- jeśli jednak "zjednoczenie" polegać ma na zgniłym kompromisie ze "światowością", narażać na szwank Prawdy doktrynalne (lub choćby dopuszczać ich błędne interpretacje) to należy taką postawę poddawać ocenie i zdrowej krytyce.
Wyznacznikiem musi być jednak troska o KK i właściwie rozumiane MIŁOSIERDZIE wobec bliźniego które wynika z prawdziwej MIŁOŚCI a także ze współodpowiedzialności za jego duszę...

Pamiętajmy też że wyznawcy Chrystusa są powiernikami jego przykazania Miłości ale także misyjnej powinności nauczania które prowadzić ma do nawrócenia...
Tyle że "nauczanie" właśnie z tej Miłości ma wynikać... To zrozumiałe że nie możemy pozostawać obojętni wobec grzechu bliźniego i podobnie sami powinniśmy być otwarci na krytykę. Krytykę naszych czynów- nie nas samych- to ważna różnica...
Taka postawa pozwala być lepszymi i nie ma nic wspólnego z pychą- co często zarzuca się "tradsom".

Nie wyobrażam sobie sytuacji w której rodzic wiedząc że jego dziecko zażywa narkotyki lub kradnie nie podejmowałby "nauczania" które przyczyniałoby się do jego nawrócenia...

Podobnie we wspólnocie Kościoła... Czym innym jest "zabarykadowanie się przed innowiercami" czy obojętność na zagubienie lub grzech innego człowieka (bo to nie przyczyni się do nawrócenia) a czym innym chęć zwrócenia na SIEBIE uwagi... Wyraźne i odważne stawanie w obronie Prawdy, prawdziwa troska i miłosierdzie którego naucza KK to oddzielna sprawa...

cdn.

Oceń 14 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomtom ~Aleja 26 10:52:49 | 2014-03-27
cd...

Przypomnijmy sobie chociażby pierwsze trzy "Uczynki miłosierdzia wzglądem duszy":
1. Grzeszących upominać.
2. Nieumiejętnych pouczać.
3. Wątpiącym dobrze radzić.
Stoją one niestety w sprzeczności ze współczesną definicją "miłosierdzia" która z prawdziwą MIŁOŚCIĄ nie ma nic wspólnego bo wiąże się z akceptacją grzechu...

Zdaję sobie sprawę że są "trudne" czasy... Obecnie szczytem świadectwa wiary i kwintesencją jej wyrażania jest powiedzieć "nie wstydzę się Jezusa"... Przyznam że mam szczere wątpliwości czy to postawa właściwa Bogu... Zbawicielowi...
Być może zamiast wykrzykiwać całemu światu z telewizora że "jesteśmy COOL" koncentrując się tym samym na sobie i swojej próżności zwróćmy się do Boga z należną mu czcią i godnością- szczególnie w czasie refleksji jakim jest Wielki Post...

W świetle powyższego brak reakcji na "zagubienie" bliźniego uważam wręcz za grzech zaniechania...

Pozdrawiam wszystkich serdecznie

Oceń 15 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Samarytanka 01:36:08 | 2014-03-26
Chrześcijaninie!
Pamiętaj że pierwszym przykazaniem oprócz miłowania Boga jest miłość bliźniego.
A słowa - "nie osądzajcie a nie będziecie" osądzeni pięknie tu pasują.
To bardzo ciężkie ale starajmy się jednoczyć a nie dzielić (na tym zależy przeciwnikowi naszego zbawienia, diabłu) i nie szukajmy dziury w całym.
Występ Włoszki jak dla mnie wspaniały, pokazujący jaki powinien być prawdziwy chrześcijanin. Miałam aż łzy w oczach, bo niestety spotkałam się z bardzo złym traktowaniem przez ludzi wierzących a zdarzało się że nawet Księży (powrót do Boga okazuje się być odbierany jako coś złego) więc oby więcej takich osób jak Siostra Cristina:-)
A Deon jak Deon - czasem trzeba oddzielić perły od plew, ale jak dla mnie tych pierwszych zdecydowanie więcej. Kościół jest piękny w swojej różnorodności i jest ona zamierzona przez Stwórcę, tak jak różnorodność charakterów (prawo zaś = przykazania, jak mówi dzisiejszy Oremus jest niezmienne).
Dlatego bądźmy dla siebie bardziej miłosierni a mniej szukajmy sprawiedliwości, bo "wszyscy zgrzeszyli" i wszyscy jesteśmy tylko upadającymi ludźmi. Takie podejście ściąga z barków wielki ciężar i sprawia że człowiek jest radośniejszy i ma pokój w sercu:-)
pozdrawiam Was serdecznie miłością Chrystusową:)

Oceń 14 20 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~emilia ~Samarytanka 12:29:11 | 2014-03-26
Odnośnie pomniejszania się. W tym pewnie też roztaczania wizji człowieka upadającego i "pokornie" zdającego się na miłosierdzie Boże. A wszystko po to, aby zyskać korzystny wizerunek "zawsze dobrego" chrześcijanina i jednocześnie zmusić innych do uznania:

http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,1381,pycha-wedlug-szustaka.html

Nic dodać. Nic ująć.
I osobiście nie widzę braku miłości i wykluczenia postawy powierzania się Bożemu miłosierdziu, w braku akceptacji dla czyichś decycji.

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Samarytanka ~emilia 16:27:01 | 2014-03-27
Super link, dzięki.
Przeciwieństwem jakiejkolwiek pychy nawet tej fałśzywej pokory, jest szukanie woli Bożej we wszystkim (i jak Maryja mówienie jej "fiat"), ciągłe pytanie co nią jest. Strasznie to ciężkie poddać się naprawdę jego woli, szczególnie że naturalnie mamy skłonności do buntu.
A zdrowe pomniejszanie jest dobre, tzn chodzi mi o stanięcie w prawdzie (odnośnie swoich mocnych i słabych stron) i uznanie swojej własnej grzeszności i słabości, bo wtedy jest się bardziej wyrozumiałym dla innych i łatwiej przebaczać.
I dlatego smutno mi gdy jak za dawnych czasów cała gromada faryzeuszy bez skazy atakuje osobę która oddała swe życie Bogu, i w niekonwencjonalny sposób chce go chwalić. Chrystus był właśnie dlatego atakowany przez faryzeuszy bo jak na swoje czasy był wyjątkowo niekonwencjonalny a wręcz jego nauczanie było dla wielu szokujące. Jak widać ciągle odtwarzamy na nowo masę histori biblijnych. Miejmy nadzieję że przynajmniej też czegoś się z tego nauczymy.

Oceń 3 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Samarytanka 08:48:41 | 2014-03-26
Myślę, że dość dobrą ilustracją tego, do czego prowadzi naiwna, bezkrytyczna 'miłość' jest serial 'Ballada o Januszku'.

Człowiek jest istotą niedoskonałą, grzeszną, popełnia błędy, ale na mocy jakiegoś magicznego myślenia akurat 'miłość' w człowieku jest czymś doskonałym, najmniejszym błędem nieskażonym, wolnym od możliwości wypaczenia.

Może trochę pokory odnośnie nadmiernego uwielbienia ludzkich przymiotów by się przydało?

Oceń 11 18 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kris piotr_slowinski 09:01:15 | 2014-03-26
"Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość." 1 Kor 13, 13

Oceń 12 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Kris 10:39:44 | 2014-03-26
Pan miesza Matematykę z (np. mizernymi) umiejętnościami liczenia Jasia Kowalskiego.
Z faktu, że Matematyka jest wielka i wspaniała nie wynika, że umiejętności liczenia Jasia Kowalskiego muszą zatykać dech w piersiach.

Z faktu, że istnieje Miłość, która jest wielka i wspaniała nie wynika, że byle hercklekot Jasia, czy Zosi zasługuje na podziw i należy mu się bezrozumnie poddać w oniemiałym zachwycie, bo każde drgnienie serduszka to Miłość.

Z faktu, że istnieje zapierające dech w piersiach piękne malarstwo nie wynika, że każde maźnięcie pędzlem jest tym zapierającym dech w piersiach swoim pięknem malarstwem.

Ponieważ każdy hercklekocik jest objawem Miłości, więc zostaje otoczony immunitetem na krytykę i rozsądek oraz włączony do sfery rzeczy samo-przez-się otoczonych szacunkiem - tak to mniej więcej na poziomie podświadomym działa.
Równie rozsądne byłoby otaczanie podziwem grzebania scyzorykiem w skaleczeniu na mocy projekcji szacunku dla Medycyny.

Oceń 11 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kris piotr_slowinski 11:40:08 | 2014-03-26
Samartanka w powyższym wpisie mówiła o miłosierdziu. Jak Pan zapewne wie, Jezus jest bogaty w miłosierdzie, pragnie nawrócenia grzeszników a nie ich śmierci. To nie oznacza braku wymagań -  to oznacza możliwość powrotu na łono Kościoła. Jak to kiedyś ktoś powiedział - co z tego jeśli jedynie będziemy mówić wszystkim, że czynią źle. Będą to wiedzieli i swoimi siłami dużo nie zdziałają. Potrzebują naszego wsparcia i miłosierdzia Boga. Nie porównywałbym tego, o czym pisała Samarytanka do grzebania scyzorykiem w skaleczeniu. Takim grzebaniem scyzorykiem w skaleczeniu jest brak miłosierdzia - pogrzebiemy grzesznikowi w sumieniu  i zostawimy go z raną. Trzeba grzesnikom uzmysłowić drogę miłosierdzia. Jeszcze raz powtarzam - nie oznacza to braku wymagań.

Oceń 9 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Kris 11:54:17 | 2014-03-26
Czy człowiek w swojej ułomności może aplikować miłosierdzie niepoprawnie, czy też każda aplikacja miłosierdzia przez każdego człowieka jest na pewno dobra i poprawna?
Zaznaczam: przez człowieka.

Czy lek który leczy malarię musi automatycznie leczyć wszystkie inne choroby?
Czy można błędnie rozpoznać co jest miłosierdziem?
Czy dostarczenie narkomanowi na głodzie dragów jest okazaniem mu miłosierdzia?
Czy istnieją sytuacje w których źle rozumiane miłosierdzie może zaszkodzić, zamiast pomóc?
Czy istnieją sytuacje w których doraźne efekty 'miłosierdzia' mogą wydawać się korzystne, ale dalekosiężne okazują się być szkodliwe - jak z dostarczeniem narkomanowi dragów?

Nie ma znaku równości pomiędzy każdym konkretnym aktem, który wydaje się być aktem miłosierdzia, a Miłosierdziem Bożym, a jeśli tak, to znaczy, że ludzkie miłosierdzie podlega kontroli rozsądku, a nie bezrozumnej akceptacji apriori.

Oceń 11 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kris piotr_slowinski 12:24:28 | 2014-03-26
Mówię tylko, żeby starać się naśladować miłosiedzie Boga. Czy może to być przez omylnego człowieka źle zrozumiane? Tak - tak samo jak sprawiedliwość. Już faryzeusze w swoim błędnym odczytywaniu sprawiedliwośći nie mogli znieść zachowanie Syna Bożego - Jezusa Chrystusa. Rada? Trzeba sie modlić o rozeznanie. Nie rozmumiem jedynie co ludzie widzą złego w występie siostry Crisiany - no może oprócz feralnych "rogów" z dłoni, za które nie mogę jednak siostry potępić, gdyż nie wiem co miała na myśli - może myślała, że to niewinny znak. Na pewno jednak w przestrzeni publicznej za malo jest miłosierdzia a za dużo "sprawiedliwości", która nie ma nic wspólnego z rozsądkiem i dobrem. Dlatego napisane jest "Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu" , "„Miłujcie się wzajemnie jak Ja was umiłowałem”" , "A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują" oraz "Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!".

Oceń 8 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Kris 12:44:55 | 2014-03-26
> Rada? Trzeba sie modlić o rozeznanie.

Jak Pana boli ząb, to też się Pan modli o rozeznanie co z nim jest?

Z faktu, że nie wiemy wszystkiego nie wynika, że nie wiemy niczego. Sporo niegłupich ludzi to i owo już w historii przemyślało i odpowiedzi bez potrzeby uciekania się do modlitwy o rozeznanie przygotowało.
Ale po co się uczyć i szukać, skoro można się pomodlić o rozeznanie?

Pan uważa, że zostawianie wszystkiego modlitwie, zamist wziąć się samemu do roboty jest wporzo wobec Boga?
Modlitwa o zawulkanizowanie przedziurawionej opony zamiast udania się z nią do wulkanizatora jest objawem pobożności, czy robieniem z Boga sługi na każdy przypadek?

Oceń 11 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kris piotr_slowinski 12:51:02 | 2014-03-26
Pan naprawdę wszystko musi tak spłycać i przekręcać? Porównywać problemy z duszą ludzi do zęba- też mi coś. Jak mnie ząb bolał to wyrwałem, jak głowa, to leczyłem. Jeśli chodzi o to co siedzi w duszy człowieka - to jest inna materia. 

Oceń 10 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Kris 12:56:02 | 2014-03-26
Pan zdaje się nie odróżnia przekręcania od wyjaśniania i przytaczania analogii.
Zrozumienie pewnych rzeczy to nie jest sprawa tego, co siedzi w duszy człowieka, a zdobycia zwykłej wiedzy ze zrozumieniem.

Czy uważa Pan, że dziecko przed klasówką powinno się żarliwie modlić o rozeznanie i wiedzę, czy zakuwać?

Po co Chrystus się tyle nagadał o rozmaitych sprawach, skoro wszystko poza 'kochajcie się' jest olewane i zamiast rzetelnego poznania oferowane jest 'pomodlenie się o rozeznanie'?

Oceń 10 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kris piotr_slowinski 13:00:57 | 2014-03-26
Skoro mamy naśladować Boga - to jak niby mamy wiedzieć, że dobrze to robimy, bez konsulacji z nim? Czasem wiedza wystarczy, czasem nie. 

Oceń 10 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Kris 13:21:25 | 2014-03-26
> Czasem wiedza wystarczy, czasem nie.

Niczego innego nie twierdzę.
Twierdzę natomiast, że rozpowszechnia się jakieś bzdurne przekonanie, że pomimo tego, że Bóg obdarzył człowieka i kawałkiem serca i kawałkiem rozumu, to człowiek chcący podobać się Bogu może rozum zaniedbać i skupić się wyłącznie na pracy serduszka.

NB. To żadna nowość. Już przed niemal stuleciem C.S Lewis pisał:

"R o z t r o p n o ś ć oznacza praktyczny,
zdrowy rozsądek, zastanowienie nad tym,
co robimy i możliwymi następstwami. Obecnie
ludzie właściwie nie uznają roztropności
za „cnotę”. Ponieważ Chrystus powiedział,
że nie wejdziemy do Jego świata, jeśli nie staniemy
się jak dzieci, wielu chrześcijanom wydaje
się, że jeśli tylko jesteś „dobry”, to możesz śmiało
być durniem. Jest to nieporozumienie.
Przede wszystkim większość dzieci przejawia
niemałą „roztropność” w rzeczach, które je
naprawdę interesują, i podchodzi do nich
całkiem rozsądnie. Po drugie, jak zauważa św.
Paweł, Chrystus nie chciał przez to powiedzieć,
że mamy być jak dzieci pod względem
i n t e l i g e n c j i — wręcz przeciwnie. Nakazał
nam być nie tylko „łagodnymi jak gołębice”, ale
i „przebiegłymi jak węże”. Pragnie od nas
dziecięcego serca, ale i dorosłej głowy. Chce,
żebyśmy byli naturalni, prostolinijni, kochający
i otwarci na naukę jak dobre dzieci. Ale każe
nam też jak najlepiej wykorzystywać inteligencję,
abyśmy byli czujni i świetnie zaprawieni
do walki."
(cdn)

Oceń 9 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Kris 13:37:48 | 2014-03-26
(cd)
"Jeśli przekazujesz pieniądze organizacji
dobroczynnej, nie oznacza to, że nie musisz
się upewnić, czy organizacja nie jest
oszukańcza. Jeśli myślisz o Bogu (na przykład
w modlitwie), nie oznacza to, że masz się zadowolić
infantylnymi poglądami, które wystarczały
ci w wieku pięciu lat. To oczywiście szczera
prawda, że Bóg nie będzie cię kochał mniej (czy
też miał z ciebie mniejszy użytek), jeśli akurat
urodziłeś się z dość mizernym intelektem.
U Boga jest miejsce dla ludzi o nikłym rozumie,
ale On chce, aby każdy wykorzystał swój rozum
jak najpełniej. Być dobrym, to również czynić
jak najlepszy użytek z własnego rozumu. Dla
Boga intelektualni próżniacy nie są w niczym
lepsi od innych próżniaków."

C.S. Lewis "Chrześcijaństwo po prostu"

Oceń 9 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Samarytanka piotr_slowinski 09:28:51 | 2014-03-26
Piszę z perspektywy osoby wierzącej.
Według przykazań a także według Chrystusa, którego słów nie będziesz chyba kwesionował miłość jest największą wartością i największą cnotą.
Nic nie musi się podobać, bo o gustach się nie dyskutuje (to do II), tylko chodzi o mniejszą ilość agresji i atakowania.
Z takich zachowań/emocji bierze się niestrawność i inne nieprzyjemne dolegliwości.
Wybaczcie lekką zgryźliwość ;-)

Oceń 11 13 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Samarytanka ~Samarytanka 09:29:47 | 2014-03-26
ps.  Bóg jest miłością!

Oceń 11 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kris ~Samarytanka 09:50:18 | 2014-03-26
"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał." 1 Kor 13, 1-3

Oceń 7 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~emila ~Samarytanka 10:24:21 | 2014-03-26
Owszem. Więc właśnie. Nikt też nie stawia większych wymagań od Miłości. Dążenie do Miłości zakłada wysiłek, a nie paćkanie głupoty lukrem. Jeśli Tobie to odpowiada, nie oznacza, że smakuje to wszystkim.

Oceń 6 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Samarytanka 11:28:31 | 2014-03-26
> ps.  Bóg jest miłością!

Z czego nie wynika, że np. tzw. małpia miłość to Miłość i należy ową małpią miłość darzyć oniemiałym zachwytem.

Oceń 7 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Samarytanka 11:56:14 | 2014-03-26
Nie kwestionuję wartości Miłości, a zaliczania do Miłości (and all that implies) każdego cieplejszego podrygu człowieczego serduszka.

Kwestionuję relację zawierania każdy ciepły podryg ludzkiego serduszka jest Miłością i wynikającym z tego immunitetem na aplikowanie rozsądku wobec głupich pozytywnych podrygów serduszka.

Miłość ludzka to nie jest Miłość Boża. Tak samo, jak inne elementy ludzkiej natury, tak i miłość w naszym ludzkim wykonaniu może być i jest niedoskonała. Twierdzenie odwrotne jest mimowolnym zrównywaniem człowieka z Bogiem.

Oceń 10 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kris piotr_slowinski 11:55:37 | 2014-03-26
"Przykazanie nowe daję wam , abyście się wzajemnie miłowali tak , jak Ja was umiłowałem ; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie . Po tym wszyscy poznają , żeście uczniami moimi , jeśli będziecie się wzajemnie miłowali." J 13, 34-35

Jezus wzywa aby ludzie miłowali ludzi jak mniemam. A to, że nie każde drgnięcie serca jest miłością to swoją drogą. 

Oceń 5 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski ~Kris 12:02:15 | 2014-03-26
To 'swoją drogą' w konkretnych okolicznościach, np. portalu katolickiego epatującego jednostronną afirmacją emocjonalności i przemilczającego niezbędną kontrolę rozsądku nad emocjami, może się stać problemem pierwszoplanowym.

Oceń 8 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~II ~Samarytanka 08:45:50 | 2014-03-26
Czyli znowu, wszystko ma mi sie podobać, wszystkim mam być zachwycona, bo inaczej to osądzanie. Ludzie, to paranoja jest.

Oceń 8 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~emilia ~II 09:40:09 | 2014-03-26
Z tego wynika, że właśnie tak. Nie ważne, że dla kogoś rozróżnianie wartości i osądzanie to jedno i to samo. Charakter, temperament a sposób postępowania na wybranej drodze życia tutaj, też jawi się jako jedno i to samo.  Według takiego schematu myślenia - bo inaczej tego nazwać nie można - " jest potrzebne tylko "miłosierdzie" a nie sprawiedliwość, która jest tu postrzegana całkiem na opak. 

Natomiast uchylanie się od elementarnej odpowiedzialności i stawania w prawdzie wobec wymagań Ewangelii jawi się jako "ciężar". Ale ten "ciężar" - według tego myślenia - trzeba nałożyć na tych, którzy "mają czelność" mieć podejście krytyczne. To prawdopodobnie "cięzki grzech" i "wielka krzywda", której dopuścić się nie wolno. A na dobrą sprawę nie ma miłosierdzia bez skruchy i sprowadzenia niektórych postaw do pionu.

W takim schemacie myślenia, trudno zauważyć, tak trywialną rzecz, iż wizja omdlałej bezradności z główną wytyczną "mam prawo leżeć w błocie, bo jestem grzesznikiem a Bóg Miłosierny i tak to akceptuje" nie ma nic wspólnego z chrześcijańtwem.
Co najwyżej daje to  głupiemu uciechę, ze złudnej wiary, że nawet w swej głupocie jest mądry.
Tyle, że nie jest to radość, ale satysfakcja z bycia poniekąd "bezkręgowcem", wszak takie stworzenia mogą żyć beztrosko, bo faktycznie nie dźwigną niczego, co wymagałoby jakiejkolwiek wysiłku. A jakby nie było taka beztroska - według Biblii - jest właściwa wszelkiemu stworzeniu - z wyjątkiem człowieka. Więc nie wiem, co to za wizja chrześcijaństwa, radości i miłosierdzia. Na pewno nie świadczy o "stawaniu się na obraz Boga".

Oceń 8 6 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?