Psychika to nie duchowość - o św. Augustynie
Wielokrotnie wspomina o nim Pismo Święte, a jego podsumowaniem jest proste zdanie, obecne w codziennych modlitwach wielu chrześcijan: "Bądź wola Twoja". Wyznanie ufnego poddania się Istocie Boga często wyraża się w fizycznym akcie bicia pokłonów lub przyklękania. Mieszkając w północnoafrykańskiej wiosce jako wolontariusz Korpusu Pokoju, wiele razy byłem świadkiem praktyki głębokiego pokłonu - prostracji - stanowiącej część religijnej tradycji islamu. Katolicy pochylają głowę lub przyklękają, wchodząc do kościoła. Buddyści kłaniają się nie tylko w świątyniach, lecz również przy powitaniach, czcząc świętą Obecności w każdej osobie.
Następny krok Augustyna w procesie konwersji duchowej będzie wyznaczony zewnętrznie przez akt głębokiej prostracji, która wyraża jego postawę ufnego poddania.
Posucha po przebudzeniu
W miarę jak upływały dni i tygodnie od jego początkowej wizji, Augustyn czekał, aż coś się wydarzy. Był gotowy na transformację swojego życia, lecz nie umiał sprawić, aby ona się dokonała. Zaczął odczuwać narastającą frustrację. Nawet w tym krótkim okresie zaczął wracać do swoich nawyków. "Odepchnięty własną słabością wróciłem do zwykłych doświadczeń, stamtąd przynosząc z sobą tylko pełną tęsknoty pamięć - jakby mnie owiała woń pokarmu, którego jeszcze nie byłem zdolny pożywać". Nadal spotykał się z Ambrożym i Symplicjanem. Obaj zachęcali go do wytrwałości w medytacjach nad Pismem Świętym.
Dzielili się z nim swoimi duchowymi doświadczeniami i doświadczeniami innych. Zapewniali mu coś więcej niż wsparcie - obaj stanowili praktyczne przykłady duchowego życia w działaniu. Augustyn podziwiał ich, oni zaś, jako jego patroni, słuchali go w sposób, który wspierał rozwój jego duszy. Augustyn odnalazł swoją ścieżkę. W 386 roku publicznie uznał się za chrześcijanina. Przyszło mu za to zapłacić wysoką cenę. Cesarz Julian ogłosił nowe prawo, zakazujące chrześcijanom nauczania literatury i retoryki. Augustyn stracił pracę i nie mógł dłużej wykonywać swojego zawodu.
Pewnego dnia, gdy Augustyn przebywał w domu i żalił się swojemu bliskiemu przyjacielowi Alipiuszowi, do drzwi zapukał niejaki Pontycjan, który tak jak oni pochodził z Afryki Północnej. Gdy rozprawiali o nowinach z ojczyzny, przybysz zauważył leżącą na stole kopię Listów świętego Pawła. Wyznał Augustynowi i Alipiuszowi, że on też jest chrześcijaninem, a następnie opowiedział im szczegółowo, jak nawrócenie jego dwóch przyjaciół doprowadziło go do konwersji duchowej. To osobiste wyznanie głęboko poruszyło Augustyna. "Pontycjan dalej snuł opowieść swoją, którą Ty [Boże] znowu stawiałeś mnie naprzeciw mnie samego, oczy mi kłułeś mną samym".
Raz jeszcze stanął przed tym samym dylematem. "Wnętrze mojej istoty przestało być spokojnym domem". Był zdecydowany zrobić coś natychmiast, aby uzdrowić swoje bolesne rozdarcie; nie mógł dłużej zwlekać. Zazwyczaj opanowany Augustyn czuł się przytłoczony potężnymi mocami, które wzbierały w jego wnętrzu. Wzburzenie wygnało go do ogrodu przy domu, w którym mieszkali. Alipiusz pobiegł za nim, ujrzał przyjaciela leżącego na ławce w pozycji płodowej, wyrywającego włosy z głowy i tłukącego pięściami w czoło. Augustyn wykrzykiwał wciąż te same słowa: "Niech się już stanie! Niech się stanie!".
Chciał uczynić ostateczny skok w otchłań i zaufać, że Obecność będzie tam, aby go przyjąć. "Rzuć się ku Niemu! Nie obawiaj się - On się nie cofnie, abyś upadł. Rzuć się z całą ufnością, On przygarnie cię i uleczy". W trakcie tego wyznania wiary, wybuchnął płaczem i "[…] wtedy się wreszcie zerwała we mnie burza, niosąc deszcz łez rzęsistych".
Augustyn podniósł się i odszedł od Alipiusza. Skierował się w odleglejszą część ogrodu, w miejsca, gdzie mógł być całkiem sam. Rosło tam drzewo figowe. Augustyn z płaczem rzucił się na ziemię u stóp drzewa. Jego ciałem targały spazmy i szloch, a on ofiarował się Bogu. W akcie ostatecznego poddania się, ofiarował Mu całe swoje życie, całkowicie i bezwarunkowo. W tym momencie dawny Augustyn przestał istnieć. To było wszystko, co mógł zrobić. Cokolwiek stało się później, było dziełem Boga, wolnym wyrazem Bożego współczucia, Boską odpowiedzią, którą chrześcijanie określają mianem "łaski".
Podczas lektury Wyznań trzeba umieć rozpoznać, kiedy Augustyn chce, abyśmy zrozumieli jego słowa metaforycznie. Ostatecznie był to nauczyciel retoryki, przesiąknięty klasyczną literaturą swojego czasu. W tym przypadku czytelnicy powinni być świadomi symbolicznego znaczenia ogrodów poprzez biblijne odniesienia. Augustyn nie mógł znaleźć lepszego miejsca dla opisu spotkania swojej duszy z Bogiem niż ogród.
Ogrody spotkania
Współczesna psychologia również uznaje, że nasze najgłębsze doświadczenia wyrażają się zasadniczo poza słowami. To dlatego gdy dusza "mówi" w snach lub głębokich doświadczeniach duchowych, używa języka obrazów, aby wyrazić to, co niewyrażalne w słowach. Z tej perspektywy, pierwszy ogród, położony bliżej domu, może reprezentować wewnętrzny świat niespokojnej i udręczonej duszy Augustyna. Ten obraz przywołuje jedno z bogatych znaczeń, jaki nadaje ogrodowi literatura judeochrześcijańska.
Choć piękne, ogrody bywają zarazem miejscami strachu i cierpienia. Zarówno w raju, jak i na Górze Oliwnej, ogrody stanowiły symboliczne tło przemian, w czasie których ludzka wola spotykała wolę Boga.
W Edenie i w Getsemani zadawano ostateczne pytanie: Czy będziesz posłuszny woli Boga, czy swojej własnej? Tradycyjnie, afirmatywna odpowiedź była wyrażana łacińskim słowem fiat - "Niech tak będzie!" Te właśnie słowa wykrzyknął szczerze Augustyn: "Niech się już stanie! Niech się stanie!. Drugi ogród - wewnętrzny ogród umieszczony dalej od domu - może być reprezentacją głębszego wymiaru duszy. To było miejsce, gdzie Augustyn spotkał Żywego Boga. Obecność Boga została wyrażona przez drzewo rosnące - niczym Drzewo Życia - w samym środku ogrodu. Augustyn rzucił się do stóp tego drzewa. Ten prosty, lecz wymowny akt prostracji do stóp Boga był dlań sposobem wyrażenia decydującego momentu konwersji duchowej.
To był akt ufnego poddania, który określał całkowite i bezwarunkowe ofiarowanie swojej woli - woli Boga. To przyrzeczenie totalnego poddania pozwoliło jego duszy przejść do królestwa ducha i wziąć udział w świętej uczcie. To tu doświadczył odnowy życia, które wypełniło go boskim światłem i przyniosło tak głębokie poczucie pokoju, że jego serce wreszcie znalazło ukojenie: "[…] stało się tak, jakby do mego serca spłynęło strumieniem światło ufności, przed którym cała ciemność wątpienia natychmiast się rozproszyła".
W 1966 roku amerykański mnich Thomas Merton napisał prosty wiersz Na samym dole. Jedna z jego strof, w której opisywał osobiste doświadczenie, przypomina to, czego musiał doświadczyć Augustyn jakieś 1600 lat wcześniej:
Widziałem salę
Gdzie się wytwarza
Życie i śmierć.
Tekst pochodzi z książki Paula Fehrenbacha, W poszukiwaniu duszy
Twoja ocena:
Średnia ocen:
4.95
Liczba głosów:
38
Komentarze użytkowników (9)
Dodaj komentarzBardzo dziękuje za ten tekst i pozdrawiam
http://www.youtube.com/watch?v=vIuJc1225pQ
Logowanie
Niektórzy to mają zawsze...
Małe - mniejsze -...
21.05.2012 14:43
1
5
Małe - mniejsze -...
20.05.2012 23:06
1
4.73
Kosaciec
Wiosna
19.05.2012 21:53
3
4.7
... schodząc z...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:17
3
4.69
***
Galeryjka wiosenna
18.05.2012 09:55
4.63
... zasypiając pod...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:14
4.58






