Nawrócenie do Boga nie oznacza odwrócenia od świata

Nawrócenie do Boga nie oznacza odwrócenia od świata
Wacław Oszajca SJ

Człowiek pobożny, czyli nawrócony, a więc zwrócony do Boga twarzą, a nie bokiem czy plecami, jest człowiekiem dnia powszedniego.

Wciąż wygląda na to, że najwięcej kłopotu sprawia nam osoba Trójcy Świętej. Wystarczy posłuchać pieśni czy modlitw; nie tylko charyzmatyków, ale i Veni Creator. Prawie wszystkie mają charakter błagalny. Duchu przyjdź, przybądź, zstąp, nawiedź i tak dalej, aż po wyrażenie zahaczające o dwuznaczność, gdy prosimy o wylanie Ducha na nas.

Czasami mówimy, że Duch Boży zstąpił, ale to wydarzenie miało swój koniec, kres i należy do przeszłości. Zresztą, w podobny sposób mówimy również o Bogu Ojcu i o Synu Bożym, tak jakby Boga dotyczył wyłącznie czas przeszły i przyszły, a czas teraźniejszy już nie. Jezus kiedyś "chodził po świecie" i brał "w objęcia dziateczki swe".

Bóg Ojciec stworzył świat i teraz jedynie od czasu do czasu zagląda doń, zwłaszcza gdy zaczynamy się w tym Jego gospodarstwie zanadto szarogęsić. Pan Jezus podobnie, wstąpił, czyli odszedł do nieba, i zjawi się ponownie przy końcu świata na Sąd Ostateczny. Krótko mówiąc, Bóg zdaje się zamieszkiwać przeszłość i przyszłość, dzień dzisiejszy zaś jakby do niego nie należy.

Tymczasem Jan Chrzciciel mówi nam, że jest wprost przeciwnie. Człowiek pobożny, czyli nawrócony, a więc zwrócony do Boga twarzą, a nie bokiem czy plecami, jest człowiekiem dnia powszedniego. Nawrócenie do Boga nie oznacza według Jana odwrócenia od świata, to znaczy od zwykłego życia, codziennych zajęć, obowiązków rodzinnych, zawodowych, społeczno-politycznych, ale jeszcze mocniejsze w nie zaangażowanie.

Jeśli Jan Chrzciciel mówi, że sam obrzęd zanurzenia w wodzie nie wystarczy, to znaczy, że wie on, iż obrzęd ten wskazuje, przypomina, upewnia o istnieniu czegoś większego, nieskończenie bogatszego, a to coś nie jest czymś, ale jest Kimś, kogo nie tyle trzeba błagać o przyjście, co zauważyć, zobaczyć, dostrzec w swoim najbliższym otoczeniu.

A zatem Świat nie jest ufundowany na nicości, niebycie, nieistnieniu. Nie wisi w próżni, a przeciwnie - jest napełniony, przepełniony Kimś, i to w sposób nieskończenie przewyższający nasze wyobrażenia o istnieniu i nieistnieniu. Chrzest Duchem oznacza, że jesteśmy zanurzeni w Kimś, złączeni z Kimś, otoczeni przez Niego na zewnątrz, jak i od wewnątrz, a tego Kogoś w naszym świecie i w nas jest nie za mało, ale za dużo. Bóg jest za blisko nas i dlatego czasami tak trudno go zobaczyć.

Dlatego dzianie się Świata można całkiem spokojnie porównać z dzianiem się Mszy. Śpiewamy co prawda, że w Eucharystii mamy czcić "Jezusa ukrytego" - a jednak na nasze szczęście trzeba powiedzieć, że jest wprost przeciwnie: Jezus we Mszy się nie ukrywa, chleb, wino i słowo Go nie zasłaniają, ale odsłaniają, ukazują, przybliżają.

Dlatego - a nie mimo tego - że po konsekracji nadal widzimy i smakujemy chleb i wino, nadal słyszymy ten sam język, te same słowa, możemy twierdzić, że tutaj, jak i wszędzie indziej, jest Niewidzialny.

To Duch, Ktoś, Osoba jest fundamentem, najgłębszą głębią, rusztowaniem Świata.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nawrócenie do Boga nie oznacza odwrócenia od świata
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.