Apostołowie zawiedli Judasza. To opowieść o zdradzie przyjaciół

Apostołowie zawiedli Judasza. To opowieść o zdradzie przyjaciół
fot. GABRIELA BERTOLINI / Depositphotos

Ewangelia Wielkiego Wtorku, co roku wywołuje we mnie te same myśli, pytania, wątpliwości. Ten tekst, tak często przedstawiany po prostu jako zapowiedź zdrady Judasza, jest dla mnie w istocie opowieścią o zdradzie przyjaciół i o tym, jak się ją sami przed sobą usprawiedliwiali.

Dziwna jest ta dzisiejsza Ewangelia. Dialogi się w niej nie składają, urywają w połowie. Bohaterowie zachowują się jakby wzajemnie się nie słyszeli, albo kompletnie nie rozumieli. Wielu rzeczy trzeba się domyślać (a może nawet gorzej: dopowiadać sobie). Obraz jaki się jednak wyłania z tej opowieści jest dość - przynajmniej dla mnie, filozofa i człowieka piszącego, a nie biblisty czy kaznodziei - jasny. Jezus zapowiada, że jeden z jego najbliższych przyjaciół, ludzi, którzy towarzyszyli Mu w drodze, zdradzi go. Zaszokowani apostołowie - jak referuje to autor Ewangelii Janowej - zaczynają zastanawiać się, kto to zrobi. "Jeden z Jego uczniów - ten, którego Jezus miłował - spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: «Kto to jest? O kim mówi?» Ten, oparłszy się zaraz na piersi Jezusa, rzekł do Niego: «Panie, któż to jest?» Jezus odparł: «To ten, dla którego umoczę kawałek chleba i podam mu»" - opisuje sytuację Ewangelista. I chwilę potem - według Jana - odpowiedź zostaje udzielona. "Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty".

Ta część Ewangelii brzmi zupełnie jasno. Jezus zapowiada, uczniowie pytają, On odpowiada. Ale dalej już wcale tak nie jest. Wydawać by się mogło, że gdybyśmy dowiedzieli się, że jeden z naszych najbliższych towarzyszy ma zdradzić, i gdyby jasno wskazano nam, kto ma to zrobić, próbowalibyśmy go jakoś zatrzymać, porozmawiać z nim, spróbować zrozumieć. Nic takiego jednak w Ewangeliach nie ma miejsca. Uczniowie przyjmują te słowa i nie robią z nimi nic. Zostawiają Judasza samego z informacją, że to on ma zdradzić. "Co masz uczynić, czyń prędzej!" - słyszą jeszcze z ust Jezusa, i Judasz wychodzi w noc. Oczywiście Ewangelista próbuje wyjaśnić ich postawę, tłumaczyć siebie i ich. "Nikt (…) z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: «Zakup, czego nam potrzeba na święto», albo żeby dał coś ubogim" - wskazuje. Tyle, że to się kompletnie nie trzyma kupy. Jezus zapowiada zdradę, oni pytają kto zdradzi, On wskazuje, a oni myślą, że Mistrz wysyła tego, który zdradził po zakupy.

I aż trudno nie zadać pytania, skąd taka niespójność, może nawet absurdalność tego opisu. Dlaczego Ewangelista serwuje nam opowieść aż tak mocno psychologicznie niewiarygodną? Nie jestem biblistą, ale jako dziennikarz wiele rozmawiałem z ludźmi, słuchałem wielu opowieści, i mam nieodparte wrażenie, że to klasyczny model wyparcia. Apostołowie wiedzą przecież, jak skończy się ta historia. Ich przyjaciel, człowiek, z którym wędrowali przez lata, może trochę inny, bo pochodzący z Judei, a nie z Galilei, ale jednak swój, nie tylko zdradzi, ale i ostatecznie popełni z rozpaczy samobójstwo. Samotny, porzucony przez przyjaciół, przekonany o odrzuceniu. Nikt mu nie towarzyszy. Czy nikt z apostołów nie zadawał sobie pytania, co by było, gdyby któryś z nich wybiegł za nim w noc? Czy nie myśleli o tym, czy ich przyjaciel mógłby żyć? Czy Piotr, który sam zaparł się trzykrotnie nie zadawał sobie pytania, czy mógłby zatrzymać towarzysza? Historia Jezusa dopełniłaby się i bez Judasza, arcykapłani i uczeni w Piśmie znaleźliby inny sposób, żeby pojmać Jezusa.

Takie pytania zadają sobie przecież obecnie przyjaciele, znajomi, bliscy ludzi, którzy popełnili samobójstwo. Poczucie winy, odpowiedzialności, pytania o to, czy można było zrobić coś więcej ciążą nad nimi. I - bibliści pewnie mnie zgromią, a zwolennicy prostej literalnej lektury uznają, że szkaluje Apostołów - mam wrażenie, że ślady tych pytań, wątpliwości, próby zmierzenia się z pytaniami o własną odpowiedzialność znajdujemy w Ewangeliach. Jan - jakby tłumacząc się z własnych zaniedbań - winę zrzuca na samego Judasza. On od początku kradł, był złym człowiekiem, oszukiwał, więc w istocie nie było powodów, by mu pomóc. Nie, nie twierdzę, że to kłamstwo, że to świadomy zabieg, ale na tyle znamy już ludzką psychikę, by mieć świadomość, że to naturalny model myślenia. Jeśli czegoś nie zrobiliśmy, coś zaniedbaliśmy, to winny jest zawsze inny, a ten którego zostawaliśmy samego, porzuciliśmy jest winny najbardziej. Człowiek nie jest często świadomy, że przyjmuje taki model myślenia, on w niego wchodzi i staje się częścią wspomnienia, które w nas pracuje i określa postrzeganie przeszłości. I tak mogło być i z apostołami, z Janem. Oni zawiedli Judasza, a potem to jego oskarżyli (w samych sobie), skazali, osądzili.

Może, to też tylko sugestia, podejrzenie, egzystencjalna refleksja człowieka, który nie jest teologiem, z tej właśnie perspektywy można czytać także dalszą część dzisiejszej perykopy. Tę, w której Jezus - z goryczą - odpowiada Piotrowi zapewniającemu, że jest w stanie oddać za Niego życie, że "kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz". Może ta gorycz bierze się nie tylko z wiedzy o tym, co będzie, ale także ze świadomości tego, co było. Piotr i inni zawiedli przyjaciela, zostawili Judasza, więc niby dlaczego mieliby nie zostawić Jezusa? Ten sam - według Tradycji - Jan, który spisał Ewangelię w Pierwszym Liście daje niezwykle mocną wskazówkę, która może uświadomić, o co mi chodzi. "Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi" (1 J 4.20).

 

Doktor filozofii, pisarz, publicysta RMF FM i felietonista Plusa Minusa i Deonu, autor podkastu "Tak myślę". Prywatnie mąż i ojciec.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Tomasz P. Terlikowski

Koniec starego świata. Początek nowego konserwatyzmu?

Chrześcijańskie wartości, które określały styl życia, właśnie odsuwane są w cień. Europa weszła na drogę realnej wielokulturowości i pewne jest, że agresja Rosji na Ukrainę pokrzyżowała szyki tym, którzy...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Apostołowie zawiedli Judasza. To opowieść o zdradzie przyjaciół
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.