Jak umiera ciało?

Ks. Jan Kaczkowski / DEON.pl i Laboratorium Więzi

(rys. Przemo Wysogląd SJ)

ZOBACZ TAKŻE

Na dwa, trzy dni przed śmiercią skóra zaczyna inaczej odbijać światło, szczególnie w ciągu dnia. Z miękkiej, sprężystej staje się woskowa i sztywna. Zdecydowanie wyostrzają się rysy. Szczególnie nos, na jego środku pojawia się podłużne zagłębienie.

 

Przytomne osoby cały czas są ruchliwe, zachowują się jakby za kilkadziesiąt godzin nie mieli umrzeć - porządkują rzeczy, rozmawiają, jak gdyby nic się nie działo, jakby nie zauważali, że ich ciało powoli się zmienia.

 

Z pacjentami spotykam się przez kilka, czasami kilkanaście dni, odwiedzam ich kilka razy dziennie. Jednym z najtrudniejszych momentów jest chwila, gdy zauważam bruzdę na nosie. Wtedy wiem - to już czas. I często zastanawiam się, czy oni też to już wiedzą. Wydaje mi się, że nie. Mimo tego, że zdają sobie sprawę ze swojego stanu i intelektualnie pogodzili się ze swoim losem. Czym innym jest spodziewać się śmierci, nawet bliskiej aniżeli uświadomić sobie w poniedziałek rano, że umrę w środę, koło południa.

 

Na kilka godzin przed śmiercią aktywność ogranicza się już tylko do obrębu łóżka, poprawiania kołdry, sięgania po komórkę, układania poduszki, szukania wygodnej pozycji. Spojrzenie człowieka staje się nieobecne, czasami wzrok zawiesza się w niewiadomym, odległym punkcie. Oczy stają się szkliste. Umierający są w stanie normalnie rozmawiać, ale ich głos jest spowolniony, znika melodyczność - ton robi się jednostajny. Wtedy muszę być bardzo uważny i skupić się na tym, co mówią umierający.

 

W strumieniu słów przeplatają się zwykłe informacje (jaki to dzień tygodnia, kto był mnie odwiedzić, co jadłem) z ważnymi wyznaniami - pojawia się świadomość nadchodzącej śmierci, chorzy mówią o Bogu, o swoim lęku. Czasem opowiadają o odwiedzających ich bliskich zmarłych, którzy stają się dla nich realni na równi z żywymi. Jakby w momencie śmierci dwa światy: żywych i umarłych naturalnie się przenikały. W ciągu ostatnich kilku godzin życia człowiek staje się spokojny, poddaje się naturalnemu biegowi rzeczy.

 

Pierwsze zmieniają kolor paznokcie, a gdy dłonie i stopy sinieją, i stają się chłodne, oznacza to, że do końca zostało nie więcej niż dwie, trzy godziny. Wtedy umierający przeważnie traci świadomość, jeśli nie - to jest tylko w stanie odpowiadać przecząco lub twierdząco, czasem tylko ruchem głowy. Powieki opadają lub bywają półprzymknięte. Tylko pojedyncze osoby umierają z pełną świadomością - mówią ważne dla siebie rzeczy aż życie z nich uleci.

 

A gdy już nadejdą ostatnie chwile, oddech staje się coraz płytszy, człowiek przypomina rybę wyjętą z wody - łapie powietrze ustami. Mogą się zdarzyć nawet kilkunastosekundowe bezdechy. Mówi się, że wydaliśmy ostatnie tchnienie, ale to jest raczej wdech bez wydechu. Serce staje i przez cztery minuty obumiera mózg. Wtedy całe nasze ciało jeszcze przez kilkadziesiąt sekund jak gdyby ostatkiem sił próbowało złapać oddech. Potem nie dzieje się już nic. To koniec. Cisza i kompletny bezruch.

 

Trudno jest wtedy zrozumieć, że człowiek nic nie czuje, właściwie każdy obchodzi się z ciałem delikatnie, jakby żyło. A ono zaczyna bardzo szybko się zmieniać. Wprawdzie było woskowe, ale w ciągu pięciu minut po prostu zastyga. Staje się sino-szare i ewidentnie chłodne - temperatura organizmu dopasowuje się do temperatury otoczenia. Zgodnie z prawem ciążenia, krew, która nie jest już pompowana - opada, na plecach lub boku pojawiają ciemne wybroczyny - plamy opadowe. Jeszcze wtedy ciało jest nadal miękkie, za kilka godzin zesztywnieje. Potem trudno już zgiąć rękę lub rozprostować palce.

 

Jeśli ktoś nie może skonać, zapalam gromnicę, którą wkładam w dłoń umierającego i modlimy się litanią do patrona dobrej śmierci - św. Józefa lub do Wszystkich Świętych. Odmawiamy także Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Te modlitwy zazwyczaj pomagają odejść.

 

Nawet jeśli ktoś ma wątpliwości co do istnienia Pana Boga i rzeczywistości nadprzyrodzonej, to dla mnie proces umierania - a także to, że ktoś kilkanaście minut wcześniej był integralną osobą, która żałowała, kochała, modliła się, czyli ewidentnie była i żyła - nie kończy jej istnienia. Teraz, gdy przestało bić serce, miałoby go nie być? Tak po prostu? W odstępie kilkunastu minut? Dla mnie fakt ustania pracy organizmu nie jest dowodem na to, że człowiek przestał istnieć. Zawsze mówię pacjentom, że trzeba przeżyć własną śmierć - to jest zwycięstwo duszy nad ciałem.

 

 

Autor jest doktorem teologii moralnej, bioetykiem, wykładowcą UMK w Toruniu , założycielem i prezesem puckiego Hospicjum pod wezwaniem św. Ojca Pio.

 

Powyższy tekst był cześcią wielkopostnego cyklu artykułów, w których ciału przyglądaliśy się z pięciu punktów widzenia. Cykl ten zostal przygotowany przez portal DEON.pl i Laboratorium WIĘZI.
 

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.89

Liczba głosów:

213

Komentarze użytkowników (48)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Julia 09:27:53 | 2014-03-30
Bardzo dobry artykuł..3 dni temu zmarła moja mama..jak ją wcześniej zabrali do szpitala tata zauważył,że twarz jej się poprawiła..na drugi dzień ja zauważyłam,że ma płytki oddech, mówi jakby miała chore gardło..zapytała czy posprzątałam w dom na przyjecie gości-Niestety nie zdążyłam. Do końca mieliśmy z nią kontakt..Ale wszystkim nam dała sygnał,ze odeszła własnie o tej godzinie.Żałuję,że nie przeczytałam tego artykułu wczesniej wiedziałabym co się dzieje-bo lekarze nie raczyli nam powiedzieć prosto w oczy jaka jest sytuacja.Nie jestem medykiem,ale widziałam,że jest coś nie tak.Ehhh...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Mariusz o. 12:06:43 | 2014-03-20
To jest bardzo ciężki okres i jeden z najcięższych w życiu!
Gdy patrzymy jak bliska nam osoba odchodzi i jesteśmy bezsilni to jedyne co możemy to tylko modlitwa!
Przeżyłem to dwa razy i jak sobie przypominam to emocje nadal są berdzo silne!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~MavMaver 18:25:10 | 2014-03-10
Mój dziadziuś też tak miał. Zmarł dzisiaj o 13 :(((((((

...Wspolczuje Ci Sandro. Wiem co przezywasz, moja mama zmarla na wigilie zeszlego roku. Badz dzielna, pewnie teraz Twoj Dziadek jest w lepszym swiecie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Artur z daleka 12:36:42 | 2013-11-02
Pan Piotr musi umrzeć w wypadku, gdyż spokojne umieranie przy takich wyznawanych zasadach to będzie koszmar.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~M 13:12:48 | 2013-10-16
Szkoda Ciebie Piotrze.Tyle w tobie nienawiści.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Piotr Matuszak Września 19:17:31 | 2013-10-05
nie trawię kato-oszołomów, którzy na śmierci człowieka zbudowali swoją potęgę i na tej śmierci ją utrzymują po dziś dzień.
Kato-sekciarstwo powinno się tępić ak robactwo.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Sandra 15:24:45 | 2013-07-04
Mój dziadziuś też tak miał. Zmarł dzisiaj o 13 :(((((((

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Sandra 15:23:14 | 2013-07-04
Mój dziadek ma raka pęcherza moczowego, właśnie od kilku dni ma takie szklące oczy, ciągle śpi, narzeka na zimno, ciągle pyta czy jadł coś, która godzina, kiedy śpi ma oczy do połowy przymknięte i szuka oczami kogoś, wyciąga też ręce i mówi imiona zmarłych. Wszystko się zgadza... W sumie na ścianach widział dzisiaj także robaki.. których nie było.

...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kaśka 13:10:23 | 2013-07-04
Mój dziadek ma raka pęcherza moczowego, właśnie od kilku dni ma takie szklące oczy, ciągle śpi, narzeka na zimno, ciągle pyta czy jadł coś, która godzina, kiedy śpi ma oczy do połowy przymknięte i szuka oczami kogoś, wyciąga też ręce i mówi imiona zmarłych. Wszystko się zgadza... W sumie na ścianach widział dzisiaj także robaki.. których nie było.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Lili 17:42:51 | 2013-05-30
Dopiero w momencie kiedy widzisz cierpienie bliskiej osoby... widzisz i nie możesz w żaden sposób pomóc... możesz tylko być... zastanawiasz się nad sensem istnienia... Książka ks. Kaczkowskiego "Szału nie ma jest rak" osobiście pomogła mi inaczej spojrzeć na śmierć... Choć dziś już wiem, że moje życie już nigdy nie będzie takie samo...

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?