Czy wiesz, jak cenny jest podarowany czas?

Norbert Lechleitner / slo

W rzeczywistości to ja otrzymałem jeszcze pięć minut, by móc popatrzeć, jak mój syn się bawi....
(fot. Rob Warde / flickr.com)

ZOBACZ TAKŻE

W piękne letnie popołudnie młoda kobieta przysiadła się do nieznajomego, który siedział na parkowej ławce, znajdującej się na skraju placu zabaw.

 

- Ten malec w czerwonym sweterku na zjeżdżalni to mój syn - objaśniła swojego sąsiada.
- Naprawdę miły chłopak - powiedział mężczyzna. - Mój syn to ten w niebieskim skafandrze na huśtawce.


Mówiąc to, spojrzał na zegarek i zawołał w stronę syna:
- Stefan, powinniśmy już iść do domu.
- Jeszcze tylko pięć minut! Proszę, tato, tylko pięć minut - błagał Stefan ojca, który na znak, że się zgadza, skinął głową i syn od nowa rozkołysał huśtawkę.


Ojciec ponownie usadowił się na ławce, wystawił na kilka minut twarz do słońca i przyglądał się dziecięcym zabawom. Po czym zawołał:
- Chodź, Stefan, idziemy.
- Ach, tato, jeszcze pięć minut. Proszę, jeszcze tylko pięć minut!
Ojciec uśmiechnął się i rzekł:
- No, dobrze, niech będzie!

 

- Z pana to naprawdę wyrozumiały ojciec - powiedziała młoda kobieta.
- Taki znowu wyrozumiały to ja wcale nie jestem. Postępuję tak bardziej ze względu na siebie - odrzekł mężczyzna.
- Wie pani, przed rokiem mój starszy syn Florian uległ śmiertelnemu wypadkowi, przejechany tu w pobliżu na swoim rowerku przez pijanego kierowcę. Z powodu swojej pracy nigdy nie spędzałem z Florianem dużo czasu, a teraz wszystko bym dał za pięć minut przebywania z nim. Przyrzekłem sobie, że w przypadku Stefana nie popełnię drugi raz takiego samego błędu. On myśli, że zyskał jeszcze pięć minut, by się pohuśtać. W rzeczywistości to ja otrzymałem jeszcze pięć minut, by móc popatrzeć, jak mój syn się bawi.

 

Więcej w książce: Słońce dla duszy - Norbert Lechleitner


 

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

19

Komentarze użytkowników (1)

Dodaj komentarz
2011-03-26 13:07:53 | Cytuj | Zgłoś
~Michał
Czasem łapię się na tym, że jedno z naszych dzieci przyszło do mnie z prośbą o cokolwiek, a ja odpowiadam "zaraz" . Na szczęście przychodzi refleksja, że drugi raz z tą samą prośbą już nie przyjdzie. Ta chwila mija bezpowrotnie. Na prawdę warto odłożyć coś "bardzo ważnego" na bok, żeby choć chwilę pobyć razem z dzieckiem.
Czas tak szybko ucieka między palcami na "bardzo ważne" rzeczy, a dzieci bardzo szybko rosną i dojrzewają. Zastanawiam się wówczas kto ma wpływ na wychowanie naszych dzieci ? Ja, którego mnie nie ma przy dzieciach czy koledzy, internet, telewizja, które są z naszymi dziećmi na zawołanie?
Zobacz wszystkie komentarze na forum

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?