Co zrobić, żeby marzenia się spełniały?

Co zrobić, żeby marzenia się spełniały?
(fot. shutterstock.com)
Anna Góra

Sławomir Kuligowski stwierdził kiedyś: "Człowiek bez marzeń jest jak drzewo bez kory". Jednak natura marzeń jest taka, że nie wystarczy sam fakt, że są - ważne, żeby się spełniały. A to już nie dzieje się ot tak.

Kiedyś zapytałam przyjaciół o ich marzenia. Kasia, mężatka i matka bliźniaków chciałaby samotnie wyjechać w egzotyczną podróż, na którą do tej pory zawsze brakowało jej i środków, i czasu, i odwagi. Arek od dawna marzy o odjazdowym motorze. A Wiola, która mimo wieku 30+ ciągle pracuje jako kelnerka, skwitowała krótko, że po prostu chciałaby "zmienić swoje życie". Tymczasem, od mojego pytania upłynęło już sporo czasu, a okazuje się, że nikt nie podjął jeszcze w kierunku realizacji swoich pragnień żadnych kroków. Czy to muszą być już zawsze "pobożne życzenia"? Co zrobić, żeby z obłoków zejść na ziemię, czyli fantazje przełożyć na rzeczywistość?

Konkret i wybór

Okazuje się, że najmniejszą szansę na realizację swojego postanowienia ma Kasia. Jej stwierdzenie: "chcę zmienić swoje życie", można zaliczyć już na wstępie do pobożnych życzeń w stylu: "chcę być szczęśliwa", "wszystko sobie poukładam", "będę naprawdę kochać". Wszelkie uogólnienia są pierwszym wrogiem w realizowaniu marzeń. Ogół trzeba przełożyć na konkret: pracę sekretarki, kupienie samochodu czy chociażby założenie zespołu jazzowego. To pierwszy etap konkretyzowania. Bo może okazać się, że nawet jeśli zrealizujemy ten cel, wciąż nie będziemy usatysfakcjonowani. Czym innym jest bowiem praca sekretarki w przedsiębiorstwie przeróbki metali ciężkich, a czym innym w galerii sztuki współczesnej. Im bardziej uszczegółowimy nasze plany, tym większa szansa, że ich osiągnięcie naprawdę nas uszczęśliwi.

DEON.PL POLECA

- Cele muszą być jasno dookreślone i dobrze przemyślane - potwierdza psychoterapeutka Ariadna Romejko-Borowiec. - Poza tym z pewnością na początek trzeba też dużo pozytywnego nastawienia. Aleksandra Mroczko, psycholog i coach podpowiada: - Warto, żeby nasz cel był sprytny, czyli SMART. Simple, Measurable, Achievable, Relevant, Timely, Defined: prosty, mierzalny, osiągalny, ważny, określony w czasie. Simple - sformułowany w sposób prosty, czyli dokładnie określony, na czym polega. Mierzalny, czyli wskazujący po czym będzie można rozpoznać, że został zrealizowany. Osiągalny - żeby wierzyć, że jest możliwy do zrealizowania i taki był faktycznie. Ważny -  żeby w połowie nie okazało się, że rezygnujemy, bo mamy ważniejsze sprawy do zrobienia. Określony w czasie - bo łatwiej obiecać sobie mobilizację na tydzień, miesiąc, rok, niż na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Nie łap dziesięciu srok

Warto tutaj zwrócić uwagę na to, żeby z wszystkich naszych marzeń najpierw wybrać jedno, na którym najbardziej nam zależy. Jeśli jednocześnie będziemy się starać o pracę sekretarki, kupno samochodu i w międzyczasie jeszcze próbować wybrać się w podróż dookoła świata, polegniemy już na samym początku. Trzeba zmobilizować siły do realizacji jednego, największego marzenia i podporządkować mu pozostałe plany. Można na pierwszej stronie kalendarza napisać: "Kupuję samochód" albo "Jadę w podróż na Seszele". Taka pieczątka na naszym postanowieniu będzie sprzyjała osiągnięciu sukcesu.

Jednak w praktyce często nie jest takie proste. Czasami trudno dobrze wybrać to, co w danym czasie najbardziej nas uszczęśliwi. - Aby zweryfikować ważność celu, warto przyjrzeć się wszystkim sferom życia. Określić, które ze sfer szczególnie wymagają naszej uwagi i zaangażowania. Sprawdzić, jak realizacja celu wpłynie na każdą ze sfer. To jest moment, w którym pojawiają się słowa: "Myślałam, że chcę szlifować mój angielski, ale teraz widzę, że przede wszystkim chcę częściej realizować marzenia podróżnicze", "Chciałam poprawić relację z szefową, ale teraz widzę, że to nie pozwoli mi osiągnąć tego, co dla mnie jest ważne. Chcę realizować swoją misję we własnej firmie". Wówczas klarują się nowe cele - wyjaśnia A. Mroczko.

Trzy, dwa, jeden - start.

Jak przełożyć nasze roczne motto na plan działania? - Często sprawdza się podzielenie realizacji marzenia na małe kroki  - radzi psycholog Mroczko. Gośka, która chce wyjechać w długą, egzotyczną podróż, może zacząć od przemyślenia sobie, jak zdobyć na nią środki. Może trzeba zacząć oszczędzać? Idąc tym tropem: gdzie szukać oszczędności? Czego mogłaby sobie odmówić? A może jakaś mała dodatkowa praca: korepetycje albo szycie zabawek? Kolejny temat: co z bliskimi, których "zostawi"? Czy będą trudności z zapewnieniem opieki dzieciom albo z gotowaniem obiadów? Jak sobie z nimi poradzić? Następnie: gdzie się wybrać? Z biurem podróży czy zupełnie na własną rękę? Jak widać, pytań jest dużo.

Żeby realizacja marzenia doszła do skutku, tak jak było zaplanowane -  jeszcze w tym roku - trzeba w każdym tygodniu "popychać ją do przodu". Najlepiej przemyśleć całość działań niezbędnych do zrealizowania marzenia i rozpisać w kalendarzu poszczególne etapy realizacji. Potem przykładowo co dwa tygodnie sprawdzać samego siebie, jak udaje się nam wywiązywać z postanowień. Postępy, które będziemy obserwować, będą nas mobilizowały do dalszej pracy, jeśli będą pojawiały się trudności. Bo skoro zaszliśmy już tak daleko...

Dobiec do mety

A na trudności natrafimy na pewno. Musimy zdać sobie z tego sprawę już na samym początku. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo i przyjemnie. Wyjaśnia Ariadna Borowiec: - Trzeba mieć świadomość tego, że każda zmiana niesie ze sobą zarówno pozytywy - lepszy nastrój, większe poczucie własnej wartości, jak i negatywy - mniej wygody, więcej pracy. Ważna jest umiejętność ponoszenia koniecznych rezygnacji na rzecz osiągnięcia celu i odejście od myślenia życzeniowego, że może kiedyś, później przyjdzie samo i łatwo. Aleksandra Mroczko dopowiada, że przyczyną spadku motywacji jest często brak zauważalnych postępów lub utrata wiary w sukces, a w momentach zniechęcenia radzi wizualizować sobie stan spełnionego marzenia.

Trudniejszą, choć dobrą metodą, zwłaszcza dla racjonalistów, może być też sparafrazowanie słynnej tezy Pascala w następujący sposób: możesz zyskać ogromne poczucie szczęścia, jeśli osiągniesz cel, ale jeśli ostatecznie nie uda się go zrealizować lub realizacja nie przyniesie spodziewanego poczucia spełnienia, nic de facto nie straciłeś. Zyskujesz za to coś innego: bezcenne doświadczenie zmagania się ze sobą i przeciwnościami, i lepsze poznanie siebie. A następnym razem będziesz już świetnie wiedział, jak przystąpić do realizacji nowego celu. Może to będzie strzał w dziesiątkę?

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Co zrobić, żeby marzenia się spełniały?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.