Jak być pewnym siebie i walczyć o swoje?!

Niezależność może rozwinąć się wtedy, kiedy wszystkim uczuciom pozwalamy dojść do głosu i gdy nie żyje się w poczuciu, że ciągle z trudem musimy coś w sobie tłumić (fot. niko_si / flickr.com)

Dlaczego ciągle - choć jesteśmy czujni - wchodzimy w sytuacje, w których nasza uprzejmość i gotowość pomocy są wykorzystywane? Dlaczego tak trudno wytyczać nam granice i tak samo - samemu ich się trzymać? Dlaczego często jesteśmy wobec innych milsi, niż byśmy chcieli?  Przyczyn tego stanu rzeczy trzeba - jak wielu innych - szukać w dzieciństwie.

 

Psychologowie mówią, że taka postawa wynika z naszych własnych niedostatków. To one sprawiają, że mamy skłonność do rezygnowania z własnych przekonań, wartości i korzyści na rzecz innych ludzi. Niedostatki te wiążą się ze sferą miłości, seksu, potrzebą romantyczności, przygód, władzy, z pieniędzmi, poczuciem własnej wartości czy brakiem poczucia własnej wyjątkowości. Tam gdzie ludzie toczą z sobą zmagania o władzę, one najczęściej zajmują pozycję podporządkowaną, ponieważ nie mają odwagi na nic się zdobyć.

Niektórzy całkiem świadomie to wykorzystują. Gdyż nas, dziewczynki, uczono jeszcze, że mamy być "miłe", grzeczne i dopasowywać się do sytuacji i dawano nam odczuć, że nie jest mile widziane, kiedy protestujemy, kiedy jesteśmy silne i czegoś się domagamy. Chłopcom - naszym braciom na przykład - wolno było takimi być, choć nie byli ani mili, ani grzeczni.


Jeśli w twoim dzieciństwie nie traktowano poważnie twoich uczuć czy dawano ci do zrozumienia, że nie jesteś kimś ważnym, albo gdy surowym wychowaniem tłumiono twą wolę, nie nauczyłaś się, jak być pewnym siebie i walczyć o swoje. Konflikty są dla ciebie sytuacją niemiłą, trudną do wytrzymania. Jest to ten wzór zachowania, według którego wychowana została większość kobiet. Dla kobiet jest ważne, by czuły się kochane i lubiane. Mężczyźni pragną władzy i dominacji. Wynika to z predyspozycji, z którymi przychodzimy na świat i które dodatkowo wzmacnia sposób wychowania. Powiemy o tym jeszcze w następnym rozdziale. Ten wzór postępowania głęboko nas zaprogramował. Zauważysz może, że działając według niego, sama niejednokrotnie podstawiasz sobie nogę. Ponieważ jesteś zbyt uległa, ciągle bywasz wykorzystywana w podobnych sytuacjach, ponieważ pozwalasz za bardzo zbliżyć się do siebie różnym ludziom, zbyt łatwo tracisz cierpliwość albo pozostawiasz mylne wrażenie.

 

Pewność siebie i walka o swoje

  1. Poznaj własny styl postępowania. Zastanów się spokojnie, jak reagujesz w sytuacjach typowych konfliktów albo sytuacjach dla ciebie nieprzyjemnych. Co ci przeszkadza we własnym zachowaniu? Gdzie jest - prawdopodobnie - ten moment, od którego rzeczy zaczynają się toczyć na twoją niekorzyść? Jak myślisz, co może być powodem twojego reagowania? Czy masz jakiś pomysł, jak mogłabyś zmienić swoje reakcje?
  2. Zanim rzeczywiście dojdzie do sytuacji konfliktowej, jeszcze raz uzmysłów sobie z całą wyrazistością, jak najprawdopodobniej, powielając swoje błędy, zareagujesz: niewiele brakuje, a zaraz zaczniesz być o wiele bardziej miła, niż ktoś na to zasługuje; zaczniesz w panice myśleć, jak uniknąć kłótni, gdy na to się zanosi; wszystkiemu przytakniesz; na wszystko się zgodzisz, wszystkiemu powiesz "tak" i "amen", zanim zdążysz pomyśleć, czy naprawdę tego chcesz.
  3. Spróbuj przerwać ten automatyczny bieg spraw. Postanów sobie, że uzbroisz się w "zderzak" - na krótko opuszczając pomieszczenie, w którym dzieją się wypadki, żeby zrobić głęboki wdech, albo że będziesz się w duchu bronić, przywołując sobie w pamięci jakieś ostrzeżenie.
  4. Spraw sobie tarczę ochronną. Kiedy trzeba się bronić przed ludźmi, którzy ci szkodzą, jest rzeczą ważną nie tylko jasno wyrazić własne stanowisko, lecz również izolować się od nich emocjonalnie. Spróbuj zrobić tak: zamknij oczy i wyobraź sobie, że wokół ciebie jest kilka kół, których nie da się przekroczyć. Mogą one być z różnych tworzyw, kolorów i form. Na wszelki wypadek odradź swoim oponentom, by nie zbliżali się do ciebie za bardzo. Kiedy znajdziesz się w nieprzyjemnej dla siebie sytuacji, wyobraź sobie swoją tarczę ochronną i moment, gdy twój przeciwnik odbija się od niej, odpada. Jeśli wyćwiczysz sobie ten obraz, twój a podświadomość zacznie cię wzmacniać.
  5. Jeśli tego zechcesz, możesz też bez obaw dać upust swoim emocjom negatywnym. Nie tłum ich w sobie, wybuchnij śmiało. Z początku będzie ci pewnie z wrażenia gorąco i zimno na przemian, może będziesz też obawiać się reakcji otoczenia albo przestraszy cię siła własnych emocji.
     

Najważniejsze to odważyć się po raz pierwszy. Niezależność może rozwinąć się wtedy, kiedy wszystkim uczuciom pozwalamy dojść do głosu i gdy nie żyje się w poczuciu, że ciągle z trudem musimy coś w sobie tłumić.

 

Fragment książki: Kochać szczęśliwie. 7 podpowiedzi dla kobiet - Sylvia  Schneider

 

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.6

Liczba głosów:

63

Komentarze użytkowników (22)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~paula radzi 15:52:25 | 2013-10-16
jak chodzicie do 3 kl. jesteście koło chłopaka , nie bujcie się ,pomyślcie że ten chłopak to twój tata,nie przytulajcie go . jak chodzicie do 3 gim. reszte napisze później
chwilka

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sesii . 01:13:14 | 2013-07-16
zgadzam się z użytkownikiem tomoeame. chrześcijanie powinni kochać bliźniego, jak siebe samego, ale nie dawać sobą pomiatać

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tomoeame 23:51:46 | 2013-06-24
Też zawsze miałam z tym problem i nadal muszę nad tym mocno pracować... ale moim zdaniem, najważniejsze to nie przesadzić w żadną stronę, ale szukać w tym wszystkim dobra.
To znaczy? Poznawać samego siebie, próbować nazywać emocje. Nauczyć się o nich mówić, spokojnie, z bliskimi, by następnym razem nie tłumić, ale też nie wybuchać gwałtownie. To buduje nasze relacje.
Szukać zarówno dobra innych, jak i swojego. Nie pozwolić, by ktoś czynił mi krzywdę. Nie dawać innym przyzwyczajać się do wykorzystywania innych, ale znależć w sobie pokój i pokorę, by i być gotowym do pomocy, ale też zdolnym do normalnej odmowy, zgodnie z własnym sumieniem.
Po prostu: ,,miłować bliźniego, jak  s i e b i e samego"...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~truskawka83 15:47:19 | 2013-03-25
Moim zdaniem, to bardzo ciekawy artykuł;)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Edyt 15:54:08 | 2013-01-24
Bardzo mądry,dobry tekst. Oby było takich więcej. Brawo!!!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~bananowa 07:03:38 | 2013-01-15
Trzeba tylko dobrze zaprogramować swój umysł.  Zacząć akceptować własnego siebie.

Zmieniać własne nawyki
i pozbyć się destrukcyjnego narzekania. Rozwijać
się, ustalać nowe cele, osiągać je i tworzyć swoje życie.


Pamiętaj, że to Ty jesteś osobą, która może uczynić zmiany
we własnym życiu.
A klęski jakie przydarzają się w życiu traktuj w myśl Seneki:

„."Przeciwności losu uczą mądrości, powodzenie ją odbiera”

Jeśli czegoś pragniesz z całego
serca, to nikt Cię już nie powstrzyma.
http://justynabanowska.wix.com/pewnosc-siebie

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~michał 10:59:24 | 2012-12-31
dawno temu, kiedy praktykowałem tzw "białą" magię, też wyobrażałem sobie, że jestem zamknięty w kopułach czy barierach ochronnych. wyrządziło mi to same szkody. na szczęście Jezus Chrystus uwolnił mnie z tego typu problemów:] "On jest tarczą dla tych, którzy Mu ufają":]

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Do Migotki 10:52:50 | 2012-12-31
To nie jest artykuł o niczym i książka teżnie. Kiedy zaczynałam odnajdywać siebie, takie poradniki pomagały mi wierzyć w zmianę we własne ja. Przynajmniej w czasie ich czytania. To zaś pomagało mi małymi kroczkami iść doprzodu. Dziś już ich nie czytam i niekiedy zastanawiam się co mnie w nich tak porywało. Nie , nie jestem teraz baaardzo wyzwolona z niepewności, ale nauczyłam się walczyć z lękami. ludzie wciąż nadużuwają mojej pomocy, wciąż potrafią paskudnie wykorzystywać. Ale teraz już często potrafię mówić nie. Potrafię też się pozbierać szybciej gdy mną wytrą podłogę. Mnie nauczono ustępować - "bycia mądrzejszą", dzielić się, odmawiając sobie, i wierzyć że nie mówię mądrze a inni widzą czy zrobią to lepiej.
I to jest moja zmora od wielu, wielu lat i pewnie nią pozostanie. Jednak radzę sobie raz lepiej raz gorzej, bo wiem, że "przeciwności nieczynią nas słabymi. One pokazują jak słabi jesteśmy". Co musimy poprawić, gdzie się wzmocnić. Tu nie ma miejsca na podziały płci. Dotyczy to kobiet i mężczyzn.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kris 10:06:46 | 2012-12-31
Metoda wyobrażnia sobie opon podczas kłótni i zgrzytów w sytuacji konflikowej i budowania w sobie fikcyjnych wyobrażeń na temat sytuacji w realnym kontakcie wydaje mi się chybioną. Trąci to trochę magicznym myśleniem i może mieć negatywne skutki dla jeśli chodzi o poczucie rzeczywistości w różnych sytuacjach.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kilan 18:34:40 | 2012-12-30
Przecież tego nie da się czytać, proponowałbym też używać języka gendrowego :), bo jako mężczyzna czuję się tutaj dyskryminowany, wszystkie negatywne cechy są tu rodzaju męskiego (oponentom, przeciwnik itp - proszę pisać: oponentkom, przeciwniczkom itp.) A  tak się składa obecnie, że to własnie kobiety są bardzoej agresywne do mężczyzn - czy to aby za takimi jak tu poradami - Deonu - coraz bardziej nie da się czytać.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy
Inteligentne Życie 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?