Masturbacja. Prawda jest bardziej złożona

Przewodnik Katolicki
Na temat tego zjawiska krąży obecnie wiele poglądów mylących i nieodpowiedzialnych. (fot. shutterstock.com)

Każda forma autoerotyzmu jest wypaczeniem ludzkiej seksualności, gdyż prowadzi do egoizmu i uzależnień oraz do zaburzonych więzi międzyludzkich.

 

Postawy skrajne


Jedną z niedojrzałych postaw w sferze seksualności jest masturbacja. Na temat tego zjawiska krąży obecnie wiele poglądów mylących i nieodpowiedzialnych. Z jednej strony panuje przekonanie, że masturbacja - zwłaszcza w okresie rozwojowym - jest zjawiskiem normalnym, a nawet wręcz pozytywnym, gdyż pomaga młodemu człowiekowi lepiej poznać własne ciało, a przez to przygotowuje go do współżycia seksualnego w małżeństwie. Z drugiej strony spotykamy się z twierdzeniem, że w każdym przypadku masturbacja jest grzechem ciężkim i przejawem demoralizacji. Prawda - jak zwykle - jest bardziej złożona.


Masturbacja nie zawsze wiąże się z grzechem ciężkim, ale zawsze jest zachowaniem błędnym i szkodliwym. Dzieje się tak dlatego, że odrywa ona seksualność od właściwego sobie kontekstu wiernej i czułej miłości między małżonkami. Ponadto samogwałt odrywa seksualność od jej naturalnego wymiaru biologicznego, jakim jest odpowiedzialne przekazywanie życia w oparciu o miłość rodzicielską.

 

Skutki masturbacji


Masturbacja prowadzi do wielu negatywnych konsekwencji. Po pierwsze, prowokuje nadmierną koncentrację na własnej cielesności i na popędzie seksualnym, co zwykle prowadzi do nałogów i uzależnień seksualnych oraz do osłabienia wolności również w innych sferach człowieczeństwa. Często wiąże się z uwikłaniem w pornografię. Po drugie, blokuje motywację do rozwoju i do szukania radości w innych dziedzinach życia. Z czasem może stać się jedynym sposobem szukania przyjemności i prowadzić do przekonania, że nie istnieją żadne większe źródła satysfakcji czy radości. Po trzecie, autoerotyzm prowadzi do izolacji i osamotnienia, zamiast stanowić pomoc w nawiązywaniu kontaktu z osobami drugiej płci i w dorastaniu do małżeństwa. Po czwarte, masturbacja powoduje napięcia psychiczne, niepokoje, poczucie winy moralnej, a także wyrzuty sumienia i świadomość życia w grzechu. U wielu młodych ludzi budzi też lęk o to, czy będą w stanie normalnie współżyć w przyszłym małżeństwie, o jakim marzą. Po piąte, samogwałt powoduje nierzadko zaburzenia w seksualnym współżyciu małżeńskim, a to negatywnie wpływa na relacje ze współmałżonkiem. Kontynuowanie masturbacji w małżeństwie jest przeżywane przez współmałżonka niemal równie boleśnie jak zdrada.

 

Jaka postawa wobec masturbacji?


Rzeczowa rozmowa z młodymi ludźmi na temat masturbacji jest trudna, gdyż najczęściej problem ten stawiany jest zupełnie błędnie. Niektórzy seksuolodzy czy pedagodzy zakładają, że istnieje alternatywa: albo należy traktować masturbację jako coś naturalnego, albo zmuszeni jesteśmy potępiać wszystkich, którzy jej ulegają. W rzeczywistości oba założenia są błędne. Właściwie postawione pytanie brzmi: czy problem ewentualnej masturbacji należy pozostawić spontaniczności danej osoby, czy też również ten aspekt należy uwzględnić w procesie wychowania? Ze względu na wyżej przytoczone powody dobro człowieka wymaga, by jego sposób odnoszenia się do samego siebie i do własnego ciała włączyć w całokształt wychowania.


Młodzi ludzie często sami zwracają się do dorosłych z dramatyczną nieraz prośbą o pomoc w radzeniu sobie z własną seksualnością i ze skłonnościami do masturbacji. Potrzebna jest tu jednoznaczność co do zasad (masturbacja jest poważnym zagrożeniem dla rozwoju psychospołecznego), a jednocześnie ostrożność co do ocen moralnych w poszczególnych przypadkach. Nie chodzi o to, by kogoś potępiać, straszyć czy wzmagać w kimś poczucie winy, lecz o to, by pomagać tym, którzy zaczynają wikłać się w autoerotyzm ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami takiej postawy.

 

Ocena moralna


W wielu przypadkach masturbacja przybiera formę nałogu. W zależności od genezy tego nałogu (na przykład przypadkowe pojawienie się zachowań autoerotycznych w dzieciństwie), często nie stanowi głównie problemu moralnego, ale staje się w pierwszym rzędzie problemem psychicznym i ciężarem moralnym oraz ważnym zadaniem w pracy nad sobą.


Ostrożność w ocenie moralnej masturbacji wiąże się również z tym, że w wielu przypadkach jest ona formą somatyzacji, czyli niemal odruchowym sposobem odreagowywania za pomocą ciała frustracji i sytuacji stresowych dotyczących innych sfer życia. Najczęściej są to zwykłe napięcia związane z kryzysową sytuacją rodziców nastolatka lub z osobistymi problemami i napięciami jak np. stres w szkole czy rozczarowanie w relacjach uczuciowych. W takich sytuacjach masturbacja staje się jednym ze sposobów odreagowania silnych lęków i niepokojów, a to wiąże się z ograniczeniem świadomości i wolności działania.


Masturbacja staje się poważnym problemem moralnym, gdy wynika z egoistycznego trybu życia, z sięgania po pornografię, ze skupiania się na popędzie i na doraźnej przyjemności, z hedonistycznej postawy wobec życia, z traktowania samego siebie jako narzędzia, a nie jako osoby.

 

Metoda pracy nad sobą


W pokonywaniu masturbacji nie wystarczy odwoływanie się do metod negatywnych, polegających na tym, że dana osoba koncentruje się na walce z autoerotyzmem oraz że stara się unikać okoliczności i bodźców zwiększających trudności w panowaniu nad własnym ciałem i popędem. Metoda pozytywna polega na tym, że osoba dotknięta masturbacją stara się z tego uwalniać nie z lęku przed grzechem czy z negatywnymi jej skutkami, ale przede wszystkim z troski o to, by nie niszczyć własnej wolności oraz szansy na uczenie się miłości i na dorastanie do małżeństwa.


Drugim warunkiem uwalniania się z autoerotyzmu jest poszerzanie kręgu zainteresowań, hobby i pasji oraz włączanie się w wartościowe grupy rówieśnicze. Masturbacja jest bowiem najbardziej atrakcyjna dla tych, którym brakuje radosnych więzi z Bogiem, z samym sobą i z innymi ludźmi, a zwłaszcza z osobami drugiej płci.


Trudności i grzechy w dziedzinie seksualnej są wyjątkowo bolesne i dlatego wiele osób, które ulegają autoerotyzmowi, patrzy na siebie niemal wyłącznie poprzez pryzmat tej słabości. Tacy ludzie przekreślają wartość dobra, które czynią w innych dziedzinach życia, gdyż czują się z góry "zdyskwalifikowani". Przywracanie poczucia osobistej godności i wartości jest więc jednym z głównych zadań, gdy ktoś boryka się z tym problemem. Dojrzałe więzi z Bogiem i z ludźmi, chronione mądrą hierarchią wartości, to najlepsza droga do przezwyciężenia każdego problemu seksualnego.
 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.19

Liczba głosów:

95

 

 

Komentarze użytkowników (103)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

papcio18 13:09:22 | 2017-04-09
widać że to klecha pisał!!!! żałosne wypociny, może napiszesz księżulu o pedofilach w kieckach, oraz o niechęci do płacenia alimentów przez kościół!!! Jest ogromna ilość kleru który ma potomstwa i to w dużej ilości!! O tym to wy kur... nie piszecie!!!

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

statysia 21:19:51 | 2017-02-17
Mężczyzna,  który napisał ten artykuł - ksiądz  w celibacie ,(bo tak zkładam) być może mając najszczersze intencje i czyste sumienie NIGDY nie zrozumie kobiety  w tym względzie. I doświadczenie spowiednika mu w tym nie pomoże. Pisanie takich artykułów wg mnie jest szkodliwe,  bo jeżeli czytają je dorastające dzieciaki to czerpią wyjątkowo płytką wiedzę od osoby która wg mnie powinna być autorytetem. Żyjemy w czasach w których jeżeli naprawdę chcemy zrobić dobrą robotę musimy ważyć słowa i tematy. I może za niektóre niekoniecznie się zabierać niektórym.

Oceń 2 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

semigalia 15:48:16 | 2017-02-17
chciałam powiedzieć, że ten tekst nie uwzględnia w ogóle perspektywy kobiet i ich potrzeb oraz specyfiki rozwojowej. 
jest to doprawdy pgromnie przykre, że ksiądz piszący ten tekst nie pomyślała ani przez chwilę, aby wyraźnie zaznaczyć, do kogo adresowany jest tekst. 
jego treść jest szkodliwa dla każdej kobiety, która go przeczyta. treść ta jest sprzeczyna z powszechnie już dziś dostępną wiedzą na temat rozwoju seksualności kobiety. 
czuję się głęboko urażona tym, że ksiądz Dziewiecki najwyraźniej zdaje się uważać za "człowieka" tylko mężczyzn. 
w odniesieniu do mnie, żadne z zagrożeń jakie wymienia Autor, nie dotknęło mnie w żadnym wymiarze, co samo w sobie każe zadać sobie pytanie o celność formułowania tychże zagrożeń.
jestem przerażona faktem, że takie treści ukazują się w publicznym internecie AD 2017.  

Oceń 2 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zezowaty snajper 02:30:20 | 2015-01-22
Walenie gruchy , wzmacnia paluchy......

Oceń 6 23 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~nie dotyczy 18:47:49 | 2013-05-02
Ale przecież po to maksymalnie wydłużacie czas przygotowania do małżeństwa i piętrzycie przeszkody w jego zawieraniu, żeby młodzi mężczyźni męczyli się ze swoim popędem i naturalnymi funkcjami fizjologicznymi, które mimo ich woli dają im o sobie znać. Wszystko po to, żeby ludzie jeszcze więcej biegali do spowiedzi i byli bardziej uzależnieni od Kościoła w swoim poczuciu winy.

Oceń 14 19 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~janek 18:03:37 | 2013-05-02
odpowiedź do Bożenki : kompletna przesada z tym marnowaniem nasienia i porówanie do mrdowania nienarodzonych dzieci , więcej tak nie mów i nie wypowiadaj takicj sądów bo są to bzdury. Nie jest tak łatwo wyjść z masturbacji , nawet gdy występuje już regularne współzycie z żoną / mężem. W wielu przypadkach masturbacja jest bowiem wyzwoleniem napięcią nerwowego , wyzwoleniem stresu . Z drugiej strony nie raz facet nie wie co zrobić gdy zaczynają już boleć jądra. I nie jest tak jak piszesz , że nasienie samo wypłynie. Moja rada: zawierzyć wszystko Miłości Jezusa. On pomaga - ZAWSZE.

Oceń 13 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~bożenka 16:26:29 | 2013-05-02
@windstar 

A w cowierzysz? Bo nie ejsteś na pewno chrześnijaninem. 
W przypadku meżczyzn jest jeszcze kwestia "marnowania nasienia" czyli coś jak zabijanie nienarodzonych dzieci.
Kościół nie zabrania Ci czerpania przyjemności z seksu, zabrania by stało się to Twoją obsesją. By było to wazniejsze od BOGA. Zabrania też niemoralnych zachowań. Sex daje dosyć szybką przyjemność, ludzie lubią odczuwać przyjemność więc od tego jest im się najłatwiej uzależnić. Wtedy tracisz swoją wolność. 
Nie musisz się masturbować - o ile mi wiaodmo kiedy będą Ci twe płyny za bardzo ciążyć same wypłyną na powierznię...;] 


Ojejka - sfrustrowana byłaś datego, że Twoja psychika łaknęła seksu. Coś podsiadomie w Tobie sedziało i nie dawało Ci spokoju. Bieganie przynosi podobne efekty - zmneisjza stres, daje radość, spala kalorie, odpręża. Tylko na bieganie ludzie są zbyt leniwi. 

Oceń 1 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ania 15:29:09 | 2013-03-24
@ojejka

To, co napisałaś, to jest jawna kpina ;o Oczom normalnie nie wierzę. Nie chcę Cię obrażac, ale... Czym Ty myślisz? Chyba genitaliami... Ludzie...! Z Twojej wypowiedzi wynika jednoznacznie, że seks jest dla Ciebie rzemiosłem, zamiast sztuką. Jak Tobie i Twojemu małżonkowi odpowiada wzajemne instrumentalne traktowanie to się nie dziwię, że masturbacja jest wg Was jak nabardziej w porządku. Ale hola, hola!- nie wmawiaj innym, że to coś pięknego, bo aż mnie na obrzydzenie bierze... I nikt nie przesadza, określając masturbację samogwałtem. Bo to w istocie samogwałt. Sama sobie dogadzasz, występujesz przeciwko naturze. Żeby Ci było dobrze... Cóż za egoizm. Z Twojej całej wypowiedzi sączy się obrzydliwy egozim. 

Oceń 3 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Młody mężczyzna 22:17:32 | 2013-01-25
Witajcie!
Człowiek sam nie zwycięży z samym sobą, bez odniesienia do wartości wyższej.
Mi osobiście bardzo pomogło, w tych trudnych chwilach myślenie o krzyżu i męce Jezusa, Syna Bożego, który dobrowolnie wydał się na skatowanie. To wyobrażenie przynosi emocje znacznie poważniejsze, silniejsze, a przedewszystkim pozytywne. Ten Chrystus chciał pokazać, jak bardzo wierzył w to co mówił. Wypełnił wolę swego Ojca w Niebie. To zawsze mi pomaga. Problem pojawia się wtedy, gdy nie mam siły lub nie chce mi się modlić. Wiem jednak, jak wielkie sputoszenie duchowe wywołuje egoistyczna masturbacja, stąd dodatkowa praca włożona w modlitwę w imię męki Jezusa na krzyżu pomaga mi zawsze zwyciężyć wywołany kuszeniem popęd.
Pomodlę się za was, trzymajcie się, abyście budowali piękne relacje i żyli dla innych w Bogu.

Oceń 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Justyna 11:46:00 | 2013-01-25
Rzecz najważniejsza. Nie panikować. Podejść do tego na luzie. Nie demonizować problemu. Cieszyć się życiem, kochać i być kochanym. Czerpać i dawać radość oraz zagłębiać się w Bożej Miłości. Realizować się w życiu, rozwijać się i nabrać pewności siebie. Dużą pomocą jest zorganizowanie się. Prowadzenie kalendarza. Musi się znaleźć czas na pracę, spotkania ze znajomymi, odpoczynek, sport, zabawę, zdrowe odżywianie i modlitwę. Wiem po sobie. Zawierzyć się Bogu, dbać o swój rozwój i życie towarzyskie, a problem sam zniknie.

Oceń 10 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

 

 

Inteligentne Życie 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook