Czy kocham ciebie tak jak siebie?

Czy kocham ciebie tak jak siebie?
(fot. teb / flickr.com)
Logo źródła: Posłaniec Teresa i Eugeniusz Maliccy / Posłaniec Serca Jezusowego / slo

Budujmy w sobie postawę dialogu zakładając, że ponad indywidualnymi potrzebami i pragnieniami jest nasza miłość i jedność naszego małżeństwa…

Tam, gdzie w codzienności życia przez wiele godzin na dobę, często na niewielkim obszarze, spotykają się dwie osoby - ma prawo dochodzić do nieporozumień, mogą rodzić się konflikty.

W małżeństwo wchodzimy z różnym przygotowaniem do pełnienia ról, jakie wyznacza nam życie, wywodzimy się z różnych rodzin, mamy różne hierarchie wartości i różne doświadczenia. Jesteśmy różnymi osobowościami. Wiele nas różni, ale łączy nas najważniejsze: nasza miłość. Weszliśmy na wspólną drogę życiową i chcemy być szczęśliwi w naszym związku. Wydaje się nam, że uczucie wszystko załatwi, a nasze małżeństwo będzie inne niż wszystkie. Jednak mimo tych założeń - nieporozumienia, waśnie, słowa, które ranią, zdania, które paść nie powinny, są nieuniknione.

Konflikt to…

Najkrócej mówiąc, zderzenie się z sobą przeciwstawnych koncepcji, pragnień, marzeń, uczuć, oczekiwań, dążeń. Łaciński źródłosłów: conflictus - zderzenie, confligere - zderzać się, walczyć, fligere - uderzać nie pozostawia wątpliwości co do charakteru tego zdarzenia. Konflikt to spór, zatarg, kolizja, antagonizm wywołany sprzecznością interesów, poglądów, potrzeb. Pewno wszystkie elementy tych (i innych) definicji można spotkać w konfliktach, które dzieją się w naszych domach. One po prostu są mniejsze lub większe, bardziej lub mniej bolesne - ale są. I pewno będą. Co robić, aby ich było jak najmniej, by nie bolały, by nie były przyczyną zerwania więzi, zranień i petensji?

Dialog, czyli…

Warunek wyjścia z konfliktu. Jego celem jest umożliwienie lepszego wzajemnego poznania się, zrozumienia i pełniejszego zaakceptowania. Jest on wymianą słów i myśli - także pozawerbalną, która zakłada mówienie i słuchanie. Jest szczególną, prawdziwą rozmową, która pozwala na autentyczne otwarcie się na siebie. To nie tylko wylanie wzajemnych pretensji, lecz próba wczucia się w potrzeby, uczucia i pragnienia współmałżonka, by je nie tylko zrozumieć, ale i zaspokoić. Na pewno prowadzeniu prawdziwej i otwartej rozmowy sprzyjają odpowiednie warunki zewnętrzne, ale nawet najidealniejsze nie pomogą, gdy zabraknie autentycznego zainteresowania rozmówcą, obopólnego szacunku i szczerości.

Akceptuję siebie - i ciebie

Bo bez tego trudno mi rozmawiać z tobą. Dobry obraz samego siebie, a także pełna akceptacja siebie oraz swojego rozmówcy to czynnik sprzyjający naszemu porozumieniu. W dialogu małżeńskim ogromnie ważne jest życzliwe, przyjazne nastawienie na współmałżonka, bo to ułatwia wsłuchiwanie się w jego wypowiedzi i pozwala właściwie zrozumieć to, co mówi, nawet wtedy, gdy słowa są mało precyzyjne. Dzięki uważnemu wsłuchaniu się we współmałżonka i wczuciu w jego świat myśli i uczuć możliwe jest odczytanie jego stanu emocjonalnego, a to ułatwia porozumienie nawet czasem bez słów. Aby jednak między małżonkami trwał prawdziwy dialog, trzeba tego chcieć, dążyć do tego, widzieć w dialogu wartość i znajdować na niego czas.

Pokusa milczenia

Może być groźna, choć z pozoru wydaje się łatwiejszym rozwiązaniem w sytuacji konfliktu. Czasem rodzi się pragnienie, by uciec w milczenie zamiast podejmować dialog, bo może być trudny, bo nie wiem jak zacząć, bo co ten drugi mi powie, a co gorsze może to on ma rację, a nie ja, bo... Jeżeli to milczenie jest krótkie i służy spojrzeniu na siebie czy przyczynę konfliktu, zastanowieniu się, ochłonięciu, gdy - znając partnera konfliktu - wiem, że zniesie on psychicznie skutki milczenia, że w czasie naszego milczenia nie będzie się bardziej "napędzał", że milczenie nie zaogni sytuacji, gdy obawiam się, że jeśli nie umilknę to powiem słowa, których potem będę żałować, a przecież nie sposób ich już będzie cofnąć, a przede wszystkim jeśli czas milczenia jest wyjściem do dialogu - wtedy możemy na kilka chwil "uciec w siebie".

Ciche dni

Stanowczo ich nie polecamy. Warto pamiętać o zaleceniu św. Pawła: ...niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce - czyli pogódźmy się zanim pójdziemy spać. Wtedy następny dzień budzi się lepszy, nie gromadzą się niedomówienia, żale i pretensje - nie narasta konflikt. I może jeszcze jedna ważna zasada św. Pawła (Ef 4, 26): Gniewajcie się, a nie grzeszcie - oczywiście mogą nas ponieść emocje, gdy coś nas zdenerwowało, ale nie powinniśmy pielęgnować i podsycać w sobie uczuć negatywnych, bo inaczej przerodzą się w postawę niechęci, agresji, wrogości, a to nie prowadzi do jedności.

Wysłuchaj mnie…

Przez lata uczeni jesteśmy umiejętności czytania, pisania, mówienia (nawet czytania ze zrozumieniem), natomiast chyba nikt nie uczył nas słuchać tak, by usłyszeć swojego rozmówcę. A przecież jednym z najważniejszych aspektów konstruktywnego porozumiewania się jest słuchanie. Może nieraz byliśmy zainteresowani rozmową nie dlatego, by poznać poglądy i odczucia rozmówcy, ale żeby zaspokoić własne potrzeby lub osiągnąć ukryte cele. Słuchamy, bo chcemy pokazać, że jesteśmy dobrze wychowani, chcemy być akceptowani i lubiani, albo liczymy na to, że sami będziemy wysłuchani.

…by zrozumieć

W relacjach małżeńskich i rodzinnych wysłuchać to zdecydowanie za mało. Słucham uważnie, bo CHCĘ usłyszeć, a chcę usłyszeć po to, by cię ZROZUMIEĆ. Chcę usłyszeć także sercem - to czego nie dopowiadasz, co ci trudno nazwać - więc słucham z pełną uwagą i zainteresowaniem. Gdy nie rozumiem - mówię jak usłyszałam to, co powiedziałeś, po to, by zrozumieć co zostało powiedziane. Czasem warto przytaknąć lub spytać, czy właśnie to chciał nam rozmówca przekazać. Dlatego na dialog trzeba znaleźć czas i podarować sobie wyłączną obecność: jestem tutaj i teraz tylko dla ciebie i tylko z tobą rozmawiam, ciebie słucham - słucham uważnie, bo chcę cię zrozumieć…

…i przebaczyć

Bo bez przebaczenia nie można mówić o rozwiązanym konflikcie. Zrobiłem źle, uznaję swoją winę, dlatego przepraszam i proszę o wybaczenie. To nie jest łatwe. Wymaga pokory, skruchy i zadośćuczynienia. Oczywiście nie znaczy to, że zapominamy o tym, co się wydarzyło - i zaczynamy udawać, że nic się nie stało. Przebaczenie to wewnętrzna postawa, która nie jest równoznaczna z automatycznym uleczeniem z bólu, ale jest świadomą rezygnacją z zemsty i odpowiadania krzywdą na zadany ból. Przebaczenie musi być bezwarunkowe i nieodwołalne. Jest początkiem uzdrawiającego procesu prowadzącego do doświadczenia jedności i miłości w małżeństwie, przywraca mu świeżość oraz nadzieję.

Bliscy sobie

Mimo konfliktu usiądźmy blisko siebie, niech głębokie fotele zapewnią komfort ciału, a moje oczy szukają twoich, nie uciekając w popłochu przed podjęciem tematu - czyli sprecyzowaniem przyczyny sporu. Dziś rozmawiać będziemy tylko na ten jeden temat, nie sięgając do zaprzeszłych pretensji, nie obwiniając się wzajemnie: bo ty zawsze…, a ty nigdy… Tak, może zawsze chcesz mieć rację, a ja nigdy nie starałam się ciebie wspierać i zrozumieć, ale teraz chcę wysłuchać twoich racji i przedstawić ci swoje - w spokoju i cierpliwie. Nie zamierzam cię zmieniać ani narzucać ci swojego zdania, poszukajmy drogi do pojednania. Patrz, dotykam twojej dłoni, obejmuję cię, jestem tak blisko mimo dzielących nas zdań i poglądów. Wyjdź mi naprzeciw…

Bądźmy zwycięzcami

Możemy na co najmniej trzy sposoby rozwiązywać nasz konflikt:

  • ja zwyciężam - ty tracisz
  • ty zwyciężasz - ja tracę
  • oboje zwyciężamy.

Tylko ten ostatni jest wart stosowania, choć wymaga kompromisu - obopólnej zgody na pewne wymagania, ale i ustępstwa. Trzeba starać się znaleźć możliwości, które dają korzyści obu stronom konfliktu. Nie bierzemy pod uwagę czwartej możliwości: że oboje tracimy. Tak się jednak może stać, o ile konflikt nie zostanie stosunkowo szybko i sprawiedliwie rozwiązany, jeśli będziemy się starać wmiatać pod dywan przedmiot konfliktu, udawać, że problemu nie ma, próbować zrobić z niego temat tabu, nie rozmawiać o tym.

Pamiętajmy, że często jesteśmy skłonni wypominać niedociągnięcia i wpadki drugiego w ostrej fazie konfliktu i dodawać do nich wszystko, co się nam przypomni sprzed tygodni, miesięcy czy nawet kilku lat. Osądzanie innych przychodzi nam bardzo łatwo, ponieważ zwykle nie chcemy widzieć problemu w sobie. A ważne jest, aby nasza rozmowa była prowadzona fair. Niezgodne z tym jest używanie argumentów niezwiązanych ze sprawą lecz raniących, zwłaszcza gdy dotyczą słabych punktów drugiego, na które on nie ma wpływu (np. mankamentów urody czy sylwetki). Rozmawiajmy w atmosferze otwartości na osobę współmałżonka, wzajemnego szacunku i delikatności. Nie chodzi o to, by pokonać drugiego i pokazać swoje zwycięstwo. Tak rozwiązany lub nierozwiązany konflikt buduje mur między małżonkami, który z czasem okaże się nie do zburzenia. Poszukiwanie i twórcze rozwiązywanie zatargów nie tylko burzy ten mur, ale może być elementem mocno spajającym małżeństwo, pogłębiającym jego jedność i odświeżającym miłość.

Skuteczne zakończenie konfliktu sprawia, że relacja między partnerami staje się bliższa, umożliwiając w przyszłości może nie całkowite unikanie sporów, ale ich łatwiejsze rozwiązywanie w klimacie szacunku dla odmiennego punktu widzenia.

Zastanów się…

  • Nigdy nie róbmy założeń, że konfliktu nie da się rozwiązać. W ten sposób poddajemy się już na wejściu bez walki o porozumienie. Raczej spróbujmy zapytać samego siebie: czy zrobiłem wszystko, aby konflikt rozwiązać i czy naprawdę mam taką wolę?
  • Czy potrafię popatrzeć na przedmiot sporu, na to co nas dzieli, nie tylko ze swojej perspektywy, lecz także z twojego punktu widzenia?
  • Czy staram się postawić w twojej sytuacji, wczuwać w twoje uczucia?
  • Czy potrafię wznieść się ponad urażone ambicje, zranione uczucia i spostrzec w przeciwniku bliskiego mi człowieka - współmałżonka, dziecko?
  • Czy chodzi o to, by pokonać drugiego i pokazać swoje zwycięstwo, czy też by twórczo rozwiązać konflikt?
  • Czy przyczyną konfliktu jest współmałżonek, czy może ja sam?
  • Czy przyczyna konfliktu nie tkwi we mnie?
  • Czy chodzi o to, żebym to ja miał rację, czy żeby rozwiązać problem?
  • Czy kocham ciebie tak jak siebie, a może czasem bardziej? Czy rzeczywiście pragnę twego dobra?
  • Czy naprawdę kocham?
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy kocham ciebie tak jak siebie?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.