7 etapów małżeństwa. Na którym jest wasze?

Rozpoczynasz wspólną podróż przez życie w małżeństwie nieświadom napięć i radości, jakie na swej drodze napotkasz (fot. shutterstock.com)

Nagle zdajecie sobie sprawę, budząc się nad ranem, że zaczynacie się zastanawiać, co też w ogóle widzieliście w swoim współmałżonku i dlaczego zdecydowaliście się spędzić z tą osobą resztę życia. Rzeczywistość daje o sobie znać z coraz większą siłą?

 

Socjologowie i psychologowie twierdzą, że aby osiągnąć pełną dojrzałość, człowiek z wiekiem musi przechodzić kolejne etapy rozwoju. Czy małżeństwo także dojrzewa etapami?


Oczywiście, choć różni specjaliści z zakresu problemów małżeństwa różnie je definiują. Małżonkowie zaś - spoglądając wstecz na swoje długoletnie pożycie - potrafią wskazać wszystkie kolejne etapy, przez jakie przechodził ich związek. Nie są one, rzecz jasna, dla każdej pary małżeńskiej identyczne. Co więcej, z jednej fazy do drugiej nie zawsze przechodzi się płynnie, dlatego jeśli małżonkowie utkną na którymś z etapów i nie podejmą pracy nad rozwojem, ich związek znacznie ucierpi.


Czym charakteryzują się poszczególne etapy życia małżeńskiego?


Eksperci od spraw małżeństwa zapewne nazwą je inaczej niż my w niniejszej książce - nasze terminy są bowiem owocem burzy mózgów, jaka towarzyszyła wspólnej pracy nad książką. Oparliśmy się zarówno na doświadczeniu osobistym, jak i doświadczeniu naszych rozmówców. Czytelnikowi należy się jedno wyjaśnienie: opisywane poniżej etapy niekoniecznie muszą pojawiać się w ich związku w podanej niżej kolejności. Ponadto, małżonkowie mogą przechodzić przez niektóre z nich wielokrotnie podczas trwania związku.

 

Błoga nieświadomość

 

Jest to skok w wierze, jaki wykonują młodzi ludzie, decydując się na małżeństwo. Często decyzję tę podejmuje się na etapie "chemicznego" zauroczenia drugą osobą: zakochanie pobudza w mózgu konkretne reakcje chemiczne. To właśnie odzwierciedla pierwsza część nadanej przez nas nazwy - swoisty "błogostan". Co do "nieświadomości", nie sposób jej uniknąć. Wszystkie pary rozpoczynają wspólną podróż przez życie w małżeństwie nieświadome napięć i radości, jakie na swej drodze napotkają. Muszą dopiero ich doświadczyć, aby wyjść z fazy błogiej nieświadomości. Charakterystyczne dla tego etapu są wzloty i upadki oraz fizyczne pożądanie i jego zaspokajanie. Cieszcie się tym czasem, dopóki trwa.

 

O, Boże!

 

Nagle zdajecie sobie sprawę, budząc się nad ranem, że zaczynacie się zastanawiać, co też w ogóle widzieliście w swoim współmałżonku i dlaczego zdecydowaliście się spędzić z tą osobą resztę życia. Rzeczywistość daje o sobie znać z coraz większą siłą. Rozwiewają się iluzje związane z osobą współmałżonka i związkiem. Błogostan ustępuje stopniowo małżeńskiej codzienności: płaceniu rachunków, kontaktom z teściami, sprzątaniu i zwykłej rutynie dnia powszedniego. Zdarza się, że w ten etap wkracza się po pierwszej po ślubie poważnej kłótni.

 

Przeszkody

 

Ten etap często zaczyna się wraz z przyjściem na świat dzieci bądź pojawieniem się zobowiązań związanych z karierą zawodową lub zaangażowaniem w życie lokalnej wspólnoty. Najczęściej faza ta dotyczy par trzydziestokilkuletnich - jest to dekada, w której każdy kształtuje własne dorosłe życie. Zdarza się, że małżonkowie na kilka lat "przestawiają swoje małżeństwo na autopilota", sami zaś koncentrują się na sprawach związanych z dziećmi, pracą czy działalnością na rzecz wspólnoty. Godzinami mogą wówczas rozmawiać o sprawach związanych z organizacją życia czy dzielić się opowieściami o zmęczeniu. Na tym etapie pożycia mogą czuć się bardzo sobie bliscy, o ile stanowią dobry zespół, zdążający do wspólnego celu. Faza ta może okazać się naprawdę ożywcza, o ile towarzyszy jej przejrzystość działań i świadomość celu. Jest ona przy tym niezwykle ważna - przypomina bowiem małżonkom, że płacenie rachunków, robienie prania i inne pozornie przyziemne zadania nie są przeszkodą na drodze rozwoju ich związku, gdyż ów codzienny trud stanowi integralną część wspólnego życia.


Etapowi temu towarzyszy jednak pewne niebezpieczeństwo: otóż mogą się pojawić całkiem poważne kwestie, takie jak podział władzy w małżeństwie, rzutujący na podział obowiązków związanych z wychowywaniem dzieci. Jeżeli z powodu ciągłego zapracowania i zabiegania nie zostaną one rzetelnie przedyskutowane i odpowiednio szybko rozwiązane, problemy mogą narastać, wywołując w końcu kryzys. Niestety, na tym etapie wspólnego życia małżonkowie często nie pozwalają sobie na luksus oderwania się od codziennej krzątaniny po to tylko, by poświęcić sobie nawzajem więcej uwagi, porozmawiać o sprawach ważnych i odzyskać nieco dawnego stanu błogiej nieświadomości.

 

Ani uciec, ani się ukryć

 

Pewna kobieta dobrze zapamiętała radę, jakiej udzielił jej ksiądz, prowadzący nauki przedmałżeńskie: "Nie będziecie sobie naprawdę oddani, dopóki nie osiągniecie etapu, na którym macie ochotę odejść, ale świadomie decydujecie się zostać". Pomyślała wówczas, że może się to zdarzyć raz, a wtedy ich "więź na wieki" zostanie ostatecznie przypieczętowana. W siódmym roku małżeństwa zadzwoniła do owego księdza i powiedziała: "Nie mówił ksiądz, że będę miała ochotę odejść aż pięć razy!". Tak było również w przypadku jej męża. Ale pozostali razem; nigdzie nie uciekają ani też nie ukrywają się przed sobą. Są razem. Nie zawsze jest to łatwe.
W tej fazie małżonkowie muszą się ponownie związać ze sobą pośród wątpliwości, obaw, gniewu, a nawet rozpaczy. Często jedyną rzeczą, która każe im pozostać ze sobą, jest czysta wola pozostania razem. Niejednokrotnie też ich więź wydaje się bardzo krucha, i rzeczywiście na tym etapie nierzadko tak bywa. Pewna kobieta obrazowo określiła to jako związek połączony spinaczami do papieru.

 

Było - minęło

 

Na tym etapie - często typowym dla par w średnim wieku - małżonkowie próbują zmieniać siebie nawzajem: albo całkowicie odmienić samych siebie, albo wpływać na otoczenie. Nie muszą to być zapędy szkodliwe, jednak mogą wzbudzać nierealną nadzieję, że diametralna zmiana zrekompensuje rozczarowanie małżeństwem bądź współmałżonkiem. Wiek średni to czas opłakiwania utraconych szans. Trzeba opłakać rozczarowanie współmałżonkiem, związkiem, dziećmi i samym sobą. Etap ów - często rozpoczynający się z chwilą, gdy najmłodsze dziecko opuszcza dom rodzinny - charakteryzuje się tęsknotą za tym, co się nie zdarzyło i już nigdy nie zdarzy. Jest to czas szczególnie trudny i niekiedy małżeństwo nie jest w stanie go przetrwać.

 

Wszystko już było

 

Małżonkowie wtedy mówią: "Zakochaliśmy się w sobie ponownie". Czują wdzięczność i radość płynącą z faktu bycia razem. Zdarza się, że zaczynają wówczas uprawiać hobby zarzucone na etapie "Przeszkody". Zrezygnowali już z męczących wysiłków zmienienia współmałżonka. Zaakceptowali siebie nawzajem takimi, jacy w istocie są. Fazie tej towarzyszy spora doza rezygnacji, ale też radość i poczucie wolności.

 

Nadchodzi koniec

 

Jest to czas, kiedy małżonkowie muszą niejednokrotnie otoczyć siebie nawzajem opieką i podejmować bolesne decyzje z tym związane. Szykują się też do ostatecznego pożegnania i do pochowania współmałżonka, który odejdzie wcześniej. Może to być czas straszny, a jednocześnie pełen czułości. Może też ów czas dawać wiele satysfakcji. W tradycji katolickiej jest to czas przepojony nadzieją i obietnicą wspólnego życia na wieki.

 

Więcej w książce: Małżeństwo. Problem czy szansa - Catherine Johnston, Daniel Kendall SJ, Rebecca Nappi

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.83

Liczba głosów:

71

 

 

Komentarze użytkowników (38)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~siosia 10:40:55 | 2015-05-07
Jak dla mnie to etapy powinny byc nastepujace 1. Bloga nieswiadomosc 2. O Boże 3. Pojawienie sie dziecka O Boze x2! i tu wszelkie przeszkody i chec odejscia co kilka miesiecy.:D  Reszta wg autorki- nie mam dosiawdczenia na dalszych etapach :)

Oceń 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~brzoza 09:45:45 | 2015-05-07
Prawdziwy problem, kiedy każdy z małzonków jest na innym etapie

Oceń 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Gabi 18:23:33 | 2014-12-25
Uważam, że jeśli ktoś jest poważnym człowiekiem to nie wchodzi w związek małżeński z osobą na etapie "Błogiej nieświadomości". Aby zdecydować się z kimś na bycie ze sobą do końca życia trzeba już być świadomym tego jaka jest ta druga osoba, jak się z nią mieszka, jak się uprawia seks, czy jest odpowiedzialna, na tyle aby opłacić z nią rachunki i wiele innych aspektów. Może wsadzam kij w mrowisko pisząc to, ale właśnie tak uważam. Postępując inaczej możemy się pewnego dnia obudzić obok osoby, z którą po prostu nie da się żyć, i trwanie w takim związku byłoby czystym masochizmem...

Oceń 14 25 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~andrzej 16:05:42 | 2014-12-24
Najważniejszy dla przetrwania związku jest rozwój duchowy obojga partnerów, bo tylko tak można wykształcić dodatkowe płaszczyzny wzajemnego porozumienia i zrozumienia oraz akceptacji pewnych indywidualnych wad, a także pewnej tolerancji. 

Każdy z nas ma swoje indywidualne słabości. Niektóre z nich są tak silne w przywiązaniu do naszej natury, że ich być może się już nigdy nie pozbędziemy. Jednak wspólnym wysiłkiem (we dwoje) możemy te słabości "ucywilizować", czyli przekształcić do postaci akceptowalnej przez partnera/kę.
Wspólna praca we wzajemnym zaufaniu i miłości może zaowocować pozbyciem się większości słabości tak dla jednego jak i obojga partnerów.
Trzeba być świadomym tych słabości i nie bać się nadawać im "imiona". Trzeba też odważnie zdecydować, aby wypowiedzieć walkę lub nawet wojnę tym naszym słabościom, ale nie wszystkim na raz lecz po kolej.
Trzeba też uzbroić się w niewiarygodną cierpliwość, gdyż niektóre słabości towarzyszą nam od wczesnych lat dzieciństwa. Właśnie te są najtrudniejsze w eliminowaniu lub cywilizowaniu.

Związek dwojga ludzi, powinny cementować więzi; fizyczna, psychiczna i duchowa. Jeśli nadejdą trudne dla związku czasy, to te pierwsze więzi zostaną znacząco poluźnione lub nawet pozrywane. Pozostają wówczas tylko więzi duchowe.
Dlatego tak ważny dla przetrwania związków jest rozwój duchowy obojga z partnerów.

Długo mógłbym pisać jak bardzo więź duchowa pomaga małżonkom w  przetrwaniu nawet ich starości. Jednak dopiero przeżycie kilku pierwszych doświadczeń na tej płaszczyźnie daje jako takie wyobrażenie czym owa więź duchowa jest w rzeczywistości.

Oceń 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Cecylia 18:00:43 | 2014-12-22
Dla mnie małżeństwo samo w sobie zawsze miało wartość .
A przysięga małżeńska zawsze mnie zobowiązywała.
Przysięga się miłość , tak miłość ! Bo miłość to nie chwilowe emocje ,
to ODPOWIEDZIALNOŚĆ . I ja świadomie to przysięgałam .
Małżeństwo to sinusoida - raz u góry się jest , raz na dole . Ważne aby człowiek sam przed sobą był odpowiedzialny , odpowiedzialny za męża i powierzone mu przez Boga dzieci . Na spowiedzi z racji 40-lecia naszego ślubu ksiądz zapytał czy w obecnej sytuacji , oddałabym życie za męża . Tak , bez wahania , oddałabym ! I nie dla tego , że był i jest moim ideałem , ale dlatego , że razem kroczymy tą ziemską drogą i dlatego , że jest ojcem moich wspaniałych dzieci .
Tę deklarację składam dziś w dniu Jego imienin.

Oceń 18 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~rady 23:02:18 | 2014-07-27
Aby wygrać małżeństwo, wytrwale grać należy w jednej drużynie, choćby przeciwko całemu światu.
Powołaniem męża jest miłością obronić żonę przed całym światem, przed nią samą, gdy błądzi, a nawet przed tym strasznym potworem, którym bywa on sam.

Nawet gdy cały świat jest przeciwko niemu, żona, choć nie poprze zła, ale stanie po stronie męża, wesprze go i zachęci, a o jego wadach powie tylko Bogu.

Najważniejszy jest Bóg. Jeśli chcesz wygrać małżeństwo, szukaj najpierw bliskości z Bogiem, a On zadba o resztę. Na drugim miejscu: współmałżonek. To relacja z ludzkich najintymniejsza i dozgonna. Pielęgnuj ją przez prezenty, słowa, gesty i małżeńskie „randki”, częste bycie tylko we dwoje.
Dzieci to cudowny Boży dar i błogosławieństwo, zajmują miejsce trzecie. Przyjmujmy je chętnie i wychowujmy z poświęceniem. Potem założą własne rodziny i staną się dorosłymi partnerami dla nas. Inne dziedziny życia powinny funkcjonować tak, by nie burzyć harmonii spraw zasadniczych.
Źle jest więc, gdy małżonek zostanie postawiony na miejscu Pana Boga lub gdy dzieci stają się ważniejsze od małżonka, lub gdy jedno z nas nadal bardziej trzyma ze swoimi rodzicami niż ze współmałżonkiem, lub gdy praca zawodowa zabiera nam czas dla dzieci czy dla siebie nawzajem.
Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6, 33).
M i P Wołochowiczowie

Oceń 43 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

XsaweryRicci 13:11:49 | 2014-07-26
Pytanie do małżonków: czy zgodzilibyście się być razem przez całą wieczność nawet po Paruzji, czyli wtedy, gdy już żenić się nie będziemy, ani za mąż wychodzić? Jakie musiałyby być warunki spełnione, abyście chcieli być razem, czy też życie doczesne jest tym okresem, kiedy mówicie dość już bycia razem, na szczęście jest śmierć i koniec naszego małżeństwa? Czyli małżeńska przyjaźń kończy się razem ze śmiercią współmałżonka.

Oceń 4 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tu est...??? 17:00:42 | 2014-04-05
Nie mogę się zgodzić z Antoine. To właśnie miłość jest jedną wielką bujdą na resorach. To może i fajnie wygląda na szmirowatym filmie czy w powieściach dla pensjonarek, ale generalnie to bajdu bajdu. Dawno temu zapowietrzeni trubadurzy zaczęli grajdolić na fujarkach i dopisywać różne bzdety, no i poszło.. Nie ma nic bardziej idiotycznego w przysięganiu komuś miłości. Wierność i uczciwość ok. Ale miłość?! Jak można przysięgać komuś coś czego nie ma?! Ilekroć słyszę o miłości zbiera mnie na mdłości... Najgorsze, że ludzie to kupują. No, ale po kilku latach przychodzi otrzeźwienie i konfrontacja z betonem. Bardzo bolesna. Żygać się chce od tej miłości...

Oceń 7 37 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Antoine 14:36:56 | 2014-04-05
pamiętaj: jedną rzecz ślubujesz a jest nią miłość: "ślubuje ci miłość"
reszta to pic na wodę fotomontaż

Oceń 3 16 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Antoine 14:35:03 | 2014-04-05
rano zawsze zapytaj siebie nie co żona ci daje i dawać powinna, ale co ty dajesz żonie

Oceń 24 3 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

 

 

Inteligentne Życie 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook