Młodzież z partią (się rozlicza)
„Solidarność” przetrwała stan wojenny i represje stając się katalizatorem głębokich zmian politycznych w bloku wschodnim w 1989 roku (fot. T. Kizny/NAF dementi)
Brunatne jesionki, szare palta, ot... PRL
"DP": "Che" Guevara wspiera tytoniowy biznes
"Rzeczpospolita" - Goń z pomnika... bolszewika
Czego poszukują młodzi ludzie?
Pamiętać i nie dopuścić do reżimów totalitarnych
Czas potakiwania
Gierszał, Kot i Figura w filmie „Yuma”
Ruszył proces dwóch stalinowskich śledczych
Czeka nas rewolucja "młodych gniewnych"?
Odznaczenia dla rodziców Bogdana Włosika
Akcja społeczna "Przypomnijmy o Rotmistrzu"
Uroczysty zjazd Solidarności w Gdyni
Najwięcej stracili ludzie, którzy tworzyli "S"
O dialogu społecznym w jubileusz Solidarności
Solidarność nie zwija sztandarów!
Richard Pipes o powstaniu Solidarności
Suwnicowa Joanna D’Arc
"Twoje życie było kwintesencją Solidarności"
1968–1970: bunt pokoleniowy
Młoda redakcja „Po prostu” – redaktor naczelny tygodnika Eligiusz Lasota miał w 1956 r. zaledwie 27 lat – torując drogę do polskiego Października i powrotu do władzy Władysława Gomułki, nie zmierzała oczywiście do likwidacji realnego socjalizmu, ale do nadania mu tzw. ludzkiej twarzy. Podobną wiarę żywiło wielu młodych ludzi, którzy tworzyli wyrosłe na gruzach ZMP organizacje, ze Związkiem Młodzieży Rewolucyjnej na czele.
Udziałem większości z nich stało się rozczarowanie, którego początkiem była likwidacja „Po prostu”. „Albo »Po prostu« będzie się mieściło w linii partii i będzie prowadziło tę politykę, jaką partia prowadzi, albo »Po prostu« nie będzie w ogóle wychodzić – mówił Gomułka 21 września 1957 r. – Nie ma innej rady, towarzysze! Myśmy dawno już mówili, że pomylili się ci wszyscy, którzy powiadali, że październik to etap – etap do odrodzenia stosunków burżuazyjnych, kapitalistycznych! Nie! Nie będzie etapu, towarzysze!”.
Nie wydaje się, by większość z tysięcy młodych ludzi, która w pierwszych dniach października 1957 r. wyszła na ulice Warszawy, żeby zaprotestować przeciwko likwidacji „Po prostu” – w tym zabity wówczas przez milicję 17-letni Henryk Wasilewski – dążyła do „odrodzenia stosunków kapitalistycznych”. Ale rzeczywiście liczyli na wspomniany „drugi etap”, czyli większy zakres swobód niż było im skłonne dać nowe, gomułkowskie kierownictwo PZPR.
Na tak rozumiany „drugi etap” liczyli też studenci demonstrujący w marcu 1968 r. i młodzi robotnicy, strajkujący w grudniu 1970 r. Warto zresztą zauważyć, że wbrew rozpowszechnionym stereotypom większość z zatrzymanych w marcu 1968 r. przez milicję demonstrantów nie stanowili studenci, ale młodzi robotnicy, a do protestów doszło też w kilku miastach, w których – jak w Tarnowie czy Legnicy – nie było szkół wyższych. Demonstrowali tam uczniowie, co dodatkowo uzasadnia pogląd, że w 1968 r. mieliśmy do czynienia nie tyle z buntem studenckim, co pokoleniowym.
Jego druga faza nastąpiła w grudniu 1970 r., a dobrze ilustruje to wiek demonstrantów zatrzymanych wówczas przez milicję w Trójmieście: ponad 80 proc. z nich miało mniej niż 26 lat. Podobnie wyglądał wiek przywódców strajkowych w Trójmieście (Edmud Hulsz – 21 lat, Stanisław Słodkowski – 26 lat, Lech Wałęsa – 27 lat, Kazimierz Szołoch – 33 lata), a i tych ze Szczecina też trudno byłoby określić mianem ludzi starszych (Mieczysław Dopierała – 37 lat, Edmund Bałuka – 37 lat).
Solidarność: młoda rewolucja
Po grudniu 1970 r. większość społeczeństwa, w tym młodzieży, udzieliła ekipie Gierka kredytu zaufania, ale był to kredyt wysoko oprocentowany. Dopóki władze były w stanie go obsługiwać – przy pomocy niespotykanego w dotychczasowych dziejach PRL tempa wzrostu stopy życiowej, której symbolem stały się masowe budownictwo mieszkaniowe i motoryzacja – dopóty poziom kontestacji systemu utrzymywał się na niskim poziomie.
Gdy jednak boom na kredyt załamał się w 1976 r., to właśnie młodzi Polacy okazali się najbardziej radykalnymi krytykami reżimu – i głównie spośród nich rekrutowali się działacze przedsierpniowej opozycji. W kilku następnych latach dołączyło do nich wielu z tych, którzy – w większości z przyczyn koniunkturalnych – powiększyli w latach 70. szeregi PZPR o prawie milion członków (w końcu tej dekady PZPR osiągnęła rekordowy poziom 3 mln członków).
Na krytycyzm najmłodszych Polaków wobec systemu niebagatelny wpływ miał rosnący z każdą dekadą poziom wykształcenia młodzieży. O ile w 1946 r. aż 65 proc. uczniów kończyło edukację na szkole podstawowej, o tyle w 1960 r. było ich tylko 35 proc. W dziesięć lat później ten odsetek stopniał do 26 proc., a w latach 70. spadł poniżej 10 proc. W okresie rządów gen. Jaruzelskiego edukację na poziomie podstawówki kończyło już poniżej 5 proc. młodych Polaków.
Także wielki bunt społeczny, który zrodził Solidarność, był głównie dziełem dwudziesto- i trzydziestolatków, co można łatwo stwierdzić, patrząc na daty urodzenia przywódców i większości działaczy związku. A wprowadzenie stanu wojennego i tzw. normalizacja lat 80. tylko pogłębiły proces odwracania się młodzieży od władz PRL.
Ostatnia dekada PRL: emigracja lub radykalizm
W latach 80. starzał się już nie tylko aparat partyjny (co zaczęło się już w okresie gomułkowskim), ale i szeregi rządzącej partii. Odsetek jej członków mających mniej niż 29 lat stopniał z i tak niewysokiego poziomu 15 proc. w 1981 r. do zaledwie 6,9 proc. w 1986 r., a średni wiek członka PZPR wzrósł do 46 lat.
Wszystko to dotyczyło partii sprawującej monopolistyczne rządy – i obsadzającej około 300 tys. kierowniczych stanowisk w aparacie państwowym i gospodarczym, co dla młodych ludzi, marzących o szybkiej karierze, powinno być znaczącym magnesem. A jednak nie było. Polacy wchodzący w dorosłe życie w ostatniej dekadzie PRL-u w większości marzyli bądź o wyjeździe na Zachód (takiego wyboru dokonało kilkaset tysięcy), bądź o likwidacji istniejącego systemu.
Ze znanych dziś analiz, opracowywanych w końcu lat 80. w Komitecie Centralnym PZPR oraz w MSW, wynika, że ich autorzy byli mocno zaniepokojeni antykomunistycznym radykalizmem ówczesnych dwudziestolatków. I to właśnie obawa przed ich buntem okazała się jedną z najważniejszych przyczyn uruchomienia przez ekipę Jaruzelskiego zmian, które w ostatecznym rezultacie doprowadziły do upadku systemu.
Prof. ANTONI DUDEK (ur. 1966) jest pracownikiem UJ i IPN. Od 2006 r. do kwietnia 2010 r. był doradcą prezesa IPN Janusza Kurtyki. Opublikował m.in.: „Historia polityczna Polski 1989–2005” (2007), „PRL bez makijażu” (2008), „Zmierzch dyktatury. Polska 1986–1989 w świetle dokumentów” (2009, redaktor tomu) i „Polska 1989–2009. Ilustrowany komentarz historyczny” (2009, wspólnie z Pawłem Śpiewakiem).
1
2
Tagi:
partia,
solidarność,
30 lat solidarności,
młodzież,
prl,
totalitaryzm,
departament iii,
komunizm,
rewolucja,
niepodległość,
prof antoni dudek
Twoja ocena:
Średnia ocen:
5
Liczba głosów:
6
Logowanie
Tato nie bądź taki sztywny!
2012-05-22 22:29:50
11
Skryci ludzie w emocjonalnych...
2012-05-22 14:26:28
1
Zabrali ze sobą tylko strach
2012-05-22 09:04:21
14
Pozwolicie telewizji wychowywać wasze...
2012-05-22 08:56:36
2
Unia wspiera aborcję?
2012-05-21 18:48:39
9
Nie zmuszaj dziecka by zjadło cały...
2012-05-21 15:10:12
4
Matka matek
2012-05-21 13:44:07
3
20 lat babrania w dragach
2012-05-21 10:48:15
5
Niektórzy to mają zawsze...
Małe - mniejsze -...
21.05.2012 14:43
1
5
Małe - mniejsze -...
20.05.2012 23:06
1
4.7
Kosaciec
Wiosna
19.05.2012 21:53
3
4.7
... schodząc z...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:17
3
4.69
***
Galeryjka wiosenna
18.05.2012 09:55
4.63
... zasypiając pod...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:14
4.58







