Sekty ekonomiczne

ks. Andrzej Zwoliński / slo

(fot. Victor1558 / flickr.com)

ZOBACZ TAKŻE

Popularność sekt i dynamiczny rozwój różnych grup parareligijnych przyczyniły się także do powstania firm posługujących się, z większą lub mniejszą świadomością, technikami propagandy typowymi dla sekty. Między propagandą sekty a technikami marketingowymi niekiedy istnieje jedynie niewielka różnica. Stąd pojawiło się w socjologii sekt i grup religijnych określenie "sekta ekonomiczna".

 

Sekty ekonomiczne to grupy religijne i sekty, które w swej doktrynie i działalności odnoszą się do zasad ekonomii, w radykalny sposób je interpretując i wprowadzając w praktykę. Wszystkie one zwracają na siebie uwagę niezwykle dynamicznym rozwojem materialnym. Mało liczne, mniejszościowe grupy dysponują znaczną ilością środków materialnych, które pozwalają im na bezpłatne rozdawnictwo książek i materiałów propagandowych, utrzymywanie stacji i programów radiowych, prowadzenie rozległej korespondencji, zakup nowoczesnych urządzeń, szybką budowę świątyń lub miejsc kultu, zakup budynków i organizację środków do życia licznej rzeszy "misjonarzy".

 

Każda jednostka i każda grupa społeczna musi rozwiązać problem zdobycia środków niezbędnych do życia, rozwoju i realizacji pożądanych celów. Grupy religijne wykształciły w historii różne formy materialnego wsparcia celem pokrycia kosztów związanych z kultem religijnym. Można wśród nich wyróżnić: bezpośrednie finansowanie grupy przez panujących, posiadanie przez dany Kościół ziemi, podejmowanie działalności gospodarczej, tworzenie wspierających fundacji, udział w ofiarowywanych bóstwu darach, dary na rzecz grupy religijnej lub podatki. Ze względu na znaczne wpływy religii na kształtowanie mentalności podmiotów ekonomicznych - swych wyznawców, można nawet mówić o wpływie religii na kształtowanie stylu gospodarowania. Zauważono np., że wyznania, których wierni nie mogą zaistnieć publicznie, uciekają się często do gromadzenia znacznego majątku, dzięki któremu mogą sobie "kupić" pozycję społeczną. Ponadto prześladowania religijne lub zakazy piastowania funkcji politycznych doprowadzały niekiedy do tego, że dyskryminowani wyznawcy mogli się realizować jedynie w działalności ekonomicznej.

 

W przypadku sekt, a więc nielicznych grup społecznych pozostających w opozycji do większości, ich siła ekonomiczna nie tylko pozwala na organizacyjne funkcjonowanie, lecz ułatwia uzyskanie wysokiego prestiżu społecznego i jest elementem niezbędnym do realizacji ostatecznych, ukrytych celów.

 

Najczęstszym źródłem dochodów sekty jest opodatkowanie się na nią jej członków. W Brazylii np. większość grup protestanckich zobowiązała swych członków do składania co miesiąc, na potrzeby swego Kościoła czy sekty, równowartość 15 dolarów. Pozwala to na utrzymanie przez ewangelików, w samym tylko Rio de Janeiro, 12 stacji radiofonicznych, nadawanie 196 programów radiowych, prowadzenie 14 domów wydawniczych, 39 księgarń, 8 periodyków. Oblicza się, że w samym Rio ewangelicy mają 3300 świątyń (katolicy-1251).

 

W wielu sektach proponuje się wyznawcom przekazanie całości majątku na rzecz nowej rodziny i stworzenie wspólnoty dóbr. Wspólnota Jezusowa (The Jezus Fellowship) np., jeden z nielicznych kultów, który powstał w Wielkiej Brytanii, stała się znakomicie rozwijającym się koncernem, którego obroty w 1988 r. osiągnęły 15 min funtów. Należy do niej 600 osób dorosłych i 200 dzieci, mieszkających w komunie Bugbrooke. Wszyscy żyją w warunkach spartańskich, cały dzień pracują, składając wszystko, co posiadają, do wspólnej kasy - nawet ubrania. Dzieci nie zachęca się do bawienia się zabawkami, nie ogląda się telewizji ani nie słucha radia, nie 468 obchodzi się żadnych świąt, nawet Bożego Narodzenia. Dochody przeznaczane są na pracę ewangelizacyjną: młodzi ludzie ubrani w jednakowe stroje i nazywający siebie Armią Jezusa, poruszający się piętrowym "autobusem bojowym", niosą Dobrą Nowinę do Londynu i innych miast.

 

Najbardziej widocznym i dlatego najlepiej znanym sposobem zdobywania przez sektę funduszów, jest sprzedaż materiałów propagandowych, książek, przedmiotów kultu. I tak np. adepci Hare Kryszna zbierają fundusze, które uzyskują głównie z ulicznej sprzedaży książek i artykułów, wprost lub pośrednio odnoszących się do świata kultury hinduistycznej. Wśród nich, oprócz tekstów świętych ksiąg wedyjskich, można znaleźć kadzidełka, grafiki i obrazy, kamyki, paciorki i wisiorki. W halach dworców lotniczych, kolejowych i autobusowych, na ulicach i w marketach "sprzedają" swe artykuły, sprytnie obchodząc prawo - rozdają wydawnictwa za darmo, lecz proszą jednocześnie o datki.

 

Niekiedy uliczne zbieranie składek przez sektę odbywa się pod hasłami charytatywnej działalności. Przykładem mogą być członkowie sekty Moona, którzy podczas prowadzenia akcji propagandowej posługują się często hasłami wzywającymi przechodniów do miłosierdzia i poczucia solidarności z najbardziej potrzebującymi. "Kupcie świeczkę, pomożecie w pracy z młodzieżą" lub "Nie pomożecie pracy misjonarzy?" - oznaczają wezwanie do finansowego wsparcia sekty. Zaskoczeni przechodnie dobrowolnie kupują oferowane produkty, rzadziej zatrzymują się dociekając, kogo naprawdę reprezentują sprzedający i jakie są prawdziwe cele ich prośby.

 

Zyski ze zbiórek ulicznych, ze sprzedaży materiałów propagandowych i artykułów oraz z ulicznych występów opierają się na darmowej lub niskopłatnej pracy członków sekty. Może ona przybierać różną formę. I tak np. prawie cała praca na licznych budowach w Puttaparthi i innych miejscach Indii, prowadzonych przez Sai Babę - hinduskiego guru, wykonywana jest społecznie przez jego wyznawców. Wśród jego wiernych są fachowcy wszystkich, potrzebnych mu specjalności, zarówno z Indii, jak i Zachodu, którzy zawsze chętnie bezpłatnie mu służą.

 

Praca członków sekty może być wykorzystana w wieloraki sposób, tak jak różne są formy zarobkowania sekty. Jedną z nich, mającą walor zarówno propagandowy, jak i ekonomiczny, jest organizowanie atrakcyjnych płatnych kursów i spotkań. Przykładowo: L.R. Hubbard, założyciel Kościoła Scjentologii, opracował cały system płatnych kursów, które umożliwiają przeprowadzenie chętnych osób "po moście" do odkrycia swej pełnej osobowości. Zdał sobie bowiem sprawę z tego, że pieniądze mogą przestać napływać z dobrowolnych składek wyznawców i dlatego trzeba im oferować ciągle coś nowego, co uatrakcyjni naukę i przyciągnie klientów.

 

Sekty i grupy religijne o większych możliwościach ekonomicznych stają się z czasem właścicielami zakładów pracy, warsztatów i firm. Na przykład: jedną z największych korporacji w świecie stanowi sekta Moona - Kościół Zjednoczenia. Wydaje się, że religia jest tutaj jedynie ideologicznym wspornikiem przy budowie ekonomicznego imperium. Początkowo Moon robił pieniądze na produkcji herbaty ginseng, środków farmaceutycznych, wyrobów z tytanu i wyposażenia wojska (pewnych elementów broni). W1959 r. nawiązał kontakty z handlowcami ze Stanów Zjednoczonych, co znacznie przyspieszyło rozwój ekonomiczny jego sekty. Obecnie przedstawiciele Moona handlują biżuterią we Francji (firma Christian Bernard), żeń-szeniem (Alpha-Omega), produkują maszyny i urządzenia (Niemcy), zajmują się rybołówstwem, handlem bronią, kupują i sprzedają banki, kasyna i hotele. W roku 1977 Moon, korzystając z pośredników koreańskich, chińskich i japońskich, przejął w swe władanie Diplomat National Bank. Za 250 min dolarów wybudował fabrykę samochodów osobowych w Chinach. W Urugwaju posiada dwie drukarnie, hotel, centrum kongresowe i wielki bank. Sekta jest właścicielem wielu czasopism, m.in. konserwatywnego "Washington Times" (USA; kupiony w 1982 r. za 800 min dolarów), "USA Magazin »Insight«" "New York City Tribune" "Ultimas Noticias" (Wenezuela), Treffpunkt/Recontre (Szwajcaria), "Vereinigungskirchen aktuell" (Niemcy), "Die Familie" (Austria).

 

Metodą zyskania dochodów i udziału sekty w życiu ekonomicznym jest przejęcie przez nią części udziałów w firmach i zakładach pracy. "Der Spigel" np. podał w 1994 r, że "Świadkowie Jehowy otrzymują pokaźne wpływy z niejasnych transakcji handlowych i interesów, m.in. sprzedaży programu komputerowego "Meps" dla IBM Company."

 

W sekcie najczęściej nie ma równomiernego rozkładu środków zdobytych przez grupę, lecz występuje zróżnicowanie dostępu do nich, w zależności od stopnia zaangażowania i miejsca w strukturze organizacji. Jednakże atrakcyjność sekty budowana jest niekiedy poprzez finansowe wsparcie członków. I tak np. w sekcie Moona "opłaca się" zawrzeć ślub, bo przy okazji sekta wręcza złoty pierścionek. Jeden z mieszkańców Glanowa, wioski położonej niedaleko Krakowa, gdzie znajduje się dom sekty, relacjonuje: "Dwa lata 470 temu namawiali mnie na ponowny ślub. Wielu ludzi namawiali.

 

Z własną babą, żeby się ożenić »po ichniemu« drugi raz. Dawali za to złote pierścionki, bo podobno u nich taki zwyczaj". Niektórzy z mieszkańców przyjęli propozycję.

 

Niewspółmiernie największe korzyści z ekonomicznej działalności sekty czerpią jej przywódcy i grupa kierownicza. Przykładowo: J.F. Rutheford, reformator Badaczy Pisma Świętego, wzorem swego poprzednika, założyciela sekty - Ch.T. Russella, nie posyła zmartwychwstałych proroków "za zasłonę". Zmienił wcześniejszą doktrynę, twierdząc, że zmartwychwstali prorocy będą mieli własne ludzkie ciała. Konsekwentnie do tego twierdzenia, nakazał on zbudować, kosztem organizacji, komfortową willę-pensjonat, wyposażyć go w nowoczesne urządzenia, zasadzić duży ogród, zakupić dwa samochody (marki Lincoln i Ford). Wszystko to z myślą o zmartwychwstałych prorokach. Dom "dla proroków" powstał w pięknej dzielnicy San Diego (Kalifornia). Tymczasowo, w okresie oczekiwania na zgłoszenie się zmartwychwstałych proroków, zamieszkał w nim sam Rutheford. Zapłacił organizacji, za całość domu, otoczenia i wyposażenie, dziesięć dolarów. W ten sposób stał się rejentalnym właścicielem posesji.

 

Badacze sekt zwracają uwagę, że niektóre z nich są organizowane i prowadzone na zasadzie firmy dochodowego przedsiębiorstwa. Przykładem mogą być Świadkowie Jehowy - działają poprzez legalne korporacje: Watchtower Bibie i Tract Society, Inc. (Nowy Jork) oraz International Bibie Student's Association (Anglia). Mają one swojego dyrektora, który jest ich międzynarodowym przywódcą. Na czele stoi grupa decydentów, kierownictwo. Podlegają im "służebnicy religijni", a im z kolei "rejonowi służebnicy" odpowiedzialni za lokalne tzw społeczności spotykające się w "królewskiej sieni". Na czele każdej z nich stoi "służebny kierownik" podlegający "rejonowemu służebnikowi". Kierownikowi podlega "rada służebna", zajmująca się wizytami domowymi. Czasami artykuły, które proponują, są niezwykłe, np. Russell sprzedawał, po 2 dolary za kilogram, cudowną pszenicę, która miała przynieść pięciokrotnie wyższy plon od innych odmian. Gazetę, która podawała w wątpliwość to twierdzenie, podał do sądu z żądaniem odszkodowania w wysokości 100 tys. dolarów. Proces jednak przegrał, gdyż specjaliści nie znaleźli w ziarnie żadnych śladów niezwykłości.

 

Popularność sekt i dynamiczny rozwój różnych grup parareligijnych przyczyniły się także do powstania firm posługujących się, z większą lub mniejszą świadomością, technikami propagandy typowymi dla sekty. Między propagandą sekty a technikami marketingowymi niekiedy istnieje jedynie niewielka różnica. Stąd pojawiło się w socjologii sekt i grup religijnych określenie "sekta ekonomiczna".

 

Przykładem tego typu grupy jest firma "Amway" (skrót od: American way - amerykańska droga), stosująca system handlowy zwany network marketing, co oznacza sprzedaż bezpośrednią. Stworzyła ona cały system wyróżnień, złożony z 16 stopni i związany z promocją nazwiska zasłużonego dystrybutora. 30% dochodów firmy pochodzi z kolportażu materiałów reklamowych. Teksty te propagują świat mało realnych marzeń, wielki Sukces, dla którego warto poświęcić kontakty z najbliższymi i swoją osobowość. Bardzo duże znaczenie ma socjotechnika zastosowana w procesie werbowania nowych dystrybutorów. Trudno jest wytłumaczyć fakt miliona osób zaangażowanych w korporacji w Ameryce, podczas gdy 97% z tych osób wykazuje finansowe straty. Prof. David Bromley z uniwersytetu w Virginii w "Washington Post" nazwał Amway religijno-sekciarskim ruchem społecznym. Dostęp do niego jest ograniczony, wiąże się bowiem z inicjacją, chrztem (np. wykupienie podstawowego pakietu towarów); na czele grupy stoi charyzmatyczny lider; członkowie grupy wierzą, że ta jako jedyna będzie zbawiona (osiągnie Sukces); reszta świata błądzi bez celu; tylko ich ruch odbuduje właściwy porządek. Louis Samways z Australii w książce pt. Dangerous Persuaders (Niebezpieczni namawiacze, wyd. Penguin Book 1994), twierdzi, że Amway ma do ludzi podejście ewangeliczne: pyta, czego ci brakuje w życiu i obiecuje znaleźć te wartości, zapełnić pustkę. Jack Levin, ekspert od kultów, w "American Journal" twierdzi, że Amway używa tych samych technik, co grupy religijne. Zbiera ludzi w jednym miejscu we wspólnej sprawie, otacza psychiczną opieką, a charyzmatyczni liderzy wyznaczają drogę do życia. Zdaniem innych religioznawców, Amway łączy z grupą religijną jedynie wizja zbawienia. Jest to próba stworzenia wizji zbawienia pozareligijnego, gwarantującego raj na ziemi.

 

Inną formą konstrukcji ekonomicznej, bazującą na metodach i technikach sekt, jest parabankowa gra o nazwie Skyline. Nowy uczestnik wpłaca na starcie 2100 marek niemieckich, a następnie wprowadza do systemu nowe osoby. Za każdego zwerbowanego otrzymuje od firmy 500 marek. Grę zorganizowało małżeństwo niemieckie: Elke i Roland Hoening, mieszkający w Bad Kissingen koło Frankfurtu. Ich firma "Herosys" ma filie także w Polsce. Mechanizm gry, prezentacja kolejnych jej etapów i deklaracja uczestnictwa dokonuje się w aurze tajemnicy, wyjątkowości, wśród burzy oklasków i entuzjazmu, przy dźwiękach odpowiednio dobranej muzyki i profesjonalnej konferansjerce podczas spotkania, czyli z zastosowaniem tzw. behawiorystycznych metod propagandy.

 

Szybki i duży zysk, niemal nierozłącznie związany z działaniem sekt, jest z pewnością jednym z mechanizmów, które są przyczyną ich powstawania i dynamicznego rozwoju. Poglądy religijne i doktryny często mogą być jedynie magnesem przyciągającym i werbującym do sekt oraz służyć do utrzymania grupy wiernych w bezwzględnym posłuszeństwie.

 

Więcej w książce: Leksykon współczesnych zagrożeń duchowych - ks. Andrzej Zwoliński

 

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.52

Liczba głosów:

29

Komentarze użytkowników (15)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~zakonnik 06:59:40 | 2014-03-05
Jak widać wystarczy w tekst wrzucić słowo "sekta", by wiało grozą. A co to jest "sekta"?
jeśli np. wszystkie kościoły protestanckie zostały wrzucone do wora "sekty", to jeszcze trzeba tam konsekwetnie wrzucić Watykan, Radio Maryja, różne interesy zakonne... Chyba Autor musi nadrobić zaległości z podstawowej wiedzy religioznawczej...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Johny Mnemonic 23:50:11 | 2014-03-04
To obrazuje,jaki wpływ na życie ludzi mają sekty,wielkie religie zaczynały od sekt,np. Chrześcijaństwo,Islam,Judaizm.Na początku był guru - główny nauczyciel tu wstawcie sobie Jezusa,Mahometa,czy innego proroka i jego kilku apostołów.Nowa religia opierająca się na "miłosierdziu","obietnicy zbawienia" zaczęła zdobywać popularność wśród biedoty,a tej było i jest najwięcej.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Inceptive 10:38:15 | 2013-06-01
No nie wiem, mnie się zdaje, że jeżeli czegoś powinniśmy się obawiać, to fali ateizmu nadciągającej z Zachodu, markowanej przez duże nazwiska świata nauki.
Trzeba coś z tym zrobić, sekty ekonomiczne i grupy parareligijne? Śmiechu warte.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Paweł 20:52:09 | 2013-05-31
Ford i Lincloln, czyli są patriotami. zawsze mogli kupić Mazdę i Toyotę

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

przemek 17:19:36 | 2013-05-30
 Powiedzialbym takze ze nazywanie ewangelików (protestantow) sekta to chyba troche za mocne.

Nie chyba troche za mocne, lecz kombinacja chamstwa i megalomanii.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~cynik 07:59:47 | 2013-05-29
z tego wynika że wszystkie grupy mające jakieś założenia są sektami, ciekawa jestem skąd  te wszystkie informacje o mechanizmach działających w ww. społecznościach

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~nie ważne kto 20:06:50 | 2012-12-02
Sorry, ale tu nie chodzi o Ciebie tylko o wszystkich - by pilnować czystości wiary - o niezgodność z nauczaniem Kościoła.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Effa 19:49:56 | 2012-12-02
 ~nie ważne kto - Co do szkodliwości książek napisanych przez de Mello, to mnie akurat nie zaszkodziły......... a wręcz przeciwnie, pozwoliły mi "przejść" przez bardzo trudny czas. I bardzo lubię do nich wracać..... by poczuć sercem....
Jesli komuś szkodzą.... to niech nie czyta....

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~nie ważne kto 19:37:17 | 2012-12-02
Niestety, kolejny tekst z błędami niestety.

Poza tym bardzo ważny temat. Przydałoby się coś aktualnego, proponowałabym jakąś listę - spis sekt i stowarzyszeń podejrzanych obecnie działających i tworzących się byśmy nie dali się im zwieść.
Np.: nazwy stowarzyszeń charytatywnych,
ruchów i wspólnot przykościelnych wraz z nazwiskami prowadzących jak np. Natanek,
jacy politycy działają lub popierają te sekty itp.

Warto myślę reagować wsześniej niż za późno, jak np. wydaje mi się za późno ogłoszono książki de Mello SJ za niezgodne z nauką Kościoła, za późno bo jednak latami się sprzedawały i niektórzy do dzisiaj nie wiedzą, że zostały uznane za szkodliwe. Widać w tym przykładzie jak łatwo do wydawnictw katolickich przemycają się treści szkodliwe i niezgodne z nauką Kościoła, a chciałoby się mieć do nich zaufanie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Drabiniasty 08:52:08 | 2012-10-05
Po wypchnięciu Boga człowiek zazwyczaj wprowadza na opustoszałe miejsce pieniądze.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?